Blog użytkownika NPol41

NPol41 NPol41 02.11.2019, 20:45
Kiedyś to było...
394V

Kiedyś to było...

Pewnie wielu z was myśli że będzie to ględzenie nierozumiejącego nic Janusza spędzającego czas z browarkiem w ręce i narzekającego na współczesną młodzież. Jeśli tak to proponuje nie marnować czasu na dalszą lekturę zamknąć kartę w przeglądarce. Pozostałych zapraszam do lektury ;)

    Przed nami premiery kolejnych sprzętów od Sony i Microsoftu, które zapewne przekroczą kolejne bariery grafiki w grach. Coraz mocniejsze smartfony pozwalają już od kilku lat na uruchomienie hitów sprzed lat dla których kiedyś wymieniało się podzespoły. Z biegiem lat wszystko się zmienia, jest to nieuniknione. Wydawałoby się że jest coraz lepiej, przecież dzięki internetowi mamy dostęp do informacji w mgnieniu oka a znajomi wydają się jakby bliżej nas, na wyciągnięcie ręki. Ale czy napewno? Co jeśli kiedyś było lepiej?

     Zacznijmy od naszej pięknej branży. Co takiego jest w niej złego? Otóż winę ponosi internet. Jeszcze 10 lat temu kupując grę kupowaliśmy produkt skończony. Owszem zdarzały się glicze i producenci w miarę możliwości starali się ja łatać. Ale nie było sytuacji w której kupujemy grę na premierę, zadowoleni wkładamy nośnik w napęd i chwytamy za mysz/pada a zamiast ekranu startowego wita nas piękny komunikat o konieczności pobrania aktualizacji. W skrócie - jeśli masz słabe łącze albo mały limit transferu możesz się pociąć. Producenci stali się wygodni i aby wyrobić się na czas premiery wydają produkt nie skończony i łatają go gdy jest już na półkach w sklepie. Z jednej strony wiadomo że czas produkcji jest coraz dłuższy. Ale naprawdę, czy nie lepiej przesunąć termin wydania o jakiś czas i do sklepów puścić kod kompletny? Moim zdaniem lepiej, jeśli macie inne zdanie - piszcie komentarze i rozwijamy dyskusję!

     Zawartość dodatkowa, niby od zawsze były wszelkiej maści DLCki i dodatki (chociażby Laser Squad na ZX Spectrum) ale to co się teraz dzieje to jest jakaś paranoja. Dodatkowe tryby w DLC, wydawanie okrojonej gry, reszta w DLC. Przykład? The Sims 4, gra całkiem dobra gdyby nie to że... goła. Wiem, Simsy zawsze miały mase dodatków i akcesoriów. Ale czwarta odsłona tej serii to już przegięcie. W poprzednich częściach mogłem robić masę rzeczy, w TS3 w podstawce były samochody - tu ich nie ma. Nawet po ciuszkach można stwierdzić że tytuł jakiś taki ubogi i okrojony. Inna sprawa że producenci reklamują swoje gry jako Free to Play. Tak, są to tytuły darmowe ale zawierają multum mikrotransakcji, a ci to płacą często mają lepsze bronie/pojazdy itp. Dla mnie gra zasługuje na to miano gdy zakupy w niej nie stawiają nas wyżej od innych. Jakie tytuły robią to dobrze? Counter Strike, Leaguge of Legends, Fortnite gdzie za prawdziwe pieniądze zmienimy jedynie wygląd naszych itemów/postaci.

     Gdy zakupujemy nową konsolę bez znaczenia jest to jakiej marki sprzęt mieliśmy wcześniej, w gry z poprzedniej maszynki na nowej i tak nie pogramy. Czy aż tak ciężko zadbać o kompatybilność wsteczną? Skoro takie PS4 ma moc większą od poprzedniczki dlaczego nie mogę po prostu włożyć płyty z dajmy na to God of War III i pograć? Skoro nośnik jest ten sam to producent powinien zadbać o choćby emulację. Koszta niskie a klienci zadowoleni, bo cała ich kolekcja nie byłaby tylko wspomnieniem. Obecnie Japończycy odkurzają taktykę jaką obrali przy premierze PS2, które obsługiwało wszystkie kontrolery, karty pamięci i gry z poprzedniczki i zapowiadają że przyszłoroczne PS5 także będzie miało taką możliwość. Brawo Panowie, tylko skoro wtedy się dało to czemu teraz się nie da? Skoro XBox One uruchamia tytuły z poprzedników to dlaczego nie dodaliście podobnej funkcjonalności w jakiejś aktualizacji systemu tylko zamiast tego sprzedawaliście hity z poprzedniczek jeszcze raz w PS Storze. Czasy gdy nowa generacja oznaczała zupełnie inny, niekompatybilny nośnik minęły. Teraz gdy wszystko jest na płytach zapewnienie wstecznej kompatybilności to ułamek kwoty przy kosztach wypuszczenia nowego sprzętu.

     Na zakończenie zostawiłem to co we współczesnej branży najbardziej mnie irytuje - dystrybucja cyfrowa. Abstrachując od tego że fajnie mieć pudełko na półce, gdyż nie każdy ma chęć albo miejsce na zbieranie plastiku na półkach (w sumie od kilku lat to tylko smutny case na płytę. Albo i bez niej). Taka forma zakupu ma swoje plusy jak (ponownie) oszczędność miejsca w czy praktycznie natychmiastowy dostęp do produktu szczególnie ważny dla mieszkających w małych miejscowościach pozbawionych sklepu z grami/filmami/muzyką i są zmuszeni czekać na przesyłkę z upragnionym towarem. Szkoda tylko że nie mamy możliwości odsprzedania komuś ukończonego lub nie trafiającego w nasz gust tytułu, choćby za z góry ustaloną stawkę. Jedyną ostoją rynku wtórnego są obecnie konsole, gdzie zakupiona kopia w wersji fizycznej nie jest przypisywana do naszego konta PSN/XBX. Niestety kupując produkcję na PC jesteśmy zmuszeni do przypisania jej do jednej z kilku platform. Na szczęście jest nadzieja, jakiś czas temu słychać było słychać plotki, jakoby Valve miało pozwolić na odsprzedaż zakupionych na platformie Steam gier. Może kiedyś dojdziemy do punktu w jakim byliśmy dawniej?

     Przejdźmy teraz do branży technologicznej. Oho, już będzie gadał jakie to smratfony są zue i kurła Nokia to było to. Cóż, poniekąd racja. Nie mam zamiaru pisać o uzależnieniach od smartofnów bo uzależnić się można od wszystkiego i tylko do Ciebie zależy czy do tego dopuścisz. Ludzie jeszcze 5-6 lat temu narzekali że smartfony są drogie, bo kto normalny da za telefon 3 tysiące złotych? Wspominając te słowa, na ustach pojawia mi się smutny uśmiech gdy patrzę na ceny topowych słuchawek. Ja rozumiem - inflacja, wzrost pensji itp. Ale za co płacimy 6-7 tysięcy złotych za najlepsze modele? Nie wierzę że te wszystkie super funkcje których potrzebujesz tylko jeszcze o tym nie wiesz są tyle warte. Tym bardziej, że jeśli choć trochę przypatrzymy się temu rynkowi zauważymy że od dłuższego czasu nie pojawiłoby się nic takiego co zaowocowałoby sensem wydania takich pieniędzy. Nic, od 2007 roku nie było takim przełomem jak pierwszy iPhone popularyzujący ten rodzaj telefonów. Czytnik lini papilarnych? - 2013 rok, dotykowy ekran? - 2007 rok. Wszystko to już było, i to w smartfonach kosztujących maksymalnie 3 a nie 6 tysięcy. Rozumiem, jest Galaxy Fold, Huawei Mate X. Te firmy faktycznie pokazują coś nowego, owszem za wielkie jak na telefon pieniądze ale jest to jakaś nowość, a za nowości zawsze płaci się więcej.
    
     Co było lepszego w starych komórkach? Ktoś powie bateria. Nic dziwnego skoro ekran był lichy, funkcje ówczesnych modeli liczyliśmy na palcach a rozmowy kosztowały tyle że często się nie dzwoniło. W skrócie - prąd nie za bardzo miało co "żreć". Moim zdaniem świetna była wytrzymałość. "Szybka" była zwykle plastikowa podobnie jak obudowa a samą konstrukcję rozebrać można było w ciągu kilku sekund na przykład w celu wyjęcia baterii. Co ciekawe pod obudową kryła się kolejna a dopiero pod nią znajdowały się podzespoły. Takie podejście wzmacniało odporność na uszkodzenia, a jeśli obudowa uległa zniszczeniu kupowaliśmy nową za 20-30 złotych i używaliśmy telefon dalej. We wspołczesnych smartfonach jest to niestety niemożliwe z powodu zmiany całej konstrukcji w której cały przód zajmuje ekran. Obecnie producenci idą w stroną jak najcieńszych słuchawek kosztem (niestety) wytrzymałości.

     Jeśli ktoś dotrwał do końca mojego pierdol**ia to gratulacje za cierpliwość. Oczywyście wszystkie zmiany przezemnie przytoczone mają swój cel a są nim jak każdy wie pieniądze. Zwyczajnie nie opłaca się zapewniać klientom takich wygód jak odsprzedaż cyfrowych gier, zgodność konsoli z poprzednikami czy zwiększenie wytrzymałości urządzeń. Lepiej sprzedać jeszcze raz to samo, a w przypadku telefonów trzepać mamonę za naprawy lub zakup nowych modeli. Na koniec coś czego sobie nie mogłem darować - "Kuuuurła Kiedyś to Było". Zdanie głupie, ale w niektórych kwestiach dawniej faktycznie było choć trochę lepiej.

A za komuny to już w ogóle ;P

 

Tagi: wspomnienia

Oceń notkę
+ +12 -

Oceń profil
+ +14 -
NPol41
Ranking: 3006 Poziom: 29
PD: 3706
REPUTACJA: 843