Kolekcjonerem chciałbym być #46
Styczeń to miesiąc gdy wypada moja rocznica ślubu. To oznacza świętowanie i w tym roku jest to bardzo widoczne w powiększaniu mojej kolekcji gier na Playstation Vita.
Tegoroczna rocznica to już nasza siedemnasta. Najstarsze z dzieciaków ma już 16 lat, najmłodsze 12. Kawał wspólnych wspomnień. Niektóre lepsze, inne gorsze, jak to w życiu. Z tej okazji jak co roku z żoną sprawiamy sobie jakieś fajne prezenty na które normalnie szkoda byłoby nam kasy. W moim przypadku w tym roku to przede wszystkim gry na Vitę z poza europejskiego rynku które chciałem pozyskać do kolekcji, ale ich ceny powodowały, że ciągle odkładałem te zakupy na przyszłość. Moim kolekcjonerskim celem jest zebranie wszystkich gier wydanych w otwartej dystrybucji na rynku europejskim więc gry z poza tego rynku są u mnie zawsze na drugim planie. Do tego trafiła się kolejna kolekcjonerka gry z dystrybucji europejskiej. Normalnie celowałbym w wydanie standardowe które jest dużo mniej warte niż kolekcjonerka, ale że akurat teraz się trafiła okazja to był to świetny zakup z okazji rocznicy. Zakupów sporo bo i ceny gier na Vitę obecnie nie są wygórowane. Większość z nich niestety jeszcze nie ograłem ponieważ od grudnia zagrywałem się w kilka innych tytułów na Vitę. Najpierw "The Amazing Spider-Man" który na dzień dzisiejszy jest grą tylko w porządku. Przed erą Pajączka od Insomniac pewnie dałbym tej grze ocenę wyżej bo się przy niej nieźle bawiłem gdyż jako dziecko byłem fanem Spidermana. Teraz to jednak gra która się mocno zestarzała pod względem swojego gameplay'u i na więcej niż 7/10 niestety już nie zasługuje. Potem przyszedł czas na "Sonic & SEGA All-Stars Racing Transformed". To najlepsze karty w bibliotece Vity, ale niestety nie oznacza, że są super. Już przy "F1 Race Stars" na PS3 bawiłem się lepiej. Zresztą moim zdaniem karty najlepiej sprawdzają się na podzielonym ekranie z przeciwnikiem siedzącym obok. Granie z botami zawsze będzie wypadało średnio. Ode mnie tytuł ten otrzymuje zatem ocenę 7/10. Kolejną ograną grą było kupione bardzo dawno temu "Xblaze Code: Embryo". Nie pamiętam już co sprawiło, że postanowiłem akurat teraz sięgnąć po ten tytuł, ale to zrobiłem. To najładniejsza visual novel w jaką dotąd grałem. Jest też z nich najbardziej dynamiczna bo rzadko mamy tutaj do czynienia jedynie z gadającymi głowami. Co chwila kamera zmienia ujęcia by wprowadzić namiastkę dynamiki w toczących się rozmowach. Niestety fabuła jest prosta i cienka jak struna gitarowa. Dla walorów artystycznych warto poznać jak ktoś lubi visual novelki lub jest fanem uniwersum BlazBlue. Ode mnie ta gra otrzymuje również ocenę 7/10. Po ukończeniu tej gry sięgnąłem na jednego z ostatnich exów jakie pozostały mi do ogrania na Vicie. Tym razem padło na "Open Me". Niestety gra która mogłaby być grą świetną przez oparcie jej o technologię AR jest tylko pozycją średnią. Szkoda, że twórcy nie pokusili się o alternatywny tryb bez całej tej rozszerzonej rzeczywistości która po prostu jest niewygodna przy wielu pudelkach które staramy się otworzyć. Przez to tytuł ten otrzymuje ode mnie ocenę 6/10. Na koniec w końcu po chyba trzech latach od rozpoczęcia ukończyłem "LEGO Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy". Nienawidzę nowej trylogii, a dodatkowo 7 epizod jest dla mnie kompletnie wtórną kalką epizodu 4 w którym wszystko wypadło dużo gorzej. Han Solo w roli mentora głównego bohatera wypada blado na tle Obi-wana. To powodowało, że granie w tą odsłonę LEGO nie podchodziło mi tak dobrze jak inne odsłony tej serii w które grałem. Do tego koncepcja ta robi się coraz bardziej wtórna. To co było fajne przez pierwsze cztery-pięć gier czyli powtarzanie etapów by po odblokowaniu nowych postaci odkrywać różne sekrety zaczyna drażnić. Gdy na dodatek fabuła odrzuca gra bardziej męczy niż bawi. Ode mnie gra ta otrzymuje ocenę 6/10, ale jeśli ktoś jest fanem 7 epizodu to pewnie będzie się przy niej bawił wyśmienicie.
199. MeiQ: Labyrinth Of Death Limited Edition
Używka w bardzo dobrym stanie kupiona za 290 zł na Vinted. Nie grałem więc nic o niej nie powiem. Mogę natomiast powiedzieć, że zawartość tej kolekcjonerki zawiera elementy które mnie zawsze interesują najbardziej czyli artbook i ścieżka dźwiękowa. Oba po zapoznaniu się z nimi zachęcają do poznania gry więc na pewno kiedyś to zrobię. Niestety w kupionym przeze mnie zestawie brakuje trzeciego dodatku do kolekcjonerki czyli podkładki pod myszkę. Biorąc pod uwagę co przedstawia zupełnie mi to nie przeszkadza bo i tak wyleciałaby do piwnicy.
200. Shiren the Wanderer: The Tower of Fortune and the Dice of Fate Eternal Wanderer Edition
Używka kupiona za 270 zł na Vinted. Zawartość kolekcjonerski w bardzo dobrym stanie, ale karton niestety z racji bardzo delikatnego papieru jaki w tym przypadku użyto ma w wielu miejscach zagniecenia. O samej grze ponownie nic nie powiem bo jeszcze jej nie odpalałem, ale kiedyś na pewno przyjdzie na nią czas.
201. Ragnarok Odyssey Ace Launch Edition
Nówka kupiona za 200 zł na Allegro. Niestety w jednym miejscu kartonik ma wgniecenie bo lombard słabo zabezpieczył przesyłkę. Mam już tą grę z dystrybucji azjatyckiej i teraz zastanawiam się czy zostawić sobie obie kopie czy tą azjatycką odsprzedać. Na razie jeszcze się nie zdecydowałem bo podoba mi się alternatywna wersja okładki wydania azjatyckiego (jest dwustronna), a z tego co wiem w amerykańskim wydaniu jest tylko ta brzydsza wersja. Nie planowałem tego zakupu, ale w tej cenie żal było nie sprawić sobie dodatkowego prezentu rocznicowego.
202. Soul Sacrifice Delta
Nówka w idealnym stanie kupiona za 200 zł na Allegro. Bardzo chciałem mieć tą grę kolekcji pomimo, że po angielsku ukazała się w pudle tylko na rynku azjatyckim. To jednak według wielu jeden z najlepszych gier które do dzisiaj jest dostępne tylko na Vicie. Nie dla mnie, bo moim zdaniem ta gra się mocno zestarzała przez te ponad 10 lat od premiery, ale z racji ogólnej oceny kolekcjonować gry na Vitę i nie mieć tej gry w kolekcji sprawia, że kolekcja jest niepełna. Podobnie myślę o Oreshice więc liczę, że i ją kiedyś uda mi się zdobyć.
203. Final Fantasy X
204. Final Fantasy X-2
Używki w bardzo dobrym stanie kupione jako komplet za 300 zł na Vinted. Powiedziałem sobie kiedyś, że w mojej kolekcji musi znaleźć się FFX-2 i dopiero gdy to nastąpi zacznę myśleć o ograniu dziesiątki. Kto się interesuje pudełkowymi wydaniami gier na Vitę ten wie, że takie wydanie po angielsku ukazało się wyłącznie na rynku azjatyckim. Rynki europejski oraz amerykański dostały jedynie kod do pobrania X-2 razem z pudełkowym wydaniem dziesiątki. To powoduje, że to azjatyckie wydanie jest jednym z rzadszych i zazwyczaj sprzedaje się za ponad 300 zł. Mi szczęśliwie udało się kupić komplet X oraz X-2 z azjatyckiej dystrybucji za 300 zł wliczając już w to koszty wysyłki. Świetna okazja choć teraz się zastanawiam czy zostawiać sobie azjatyckie wydanie części dziesiątek skoro mam już tą grę w wydaniu europejskim czy jednak zostawić aby mieć pełen komplet FF z azjatyckiej dystrybucji choć z tego co wiem na tym rynku były te gry sprzedawane oddzielnie i nie było Twin Pack'u jak miało to miejsce w Japonii.
205. SkullGirls 2nd Encore
Używka w bardzo dobrym stanie kupiona za 150 zł na OLX. Jak tylko zobaczyłem zapowiedź tej gry i przeczytałem kto przy niej macza palce (Arc System Works) bardzo chciałem w nią zagrać. Zwłaszcza, że japońskie wydanie posiada angielskie napisy. Stylistyka gry mocno inspirowana jest animacjami z okresu międzywojennego podobnie jak na pewno wszystkim znany Cuphead (swoją drogą moderzy stworzyli port tej gry dla złamanej Vity). Gdy pojawiła się okazja kupić ją za 150 zł nie namyślałem się ani chwili. Niestety pod odpaleniu mój entuzjazm opadł. Stylistyka "kreski" jest cudowna, owszem, ale żadna z dostępnych postaci mnie nie porwała. Od strony mechaniki to typowa gra od ASW w której brak opanowania combosów danej postaci sprawi, że przejście nią trybu fabularnego nawet na poziomie normalnym może okazać się niełatwym zadaniem. Tylko co z tego ja również fabuła postaci jest płytka jak ogrodowe oczko wodne. ASW przyzwyczaiło mnie w serii BlazBlue do dużego nacisku na fabułę. Tutaj jest ona dla każdej postaci bardzo ograniczona (dla niektórych postaci w ogóle jej nie ma) do ledwo kilku statycznych plansz z trzema zdaniami na krzyż pojawiającymi się co walkę. Bardzo słabiutko. Ze względu na stylistykę i wymagający poziom trudności oceniam ten tytuł na 7/10, ale po zapowiedziach liczyłem na zdecydowanie więcej.
206. Miracle Girls Festival
Używka w bardzo dobrym stanie kupiona za 50 zł na OLX. To kolejna z gier wydanych tylko w Japonii którą chciałem ograć. Teoretycznie tylko w krzaczkach, ale gry muzyczne mają to do siebie, że szybko można przyswoić zasady gry i dalej już jest sam miód. O tym tytule słyszałem wiele dobrego. W dodatku oparty został o mechaniki znane z serii Hatsune Miku. Nie jestem fanem akurat tego gameplayu. Zdecydowanie wyżej stawiam zasady rządzące muzycznymi odsłonami Persony jak i mechanikę przyjętą w Djmax Technika Tune. Nadal to jednak mechanika która przy dobrej muzyce sprawia sporo frajdy. Niestety problem MGFa jest taki, że wszystkie piosenki są na jedno kopytu i wszystkie bardzo szybkie. Zero zróżnicowania. Do tego wciśnięta na siłę miałka kampania która zmusza nas do ogrywania konkretnych piosenek aby przejść dalej i odblokować do gry dowolnej inne kawałki. Na całe szczęście jej poziom trudności jest dobrze zbalansowany więc bez większych problemów ją ukończyłem i mogłem pobawić się wymaksowanie wyników tych kilku piosenek które przypadły mi do gustu. Mimo wszystko jednak lepiej sięgnąć po Hansune Miku Project Diva F które ograłem jakiś czas temu. Tamtej grze wystawiłem ocenę 9/10 bo zawierała spory przekrój po gatunkach muzycznych. Temu dam tylko 7/10 bo jeśli ktoś nie lubi bardzo szybkich piosenek śpiewanych przez japońskie girlsbandy to go ten tytuł po prostu odrzuci.
207. Girls und Panzer: Senshado, Kiwamemasu!
Używka w bardzo dobrym stanie kupiona za 45 zł na OLX. I znów jedna z tych gier które wydano tylko na japońskim rynku, a ja bardzo chciałem zdobyć ją do kolekcji. Z uniwersum "Girls und Panzer" mam bardzo miłe wspomnienia gdy oglądałem ten serial z moją żoną na początku naszego związku te blisko 20 lat temu. Tytuł ten to dokładne odzwierciedlenie fabuły z podstawowego serialu rozpoczynającego większą serię. Wówczas nie interesowałem się jakoś szczególnie anime, ale o serialu usłyszałem przy okazji promocji w World of Tank powiązanej z tą serią. Akurat wówczas w WoTa pogrywałem więc się zainteresowałem o co właściwie chodzi z tym GuP. Gdy przy okazji przeglądania katalogu gier wydanych tylko w Japonii trafiłem na ten tytuł wiedziałem że będzie musiał trafić do mojej kolekcji. Sama gra natomiast pod względem gameplay'u to bardzo uproszczona wariacja WoT przy czym na niektórych planszach trzeba wykonać konkretne czynności jakie wydarzyły się w serialu aby misje ukończyć ponieważ gra fabularnie to przedstawienie fabuły z serialu 1:1. Dzięki temu w grze jest bardzo dużo wstawek animowanych wprost z serialu. Biorąc pod uwagę, że podstawową linię fabularną można przejść w jakieś 3 godziny to składa się na to blisko godzina kilkunastu takich wstawek (natomiast przejście wszystkich dodatkowych misji to kilka dodatkowych godzin zabawy, a to jeszcze nie wszystko co zawiera gra). Czy warto po nią sięgnąć nie znając japońskiego? Jeśli miło wspomina się serial GuP to z pewnością. Fabułę i tak się zna więc brak znajomości japońskiego nie przeszkadza, a miło po tylu latach sobie ją odświeżyć w tej formie. Natomiast cała reszta nie ma co szukać w tej grze. Lepiej sięgnąć po WoT. Ponieważ ja się zaliczam do grupy pierwszej ode mnie tytuł ten otrzymuje ocenę 7/10 bo przyjemnie się bawiłem podczas przypominania sobie tej historii. Panzer vor! ;)
A w kolejnej części mojego bloga zaprezentuję standardowe zakupy z okresu grudnia, stycznia i lutego :D