Blog użytkownika Moonloop

Moonloop Moonloop 23.04.2020, 00:16
MORTAL KOMBAT 11 ...ROK PÓŹNIEJ
231V

MORTAL KOMBAT 11 ...ROK PÓŹNIEJ

Mortal Kombat 11 jest z nami już rok. Długo wyczekiwana nowa część serii wprowadziła sporo zmian - część spodobała się graczom, cześć nie, część różnie. Niby jak zwykle, ale MK11 okazało się pod wieloma względami bardziej kontrowersyjne niż poprzednicy, ale nie w taki sposób do jakiego miłośnicy byli przyzwyczajeni.

Czy Mortal Kombat 11, jako gra sama w sobie, broni się po roku? Jak najbardziej. Walka jest miodna, odświeżony system walki wchodzi bez wazeliny (nawet takim fanom jak ja, którzy zawsze cenili w MK tempo), a grafika jeszcze przez długi czas będzie robiła piorunujące wrażenie. NetherRealm Studios napompowali jednak balonik bardziej niż zwykle i to pod wieloma względami. Ed Boon zapowiedział, że gra dostanie wsparcie na całe lata, znacznie dłużej niż poprzednie części, i że czekają nas niezwykłe niespodzianki. Po roku można ocenić pierwszą falę tego wsparcia. Osobiście mam parę uwag oraz wiem co piszczy w świecie fanów, postaram się zatem rzucić trochę światła na to jak faktycznie Mortal Kombat 11 radzi sobie po pierwszych 365 dniach.

Lore i poprawność polityczna

Na pierwszy ogień pójdzie to, co interesuje najbardziej zatwardziałych fanów MK, czyli lore. Im więcej czasu mija, tym bardziej zdarza mi się kręcić nosem na fabułę ostatniej odsłony zarówno w kontekście tej konkretnej części, jak i zwieńczenia całej trylogii. Niektóre rzeczy mi się podobały, niektóre nie, ale boli nieco odejście od klasycznych klimatów na rzecz marvelowskiego stylu. Tutaj nic się nie zmieniło, nadal uważam, że takie rzeczy powinny zostać w Injustice. Inna sprawa to zakończenie. Szanuję twórców, że nie boją się dokonywać zmian, ale chaos w jakim pozostawili świat MK jest dosyć przytłaczający. Ed Boon powiedział, że MK11 zakończył historię rozpoczętą w MK9, ale seria będzie na pewno kontynuowana. Co dokładnie miał na myśli, tego dowiemy się za jakieś 3 lata najprędzej.

Fabuła fabułą, ale dochodzi jeszcze kwestia postaci. Kilka z nich odrobinę ośmieszono (o tym będzie za chwilę), ale największa inba rozpętała się przy okazji dodania Sindel. Niby postać bonusowa, w fabule MK11 nie istniejąca, ale retcon zastosowany przez pisarzy NRS srogo podkurwił większą część fanbase’u. Tym którzy nie kojarzą z czym się jadło Sindel przez prawie 25 lat – była ona królową Edenii, rządząc u boku króla Jerroda. Mieli jedną córkę, Kitanę. Kiedy Shao Kahn przejął władzę nad Edenią wygrywając dziesięć turniejów Mortal Kombat, zabił Jerroda, a Sindel zmusił do zaślubin pod groźbą zamordowania Kitany. Jakiś czas później Sindel odbiera sobie życie, nakładając tym barierę ochronną na Ziemię. Dopiero kiedy wskrzeszono ją przy okazji wydarzeń z MK3, będąc pod kontrolą Shao Kahna, stała się ona postacią negatywną.



Przez prawie ćwierć wieku, przedstawiano tę postać jako wzór silnej i odważnej kobiety, modelowej matki i wiernej żony, która dopiero pod wpływem magii, wsparła Imperatora (a też do czasu). Co zrobiło NRS? Stwierdzili, że lepiej podmienić to na nowy origin, według którego Sindel zamiast zacnej królowej była chciwą pipą i zgodziła się poślubić Shao, bo nie chciała odpuścić królewskiego tytułu. Koniec. Dramat.

Żadna postać z lore Mortal Kombat nie została wcześniej tak bardzo odarta z wartościowych cech, które posiadała. Sindel ograbiono ze wszystkiego, co czyniło ją wyjątkową, aby władować nam do gardeł opowieść o tym, jak to była zła od samego początku. Rozumiem gdyby ten retcon służył jako jakiś mega istotny dla fabuły MK11 plot device, ale nie. Sindel jest tylko postacią DLC. Komu wydawało się, że to będzie dobry pomysł? Po co?

Na szczęście, jeśli nie interesują Was takie rzeczy, to coś tam z tej postaci wyciągnięcie, bo w walce jest dobra, a sam design cieszy. Poziom graficzny MK11 jest już legendarny, zatem nowa Sindel cieszy oko.

Póki co to największy zgrzyt tego typu, ale są inne rzeczy.

Do MK dotarła również poprawność polityczna, czego można było się spodziewać, bo przecież Warner Bros to nie Midway. Nie mam z takimi rzeczami problemu, dopóki nie zaczynają wyglądać śmiesznie i nie wypaczają tego czym jest materiał źródłowy. W MK 11 kilka takich rzeczy się znalazło.

Po pierwsze, temat numer 1 wśród fanów, czyli mówiąc skrótowo – cycki. A raczej ich brak. I generalnie brak skąpych strojów u pań, przy jednoczesnym paradowaniu męskiej części rostera bez koszulek. Powiem szczerze, że ze wszystkich tych „PP” rzeczy, ta przeszkadza mi najmniej, a nawet z radością powitałem postacie wyglądające bardziej naturalnie. Ja wiem, że wielkie cycki stały się znakiem firmowym Mortal Kombat, ale grając w ostatnie części (zwłaszcza MK9) zdarzało mi się śmiechnąć widząc Sonyę, albo Kitanę, Mileenę, czy Jade. Przecież z takimi balonami nie da się walczyć. Kręgosłup pękł by szybciej niż po wyrwaniu przez Sub Zero. Nie mam 12 lat żeby się wieczorami gapić na rendery Mileeny. Moim zdaniem kobiety w MK11 wyglądają świetnie, a NRS i tak zaczęli z czasem trochę odpuszczać i kilka pań dostało nieco bardziej odkrywające i obcisłe stroje.

Niestety zakończenie Jaxa, w którym cofa się w przeszłość żeby zlikwidować niewolnictwo, nadal budzi uzasadniony cringe wśród fanów. Było milion lepszych opcji żeby uhonorować czarnoskórych ludzi w MK, a tak wyszło dosyć tanio. Takich motywów jest więcej w intrach konkretnych par, itd.

Pomijam już nawet to, że Kronika jest politycznym kaprysem, bo od początku modelowano ją na faceta, a dopiero w ostatniej chwili NRS podjęli decyzję żeby to była kobietą (tak powiedział Ed Boon). Nie ma zatem żadnego budowania tej postaci od podstaw, płeć klepnięto za pięć dwunasta, bo ktoś stwierdził, że brakuje silnego, feministycznego akcentu. Niestety nie ma w tym szczerego podziwu dla kobiet, a jedynie marketingowe zagranie.

Zwracam na te wszystkie rzeczy uwagę, bo kończy się pewna era. Mortal Kombat zawsze była serią, w której wypinano się na wszelkiego rodzaju poprawności. Te gry szokowały nie tylko łamaniem kręgosłupów, ale też łamaniem tabu. I nie twierdzę, że w MK powinny się dla odmiany pojawiać treści rasistowskie, czy skrajnie mizoginistyczne i seksistowskie. Problem leży bardziej w tym, że na tę poprawność polityczną w MK11 ewidentnie nie było pomysłu, bo ta seria powstała jako coś zupełnie innego. Trzeba podejść do tematu z głową, bo inaczej efekt jest taki, że ludzie śmieją się z zakończenia Jaxa, a przecież wiadomo, że niewolnictwo nie jest i nigdy nie było czymś dobrym. Niestety wszystko można spłycić ukazując to w tak taniej formie. Outrage robi zresztą dużą reklamę, więc rozgłos idzie niestety kosztem RiGCZu.

Ironia jest taka, że nietknięta w MK11 pozostała brutalność, rozlew krwi i rozbebeszanie przeciwników, ale na kim to jeszcze w dzisiejszych czasach robi wrażenie?

Ostatecznie NRSom i WB sporo się przez ten rok oberwało z w/w względów. Reakcja na niektóre z nich była z pewnością przesadzona, ale takie jest życie, trzeba taki odbiór brać pod uwagę. Jak to wpłynie na przyszłość serii? Cholera wie.



Kontent

Ed Boon zachwalał, że wsparcie dla MK11 będzie trwało bardzo długo. Wszyscy już raczej przyzwyczaili się do nowego i bardzo chłodno przyjętego systemu mikro-transakcji, co jednak dostaliśmy w zamian? Niewiele. Oczywiście pojawiły się jako DLC nowe postacie i trochę innych pierdół, ale za to płacimy osobno, czy to indywidualnie za wojowników, czy za season pass. "Krypta" miała bawić długo, ale powiem szczerze, że jak ją prawie w całości zrobił w ciągu pierwszego miesiąca gry, tak od tamtej pory nie za bardzo mam po co wracać. Pojawiają się jakieś eventy, itd., ale to co znajdujemy w skrzyniach, to nadal głównie elementy garderoby postaci, czy też przedmioty jednorazowego użytku (mam uzbierane kilkaset ‘szybkich fatality’ i po jaką cholerę mi one?). Dużo się dzieje w Lidze Kombat, ale na tym oczywiście skorzystają gracze online, do których ja się za bardzo nie zaliczam. Szybko odechciało mi się zabawy, kiedy kilka razy z rzędu trafiłem na kolejnego chińczyka, który masakrował mnie śmiesznie wykoksowanym w tej grze Baraką, czy Scorpionem. Dla fanów multi ta gra jeszcze sporo pożyje, ale i w tym kręgu zdarzają się narzekania. Ponadto, niektóre rzeczy (np. pewne brutality) są do odblokowania tylko w Lidze Kombat, co jest mocno irytujące dla tych, którzy się w to nie bawią.

Krótko mówiąc – nie jest wcale tak kolorowo, jak obiecywano. Wyspa Shanga piszczy bidą, pewne dodatki są fajne (nowe głosy komentatorów, niektóre stroje, nowe brutality), ale to jednak mało. DLC są dobre, ale to było do przewidzenia. Najlepiej wypadł zdecydowanie Shang Tsung, bo Tagawa i świetnie się tą postacią gra. Nightwolf trochę biedniej, ale nadal ok (chociaż bardzo mu daleko do zajebistości Nightwolfa z MK9), podobnie Sindel. Jokera nikt za bardzo nie chciał w pierwszej kolejności i taka też, mizerna jest jego ocena. Od takich postaci jest przecież Injustice, którego trzecia odsłona właśnie się pewnie gotuje. Terminator wygląda fajnie, ale gra się nim topornie. O Spawna część fanów błagała od lat i kiedy okazało się, że będzie trzeba czekać na niego prawie rok, wiele osób zapłonęło. Hype nie jest już taki jak mógł być przy np. MK X, ale jednak jest i twórcy dali radę, każdy fan postaci doceni dbałość o szczegóły, nie mówiąc o tym, że gra się nią rewelacyjnie. To jest jednak nadal występ gościnny. Część fanów MK to z pewnością fani Spawna (np. ja), ale nie wszyscy. Myślę, że generalnie fanbase byłby bardziej zadowolony, gdyby pojawiło się więcej wojowników ze świata Mortal Kombat. Czy coś nas jeszcze czeka w tym temacie? Bardzo możliwe, ale o tym za chwilę.



Co nas czeka?

Kilka tygodni temu przy okazji premiery filmu Mortal Kombat Legends: Scorpion’s Revenge, o którym pisałem tutaj, Ed Boon potwierdził że wsparcie dla MK11 nie osłabnie i czeka nas w 2020 roku bardzo dużo dobrego. Kombat Pack oficjalnie został zamknięty, ale wiele wskazuje na to, że DLC będzie więcej. Pamiętacie jak lista dodatkowych postaci wyciekła niemal natychmiast po premierze gry? Prawie wszystko się potwierdziło i w podobny sposób dotarto do kolejnych przecieków. Wiele osób czekało na Asha Williamsa i mimo tego, że Bruce Campbell zaprzeczał, to pojawiło się już wystarczająco dużo dowodów na to, że ta postać była planowana (samo NRS dało je na tacy przez przypadek), ale z jakiegoś powodu wyleciała z KP. Nie oznacza to jednak, że nie pojawi się w ogóle. Poza Ashem, wyciągnięto z kodu informacje o pozostałych potencjalnych DLC – Fujinie (NARESZCIE) i Sheevie. O tego pierwszego fani błagali od czasu MK9. Sheeva też spoko, czemu nie? Wiem, że większość osób wolałaby do usrania grać Mileeną i Rainem, ale dajmy im w końcu odpocząć. Jeżeli takie DLC faktycznie się pojawią, to naprawdę spora ilość fanów będzie ukontentowana. Na razie to wszystko, a to nadal jedynie spekulacje. Trzymam kciuki aby to się spełniło, a wiele na to wskazuje (w tym aktorzy zaproszeni ponownie do studia przez NRS).

Podsumowując

Czy możemy w ogóle liczyć na naprawdę poważny zastrzyk zawartości MK11? Czy dostaniemy więcej fajnych kostiumów dla postaci, czy będą to kolejne wariacje kolorystyczne? To się okaże. Czy Wyspa Shanga zostanie rozbudowana? Wątpię. Obawiam się, że skończy się na eventach, w ramach których do zyskania będzie to samo co zwykle (stroje, przedmioty jednorazowe, dodatkowe brutality, itd.).

NRS mocno eksperymentują z nowym modelem promocji. Rozsianie postaci z Kombat Pack na połaci prawie całego roku wzbudziło sporo kontrowersji (pomachano marchewką na końcu baardzo długiego kija), wiele osób zdążyło się już w międzyczasie nowym Mortalem znudzić. Przyznam, że nawet ja wracam do niego coraz rzadziej. Ed obiecywał (i nadal obiecuje) dużo niespodzianek, a ja cały czas czekam na te duże niespodzianki i nie mogę się doczekać. Ogólnie, czuję się raczej rozczarowany, ale głównie dlatego, że narobiono nam wszystkim smaka, a póki co głód nie został zbytnio nasycony.

Ja chętnie bym przytulił np. nowe areny (nie muszą być totalnie nowe, Living Forest zawsze na propsie), nowe wersje starych motywów muzycznych, jakiś portal z wyspy Shanga do innej odpicowanej lokacji ze skrzyniami. Cokolwiek więcej, niż to co do tej pory dostajemy.

Mortal Kombat 11 nadal uważam za doskonałą grę. To co dostaliśmy w pierwszej kolejności nadal się broni. Nie łudzę się jednak, że będzie tego dużo więcej. Nawet jeśli wspomniane wcześniej trzy dodatkowe postacie się pojawią, to reszta nie pojedzie długo na kostiumach i drobnych dodatkach. Tym samym wróżę, że naturalny cykl życiowy jedenastki dobiegnie końca wraz z końcem bieżącego roku. Czy gra przetrwa później próbę czasu (jak MK9), czy tak sobie (jak MKX), okaże się potem.

Jedno jest pewne, jeżeli ktoś zastanawia się czy rok po premierze warto kupować MK11, to jak najbardziej warto. Tryb fabularny nadal robi wielkie wrażenie. Owszem, narzekałem na samą fabułę, ale wykonanie, dialogi, czy sama akcja są naprawdę fenomenalne (a moja opinia o zaprezentowanej historii, to tylko moja opinia). Grafika to absolutny szczyt możliwości ustępującej w tym roku generacji, a przyjemność płynąca z walki jest na najwyższym poziomie. Po raz pierwszy zmieniłem swojego maina (Skarlet wyręczyła Sub Zero, który jest na drugim miejscu), zatem MK11 potrafi zaskoczyć nawet starych fanów. Aktualnie wskakuje dużo promocji na season pass, a i bez tego gra oferuje bardzo dużo zawartości. Za rok od teraz (a nawet za pół) będziecie być może narzekać jak ja, ale pierwsze miesiące grania w jedenastkę to czyste złoto, nawet z tymi mikro-transakcjami. Ludzie narzekali bardzo na grinding, ale dla mnie to była zajebista zabawa. Czasami było męcząco, ale satysfakcja ze zdobycia różnych rzeczy była olbrzymia.

Dla nowych graczy, Mortal Kombat 11 będzie tak samo dobre, jak dla innych rok temu, o ile nie lepsze. Dla fanów day1, z balonika zaczyna powoli schodzić powietrze i wszystko zależy od tego co NRS teraz zrobi. Umówmy się, moment jest idealny, bo pół świata siedzi w domach. Jakkolwiek tragiczne są dla nas pandemiczne realia, tak gry wciąż są najlepszą ucieczką od trosk i doskonałym sposobem na spędzenie czasu w domu, zwłaszcza na przymusowych „wakacjach”. Im więcej nowej zawartości teraz dostaniemy, tym lepiej. Jeżeli to będą jedynie eventy dla graczy online, to słabo.

Grajcie w MK i dbajcie o zdrowie.


 

Tagi: Mortal Kombat Mortal Kombat 11

Oceń notkę
+ +11 -

Oceń profil
+ +83 -
Moonloop
Ranking: 951 Poziom: 44
PD: 11704
REPUTACJA: 5049