SKLEP

Blog użytkownika Azorus

Azorus Azorus 20.10.2017, 18:30
ED: Kopać, kopać, by być skopanym... Elitarny górnik
516V

ED: Kopać, kopać, by być skopanym... Elitarny górnik

Ponieważ świat w Elite Dangerous nie jest nudny i zawsze jest w nim co robić spróbowałem tym razem swoich sił w górnictwie.
Jam wygląda wydobycie w ED? Czy można na tym zarobić? 
Wydawałoby się, że jest to nudne i bardzo proste zajęcie...
Podlatujesz, kopiesz, zbierasz i odlatujesz i tak w kółko, jednak w praktyce wygląda to nieco inaczej.
Moje przygody w górnictwie wyglądały następująco...

Trudno decyzja

Leciałem właśnie do mojego ulubionego systemu - CUBEO i pomyślałem sobie, że zamiast robić znowu misje pasażerskie, może odblokuję kolejnego inżyniera. Co mi szkodzi, przecież nikt mnie z niczym nie goni w tej grze.

Wybór padł na Selene Jean, którą pożądałem ze względu na jej umiejętności modyfikowania "armour"  na piątym poziomie. Oznaczało to, że dzięki jej modyfikacjom będę mógł obniżyć wagę pancerza oraz go wzmocnić.

Spojrzałem więc na panel, by sprawdzić co mogę zrobić, by ta cudowna Pani inżynier mnie polubiła.

Odpowiedź była prosta lecz wymagała czasu, cierpliwości i poświęcenia oraz całkowitego przerobienia mojej "CZARNEJ PERŁY" czyli Imperial Cuttera. Pani Selene pochodziła z górniczej rodziny i ufała tylko górnikom, więc musiałem także nim zostać i pofedrować trochę w skałach. Wyrzuciłem z mojej imperialnej chluby zbędne moduły, zaopatrzyłem się w rafinerię, prospector limpety do badania skał oraz trzy collector limpet controler do zbierania zawartości asteroid. Całą resztę statku przeznaczyłem na ładownię i załadowałem 200 tonami limpetów.

Pozostała ostatnia rzecz do zrobienia, trzeba zaopatrzyć się w lasery wydobywcze... z ciężkim żalem musiałem schować na półkę moje dwa beam lasery zinżynierowane do granic możliwości z imponującymi efektami eksperymentalnymi i zastąpiłem je dwoma mining laserami.

Pozostałe bronie zostawiłem, żal było mi je oddawać, bardzo się przywiązałem do moich niszczycielskich działek, które przygotował specjalnie dla mnie Tod "The Blaster" Mcquinn.

Ruszyłem znalazłem pierwszą planetę z metal rich ring, czyli z wysoką zawartością metali.

Piękno kosmosu

Podlatuję powolutku w stronę gazowego giganta, którego kolorystyka wprawiała w osłupienie, a gwiazdą chowająca się za nim pozostawiała lekko zielonkawą poświatę przebijającą się przez atmosferę... cudowny widok.

Ale nie czas na rozglądanie się, spojrzałem na pierścienie i dojrzałem tam punkt wysokiego wydobycia.

Idealne miejsce na rozpoczęcie kopania, w parę chwil wykopię te 500 ton dla Selene - pomyślałem.

 

Rozpocząłem powolne podejście do miejsca wydobycia, ale będąc w niewielkiej odległości od celu... tuż przed wyjściem  z supercruise, musiałem się zatrzymać (a właściwie zmniejszyć prędkość do minimum).

Widok wprawiał mnie w osłupienie... te odbijające się światło od różnobarwnych rzędów skał, mijanych przez majestatyczny statek. W tej krótkiej chwili wyglądały jak wielobarwny ocean, który przemierzałem moim ogromnym transportowcem. Mimo wszystko mój kolosalny pojazd wyglądał z daleka jak muszka na tafli spokojnego jeziora.

Dodatkowego smaczku dodawała wcześniej wspomniana planeta gazowa mieniąca się seledynową poświatą. W tle leciała spokojna muzyka i po chwili zorientowałem się, że stoję tak już z 10 minut. Nie umiałem uwierzyć, że czas w tym miejscu tak szybko płynie, ale korciło mnie ciągle, by jeszcze chwilkę pobyć w towarzystwie tego wspaniałego widoku.

Wpadłem w trans, jak żeglarze hipnotyzowani syrenim śpiewem, wodzeni na zgubę.  Jedyną różnicą było to, że mi swoją pieśń nucił kosmos, a gwiazda szeptała bym został z nią jeszcze chwilkę.

Słyszę płacz dziecka... a to mój synek się wybudził i chciał butelkę mleka. Odmierzone ilości odpowiednio pododawałem do trunku niczym druid Panoramix, następnie podałem wywar mojemu pierworodnemu i ululałem go do snu. Po chwili wróciłem na mostek, aby dokończyć to co zacząłem. Na szczęście ten impuls ojcowski wyrwał mnie ze hipnotycznego, a zarazem zgubnego odpłynięcia w ramionach cichej galaktyki.

Zwiększyłem moc silników i udałem się do celu mej podróży.

Pierwsza próba

Po wyjściu z supercruisa moim oczom ukazało się pole skał.  Każdy z potencjalnych celów poruszał się inaczej, a były ich tysiące. Wszędzie także się unosił drobniejszy pył, który wyglądał czasem jak mgła lub zawieszony w powietrzu kurz. Świecąca gwiazda dalej wabiła mnie swym blaskiem, przebijając się między skałami, by dalej uwodzić swoim pięknem.

Wyciągnąłem węzły uzbrojenia. Wystrzeliłem limpeta w stronę asteroidy... czekam... mam odczyt... 18% Painite, 32% Platyny, 13% Złota, zawartość "low" czyli niewielka. Trudno, może to nie wiele, ale zawsze coś , zwłaszcza przy wysokiej cenie painitu i platyny. Już chcę rozpocząć wydobycie, ale kątem oka dojrzałem lecący w moją stronę statek, wijący się między kamiennymi przeszkodami, by złapać swoją zdobycz. Na pierwszy rzut oka było już widać, że pędzi tak w celu zdobycia towaru z mojej ładowni. Ale przecież ładownie mam pustą...

"Ship scan detected" - a niech ten śmierdzący łotr sobie skanuje i tak nic nie mam... Po paru sekundach czytam jaki to pirat jest oburzony, że nić nie mam w ładowni. Zniesmaczony korsarz odleciał w siną dal... nawet przez chwilę mi go było szkoda.

Pora wydobyć trochę drogocennych surowców. Odpaliłem rozgrzane lasery górnicze, z których wydobył się krwistoczerwony promień uderzający całą mocą w skałę. Siedząc w kokpicie rozkoszowałem się siłą urządzeń wydobywczych, którą było słychać w całym kokpicie. Dźwięk ten przypominał mieszankę świstów pracującej turbiny oraz buczącej cewki elektrycznej. Moc uwolniona z laserów spowodowała rozgrzanie kamiennego bloku, aż do jego upłynnienia. Z bruzd które zostawiała za sobą rubinowa wiązka, wydobywały się cząstki metali i kryształów, dryfujące powolutku w stronę niekończącej się czerni kosmosu. 

 

Pora wystrzelić moje zbierające limpety. Z pod mojego statku usłyszałem jak oblokowuje się klapa ładowni, a po chwili lekki trzask, który oznaczał otwarcie luku ładowni. Po kolejnych dwóch sekundach rozległy się wystrzały podobne do tych jakie wydawały odpalane torpedy w łodziach podwodnych. Tak, to moje limpety leciały po swoją zdobycz. "Mróweczki", bo tak nazywałem pieszczotliwie swoje pojemniki zbierające kruszec, po chwili wracały z zebranymi minerałami do ładowni, gdzie były filtrowane i przetapiane przez niewielką rafinerię, po czym gotowe czyste surowce były umieszczane w ładowni. Po minucie ateroida była już pusta, a ja zabierałem się do wydobycia z kolejnej przeskanowanej skały. "Mróweczki" mimo swojej wytężonej pracy nie nadążały ze zbieraniem unoszącego się kruszywa, a czasem w pośpiechu obierały kurs kolizyjny z będącymi w ciągłym ruchu asteroidami. Ze spokojem przypatrywałem się całemu procesowi i uzupełniałem zniszczone limety, gdy nagle...

"Ship scan detected"... W całej tej ekscytacji nie zauważyłem kolejnego pirata, który przyczaił się za moim statkiem i chowając się między asteroidami przeleciał niezauważonym, omijając tym samym przestrzeń widokową mojego kokpitu.

Oj tym razem nie obejdzie się bez walki - pomyślałem.

Obróciłem mojego zawalistego cuttera w stronę natrętnego korsarza będącego w Viperze MK III, który zdołał już napisać do mnie, że rząda 8t towaru z mojej ładowni. Z jego statku wysynęły się nieśmiało węzły uzbrojenia, po czym owy łotr napisał, ze mam 15 sekund na decyzję, w przeciwnym wypadku mnie zmasakruje.

Ha ha ha ha. Uśmiechnąłem się, gdyż wiedziałem, że na moich tarczach nie zrobi to wielkiego wrażenia, a moja siła ognia i tak jest znacznie większa...

Moje gimbalowe bronie, które postanowiłem jednak zachować na wyprawę, właśnie ustawiały się na wybranym celu, którym był generator mocy statku oprawcy. Nie negocjuję z terrorystami, a na atak odpowiem tym samym - odpowiedziałem siedzącej w Viperze szumowinie.

Buch, buch, huki, strzały i błyski rozświetliły mostek cuttera podkreślając karbonowe wykończenia kokpitu.

Pełna moc na tarcze i połowa mocy na systemy uzbrojenia (miniguny nie potrzebowały dużo mocy do poprawnego działania)! Odpalić chaff - flary! Ognia!

Miniguny zaczęły się coraz to szybciej obracać, szykując swoją śmiertelną karuzelę dział do spotkania z nieprzyjacielem. 

Po chwili działka już wystrzeliwały w stronę przeciwnika pociski rozgrzane do czerwoności i w kilka chwil skanery wykryły znaczące i zarazem szybkie spadki mocy tarcz w pirackim statku. Zwierzyna stała się myśliwym... wyszeptałem z zadowoleniem.

Po ok 40 sekundach wymiana ognia ucichła, a w oddali było słychać już tylko lekko przytłumione odgłosy wybuchających podzespołów w Viperze.  Zwieńczeniem tych dźwięków była jedna większa eksplozja, która rozniosła statek napastnika na strzępy, wyrzucając w moją stronę części pojazdu jak i jego komponenty oraz pozostałości towarów z ładowni. Do latających bezwładnie śmieci niemal od razu zaczęły się dobierać moje "mróweczki". Po zebraniu trofeów, wróciłem do górniczej pracy.

Druga próba

Namierzyłem kolejną asteroidę z Painitem 33%, Platyną 26% oraz Palladem 12%. Tarcze w tym czasie kumulowały swoją energię, by zregenerować swoją odporność na ewentualne kolejne ataki.

Siła tarcz rosła powolutku i wynosiła w tej chwili 88%.

Nim zacząłem wznawiać wydobycie, na radarze pojawiły się kolejne statki. 

- No NIE! Pewnie pirat przed śmiercią wysłał sygnał znajomym...

Przeskanowałem zbliżające się statki, którymi okazały się lecące w skrzydle dwa Eagle i jedna Cobra MK III, oczywiście ze statusem WANTED... Eee poradzę sobie z nimi... Status WANTED sprawiał, że miałem zielone światło, by zaatakować jako pierwszy, więc zacząłem ostrzeliwać Cobrę...

Ale co to.... Kolejne statki na radarze, jest ich juz sześć. 

Szybki skan nowych gości ... Imperial Courier... Fer-de-lance (statek do walki klasy medium)... oraz... Anaconda.

Podczas mojej walki z trzema piratami, kolejna grupa wysłała już żądania. Chcieli towaru o wartości 80 000cr. "Ustawcie się w kolejce!" - odpowiedziałem bez większego namysłu. Po wypowiedzianych słowach atakowało mnie już sześciu przeciwników, ale tylko przez chwilę, gdyż Cobra MKIII i Eagle podzieliły los wcześniejszego Vipera. Co chwilę wyrzucałem flary, nie zmieniało to jednak faktu, iż moje tarcze stawały się słabsze z każdą sekundą. Pełna moc na osłonach tylko spowolniała nieuchronną konieczność wycofania się z tej walki. 

Na cel wziąłem najsilniejszego ... Anakondę!!! Zapewne zdziwił się kapitan tego majestatycznego statku, gdy tarcze przestały mu działać po zaledwie 12 sekundach od rozpoczęcia mojego ataku... Obserwowałem wskaźniki, które wskazywały, że uszkodzenia Anakondy są na poziomie 50%, jednocześnie spoglądając na moje tarcze, które ledwo już dyszały z 7%... 

Znowu słyszę serię eksplozji niczym muzyka dla mych uszu, ogromny statek pirata wybuchł rozrzucając w przestrzeni kolejne śmieci, komponenty i złom. 

- Tak! Najsilniejszego mam już z głowy! Prawda, komputerze pokładowy?

- "SHIELD OFFLINE!"

- Co? Już? No to pora pożegnać się z piratami i czmychnąć w bezpieczniejsze miejsce... 

 

Schowałem węzły uzbrojenia, zamknąłem ładownię, zmieniłem ustawienia zarządzania energią - tym razem cała moc na silniki i reszta na tarcze. Rozpocząłem desperacką ucieczkę, gdy mój pancerz miał już 80% siły, uruchamiając co chwilę Boosta-turbo, który dawał mi prędkość 468 m/s oraz wypuszczając Chaffa czyli flary. Z daleka wyglądało to jakbym świętował nowy rok na moim statku, rozświetlając go z każdej strony. Tak jak w przypadku tej wyjątkowej jednej nocy w roku, również w tej chwili najważniejszym punktem, który wyczekiwałem z niecierpliwością było odliczanie.

Uciekłem z pola asteroid, które uniemożliwiało uruchomienie napędu nadświetlnego FSD, z uwagi na dużą masę grawitacyjną pierścienia. Złowrogie statki, w dalszym ciągu deptały mi po piętach, a kadłub miał już tylko 76% zdatności do użycia i ciągle obrywał w okolicach silników. Rozpoczęło się ładowanie napędu FSD... kadłub 75%... 74%... NO SZYBCIEJ!!! ... 73%... 72% ... FSD ZADZIAŁAŁO!

Zaczęło się upragnione odliczanie do wejścia w nadprzestrzeń i po chwili znalazłem się w innym systemie. Tu byłem bezpieczny, przynajmniej przez chwilę. Poleciałem do stacji uzupełnić zapasy i naprawić uszkodzenia, po czym chciałem powrócić do gazowego giganta i ponowić próbę dalszego wydobycia surowców.

Do trzech razy sztuka...

Tym razem poleciałem w miejsce nie oznaczone punktem wydobycia, dodatkowo podchodziłem do pierścieni pod nieco innym kątem, by widok gwiazdy bawiącej się kolorami planety i jej pierścieniami mnie tak nie kusił.

Zbliżyłem się do pierścienia i wyskok... Ponownie ujrzałem pole połyskujących w świetle gwiazdy asteroid. Co jakiś czas obracające się głazy mrugały w moją stronę miedzianym blaskiem, jakby chciały się przywitać.

Podleciałem do jednej ze skał i wysłałem w jej stronę prospector limpeta czyli sondę. Czekałem niecierpliwie, aż sonda wczepi się głaz i nagle... "Ship scan detected!"

- o żesz k...wa ile można?

Od razu wysunąłem bronie, obróciłem się w stronę pirata i nim zdążył porządnie spleść zdanie odnośnie swych żądań, miał już 30% pancerza. Oddał jeszcze może z dwa wystrzały nim jego Eagle eksplodował.

Po zgładzeniu kolejnego zbira, zabrałem się do wydobycia. Tym razem szło mi wyjątkowo dobrze i zakończyłem kopanie dopiero jak zabrakło mi moich mróweczek. Uzbierałem 500 ton kryształów i metali, a w nich między innymi 72t Painite, 48t Platyny, 65t Palladu, 111t złota oraz 205t pozostałych surowców. Zostawiłem 10t dla Selene Jean, ponieważ tyle właśnie chciała otrzymać by skorzystać z jej usług. Łącznie poza tymi 10t Painite dla Jean zarobiłem 8 098 000, spędzając przy tej zabawie ok 4-5 godzin. Warto było dla takich ulepszeń jakie mi zafundowała Pani inżynier.

Serdeczne pozdrowienie dla przyjaciół z TWH, którzy często noeświadomie mi dawali wskazówki i porady: ALexy78, Drakkein, Mathias Shallowgrave, Olo71 oraz dla człowieka od którego wiele się nauczyłem słuchając o tym jak wydobywa, może o tym nie wiedzieć, ale jego porady bardzo mi pomogły... Dzięki Magnum354. Dziękuję Wam husarze za wszystkie eventy oraz pomoc jaką mi udzieliliście.

No i jeszcze jedną chciałem dedykację zrobić specjalnie dla majster1981, zgodnie z tym co napisałeś na jednym z moich blogów"...Wiem jedno jak będzie jeszcze jeden taki wpis to kupuję :-)" chciałbym Ciebie powitać wśród braci komandorów:D

Powodzenia piloci o7

Cmdr. Azorus

Ps. Proszę o komentarze, czy się Wam podobał artykuł. Wasze opinie wiele dla mnie znaczą. Pozdrawiam

 

Tagi: elite dangerous Elite Dangerous Horizons

Oceń notkę
+ +24 -

Oceń profil
+ +8 -
Azorus
Ranking: 3091 Poziom: 23
PD: 2124
REPUTACJA: 918
Miesięcznik PSX Extreme