Blog użytkownika Lukasz Wrzolek

Lukasz Wrzolek Lukasz Wrzolek 03.03.2017, 17:10
Filmy na grach oparte cz.1
314V

Filmy na grach oparte cz.1

Gry to nie tylko głupie idź, zabij, pokonaj przeszkode. Niektóre z nich mają świetną fabułę, stały się ikonami gatunków i są na tyle rozpoznawalną marką, że postanowiono zrobić na ich podstawie ekranizacje. Nie zawsze filmy odpowiadają treścią i historią danej grze, lecz zdecydowanie trafiają do większej społeczności. W tym blogu znajdziecie filmowe odpowiedniki słynnych gier. Zapraszam do lektury!

Postanowiłem trzymać się dat i od jakiegoś czasu oglądam filmy bazujące na grach. Z czystej ciekawości przeglądałem produkcje i chyba pierwszym wytworzonym filmie na podstawie gry jest Super Mario Bros z 1993 roku.  

Co sie zobaczyło tego nie da się usunąć z pamięci. Może jest to przez to, że film jest starszy i patrzę przez pryzmat efektów, ale nie byłem w stanie obejrzeć tego filmu do końca. Wolałbym aby nie powstał. Fabuła jest prosta jak budowa cepa. Miliardy lat temu na ziemie spada meteoryt pozbawiając życia dinozaury oraz tworząc rozszczep wszechświata na tak zwane równoległe rzeczywistości. W owych rzeczcywistościach żyją dinusie i ewoują w ludzko-podobną rasę.

Mario i Luigi, dwóch głównych bohaterów filmu to włoscy hydraulicy żyjący w Brooklynie, stanie Nowy York. Zaczynają prace w korporacji Scapelii Construction Company. Niedługo potem Luigi spotyka Daisy, która jest studentką archeologiem i odkopuje kości dinozaurów. Zielony zakochuje się w studentce i idą na randkę podczas której widzą przeciekające rury obok miejsca w którym wykopki. Luigi nie bedąc w stanie zatamować przecieku udaje sie po pomoc do Mario i wspólnymi siłami udaje im się opanować sytuacje. Kilka chwil potem stają się ofiarą napaści Iggiego i Spaika, którzy porywają Daisy i zostawiają nieprzytomnych bohaterów na pastwe losu, którzy po chwili słabości ruszają w pościg za porywaczami. Śledząc krzyki Daisy odkrywają portal prowadzący do równoległego świata oraz odkrywają, że za porwaniem stoi King Koopa, który ewoluował z Tyranozaura. Okazuje sie, że Daisy to pradawna księżniczka z innej rzeczywistości a sam Koopa próbuje za pomocą meteorytu zamienić swój czas równoległy ze światem rzeczywistym Mario Bros. Niestety film porwał mnie na tyle, że postanowiłem go wyłączyć w tym momencie i tylko przyspieszyć do końcówki, w której Mario Bros pokonują Koope i przywracają światy do poprzedniego stanu w jakim się znajdowały. Bardzo trafne powiedzenie mi się przypomniało jak oglądałem ten film - Trupów się nie odkopuje. No a przynajmniej niektórych.

Jak widać główna fabuła z gier Mario jest zachowana. Mamy pare hidraulików, próbujących ocalić księżniczkę z zamku... Ale szczerze? Myślałem, że to Mario był w niej zakochany :).


Następnie nadziałem się na Street Fightera z Van Dammmem w roli głównej. Film bazujący na drugiej części kultowej gry stworzonej przez studio Capcom dało początek filmowi akcji, który ujrzał światło dzienne w 1994 roku. Z racji tego, że w drugą część SF nie grałem i nie wiem do końca jak film odnosi się do fabuły, odniosę się jedynie do produkcji filmowej. Niestety jak to bywa z produkcjami bazującymi na grach, film okazał się crapem. Mamy przedstawione sztuki walki z na prawde marnym odzwierciedleniu jakiegokolwiek realizmu, a poziom dialogów jest taki, że chyba lepiej jakby w ogóle ich nie było. Jedyną nagrodę jaką owy film zgarnął to nagroda za jeden z najgorszych filmów baujących na grze w 2009 roku.

Fabuła opowiada o wojnie cywilnej w Shadaloo znajdującej się w południowej Azji. Siłami zjednoczonych multikulturowych sił przewodzi William F. Guile. Pojedynki tak na prawde mogły by być odwzorowane o wiele lepiej ale przez poziom Martial Arts reprezentowany w filmie nie można takiego wrażenia odnieść. Czasami siedząc i oglądając miałem w głowie takie westchnienie z komentarzem (Ej... Serio?). Nie będę zdradzać więcej fabuły filmu, bo może ktoś ma w planach aby zobaczyć SF. Do innych filmów akcji z tego okresu z częściami Martial Arts, Street Fighter mocno odstaje poziomem i równie dobrze jest to film godny pominięcia.

Kolejny dinozaur, którego lepiej nie ruszać nawet czubkiem buta...


Pozostając przy tematyce filmów akcji postanowiłem przejść do Mortal Kombat. Pamiętam jeszcze jak będąc dzieckiem kolekcjonowałem nowe wydania Cd-Action i w jednej z gazet jako gratis do gier był także film którym mowa. Zapamiętałem go jako ciekawy film akcji ze znakomitymi efektami i pełen optymizmu zasiadłem przed telewizor odkopując wspomnienia. To tylko mi pokazało jak bardzo wszystko poszło do przodu, bo film już nie zrobił na mnie takiego wrażenia, które było wyryte w mojej pamięci. 

Historia skupia się wokół postaci Liu Kang, Johnego Cage oraz Sonyi Blade prowadzonych przez boga Raidena. Na ich drodze pojawia się bardzo zły i niegodny mag Shang Tsung, który zmusza ich do wzięcia udziału w turnieju, by ocalić ziemie.  Film bazuje na podstawie gry o tym samym tytule z 1992 ale czerpie idee z części nastepnej z 1993 roku. Film pokazuje kolejne zmagania bohaterów podczas turnieju. Mamy też flagowe postacie serii - Sub Zero oraz Scorpiona. Film oddaje fabułe w grze ale też miesza niektóre wydarzenia z 2, przez co całość niestety nie wydaje się spójna. Można by powiedzieć, że z gry została zaporzyczona nazwa oraz postacie.

W ocenie ogólnej film jest zdecydowanie lepszy od pozostałej dwójki i jeżeli ktoś ma ochotę na starego Mortala to może spróbować swoich sił z tą produkcją. Kina akcji nigdy za wiele, lecz jak macie do wyboru nowocześniejszse produkcje, to radzę wybrać coś świeższego. 


Po filmach akcji przerzuciłem się na Science Fiction z udziałem Wng Commandera z 1999 roku. Ekranizacja powstała na bazie gry pod tym samym tytułem. Akcja dzieje sie w 2454 roku, i można odnieść wrażenie, że data była randomowo wklepana na klawiaturze numerycznej. Oglądając film nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że popularna seria Mass Effect brała przykłady połączeń rasowych tworząc rasy kosmitów właśnie z tego typu filmów. Niestety Wing Commander miał bardzo ale to bardzo mały budżet  przez co efekty specjale ssą po całości, a w filmach SciFi jest to dość ważny element odbioru filmu przez widza. Fabuła filmu też żyje swoim życiem i nijak ma się do wydarzeń fabularnych z serii gier wideo o tym samym tytule. 


W całym zestawieniu lat 1990 - 2000, Wing Commander wypada najgorzej, co może być spowodowane małym budżetem ale też dużmi różnicami między serią, a ekranizacją. Na szczęście nie przybiło to gwoździa do tumny growych ekranizacji i w następnej części opisze ekranizacje z lat 2000-2010. Do zestawienia też nie biorę filmów animowanych takich jak Pokemony. Pominąłem też film Double Dragon z 1994 roku, ponieważ nie mogłem znaleśc go w jakości odpowiedniej do oglądania. Teraz czas na serię taką jak Tomb Rider z Larą!

Dajcie znać w komentarzach czy widzieliście te filmy, co o nich myślicie albo czy zobaczycie jakikolwiek z ciekawości po przeczytaniu tego bloga. Miłego weekendu!

Tagi: filmy oparte na grach video

Oceń notkę
+ +6 -

Oceń profil
+ 0 -
Lukasz Wrzolek
Ranking: 7724 Poziom: 17
PD: 991
REPUTACJA: 22