Tomassowe Bajania

Tomasso_34 Tomasso_34 18.06.2019, 06:59
"Deluxe"! Czy Ty jesteś "deluxe"?
156V

"Deluxe"! Czy Ty jesteś "deluxe"?

Różne są oblicza "deluxe". Dochodzę do wniosku, że producenci gier, już od dłuższego czasu, w bardzo różny sposób je definiują. Dla każdego z nich oznacza ono coś zupełnie innego. Nie byłoby problemu, gdyby słowo "deluxe" nie traciło na swoim znaczeniu...

Kiedyś oznaczało ono przecież coś wyjątkowego i ekskluzywnego. Dziś to tylko tani chwyt marketingowy mający zachęcić gracza do kupna droższej wersji gry, która w większości przypadków nie jest mu do niczego potrzeba, a tym bardziej nie jest warta swojej ceny.

Na przykładzie wydań deluxe gier Injustice 2 i The Crew 2 postaram się wykazać jak bardzo różne są znaczenia słowa "deluxe" i czy wersje "deluxe" są nam tak w ogóle potrzebne. Na pewno nie znikną one z rynku, bo wydawcy nie zrezygnują z łatwego zarobku. Obawiam się jednak, że będą one coraz słabszej jakości, aby jeszcze łatwiej i szybciej ludzie z branży gier zwiększali swój dochód.

Wydanie deluxe Injustice 2 zawiera dwa kody, które po wklepaniu do konsoli, dają nam możliwość walki czterema nowymi wojownikami, takimi jak Darkseid, Red Hood, Sub Zero i Starfire. Właściwie to wersja deluxe obdarowuje nas jedynie trzema nowymi fajterami, bo postać Darkseida dołączana była początkowo do zamówień przedpremierowych. Oprócz dodatkowych grywalnych postaci dostajemy kilka mniejszych bzdetów (stroje, sprzęt, cienie). Prawda, że cienko jak na coś, co wydawca śmie nazwać edycją deluxe? Czy dwie kartki z kodami można nazwać czymś wyjątkowym i ekskluzywnym? Śmiem bardzo wątpić.

Aby, być uczciwym i rzetelnym muszę dostać, że istnieje jeszcze wersja Legendary, która oprócz opisanych przeze mnie wyżej dodatków daje nam sposobność do zagrania kolejnymi nowymi wojownikami. Jest ich...uwaga, aż o 6 więcej! Chyba że liczyć Żółwia Ninja jako 4 nowych wojowników, bo dzięki opcji personalizacji możemy stworzyć sobie dowolnego Turtlesa, to wtedy mamy ich o całą 9 sztuk więcej! Dochodzą nam oczywiście takie małe dodatki jak stroje i tego typu bzdety. Legendarne wydanie pełną gębą. Normalnie super! Wybaczcie, że nie krzyknę na całe gardło Wow. Nie, że problemy zdrowotne mi w tym przeszkadzają, tylko rozum i szacunek dla własnej osoby mi nie pozwalają.   

 

Sprawa na pierwszy rzut oka wygląda inaczej, gdy spojrzymy na edycję deluxe The Crew 2. Pudełko z grą spakowane jest w  papierowe etui, aby zmieścić dodatkową kopertę, która kryje w sobie kilka małych gadżetów. Znajdziemy tam mapę USA z gry oraz cztery duże naklejki. Początkowo dodatki cieszą oko i duszę kolekcjonera. Jednak po krótkiej chwili zastanowienia dochodzę do wniosku, że dodatki te, mimo że są ładne wizualnie, to są potrzebne nam jak łysemu grzebień i odżywka z mleka koziego z dodatkiem masła shea. 

Oprócz fizycznych dodatków w wydaniu deluxe drugiej części The Crew znajdziemy oczywiście dodatki cyfrowe. Są one, na nasze szczęście, na płycie. Nie jest konieczne wpisywanie żadnych kodów, aby otrzymać dodatkowy samolocik, autko wyścigowe oraz samochód typy monster car. Do owych dodatków otrzymujemy nowe stroje dla naszego kierowcy. Coś czuję, że bez nich ta gra byłaby zupełnie niegrywalna. Dla ścisłości muszę dodać, że istnieje jeszcze wersja Gold, która zawiera dodatkowo season passa, który jak to powszechnie bywa umożliwia pobranie po premierze gry, dodatkowej zawartości, bez konieczności ponoszenia dodatkowych opłat. 

Wydanie The Crew 2, które omówiłem wyżej, chociaż udaje, że jest deluxe, podczas gdy edycja deluxe Injustice 2 to jawna kpina. The Crew 2 podano nam w innym opakowaniu oraz dodano kilka małych gadżetów, które tylko mydlą nam oczy i odwracają uwagę od faktu, że tak naprawdę zapłaciliśmy za coś co z nazwy jest unikalne, ale w rzeczywistości z unikalnością i wyjątkowością nie ma nic do czynienia. Wydanie deluxe Injustice 2 nie podejmuje nawet tego trudu. Może to i dobrze. Przynajmniej wydawca jest szczery. Nie musi stosować żadnych sztuczek marketingowych, aby sprzedać swój produkt za cenę, której nie jest warta. Daje nam prosty wybór - chcesz płacić na błahostki, to płać, my nie będziemy Cię przesadnie do tego namawiać, sam decyduj.

Zaczynając pisać ten wpis, chciałem udowodnić, że parę dodatkowych gadżetów może dać prawo do nazywania danego wydania mianem deluxe. Jednak z każdą kolejną linijką teksty zaczynało docierać do mnie, że to nie tędy droga prowadzi. Głupie naklejki i mapka dodane do The Crew 2 nie czynią tego wydania deluxe lepszym od wydania luksusowego Injustice 2. To zwykle mydlenie oczy, na które przyznam się bez bicia, nabrałem się już na starcie. Łyknąłem to, jak pelikan. Zarówno jedno, jak i drugie wydanie obu gier w mojej opinii  nie zasługują na miano deluxe. Ich zawartość jest nieadekwatna do ich cen. Dodam, że obie gry zakupiłem na promocji, dlatego nie płakałem zbytnio nad ich ubogą zawartością. 

Na linii twórcy gier i gracze mamy olbrzymi konflikt pojęciowy. Obie strony w różny sposób definiują pojęcie deluxe Branża gier już dawno zdezawuowała znaczenie tego pojęcia. Wydaje mi się, że gracze też są sobie trochę winni, przynajmniej niektórzy. Ci, co mają nierealne oczekiwania odnośnie do cen i zawartości gier, którym żaden zdrowo myślący wydawca nie jest w stanie sprostać. Nie zmienia to jednak faktu, że słowo deluxe już dawno przestało oznaczać coś wyjątkowego i ekskluzywnego. 

Czy potrzebujemy zatem wydań deluxe? Tak i Nie. Większość graczy omija je szerokim łukiem, ale jest też garstka osób, która lubi dowartościować swoją osobę faktem posiadania czegoś ekskluzywnego. Nie ma w tym nic złego, przy założeniu, że deluxe w będzie czymś faktycznie wyjątkowym i niepowtarzalnym, a nie tylko tanim chwytem marketingowym mającym na celu zapełnienie kabzy wydawcy łatwym źródłem gotówki. 

A jakie jest Wasze zdanie na temat wydań deluxe? Kupujecie je, czy macie w głębokim poważaniu? Są one w ogóle potrzebne, czy mogły odejść w niepamięć jak zeszłoroczny śnieg? Zapraszam do dyskusji.  

Tagi:

Oceń notkę
+ +12 -

Paganini pióra i dystansu
Oceń profil
+ +98 -
Tomasso_34
Ranking: 144 Poziom: 61
PD: 28949
REPUTACJA: 17274