(Bez)Imienne rozmyślania

Przy myszce i padzie

BZImienny BZImienny 14.02.2020, 18:15
Piątkowa GROmada #176 - Brothers in Arms Duo-Pack Edition
532V

Piątkowa GROmada #176 - Brothers in Arms Duo-Pack Edition

Motywem przewodnim dzisiejszej GROmady będą osadzona w okresie II wojny światowej strzelaniny autorstwa Gearbox Software. Deweloper obecnie kojarzony za sprawą serii Borderlands swego czasu tworzył serię, gdzie to grupa kiedyś obcych sobie ludzi zaczęła być kompanią braci, by wspólnie przeżyć zawieruchę w postaci walk na terenach dzisiejszej Francji. A przynajmniej spróbować.

Witam was w kolejnym odcinku Piątkowej GROmady, gdzie będę miał okazję opowiedzieć o dwóch odsłonach serii Brothers in Arms - są to przedstawiciele gatunku strzelanin z perspektywy pierwszej osoby z elementami taktyki, których głównym deweloperem jest Gearbox Software (poboczni to Gameloft i Shanghai UBIsoft Computer Software). W jej ramach twórcy zdecydowali się przedstawić, z perspektywy gier ówcześnie popularny, konflikt - II Wojny Światowej - nie tyle z perspektywy elementu machiny wojennej, co także odpowiedzialnego za oddział żołnierza.

W ramach odcinka omówione zostaną następujące odsłony serii (wyłącznie tryb dla pojedynczego gracza). Tytuły były ogrywane w wersji dystrybuowanej poprzez GoG - stamtąd też pochodzą zrzuty ekranu. Są one tam dostępne w zwyczajowej cenie 19,90 zł za sztukę, choć sam nabyłem je na przecenie za dyszkę łącznie:

W ramach serii - biorąc pod uwagę główne wydania na Windowsa czy konsole - pozostaje jeszcze odsłona o podtytule Hell's Highway (pozostałe to albo spin-offy na urządzenia mobilne (iOS/Android) albo kompilacje), ale tej gry jeszcze nie mam. Niemniej, zostawię ją sobie na później i włączę do tematu związanego z drugowojennymi strzelaninami (mógłbym chociażby zrobić pojedynek tytanów z Call of Duty: World at War z tego samego roku, choć to jest jeszcze do przemyślenia).

Krwawe wspomnienia

Brothers in Arms; Road to Hill 30 oraz Brothers in Arms: Earned in Blood, reedycja SuperSeller. Źródło: https://www.mobyg(...)-hill-30

W ramach fabuły twórcy zdecydowali się na formę opowieści - na początku danej osobie/grupie osób przedstawia się żołnierz (Joe Hartsock w Earned in Blood oraz Matt Baker w Road to Hill 30), a następnie opowiada on swoją związaną z walkami na terenach dzisiejszej Francji historię. Ci przedstawiciele amerykańskich wojsk powietrznodesantowych przedstawiciele armii Aliantó nie tyle przedstawiają same walki, co także interakcje między kompanami w wolnym czasie czy przemyślenia na temat tego, co się w danym momencie stało.  Każda z tych przygód na Wysokim poziomie trudności zabrała mi około 7-8 godzin, po jej ukończeniu odblokowuje się najwyższy - Autentyczny - a w przypadku Earned in Blood, w trakcie gry, także grafiki.

W ramach obranego przez twórców z Gearbox Software sposobu prowadzenia opowieści udało się wkomponować dobrze napisaną i interesującą historię, gdzie motywem przewodnim nie jest okres w jakim umiejscowione są wydarzenia (1944 rok, Francja), a braterstwo broni. W końcu ci ludzie przebywali ze sobą tak długo, że nie mogli po prostu milczeć, a w momentach wytchnienia gadali ze sobą na różne tematy - I to jak te rozmowy są prowadzone sprawia, że ciężko się z tymi ludźmi w jakiś sposób nie utożsamić. Jednak trzeba pamiętać, że jest to wciąż jeden żołnierz i wycinek jego działalności na przestrzeni kilku tygodni/dni, co ma zarówno swoje zalety jak i ograniczenie, o czym w części poświęconej warstwie wizualnej.

Jakbym w tej kategorii miał wskazać faworyta, to minimalnie lepiej historia przedstawiona jest w Earned in Blood - tam też deweloper zdecydował się na dodanie komentarza, gdy uda się przejść grę bez strat własnych. Czy daje to wymierne bonusy - nie wiem - ale satysfakcja jest ogromna.  

Brothers in Arms to strzelanina z perspektywy pierwszej osoby z elementem taktycznym - gracz na początku gry otrzymuje dwie bronie (w Earned in Blood zawsze długie, w Road to Hill 30 czasem Colt M1911) i oddział(y), którym(i) dowodzi. Może mu/im wydawać proste polecenia jak przejść do punktu A, podążać za protagonistą czy zaatakować dany oddział wroga - istotny detal, że nie ma tu jakby samotnych żołnierzy, a są grupy 2-3 osobowe, które to mogą być np. przygwożdżone i wtedy są niechętne do wychodzenia z ukrycia. I o ile patent jest dla mnie widocznym urozmaiceniem motywu gier w okresie II wojny światowej, tak jego implementacja sprawia, że częściej wolałem - mimo braku manualnego sposobu zapisu i spowodowanym tym częstym powtarzaniem pewnych etapów - iść sam. Nie znaczy, że całe misje robiłem sam, bo kilka razy przyjazny oddział uratował protagoniście skórę, ale generalnie nie byłem jakoś zainteresowany drużynową walką.

Część pewnie stwierdziłaby, że taki mam sposób ogrywania, ale po badaniu jak zachowują się tu żołnierze wojsk niemieckich stwierdzam, że jest to raczej wina sztucznej inteligencji, która to niestety nie zachwyca. Przy czym nie mam tu na myśli, że jest ona słaba, po potrafią się oni schować czy coś, ale czasem mają momenty pauzy stojąc w pozycji wprost idealnej do odstrzelenia przy pomocy M1 Garand czy przemieszczając się między pozycjami nijak nie starają się zabezpieczyć swojej drogi, a wprost wbiegają pod lufę karabinu. Albo stoją jak głupi, gdy obok strzelanina, co mi się kilka razy zdarzyło - zwłaszcza, jeśli mowa o obsłudze dział czy karabinów stacjonarnych, która będzie radośnie okupowała swoje stanowisko, aż nie podjedzie się za blisko lub ich nie trafi w plecy. Lub grupa wojaków stała sobie w kącie, gdy wokół świstały kule, bo ich reakcja na otoczenie, jeśli bierze się pod uwagę dźwięk, jest zerowa lub dąży do zera.

Jeśli chodzi natomiast o samą mechanikę strzelania, to karabiny są chyba najjaśniejszym elementem Brothers in Arms, zarówno Earned in Blood jak i Road to Hill 30 - nie zamierzam się tu rozwodzić nad tym na ile rzetelnie odwzorowano uzbrojenie (z perspektywy laika w temacie jest dobrze), bo jedyny element jaki można by troszeczkę podgłośnić to wyskakująca łódka z M1 Garand (wskutek głośnego dźwięku dość problematyczna dla niektórych użytkowników tego karabinu). A warto pomówić o mocy uzbrojenia, bo nie pamiętam tytułu, gdzie karabiny miałyby aż tak odczuwalną moc, że jeden precyzyjny strzał jest w stanie nawet na wyższym poziomie trudności wyeliminować - i mówimy tu o celowaniu w tułów, a nie głowę przeciwnika - sadząc kolejne soczyste trafienia czułem, że broń była w końcu czymś więcej niż narzędziem do strzelania żołędziami. Dzięki temu walka nie opiera się na strzelaniu seriami jak w Call of Duty, a metodycznym odławianiu wroga jakby się miało karabin wyborowy, a nie takiego BAR'a czy StG44. Co jest o tyle przydatne, bo odnawianie zdrowia, o ile jest, jest minimalne (coś jak bardzo uproszczony system z Wolfenstein: The New Order), a uzupełnianie amunicji opiera się głównie na zabieraniu broni wroga.

Chyba jedyną bolączką jest zniszczalność otoczenia (a właściwie jej brak), co dość poważnie ogranicza rozgrywkę i jest elementem, jakie po prawdzie mi od dawna brakuje w takich produkcjach jak ta - plus, że detekcja kolizji jest na tyle sprawnie opracowana, że spokojnie można strzelać między szczebelkami czy nawet od przodu wyeliminować obsługę karabinu maszynowego.

Pod tym względem obie gry wypadają porównywalnie - przynajmniej ja nie byłem w stanie odczuć jakiś poważniejszych różnic w rozgrywce. Zarówno w Earned in Blood jak i Road to Hill 30 zdarzały się szarże niemieckich żołnierzy z karabinem Mausera w rękach, który to wykorzystywany przez Bakera albo Hartsocka jest, o ile nie ma lunety, bezużyteczny.

Na początku troszeczkę o aspektach technicznych, bo te dość pozytywnie mnie zaskoczyło (może, że miałem szczęście) - biurowy laptop spokojnie dał radę tytułowi w HD i grubo ponad 30 klatkach na sekundę z bardzo przyzwoitymi ustawieniami graficznymi. Dodatkowo Windows 8.1 nie sprawiał absolutnie żadnych problemów i od początku do końca nigdy mnie nie wywaliło z gry. Jedynie pobieranie gry przez GoG było problematyczne, ale to chyba kwestia łącza lub platformy, a nie gry.*

Jak na grę z 2005 roku twórcom udało się osiągnąć przyzwoity rezultat - wiejskie lokacje osadzone na terenie Francji są wręcz stworzone do zwiedzania, choć szkoda przy tym, że głównie odbywa się to głównie po otwartym terenie, a momentów, gdy można się zabunkrować i atakować z budynku praktycznie nie ma. Dodatkowo przez całą grę przyjdzie zwiedzać właśnie takie obszary i jeśli ktoś liczył na jakieś urozmaicenia w terenach walki, może czuć się odrobinę rozczarowany. Jeśli natomiast chodzi o audio, nie mam powodu to zastrzeżeń, zarówno w kwestii dźwięków uzbrojenia jak i dialogów - wszystko działa jak należy.

* - Nie będę nawet tego zestawiał z moimi przygodami z Heroes IV: Złota Edycja, bo szkoda nerwów. Ile się tam nadenerwowałem, aż szkoda gadać - przynajmniej teraz po instalacji pewnej modyfikacji sprawia wrażenie, że działa poprawnie. O ile nie jest to cisza przed burzą, co przy tej grze jest dość realne - dobrze chociaż, że w przypadku poprzednika jedynie pobrałem z GoG i grałem. Pudełka nie mam, a obecnie za wydanie premierowe od Mirage Media z maja 1999 roku niektórzy wołają jakieś chore sumy (500 złoty), co i tak nie jest największym absurdem (nierozpakowany HL 2 dystrybuowany przez Nicolas Games za 1200 złoty).

Dobrych drugowojennych strzelanin nigdy za wiele - a taką jest wizja epizodu we Francji nazwanego Brothers in Arms: Earned in Blood oraz Brothers in Arms: Road to Hill 30. Po tej przygodzie mam apetyt na więcej gier z gatunku osadzonych w tym okresie - choć prędzej stwierdzam, że brakuje mi po prostu porządnych strzelanin. A jako, że w tym roku wychodzi co najmniej jedna zapowiadająca się na hit strzelanina, nie mam powodu do narzekań. ;)

Jeśli już musiałbym wybrać między tymi produkcjami, to minimalnie przeważa Earned in Blood - jest to spowodowane jego konstrukcją fabuły oraz bonusem za to, jak ukończy się bez strat. Pozostałe elementy są na podobnym poziomie, co w sumie nie powinno dziwić, bo widać, że jest to ewolucja Road to Hill 30. Ale szczęśliwie jest to udana ewolucja.

Ankieta

Reguły pozostają bez zmian, czyli następny tekst jest o zwycięzcy (który to wypada następnie z bazy) -  w przypadku remisu na najwyższym miejscu decyduję, który to ze zwycięzców wygrywa (i tylko wtedy głosuje). Ogłoszenie wyników będzie miało miejsce we wtorek około godziny 20.00.

  • Piątkowa GROmada - BattleBlock Theater Edition

Wrażenia z ogrywania BattleBlock Theater, sympatycznej platformówki stworzonej przez duet The Behemoth i Big Timber Studio.

  • Piątkowa GROmada - Blood II: The Blood Group Edition

Czyli o drugiej odsłonie serii Blood - Blood II: The Chosen wraz z dodatkiem The Nightmare Levels. Bo przyzwoitego strzelania i znowu żyjącego Caleba nigdy za wiele.

  • Piątkowa GROmada - Postal 2 Edition

Biegający z nożyczkami przedstawiają historię kolesia, który to wykonywał rutynowe prace jak zakupy czy regulacja należności. A przy okazji odpędzał aktywistów łopatą i korzystał z kotów w charakterze tłumika na broń. Z bonusem w postaci recenzji filmu Postal samego Uwe Bolla.

  • Piątkowa GROmada - Quake: The Offering + DOPA Edition

Czyli legendarny tytuł, któremu zagrozić mogły jedynie gry pokroju pierwszego Half-Life. A mowa o Quake w wydaniu kompletnym, czyli Quake: The Offering (Quake + Mission Pack No.1, + Mission Pack No. 2) w bonusie z dodatkiem od pracownika MachineGames (ZeniMax Sweden), DOPA.

  • Piątkowa GROmada - Serious Sam II Edition

Wrażenia z ogrywania trzeciej (drugiej?) odsłony serii Serious Sam, Serious Sam II, kontynuacji Serious Sam z Xbox (jakby to miało znaczenie).

  • Piątkowa GROmada - Unreal Gold Edition

Czyli będzie nierealnie, a to za sprawą grupy deweloperów - Epic MegaGames, Digital Extremes oraz Legend Entertainment - autorów składowych Unreal: Gold, czyli podstawki z kwietnia 1998 roku oraz dodatku z 1999 roku.

Tagi: brothers in arms II wojna światowa Piątkowa GROmada strzelaniny

Oceń notkę
+ +35 -

Oceń profil
+ +171 -
BZImienny
Ranking: 52 Poziom: 72
PD: 47096
REPUTACJA: 14667