Play MORE #199 - EA SPORTS FC27
Kanadyjskie studio po raz kolejny stawia na sprawdzoną formułę, przekonując graczy, że tegoroczna odsłona jest najbardziej kompletną w historii marki. Od pierwszych minut uwagę zwracają wolniejsze mecze, intuicyjne sterowanie oraz bogactwo trybów i aktywności. Problem w tym, że pod warstwą nowych elementów wciąż kryje się dobrze znana formuła. Gra rozwija rozwiązania z poprzednich części, dodaje kolejne wariacje znanych trybów i wprowadza poprawki, ale rzadko oferuje coś naprawdę przełomowego. Po kilku godzinach trudno więc oprzeć się wrażeniu, że większość tych elementów już gdzieś widzieliśmy.

Jedną z największych nowości w tym roku jest The Grounds – rozbudowana, społecznościowa przestrzeń, która staje się nowym centrum trybu Klubów. Zamiast wybierania kolejnych aktywności wyłącznie z poziomu menu, gracz trafia do wspólnego świata, w którym może swobodnie poruszać się własnym zawodnikiem, spotykać innych użytkowników i przechodzić pomiędzy poszczególnymi formami rozgrywki. W jednej sesji może znaleźć się nawet 100 graczy, dzięki czemu zawartość ta ma przypominać bardziej wirtualne piłkarskie osiedle niż klasyczny ekran wyboru trybu. Całość została podzielona na centralny plac The Terrace oraz trzy dzielnice – Montclair, Zeiza i Parkside. Każda z nich oferuje dostęp do innych aktywności, a po drodze można również odwiedzać klubowy budynek, stadion, na którym można rozegrać tradycyjne mecze towarzyskie, czy kolejne miejsca związane z rozwojem stworzonego zawodnika. Pomysł jest prosty: zamiast natychmiast przechodzić do kolejnego meczu, tryb ten ma stworzyć przestrzeń pomiędzy spotkaniami, w której można znaleźć znajomych, zmienić wygląd postaci, wykonać dodatkowe zadania albo po prostu zagrać w krótkie minigry.
W tle tego wszystkiego pojawia się coś w rodzaju niewielkiego zarysu fabuły, a właściwie wprowadzenia gracza w nową formę zabawy. Podczas eksploracji otoczenia można natknąć się na prawdziwe gwiazdy piłki nożnej, takie jak Kylian Mbappé, Chloé Kelly czy Paulo Dybala, a także wirtualną gwiazdę znaną z poprzednich odsłon serii FIFA – Alexa Huntera. Poszczególne postacie stopniowo opowiadają o swoich dokonaniach, a przy okazji wyjaśniają, co właściwie można robić w tym świecie i jakie możliwości oferuje ten tryb. Nie jest to oczywiście pełnoprawna kampania fabularna, ale całkiem przyjemny sposób na zapoznanie się z nową przestrzenią i jej najważniejszymi aktywnościami.
Najważniejsze jest jednak to, że sam tryb Klubów nie znika. Wręcz przeciwnie – zostaje włączony w strukturę The Grounds. Wirtualny piłkarz lub piłkarka nadal opierają się na archetypach znanych z poprzedniego sezonu – tutaj właściwie nic się nie zmieniło. Jedyną większą nowością jest możliwość wykorzystania maksymalnie trzech slotów na żetony, które można zakupić w sklepie EA i które zapewniają dodatkowe wzmocnienia konkretnych umiejętności. Pozostałe formy rozgrywki, takie jak zwykłe mecze 11 na 11, ligi, play-offy czy Rush, również są obecne. Dodatkowo pojawiają się turnieje klubowe z własnymi zasadami i formułami rywalizacji. Dzięki temu pełny skład nie jest już jedynym powodem, żeby uruchamiać ten tryb. Jeśli dostępnych jest tylko kilku zawodników, można przejść do mniejszych formatów i rozegrać szybkie spotkanie 1 na 1, 2 na 2 albo 3 na 3. I właśnie te krótsze mecze są jednym z ciekawszych elementów nowej konstrukcji. Zamiast angażować się w pełne spotkanie, wystarczy kilka minut, żeby wejść na boisko i sprawdzić się w zupełnie innym układzie. Szczególnie przy mniejszej liczbie zawodników zmienia się tempo rozgrywki, pojawia się więcej miejsca na indywidualne zagrania, a każdy błąd może mieć znacznie większe znaczenie. To rozwiązanie dobrze odpowiada na jeden z problemów Klubów – zebranie pełnej drużyny nie zawsze jest łatwe, a The Grounds pozwala wykorzystać nawet krótką sesję ze znajomymi.
Problem zaczyna się wtedy, gdy spojrzeć na tę nowość nie jak na funkcjonalny hub, ale jak na pełnoprawny świat społecznościowy. Samo przemieszczanie się po dzielnicach nie robi szczególnie dużego wrażenia. Animacje zawodnika są wyraźnie mniej dopracowane niż podczas właściwych spotkań, co doskonale widać w poruszaniu się po tym obszarze, a po pewnym czasie większość lokacji przestaje oferować coś nowego. Zresztą sam obszar tego świata jest stosunkowo niewielki i na początku zabawy daje złudne poczucie otwartości, ale po kilku grach ukazuje swoją bardzo zamkniętą i mało rozbudowaną strukturę. Pomijając stałe problemy z wyszukiwaniem zespołów i graczy, nie ma możliwości przejścia do trybu Klubów bezpośrednio z głównego menu. Gra wręcz narzuca uruchomienie The Grounds. Jest to o tyle kłopotliwe, że przy rozłączeniu gracza z lobby, co zdarza się i to wcale nie tak rzadko, trzeba ponownie przejść przez cały główny hub zawodnikiem, aby dotrzeć do siedziby klubu. Niepotrzebnie wydłuża to oczekiwanie na kolejne spotkanie i sprawia, że rozwiązanie, które miało być wygodnym centrum aktywności, momentami staje się dodatkowym etapem przed rozpoczęciem właściwej rozgrywki. Co prawda nakładka EA pozwala od razu przejść do trybu Klubów, ale jest to raczej obejście niż pełnoprawny skrót, który powinien być dostępny bezpośrednio w grze.
W zasadzie wiele zależeć będzie od tego, jak EA zdecyduje się rozwijać ten tryb w kolejnych sezonach. Twórcy zapowiadają nowe wydarzenia, aktywności, przedmioty kosmetyczne oraz nagrody, co teoretycznie może sprawić, że świat będzie zmieniał się wraz z kolejnymi etapami życia gry. Obecnie samych przedmiotów kosmetycznych jest jednak bardzo niewiele, a sam tryb boryka się z licznymi problemami. Mowa między innymi o błędach wpływających na przyjemność z rozgrywki oraz glitchach blokujących różnego rodzaju aktywności. Co gorsza, problemów jest całkiem sporo, a wiele z nich do tej pory nie zostało naprawionych. Warto również pamiętać, że przestrzeń ta została nastawiona wyłącznie na rozgrywkę sieciową. Do korzystania z tej części gry wymagane jest konto EA, co stanowi dodatkową barierę dla osób preferujących przede wszystkim zawartość offline.
Ostatecznie The Grounds najlepiej traktować jako rozszerzenie Klubów, a nie całkowicie nowy filar EA SPORTS FC 27. Sama koncepcja jest interesująca, bo pozwala połączyć różne aktywności w jednym miejscu, ale tak naprawdę są to w głównej mierze wariacje znanego już trybu Rush oraz kilka mniej atrakcyjnych gier, które już teraz nie cieszą się olbrzymią popularnością. Biorąc pod uwagę, że jest to pierwsza taka próba stworzenia otwartego świata w grze piłkarskiej, można na pewne rzeczy przymknąć oko. Jeśli jednak w przyszłości nie zmieni się tutaj znacznie więcej, The Grounds może pozostać jedynie nowym sposobem poruszania się po świecie gry, zamiast po prostu korzystania z głównego menu.
![]()
Tryby kariery pozostał w dużej mierze taki, jak został pozostawiony w poprzedniej odsłonie. Owszem, pojawiło się kilka drobnych zmian i nowych elementów, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że całość ponownie podąża tym samym, dobrze znanym schematem. Po rozpoczęciu kariery szybko okazuje się, że kolejne ekrany, zarządzanie zespołem, ustawienia taktyczne czy sposób prowadzenia rozgrywki wyglądają niemal identycznie jak rok temu. Nawet sam silnik meczowy nie doczekał się tutaj rewolucji, dlatego osoby liczące na znacznie większe odświeżenie tego trybu mogą poczuć pewien niedosyt.
To co warto odnotować, to fakt że na rynku transferowym pojawiły się bardziej rozbudowane negocjacje pomiędzy klubem a zawodnikiem. Proces podpisywania umowy został podzielony na dodatkowe etapy, dzięki czemu rozmowy mają przypominać negocjacje z prawdziwym piłkarzem. Zarówno zawodnicy, jak i kluby mogą być bardziej wymagający w kwestii kwoty transferu, wynagrodzenia, premii czy zawartych w kontrakcie klauzul. Co istotne, kanadyjskie studio zrezygnowało z animacji towarzyszących negocjacjom. Teraz wszystko odbywa się za pośrednictwem wiadomości 2D, co może być delikatnym rozczarowaniem dla osób, którym poprzednie, bardziej filmowe wstawki przypadły do gustu. Z jednej strony przyspiesza to cały proces, z drugiej pozbawia negocjacji nieco bardziej bezpośredniej i efektownej formy. Poprawiono również logikę transferów. Gra stara się lepiej uwzględniać pozycję klubu, jego możliwości finansowe oraz sytuację sportową, dzięki czemu rynek transferowy ma być bardziej realistyczny. Nie oznacza to oczywiście, że nagły sukces słabszego zespołu całkowicie zamknie mu drogę do sprowadzenia największych gwiazd. Trudniej będzie jednak oczekiwać sytuacji, w której po jednym sensacyjnym sezonie klub z niższej półki zacznie masowo sprowadzać zawodników pokroju Erlinga Haalanda. Transfery nadal potrafią zaskoczyć, ale ich przebieg został nieco lepiej dopasowany do realiów funkcjonowania współczesnej piłki.
Zmienił się również sposób funkcjonowania ocen ogólnych. W poprzednich odsłonach rozwój zawodnika był w dużej mierze uzależniony od treningów, liczby rozegranych spotkań czy naturalnego spadku formy wraz z wiekiem. Teraz na jego ogólną ocenę wpływa więcej czynników, między innymi aktualna forma, pewność siebie, kondycja czy morale. Dzięki temu wartości zawodników mogą zmieniać się bardziej dynamicznie w trakcie sezonu, a ich rozwój nie musi przebiegać według dokładnie tego samego schematu. Rozbudowano również profile rozwoju poszczególnych piłkarzy. Oznacza to, że dwóch zawodników o podobnych parametrach początkowych niekoniecznie będzie rozwijać się w identyczny sposób. W teorii powinno to sprawić, że budowanie zespołu i obserwowanie postępów młodych graczy stanie się bardziej interesujące, ponieważ rozwój poszczególnych zawodników może z czasem podążać w różnych kierunkach.
Powracają również dynamiczne punkty startu, które zostały zaimplementowane w poprzedniej odsłonie. Pozwalają one rozpocząć sezon w konkretnym momencie i spróbować odtworzyć rzeczywisty przebieg rozgrywek danego zespołu. W kwestii wyzwań studio dodało możliwość tworzenia własnych zadań, a następnie udostępniania ich innym graczom. To niewielka zmiana, ale może znacząco wydłużyć żywotność tego elementu, szczególnie jeśli społeczność zacznie przygotowywać własne, nietypowe scenariusze.
Reszta opcji, funkcji oraz samo zarządzanie zespołem pozostają w zasadzie bez większych zmian. Mimo że w trybie menedżera można znaleźć tych kilka nowych elementów, są to raczej niewielkie usprawnienia, które nie mają na tyle dużego wpływu na rozgrywkę, aby w pełni zadowolić graczy skupiających się przede wszystkim na grze jednoosobowej. W tym przypadku nadal potrzeba czegoś więcej, aby tryb kariery był w stanie przyciągnąć na długie godziny i zaoferować poczucie rzeczywistego rozwoju względem poprzedniej odsłony.
![]()
Ultimate Team nadal pozostaje centrum całej rozgrywki sieciowej, ale tym razem EA zdecydowało się mocniej przebudować sposób, w jaki rozwija się klub. Zamiast skupiać się wyłącznie na kolejnych paczkach, wymianie zawodników i cotygodniowych nagrodach, twórcy próbują nadać większe znaczenie kartom, które trafiają do klubu, oraz ograniczyć ilość czasu spędzanego na wykonywaniu żmudnych czynności w menu.
Jedną z najbardziej odczuwalnych zmian dotyczących codziennego funkcjonowania klubu są przebudowane SBC. Klasyczny system oparty na wymaganiach dotyczących oceny składu czy chemii został zastąpiony znacznie prostszym mechanizmem punktowym. Każdy zawodnik posiada określoną wartość, a zadanie wymaga uzbierania konkretnej liczby punktów. Dzięki temu nie trzeba już tak skrupulatnie kombinować z ustawieniem jedenastki czy szukać konkretnej kombinacji kart spełniającej kilka warunków jednocześnie. W praktyce oznacza to przede wszystkim mniej klikania i szybsze pozbywanie się niepotrzebnych kart. Jeżeli w klubie zalega sporo zawodników, którzy wcześniej zajmowali jedynie miejsce w magazynie, można znacznie łatwiej wykorzystać ich do realizacji kolejnych wyzwań. Co więcej, składanie SBC nie musi już oznaczać przygotowania całej jedenastki za jednym razem — karty można dokładać stopniowo, aż wymagany wynik zostanie osiągnięty. To rozwiązanie ma jednak swoją cenę. Dla jednych będzie to wygodne uproszczenie, dla innych utrata jednego z ciekawszych aspektów budowania składu. Mimo wszystko w codziennym korzystaniu z Ultimate Team trudno nie docenić tego, że wykonanie wielu wyzwań zajmuje teraz zdecydowanie mniej czasu.
Jeszcze większą nowością jest Galeria FUT, która nadaje kartom zupełnie inne znaczenie. System można porównać do kolekcjonerskiego albumu z naklejkami. Karty, które kiedykolwiek trafiły do klubu i spełniają wymagania Galerii, zostają tam odnotowane. Co istotne, nie trzeba ich później przechowywać — po sprzedaży, wykorzystaniu w SBC czy usunięciu z klubu ślad po danym zawodniku nadal pozostaje w kolekcji. Galeria została podzielona na różnego rodzaju zestawy tematyczne, a ich kompletowanie pozwala podnosić poziom kolekcji i zdobywać kolejne nagrody. Znaczenie mają nie tylko same karty, ale również ich ocena, rzadkość czy specjalne znaczniki, które mogą zwiększać wynik danego zestawu. W efekcie nawet zawodnik, który nie ma już miejsca w podstawowym składzie, może mieć znaczenie z perspektywy długoterminowego rozwoju klubu. To ciekawa zmiana filozofii UT, ponieważ karta przestaje być wyłącznie narzędziem do gry albo walutą potrzebną do wykonania SBC. Może stać się również częścią większej kolekcji. Kompletowanie kolejnych zestawów, podnoszenie ich ocen i zdobywanie specjalnych nagród tworzy dodatkową warstwę progresji, która działa niezależnie od podstawowego składu. Galeria może więc zachęcać do zachowywania, wyszukiwania i zdobywania zawodników, których wcześniej prawdopodobnie nie byłoby powodu zatrzymywać. Tym bardziej że zgromadzone karty mogą przekładać się na Gallery Tokens oraz kolejne elementy do odblokowania, co daje kolekcjonowaniu konkretny cel zamiast ograniczać je wyłącznie do statystyk w klubie.
Kolejnym elementem, który doczekał się zmian, są Ewolucje. Oferują one więcej dróg rozwoju, a poszczególne ścieżki nie ograniczają się już wyłącznie do podbijania podstawowych statystyk. W zależności od wybranej ewolucji można modyfikować również zwykłe PlayStyle, jak i PlayStyle+ oraz role zawodnika, dzięki czemu rozwój karty może być znacznie lepiej dopasowany do konkretnego sposobu gry. Więcej uwagi poświęcono również Ewolucjom Obozu Treningowego, przeznaczonym przede wszystkim dla słabszych kart. Pozwalają one stopniowo poprawiać zawodników, którzy początkowo nie mają większych szans na regularne występy w podstawowym składzie. Co ważne, rozwój nie musi być bezpośrednio związany z rozgrywaniem kolejnych spotkań, dlatego część pracy nad kartą można wykonać niejako w tle. To interesująca opcja dla graczy, którzy zamiast pozbywać się słabszych zawodników, wolą dać im drugą szansę i z czasem przekształcić ich w znacznie bardziej przydatne elementy zespołu. Zmianie uległ także sposób funkcjonowania PlayStyle+. Zawodnik może posiadać maksymalnie trzy takie style, podczas gdy wcześniej limit wynosił pięć. Na pierwszy rzut oka może wyglądać to jak ograniczenie, ale w praktyce ma ono sprawić, że wyjątkowe karty będą dłużej zachowywały swoją wartość. Przy mniejszej liczbie dostępnych PlayStyle+ trudniej będzie stworzyć zawodnika posiadającego ogromną liczbę specjalnych cech, a tym samym każda karta z odpowiednio dobranym zestawem umiejętności może mieć bardziej wyraźną tożsamość.
Zmian doczekała się również chemia Ikon i Bohaterów. W przypadku Ikon bonus został zmniejszony do +1 do ligi i +1 do narodowości, podczas gdy w FC 26 było to +1 do ligi i +2 do narodowości. Bohaterowie zapewniają teraz taki sam bonus +1 do obu kategorii. W praktyce daje to nieco większą swobodę przy budowaniu składu, ale jednocześnie zmniejsza wpływ tych kart na chemię całej drużyny.
Na koniec warto wspomnieć, że w grze pojawia się również jeszcze więcej walut i systemów progresji. Oprócz standardowych monet, FC Points oraz przepustki sezonowej dochodzą teraz Żetony Galerii, powiązane z nowym systemem kolekcjonowania kart. Na początku ich liczba nie wydaje się szczególnie duża, ale wraz z rozwojem klubu i kolejnymi sezonami może ich przybywać na tyle, że znaczenie tego systemu będzie znacznie większe. Na ocenę tego rozwiązania trzeba więc będzie poczekać do dalszej części cyklu gry.
EA próbuje więc nieco zwolnić tempo rozwoju Ultimate Team. Ewolucje dają większą kontrolę nad kartami, ograniczenie PlayStyle+ poprawia ich wyjątkowość, a mniejsze kampanie powinny sprawić, że poszczególne promocje nie będą tak szybko wypierały poprzednich.
![]()
Jeśli chodzi o rozgrywkę nowa edycja wprowadza kilka pozornie niewielkich zmian, które wyraźnie wpływają na sposób prowadzenia spotkań. Jedną z najważniejszych jest przebudowa sztucznej inteligencji zawodników. W poprzedniej odsłonie piłkarze sterowani przez SI potrafili bardzo skutecznie reagować w defensywie, dzięki czemu można było powierzyć im część zadań obronnych i samemu skupić się na blokowaniu najważniejszych przestrzeni. Obecnie ich skuteczność jest wyraźnie mniejsza, co zwiększa znaczenie ręcznego sterowania i wymusza bardziej aktywną obronę.
Zmiany objęły również zachowanie zawodników w ofensywie. EA postawiło na większą różnorodność ruchów bez piłki, dzięki czemu piłkarze lepiej dostosowują swoje biegi do sytuacji na boisku. Nadal można ręcznie wywołać konkretny ruch, ale często lepszym rozwiązaniem okazuje się pozostawienie zawodników samym sobie i obserwowanie, jak szukają wolnej przestrzeni. Początkowo wymaga to przyzwyczajenia, ale z czasem pozwala budować znacznie bardziej naturalne akcje. Najlepiej widać to w trybie symulacji, gdzie wolniejsze tempo jeszcze mocniej eksponuje nowe zachowanie SI. Cierpliwe utrzymywanie się przy piłce i obserwowanie, jak zawodnicy stopniowo szukają wolnych sektorów, daje znacznie więcej możliwości w ataku. Ważną rolę odgrywają również indywidualne cechy piłkarzy — ich sposób poruszania się, reakcje na wydarzenia czy zachowanie po nieudanym biegu są bardziej zauważalne, gdy gra daje więcej czasu na podejmowanie decyzji.
Kolejną nowością są rzuty rożne, które doczekały się znacznie ciekawszego systemu wykonywania. Do tej pory najczęściej sprowadzały się one do prostego dośrodkowania w pole karne i liczenia na to, że piłka trafi do któregoś z zawodników. Teraz ten stały fragment podzielono na dwa etapy — najpierw trzeba odpowiednio wymierzyć dośrodkowanie, a następnie można jeszcze kontrolować moment i miejsce, w którym zawodnik zaatakuje piłkę. To niewielka zmiana, ale dodaje rzutom rożnym znacznie więcej kontroli i elementu umiejętności. Każde dośrodkowanie może zostać rozegrane na kilka sposobów, a dobrze wykonany stały fragment rzeczywiście zaczyna przypominać przemyślaną okazję do zdobycia bramki, zamiast kolejnego automatycznego wrzucenia piłki w pole karne.
Sporo zmieniło się również w systemie podań. Podania prostopadłe są teraz bardziej zależne od kierunku wskazanego przez gracza i nie są aż tak mocno prowadzone przez automat. Oznacza to większą kontrolę nad tym, gdzie dokładnie trafi piłka, ale jednocześnie rośnie ryzyko niecelnego zagrania. Podobnie działają przerzuty na drugą stronę, które wymagają większej precyzji zarówno przy wyborze kierunku, jak i odpowiedniej siły. W efekcie łatwiej stworzyć nietypową akcję, ale trudniej bezkarnie rozrzucać piłkę po boisku. W praktyce sprawia to, że każde podanie trzeba dobierać nieco bardziej świadomie. Jeżeli obrońca dobrze czyta zamiar zagrania, może znacznie łatwiej przeciąć linię podania. Z drugiej strony precyzyjne zagranie wykonane w odpowiednim momencie potrafi otworzyć zupełnie nową drogę do bramki. To szczególnie dobrze współgra z poprawionymi ruchami zawodników bez piłki, ponieważ można poczekać na odpowiedni moment i dopiero wtedy posłać piłkę w wolną przestrzeń.
Tempo gry wyraźnie odchodzi od szybkiego i momentami chaotycznego tempa poprzedniej części. Szczególnie w trybie realistycznym akcje rozwijają się spokojniej, zawodnicy potrzebują więcej czasu na zmianę kierunku, a budowanie ataku nie polega już wyłącznie na błyskawicznym przenoszeniu piłki z jednego pola karnego pod drugie. Większe znaczenie ma ustawienie, cierpliwość i odpowiednie wykorzystanie wolnej przestrzeni. W trybie kompetytywnym tempo nadal jest zdecydowanie bardziej dynamiczne, ale również tutaj ręczne sterowanie i właściwe podejmowanie decyzji mają większe znaczenie. Zresztą już po przejściu na nową odsłonę wyraźnie czuć, że tempo rozgrywki jest odrobinę wolniejsze. Akcje wymagają większego planowania, a odpowiednie ustawienie zawodników i wybór momentu podania mają większe znaczenie niż w poprzedniej części. Trudno jednak przesądzić, czy taki kierunek pozostanie z nami na dłużej, ponieważ w przypadku serii EA SPORTS FC wiele zależy od kolejnych aktualizacji. Wystarczy jedna większa zmiana balansu, aby tempo i charakter rozgrywki ponownie uległy wyraźnej modyfikacji.
Pewne kontrowersje nadal budzi natomiast fizyczność zawodników i sposób rozstrzygania pojedynków bark w bark. Nadal zdarzają się sytuacje, w których różnica warunków fizycznych między zawodnikami wydaje się mieć zaskakująco małe znaczenie. Potrafi więc dojść do kuriozalnego starcia, w którym znacznie mniejsza zawodniczka wygrywa przepychankę z dobrze zbudowanym, silnym fizycznie obrońcą. Problem nie dotyczy oczywiście wszystkich zawodniczek — w grze znajdują się również piłkarki z bardzo wysokimi parametrami siły i fizyczności — ale sposób, w jaki silnik interpretuje kontakt, potrafi prowadzić do sytuacji wyglądających po prostu nienaturalnie. Oficjalne oceny pokazują zresztą, że część zawodniczek ma bardzo wysokie wartości siły, a deweloperzy dodatkowo zmienili działanie systemu AcceleRATE i wpływ fizyczności na zachowanie piłkarzy. I właśnie tutaj pojawia się jeden z problemów FC 27 jako piłkarskiej symulacji. Sam fakt, że kobiety i mężczyźni mogą występować w jednym składzie, nie jest problemem — Ultimate Team od kilku lat jest skonstruowany w ten sposób. Kłopot pojawia się wtedy, gdy różnice wynikające z budowy zawodników przestają być przekonujące na boisku. Jeśli niewysoka, drobna zawodniczka bez wyraźnej przewagi w parametrze siły jest w stanie regularnie przepychać znacznie większego rywala, trudno nie odnieść wrażenia, że w niektórych sytuacjach mechanika gry ma większe znaczenie niż logika fizycznego starcia.
![]()
Pod względem licencji seria nadal pozostaje jednym z najbardziej rozbudowanych tytułów piłkarskich. W grze znalazło się ponad 21 tysięcy zawodników, 800 klubów i reprezentacji, ponad 35 lig oraz około 140 licencjonowanych stadionów. Wśród nowych elementów warto wymienić Ligę MX, czyli najwyższą klasę rozgrywkową w Meksyku, której zabrakło w poprzedniej odsłonie. Nie zabrakło również najważniejszych rozgrywek, takich jak Liga Mistrzów, Liga Europy, Premier League, Bundesliga czy LALIGA.
Z perspektywy polskiego gracza szczególnie istotnym dodatkiem jest Stadion Miejski Legii Warszawa. Obiekt przy Łazienkowskiej został wiernie odwzorowany i po raz pierwszy trafia do serii jako licencjonowany stadion. Do listy nowych obiektów dołącza także Stade Louis II domowa arena AS Monaco. Rozczarowani mogą być nadal kibice FC Barcelony, ponieważ nie mają co liczyć na powrót nowego Camp Nou. Licencję do stadionu posiada bowiem KONAMI, które wykorzystuje go w eFootball. Poza tym trudno mówić o większej rewolucji. Fundament licencyjny nadal pozostaje bardzo mocny, a kolejne ligi, kluby i stadiony przede wszystkim rozbudowują już i tak ogromną bazę zawartości. Dla osób ceniących autentyczność, prawdziwe stroje, herby, zawodników i stadiony jest to wciąż jeden z największych atutów całej produkcji.
Istotna jest także zmiana dotyczącą kategorii wiekowej. Poprzednia odsłona posiadała oznaczenie PEGI 3, natomiast tegoroczna część otrzymała w Europie PEGI 16. Nie wynika to jednak z obecności brutalnej przemocy czy treści seksualnych. Zmiana jest związana przede wszystkim z nowym podejściem PEGI do mechanik losowych przedmiotów dostępnych w ramach zakupów, które dotyczą między innymi Ultimate Team. W praktyce chodzi przede wszystkim o paczki i inne elementy oparte na losowości. Wraz ze zmianą zasad klasyfikacji PEGI tego typu mechaniki mogą być traktowane jako elementy związane z hazardem, co przełożyło się na wyższą kategorię wiekową. Sama rozgrywka pozostaje jednak typową produkcją sportową, a wyższe oznaczenie nie oznacza nagłego pojawienia się w grze brutalnych czy seksualnych treści.
![]()
Przechodząc do oprawy graficznej, trudno mówić i tutaj o większej rewolucji. Produkcja nadal korzysta z tego samego silnika i dobrze znanych rozwiązań, dlatego na pierwszy rzut oka prezentuje się bardzo podobnie do poprzedniej odsłony. Modele najbardziej rozpoznawalnych zawodników wyglądają dobrze, podobnie jak stadiony, oświetlenie czy animacje towarzyszące transmisji, jednak przy bezpośrednim porównaniu z FC 26 różnice są raczej kosmetyczne.
Największą uwagę zwracają przede wszystkim detale otoczenia i sama prezentacja spotkań. Murawa, oświetlenie oraz atmosfera stadionów potrafią wyglądać naprawdę efektownie, szczególnie podczas wieczornych meczów. Nie jest to jednak poziom zmian, który pozwalałby mówić o wyraźnym skoku jakości. W wielu momentach można wręcz odnieść wrażenie, że ogląda się tę samą produkcję z delikatnie poprawionymi poszczególnymi elementami. Podobnie wygląda kwestia modeli zawodników. Największe gwiazdy otrzymują odpowiednią dbałość o szczegóły, ale przy mniej popularnych piłkarzach nadal można natrafić na twarze i sylwetki, które wyglądają, jakby zostały przeniesione z wcześniejszych odsłon. W połączeniu z praktycznie niezmienionym interfejsem oraz sposobem prezentacji meczów sprawia to, że tegoroczna część nie robi pod względem grafiki takiego wrażenia, jakiego można oczekiwać po kolejnej dużej odsłonie serii.
Nie oznacza to oczywiście, że oprawa prezentuje się źle. Wręcz przeciwnie — podczas samego meczu całość nadal potrafi wyglądać bardzo atrakcyjnie, a szczególnie dobrze wypadają stadiony i oświetlenie. Problem leży raczej w braku wyraźnego postępu. Seria od kilku lat rozwija grafikę poprzez pojedyncze poprawki i detale, zamiast zaoferować większy skok jakości. Dlatego po przejściu z FC 26 różnica wizualna będzie dla większości graczy stosunkowo trudna do zauważenia.
Jak wspomniałem przy The Grounds, skala problemów trapiących tę edycję pod względem bugów i glitchy jest zaskakująca, tym bardziej że poprzednie odsłony były jednak znacznie lepiej dopracowane. Od premiery pojawiły się co najmniej dwie łatki, które wciąż nie rozwiązały problemów technicznych. Pod tym względem jest to najgorsza odsłona tej serii od lat.
![]()
W kwestii udźwiękowienia również trudno mówić o większej rewolucji. Reakcje trybun, doping kibiców, odgłosy boiska czy dźwięki towarzyszące zdobywaniu bramek nadal dobrze budują atmosferę spotkań. W połączeniu z oprawą stadionów całość potrafi zapewnić naprawdę przyjemne wrażenia podczas meczu.
Znacznie słabiej wypada natomiast komentarz. Baza dialogów wciąż jest zbyt ograniczona, a część kwestii pamięta jeszcze czasy FC 24. Po kilku latach trudno więc nie odnieść wrażenia, że ten element został praktycznie pozostawiony bez większych zmian. Problem dotyczy zarówno polskiej, jak i angielskiej wersji, gdzie również można regularnie usłyszeć dobrze znane teksty. Przydałoby się zdecydowanie więcej nowych nagrań oraz bardziej kontekstowe reakcje na wydarzenia na boisku.
Na tym tle ciekawiej prezentuje się ścieżka muzyczna. Wśród tegorocznych wykonawców znaleźli się między innymi The Strokes, Interpol, Joji, Little Simz, Chase & Status, AURORA, Royal Blood czy Anderson .Paak. Różnorodność gatunków sprawia, że muzyka dobrze pasuje zarówno do zarządzania drużyną, jak i zwykłego poruszania się po menu. Ostatecznie audio nadal spełnia swoje zadanie, ale największego odświeżenia zdecydowanie potrzebuje komentarz. Muzycznie jest znacznie ciekawiej, natomiast pod względem pozostałych elementów trudno zauważyć większy postęp względem poprzedniej odsłony.
![]()
EA SPORTS FC 27 w dużej mierze powiela rozwiązania znane z ubiegłorocznej edycji. Nowości pojawiają się głównie w rozgrywce, Ultimate Team i The Grounds, ale wiele pozostałych elementów, takich jak kariera, grafika czy komentarz, zmieniło się w niewielkim stopniu. Nie jest to więc wielki przełom, a raczej kolejna, mocno zachowawcza odsłona serii. Kilka nowych rozwiązań potrafi urozmaicić zabawę, jednak przy tak dużym podobieństwie do poprzedniej części trudno mówić o pełnoprawnej nowej generacji tej formuły. Dla osób oczekujących większych zmian może to być po prostu za mało.
Zapraszam do odwiedzania mojego nowego miejsca w sieci drunkparis.pl – Znajdziecie tam recenzje gier, publicystykę, ciekawostki i inne materiały ze świata gamingu. Strona dopiero startuje, więc treści nie ma jeszcze zbyt wiele, ale z czasem będzie ich stopniowo przybywać. Dzięki za każde odwiedziny i wsparcie!