Wóz Drzymały

czyli o retro grach Arcade słów kilka.

Ciapo Ciapo 15.06.2017, 09:15
Wóz Drzymały S04E08, Double Dragon II
3397V

Wóz Drzymały S04E08, Double Dragon II

W dzisiejszym odcinku zajmę się grą, która miała być tylko rozszerzeniem podstawowej wersji, ale zmiany były ny tyle duże, że zdecydowano się ją wydać jako drugą część. Jest to gra z gatunku beat'em up, wydana w 1988 roku przez firmę Technos Japan, a jej tytuł to Double Dragon II. Zapraszam do środka.

Witam wszystkich w kolejnym odcinku Wozu Drzymały, w którym tym razem przyjrzę się grze Double Dragon II. Jest to beat'em up wydany w 1988 roku przez firmę Technos Japan. Na początek dla tych, co to sobie lubią posłuchać muzyczki do czytania, link do ścieżki dźwiękowej z gry.

Na rozgrzewkę kilka grafik związanych z grą. Na jakże niezawodnej stronie The Arcade Flyer Archive udało mi się znaleźć dwie wersje ulotki reklamującej grę. Oczywiście jedna japońska, druga przeznaczona dla USA. Nie różnią się jakoś specjalnie poza oczywiście językiem.

Amerykańska ulotka reklamowa, przód Amerykańska ulotka reklamowa, tył
Amerykańska ulotka reklamowa

Japońska ulotka reklamowa, przód Japońska ulotka reklamowa, tył
Japońska ulotka reklamowa

Oprócz ulotki udało mi się wyszperać jedno zdjęcie automatu dedykowanego grze.

Automat
Automat Double Dragon II

W roku 1989 pojawiło się kilka pierwszych portów na domowe platformy do grania. Może żadna z tych wersji nie dorównywała oprawą wersji automatowej, ale wiele z nich było naprawdę grywalnymi pozycjami. Najsłabiej prezentuje się wersja przeznaczona dla ZX Spectrum. Prawie czarno-biała grafika, znikomy dźwięk ograniczający się do pojedynczych trzasków i szumów w głośniku. Gra nie posiadała nawet ekranu tytułowego :)

ZX Spectrum
ZX Spectrum

Amstrad CPC. Double Dragon II w wydaniu na ten komputer był oczywiście mocno okrojony, jednak wygląda zdecydowanie lepiej niż wersja na Spectrum. Do tego posiada muzykę oraz efekt dźwiękowy albo dwa ;) Najważniejsze jednak, że gra się w to całkiem przyjemnie.

Amstrad CPC Amstrad CPC
Amstrad CPC

Wersja dla komputerów IBM PC. Graficznie wygląda całkiem fajnie. Na statycznych screenach na pewno lepiej niż w ruchu, do tego dźwięk z systemowego bzyczka kaleczący uszy swoim piskiem. Jeśli udało się wyłączyć dźwięk to można chwilę pograć, ale wersja na Amstrada ma zdecydowanie lepszą oprawę audio ;)

IBM PC IBM PC
IBM PC

Wersja dla Commodore 64 była również całkiem sympatyczną mordoklepką i posiadała specyficzny dla siebie styl graficzny i muzyczny. Również tutaj, podobnie jak w wersji dla Amstrada, występowały oprócz muzyki, efekty dźwiękowe. Tak na dobrą sprawę to w czasach ośmiu bitów, każdy komputer miał swój specyficzny styl grafiki i dźwięku.

Commodore 64 Commodore 64
Commodore 64

W 1989 powstały też dwie wersje gry dla komputerów szesnasto-bitowych. Były to oczywiście Amiga oraz Atari ST. Obie wersje graficznie prezentują się identycznie. Gameplay nieco zmieniony w stosunku do automatowego oryginału, ze względu na tylko jeden przycisk fire na joyu, prezentował się nieco inaczej ale gra się zaskakująco przyjemnie. Jedyna różnica to oprawa dźwiękowa. Każdy z komputerów ma swój specyficzny styl i słychać to. Jednak nie jest to jakaś znacząca różnica. Tym bardziej, że podczas samej rozgrywki towarzyszą nam tylko skąpe efekty uderzeń i zgonów przeciwników.

Amiga Amiga
Amiga

Atari ST Atari ST
Atari ST

W roku 1990 została wydana wersja na NES'a czyli konsolę Nintendo. Trzeba przyznać, że również w tym przypadku sama gra doznała mocnych cięć w każdym aspekcie, jednak gra się w nią naprawdę przyjemnie i jest to bardzo grywalna wersja Double Dragon II.

NES NES
NES

W 1991 roku pojawiła się konwersja gry na konsolę Sega MegaDrive/Genesis. Podobno były dwie wersje. Jedna wydana tylko w Japonii przez sam Technos i druga wydana w USA i Europie przez firmę Accolade. Niestety nie znalazłem obu wersji więc screeny pochodzą z rzekomo tej oryginalnej japońskiej edycji. Również jest to całkiem sympatyczna gra, do tego z systemem walki najbardziej zbliżonym do oryginału ze względu na trzy przyciski na padzie Segi.

Sega MegaDrive Sega MegaDrive
Sega MegaDrive/Genesis

W 1993 roku powstała ostatnia wersja gry przeznaczona konsoli dostępnej w Japonii pod nazwą NEC PC Engine CD. Reszta świata znała ją chyba pod nazwą Turbografx 16 CD. Był to remake wersji z NESa i również wypada całkiem grywalnie nawet dziś.

NEC PC Engine CD NEC PC Engine CD
NEC PC Engine CD

Można jeszcze dodać, że w 2013 roku firma DotEmu wypuściła składankę zatytułowaną Double Dragon Trylogy zawierającą pierwsze trzy części gry. Składanka pojawiła się dla iOS, Androida oraz na platformie Steam.

To już wszystkie wersje gry jakie ujrzały światło dzienne. Teraz przejdę już do tej, która jest głównym tematem tego odcinka, czyli wersją na automaty arcade. Jeśli ktoś chciałby sobie poczytać o pierwszej części i porównać różnice to można to zrobić w tym miejscu.

Tytuł: Double Dragon II: The Revenge
Producent: Technos Japan
Rok wydania: 1988
Liczba graczy: 1-2 (jednocześnie, co-op)
Używanych przycisków: 3

 

Ekran tytułowy
Double Dragon II: the Revenge (ekran tytułowy)

Jeśli chodzi o fabułę to tym razem nie będziemy ratować damy z opresji. Po pięciu latach sielanki gang, który został pokonany w pierwszej części gry odbudował swoje siły i powrócił po zemstę. Tym razem Marian, czyli przyjaciółka naszych bohaterów zostaje zabita przez lidera gangu. Nasi bohaterowie muszą pomścić jej śmierć więc stają do walki z kolejnymi zastępami gangsterów aby dotrzeć na sam szczyt do głównego bossa organizacji przestępczej.

Postaci dostępne w grze to znani z pierwszej części bracia Lee. Billy oraz Jimmy. Tym razem zmianie uległa kolorystyka ich strojów Billy nosi czarne ubranko, a Jimmy białe. Cóż więcej można o nich powiedzieć. Jeden przypisany jest graczowi pierwszemu, a drugi, drugiemu. Obaj potrafią dokładnie to samo, aby obaj gracze mieli równe szanse.

Przeciwnicy, którzy staną na naszej drodze również ulegli zmianom w porównaniu do pierwszej części. Znani z poprzedniej części ulegli zmianie wizualnej. Bossowie zostali w ogóle pozamieniani. Jedynie ostatni, czyli szef gangu pozostał niezmieniony, lecz lekko stuningowany. Zwykli przeciwnicy teraz dzielą się na dwie grupy. Zwykli i pokonani wcześniej bossowie, tylko występujący jako zwykli przeciwnicy. Trzeba przyznać, że tym razem znacznie bardziej przyłożono się do bossów i są bardziej różnorodni i oryginalni niż w pierwszej części.

Pierwszy z podstawowych przeciwników to lekko podrasowany pakerek z pierwszej części. Tutaj potrafi robić salta i atakować z wyskoku. Dość trudny do trafienia. Potrafi nawet unikać naszych ataków. Czasami uzbrojony w nóż albo łopatę. Występuje w trzech wersjach kolorystycznych.

Mały paker Mały paker Mały paker
Mały paker

Kolejnym znanym z pierwszej części przeciwnikiem, a w sumie przeciwniczkami są laseczki uzbrojone w pejcz. Uległy sporym zmianom wizualnym, ale walczą tak samo. Jeśli takową uderzymy wypadnie jej w tej części nie pejcz, tylko kolczasta kula na łańcuchu. Działa jednak tak samo jak pejcz. Nie robią uników. Występują w dwóch kolorach.

Laska Laska
Laska

Kolejny przeciwnik znany z pierwszej części. Też po zmianie wizualnej. Z pakerka w koszulce na ramiączkach, przeobraził się w brodatego drwala. Jest to o tyle uciążliwy przeciwnik, że zawsze tam gdzie on występuje, pojawia się jakiś przedmiot, który oni potrafią podnieść i rzucić nim w nas. Występują w trzech kolorach.

Drwal Drwal Drwal
Drwal

Przejściówkami pomiędzy bossami przerobionymi na zwykłych przeciwników są przypakowani goście oraz wielcy Indianie znani z poprzedniej części jednak również lekko zmienieni w stosunku do pierwszej części. Obie odmiany występują w dwóch wersjach kolorystycznych.

Paker Paker
Paker

Indianin Indianin
Indianin

Teraz w kolejce ustawiają się następne wersje kolorystyczne bossów. Pojawiają się jako zwykli przeciwnicy na planszach, często w towarzystwie innych przeciwników. Kopia pierwszego bossa wyglądająca nieco jak wersja zombie w zdrowym sinym kolorze.

Kopia pierwszego bossa
Kopia pierwszego bossa

Kopia drugiego bossa, różni się od niego w zasadzie tylko kolorem ubrania, występuje dopiero na ostatniej planszy, zaraz przed konfrontacją z Willym.

Kopia drugiego bossa
Kopia drugiego bossa

Dalej w kolejce pojawia się kopia drugiego bossa z pierwszej części. Tutaj jest on jedynym przeciwnikiem, którego można nazwać sub-bossem. Tutaj jego druga wersja kolorystyczna, występująca jako zwykły przeciwnik.

Kopia pierwszego sub-bossa
Kopia pierwszego sub-bossa

Dalej mamy jeszcze dwie wersje kolorystyczne czwartego bossa. Są tak samo upierdliwe i męczące jak sam boss, a do tego zieloni wystękują dwaj naraz.

Kopia czwartego bossa Kopia czwartego bossa
Kopie czwartego bossa

Jedyny sub-boss w grze. Podczas walki z nim zmienia się muzyka i zatrzymuje scrollowanie obrazu. Dodatkowo w trakcie tej walki toczącej się na polu, co chwilę stojący w tle kombajn, wysuwa w nas swój wirnik. Wtedy musimy w odpowiednim momencie podskoczyć.

Sub-boss
Sub-boss

To już wszyscy zwykli przeciwnicy występujący w grze. Zostało jeszcze pięciu, a w sumie żeby być dokładnym to czterech szefów. Pierwszym z nich jest wielki grubas w metalowej masce. Potrafi nas kopnąć, przywalić gruchę, albo złapać za głowę i cisnąć o glebę. Sposób na wszystkich bossów w tej grze jest taki sam. Chodzimy góra dół i stojąc plecami do bossa używamy ataku w stronę bossa, czyli kopiemy, a boss nadziewa się na nasze buty.

Pierwszy boss
Pierwszy boss

Drugi boss to duży koleś w koszuli i spodniach z szelkami. Do tego noszący chyba karnawałową maskę, bo raczej nie są to okulary. Sposób na jego pokonanie taki sam jak na pierwszego bossa.

Drugi boss
Drugi boss

Trzeci boss to powtórka z pierwszego tylko razy dwa. Czyli mamy do załatwienia dwóch wielkich grubasów w maskach, a żeby nie było za łatwo to jeden jeszcze po śmierci wraca do żywych i musimy z nim walczyć jeszcze raz.

Trzeci boss
Trzeci boss

Czwarty z bossów jest chyba najtrudniejszy. Jest szybki, uzbrojony w dwie pałki o dużym zasięgu a do tego robi uniki i podcinki. Przejdziemy go jednak sposobem znanym od pierwszego bossa tylko w tym wypadku nie możemy dać mu się od nas za bardzo oddalić, bo zacznie odstawiać jakiś szajz.

Czwarty boss
Czwarty boss

Piąty boss to główny zły całego gangu, morderca Marian noszący złowieszcze imię Willy. Jest to zwykły patol, tylko uzbrojony w karabin maszynowy, którym zadaje straszliwe obrażenia, więc podobnie jak w przypadku poprzedniego bossa, nie należy pozwalać mu się od nas za bardzo oddalać bo zacznie strzelać, a tego nie chcemy.

Piąty boss
Piąty boss

Ostatnią potyczką jest walka z naszym sobowtórem wyglądającym na jakiegoś ducha. Jest to dość trudna walka, gdyż przeciwnik potrafi to samo co my, a do tego jest bardzo wytrzymały i trzeba go naprawdę sporo razy oklepać żeby się go pozbyć.

Ostatni boss
Ostatni boss

To już wszyscy przeciwnicy występujący w grze. Jak widać nie jest jakoś specjalnie różnorodnie, jednak nie zwraca się na to uwagi w trakcie rozgrywki.

Skoro wiemy już jak zmienili się przeciwnicy w stosunku do pierwszej części to teraz rzućmy okiem na lokacje, które przyjdzie nam odwiedzić. Jest ich pięć, czyli dokładnie tyle samo co w pierwszej części. Tym razem gra została poprawnie podzielona, czyli tak jak przypuszczałem, podział misji w pierwszej części był błędny. Pod względem układu plansze są niemal identyczne jak w pierwszej części. Można by rzec, że w drugiej zmieniono tylko tekstury. Wszystkie plansze zostały narysowane od nowa. Mają teraz zupełnie inną kolorystykę mimo takiego samego rozkładu. Grę zaczynamy na dachu wieżowca, wychodząc z garażu, w którym stoi śmigłowiec. Druga misja to jakaś fabryka, wygląda znajomo, jednak zupełnie inaczej niż w pierwszej części. Misja trzecia to wypad na tereny wiejskie, wszystko jest takie pomarańczowo-żółte. Misja czwarta to górskie podejście do dojo Williego i oczywiście piąta to wnętrze samego dojo. Całość można ukończyć w około 40 min będąc średnio wprawionym w bojach zawodnikiem co jest wynikiem całkiem dobrym.

Misja pierwsza. Tutaj zaczynamy nie wychodząc z garażu na ulicę tak jak w pierwszej części tylko z hangaru, w którym stoi śmigłowiec, na dach wieżowca. Pojazd znajdujący się w owym hangarze (podobnie jak w pierwszej części) nie jest przypadkowy. Jest to helikopter, którym sterujemy w debiutanckiej grze Yoshihisy Kishimoto noszącej tytuł Cobra Command, w Japonii Thunder Storm.

1-1 1-2

Misja druga. Tutaj podobnie jak w pierwszej części odwiedzamy jakiś zakład produkcyjny, albo coś takiego. Tym razem wygląda on trochę inaczej. Mniej kartonów więcej drewnianych beli. Zmieniona dość mocno kolorystyka i bardziej bogato narysowane wszystko. Układ planszy identyczny jak w pierwszej części, włączając w to drabinki i wskakiwanie po kartonach.

2-1 2-2

Misja trzecia. Tutaj chyba największe zmiany w stosunku do pierwowzoru. Tam mieliśmy las, tutaj wychodzimy na złote pola i odwiedzamy jakąś wioskę. Również jest znacznie bardziej okazale i tła są przygotowane dokładniej. No i nie można nie wspomnieć o kombajnie, który próbuje nas skosić. Taki tip. Kiedy kombajn miga światłami, trzeba jak najszybciej podskoczyć, inaczej zostaniemy boleśnie zmieleni ;)

3-1 3-2

Misja czwarta. W pierwszej części była to misja nadal trzecia ;) Tutaj podobnie jak w oryginale mamy górską wspinaczkę, jednak ten poziom został chyba lekko skrócony, a przynajmniej takie odniosłem wrażenie. W każdym razie ta misja jest najbardziej podobna wizualnie do swojego odpowiednika z pierwszej części.

4-1 4-2

Misja ostatnia, czyli piąta to oczywiście siedziba bossa gangu, jego dojo usłane pułapkami tylko czyhającymi na nasze życie. Możemy zostać dźgnięci dzidą przez postument nad przejściem, spaść na kolce, lub zostać obici przez wysuwające się ze ściany betonowe kloce. Mechanicznie plansza nie zmieniła się jakoś specjalnie, za to wizualnie bardzo, jest znacznie ładniej i bardziej kolorowo wykonana niż w pierwszej części.

5-1 5-2

To tyle jeśli chodzi o lokacje. Kilka słów należałoby powiedzieć o grafice, która w stosunku do pierwszej części została naprawdę mocno podrasowana. Wszystko wygląda znacznie lepiej. Wydaje się, że cała gra nabrała kolorów i jest narysowana z większą dbałością o szczegóły. Co najważniejsze, dzięki nowemu sprzętowi, na którym śmiga gra, możliwe stało się, że na ekranie pojawia się nadal maksymalnie trzech wrogów jednocześnie, ale gra nie zaczyna zwalniać. Może tylko na drugim szefie, nie wiem dlaczego.

Animacja również została poprawiona i wszystko porusza się znacznie sprawniej, płynniej. Do tego gra znacznie przyspieszyła w stosunku do pierwszej części. Wszystko dzieje się zdecydowanie szybciej, no i nie zwalnia tak jak w oryginale, co warto podkreślać, bo jest to chyba największa zaleta w porównaniu do pierwszej części.

Dźwięk. W tym temacie gra również została znacznie poprawiona. Nowe aranżacje przygotowane dla tej odsłony stały się bardziej ucywilizowane i nie są już takie kanciaste jak w pierwszej części. W roku 1990 został wydany nawet oficjalny soundtrack z gry. Utwory są bardziej stonowane i rozbudowane. Lepiej wpadają w ucho.

Oficjalna ścieżka dźwiękowa

Efekty dźwiękowe. Tutaj też jest lepiej niż w oryginale, może z jednym wyjątkiem. Odgłos towarzyszący pojawiającej się strzałce z napisem GO, poganiający nas do dalszego ruszenia naszych czterech liter. Dźwięk jest przerażający i kaleczący uszy, dlatego lepiej do niego nie dopuszczać ;) Ogólnie oprawa dźwiękowa zdecydowanie na plus w porównaniu do pierwszej części.

Teraz trochę o samej rozgrywce. Tutaj też nastąpiły spore zmiany. Do sterowania używamy standardowo gałki oraz trzech przycisków. Tak samo jak w poprzedniej części. Jednak zamiast ręki, nogi i podskoku, mamy tutaj cios w lewo, cios w prawo i skok. System jest ukłonem w stronę graczy pamiętających wcześniejszą grę Technos Japan jaką była Renegade. Nie ukrywam, że taki sposób rozgrywki jest dość specyficzny i trzeba się do niego trochę przyzwyczaić. Często zdarza mi się, że chcę wykonać jeden cios ale naciskam nie ten przycisk, więc uzyskuje inny cios, co kończy się oczywiście przyjęciem kilku ciosów na głowę. Działa to w ten sposób, że jeśli stoimy odwróceni twarzą w prawą stronę, to mamy dwa przyciski ataku, uderzenie w prawą stronę, podstawowe combo do walki. Jeżeli naciśniemy przycisk ataku w lewą stronę to nasz heros wykona kopnięcie z pół obrotu. Analogicznie stojąc twarzą w lewą stronę będzie to wyglądało odwrotnie ;) Dzięki nowemu systemowi uzyskiwanie ciosów specjalnych wymaga wciskania innych przycisków w zależności od tego, w którą stronę skierowana jest nasza postać. Trochę to komplikuje rozgrywkę, jednak da się do tego przyzwyczaić i w miarę sensownie pograć.

Poza walką wręcz oczywiście mamy też kilka broni, podzielonych na dwie kategorie. Takie, którymi atakujemy normalnie i takie, którymi rzucamy. Wszystkie bronie są przeróbkami tego co było w pierwszej części tylko zmieniono ich wygląd. Dynamit zmieniono na granat, pejcz na kolczastą kulę na łańcuchu, noża nie zmieniono ;) i doszedł jeszcze szpadel, czy tam łopata, niektórzy twierdzą, że topór. Są to bronie, którymi walczymy wręcz, no może z wyjątkiem noża i granatu którymi rzucamy ;) Granat leży przez chwilę po czym wybucha. Nóż rzucony zabiera sporo energii przeciwnikowi. Metalowa kula na łańcuchu działa tak samo jak pejcz i jest dobrą bronią ze względu na spory zasięg. Łopata jest mocna i ma spory zasięg jednak prędkość ataku jest bardzo mała przez to w większych zadymkach może nie nadążyć z atakami.

Granat Nóż Kula na łańcuchu Szpadel
Granat, Nóż, Kula na łańcuchu, Szpadel

Oprócz tego typu broni jest jeszcze trzy sztuki przedmiotów, którymi możemy cisnąć w przeciwników. W pierwszej części były kartony i kamienie, w drugiej mamy drewnianą skrzynię, również drewnianą kłodę, oraz stalową kulę. Wszystkie trzy działają tak samo. Podchodzimy, podnosimy i rzucamy w grupę wrogów. Całkiem skuteczne rozwiązanie, tylko jeżeli mamy na planszy przeciwników, którzy potrafią też rzucać przedmiotami to lepiej jest taki przedmiot wyrzucić poza zasięg widzenia, bo broń taka może obrócić się przeciwko nam. Można nawet podejść do takiego przedmiotu i wykopnąć go za ekran.

Drewniana skrzynia Drewniana kłoda Stalowa kula
Skrzynia, Kłoda, Kula

To już wszystkie przedmioty jakie znajdziemy na naszej drodze. Nie ma żadnych innych znajdziek. Przedmiotów odnawiających energię, czy dodających czasu też nie uświadczymy. Energię odzyskujemy jedynie między misjami po pokonaniu bossów. Sam pasek energii też nie jest jakiś specjalnie dokładny. Pokazuje mniej więcej ile mamy energii, ale czasem otrzymujemy ciosy, które nie zabierają nam wcale życia.

W pierwszej części niezastąpionym w walce był cios z łokcia, który powodował, że każdego przeciwnika można było pokonać używając jednego ciosu. Podobno był to glitch i faktycznie, drugiej części nie przejdziemy sposobem znanym z jedynki. Za to każdego przeciwnika jesteśmy w stanie trafić innym ciosem. Pisałem o tym przy technice na bossów. Tak samo możemy atakować każdego przeciwnika. Słabsi skulą się przy pierwszym trafieniu i będziemy mogli albo zadać mu kolejny cios nogą, albo złapać delikwenta na serię szybkich ciosów kolanem na głowę, która też mocno uszczupla ich zapas energii.

Jedna rzecz, która mnie mocno irytuje w drugiej części Double Dragon to taki detal, że aby ekran się przesuwał kiedy idziemy w prawo, musimy iść bardzo blisko prawej krawędzi ekranu. Niby drobny szczegół ale często kończy się to nadzianiem na gruchę od gościa, który właśnie pojawił się przed nami.

Sam system rozgrywki został zmieniony tak bardzo, że dłuższą chwilę zajmuje przyzwyczajenie się do niego. Jest nietypowy i nawet po dłuższej chwili można pomylić przyciski w trakcie jakiejś solidnej zadymki.

Podsumowując druga część Double Dragon to bardzo mocno zmieniona pierwsza część i to widać. Jeśli ktoś zna jedynkę, to dwójka będzie wyglądała znajomo jednak granie w nią będzie wyglądało inaczej przez zmieniony system walki. W mojej opinii jest to więcej gry w grze i może bardzo podobny, ale też dający dużo frajdy z ogarniania wszystkiego na nowo, tytuł.

Kończąc, dla zainteresowanych podaję jeszcze filmik przedstawiający grę w akcji i moje nieudolne próby jej przejścia.

Teraz już się z Wami żegnam i zapraszam do brania udziału w sondzie pod wpisem w celu określenia, o której grze będziecie mogli przeczytać w następnym odcinku Wozu Drzymały, już w następny czwartek.

To już jest koniec

 

Tekst pochodzi z mojej strony www.Retro-Granie.info.

Tagi: arcade double dragon II retro salon gier wóz drzymały

Oceń notkę
+ +27 -

Drzymała
Oceń profil
+ +98 -
Ciapo
Ranking: 137 Poziom: 63
PD: 31870
REPUTACJA: 13042