Piękno z miałką historią w tle

BLOG RECENZJA GRY
725V
Piękno z miałką historią w tle
Redakcja PPE.pl | 04.09.2014, 08:02
Poniżej znajduje się treść dodana przez czytelnika PPE.pl w formie bloga.

W oczekiwaniu na przeciągającą się w nieskończoność premierę Kingdom Hearts III Square-Enix postanowiło po raz kolejny uraczyć nas kotle... to jest, spinn-offem ze znanego uniwersum. Po odsłonach na GBA, DS-a i PSP przyszedł i czas na najmłodszego handhelda Nintendo w postaci 3DS-a.

Dream Drop Distance (rozumiecie, że 3D - innowacja Japończyków w wymyślaniu bzdurnych tytułów po raz kolejny nie ma granic) fabularnie stara się przede wszystkim zebrać do kupy historie znane nam z poprzednich odsłon serii, stanowiąc prawdopodobnie ostatnie wprowadzenie przed premierą trzeciej części. Niestety, takie podsumowanie wychodzi grze raczej średnio, bowiem w kwestii historii po raz kolejny zaserwowano nam ciężko zrozumiałą papkę, pełną górnolotnych bełkotów o transcendencji i potędze przyjazni oraz wewnętrznej odwadze. Podobnie jak w przypadku całej trylogii Final Fantasy XIII (co samo w sobie brzmi idiotycznie) Square uznało chyba, że im bardziej niezrozumiała i absurdalna będzie fabuła, tym bardziej gracz poczuje jej głębie. I podobnie jak w przypadku perypetii Lightning, cel po raz kolejny nie został osiągnięty, bo zachowania bohaterów wciąż ociekają irracjonalnością, zaś z całą resztą jest tylko gorzej. Widać to zwłaszcza w przypadku osób niezaznajomionych z serią, zaś ratowanie sytuacji w postaci krótkiego streszczenia co działo się "w poprzednim odcinku" to tylko połowiczne wyjście z problemu.

 

 

Skoro najgorszy punkt produkcji mamy już za sobą, czas na trochę cieplejsze słowa odnośnie najmłodszego dziecka w serii. Pierwszym, co urzeka w KH jest niewątpliwie oprawa graficzna - która moim zdaniem (obok RE: Revelations) jest jedną z najładniejszych na handheldzie Nintendo. Modele i tekstury są szalenie bajkowe i ostre jak żyleta, zaś design lokacji nieraz wywołał we mnie szczery zachwyt - co jak na konsolkę o kilkucalowym ekranie jest spora pochwałą. Oczywiście w tym przypadku piękno nie przychodzi nam za darmo, bowiem lokacje są widocznie mniejsze i "korytarzowe", ale z drugiej strony nie sprawiają one poczucia rurowej konstrukcji rodem z przytaczanego już FFXIII. Sama muzyka to wysoki standard, do ktorego przyzwyczaiła nas seria - zresztą po raz kolejny usłyszymy znane wszystkim fanom motywy, takie jak chociażby Hikari Kingdom czy Traverse Town.

 

 

Sama rozgrywka skupia się przede wszystkim na walce z kolejnymi zastępami przeciwników, w czym Dream Drop Distance przypomina z grubsza pspkowe Birth By Sleep. Gra wprowadza jednak dwie dość istotne innowacje. Pierwszą z nich jest system stworków nazwanych Dreameaters, które pełnią rolę czegoś w stylu naszych prywatnych Pokemonów, pomagających nam w walce i umożliwiających wykonywanie specjalnych ataków. Druga, istotniejszą jest wprowadzenie systemu flow motion, pozwalający na odbijanie, obkręcanie się wokół czy ślizganie się po wszelkiego rodzaju obiektach na arenie i szybkie przemieszczanie się na jej przeciwny kraniec - co można wykorzystać również do wyprowadzenia skutecznego ataku. Wygląda to szalenie efektownie i chylę czapkę przed osobami odpowiedzialnymi za optymalizacje gry, bowiem nie zalicza ona w zasadzie żadnych chrupnięć animacji. Nieco mniej udanym pomysłem jest za to moim zdaniem system tytułowych dropów, który w uproszczeniu oznacza tyle, że grając każdym z bohaterów (czyli Sorą i Riku) mamy określony czas na "chodzenie w ich skórze", po którym to... gra przełącza nas do rozgrywki drugiej postaci. Nie rozumiem zbytnio jaki był cel takiego zabiegu - zwłaszcza, że jest on często wkurzający, gdy jesteśmy zmuszeni porzucić etap w połowie (lub nie daj Boziu przy walce z bossem) tylko po to, by wybici z rytmu wskoczyć w buty drugiego bohatera. Dodatkowo szybko zauważamy dzięki temu nieprzyjemny fakt, że znaczna część leveli to alternatywna wersja tego samego poziomu, który już przechodziliśmy.

 

 

Pomimo dużej ilości malkontenctwa w recenzji, Kingdom Hearts 3D jest jak najbardziej udaną pozycją. Nie jest to może poziom świetnego Birth By Sleep na PSP, jednak to wciąż jedna z najlepszych produkcji na 3DS-a, która dla fanów będzie pozycją obowiązkową... a dla nie-fanów może być łakomym kąskiem, o ile przełkną fabularną tragedię.

 

Oceń bloga:
0

Atuty

  • grafika
  • muzyka
  • system walki

Wady

  • recykling poziomów
  • system dropów
  • fabularna mizeria

Redakcja PPE.pl

Jako rozgrzewka przed KHIII - jak znalazł.

8,5

Komentarze (5)

SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych

cropper