SKLEP

http://wynurzeniagracza.blogspot.com/

forest122
Ojciec-Gracz Ojciec-Gracz 12.06.2019, 09:28
Jakie jest red dead redemption 2 (to nie recenzja)
305V

Jakie jest red dead redemption 2 (to nie recenzja)

To nie jest tak jak myślisz. Gra nie dla każdego ale każdy powinien ją zobaczyć i zagrać choć chwilę. Ta gra jest jak Tekken 3 dla PS1. Ta gra jest jak Shadow of the Colossus na PS2 i jak The last of us na PS3. Nie każdy polubi ale każdy powinien to zobaczyć.

Na początek zacznijmy od tego, że jestem wielkim fanem tejże gry choć dodatku Undead nie ukończyłem. Jednakże Red Dead Redemption 2 to typowa gra Rockstara. Rockstara, który ma problem z rozwlekaniem historii na niemiłosiernie długie godziny. Jak zwykle w takich grach bywa wedle fabuły trzeba działać szybko co jednakże nie przeszkadza naszemu bohaterowi polować przez kilka dni lub wykonywać zadania poboczne.

Gra jest tak skonstruowana, że mamy ogromne kółko znacznik na mapie, jeśli tylko się zbliżymy to wejdziemy w interakcje z NPC. Oni po prostu grzecznie sobie czekają aż znudzą nam się poboczne wątki. I tutaj R poszło po rozum do głowy bo poboczne wątki przebijają sposobem narracji i prowadzeniem akcji nawet te z Wiedźmina 3.

 

Zadania poboczne mają wiele rozdziałów (zwykle 4 rozdziały) i uruchamiają się dopiero po jakimś czasie lub w określonej porze dnia. Do tego jeszcze dochodzą ukryte zadania poboczne odblokowywane poprzez uwalnianie więźniów przewożonych w zakratowanych powozach. Są jeszcze ukryte-ukryte misje jak to w przypadku gier od wielkiego R.

Wiele rzeczy ominiecie, wielu rzeczy nie zobaczycie. Są to oczywiście smaczki nie potrzebne do ukończenia gry ale są i jak się je już znajdzie to szczena opada.

Jak już wspomniałem Rockstar ma problem z rozwlekaniem swoich historyjek. Stanowczo za długa opowieść gdzieś się rozmywa i goniąc po świecie po prostu zapomniałem o co chodzi w głównym wątku. Z grubsza jesteśmy zbiegami co to chcą niby lepszego życia. Ale do tego potrzebna kasa toteż wplątujemy się w nielegalne akcje.

Wszystko odbywa się sinusoidalnie od mocnych do słabych wątków. Aby podkreślić realizm sytuacji to wybierzemy się nawet na ryby albo na zakupy. No cóż takie czasy – w Detroit trzeba było sprzątać mieszkanie – tutaj trzeba się myć i jeść choć nie jest to główny element survivalu. Tak szumnie zapowiadane elementy nie są konieczne do przejścia gry. Można się myć ale jak tego nie będziemy robić to nie umrzemy z brudu. Czasem tylko ktoś nam wypomni, że śmierdzimy jak stary cap. Podobnież z jedzeniem – nie musimy jeść ani pić ale spać już trzeba bo jak nie śpimy to spada nam koncentracja i gorzej strzelamy.

W ogóle to świat został znów świetnie zaprojektowany a grafika zapiera dech. Zwłaszcza efekty świetlne mgły i parująca woda na bagnach, przez które przebijają się promienie słońca. Robi to wrażenie. Ten świat żyje i wcale nie jesteśmy tam panem i władcą. Bez wahania możemy zostać pobici zastrzeleni, napadnięci przez rabusiów lub po prostu przez nieuwagę rozjechani itp. Z resztą aktywności jest cała masa:, polowania, poszukiwania zbiegów, skarbów itp., można nawet pójść do teatru lub do kina. Jednakże tak jak wspomniałem zaburza to proporcje z wątkiem głównym.

Niby jesteśmy poszukiwanymi zbiegami co nie przeszkadza tygodniami wałęsać się po świecie gry.

Oprócz tego jest jak to nazwałem współczynnik moralności. Za bycie dobrym kolesiem idzie w stronę bieli natomiast jak totalnie rozrabiamy to spada na czerwono. Tyle powiem, że bycie dobrym popłaca.

Dla strojnisiów mamy dziesiątki strojów oczywiście, niektóre dostępne tylko bo zabiciu legendarnej zwierzyny.  Są tu pewne rzeczy, których nie musimy robić jak przebieranie się w nowe ubrania, golenie brody czy mycie w wannie. Nie musimy ale z jakichś powodów chcemy to robić. Chcemy przechadzając się ulicami wyglądać dobrze. Nie wiem z czego to wynika ale taka już jest ta gra. Wciąga jak bagno.

Do zwierza trzeba z czegoś strzelać i tutaj mamy do dyspozycji dziesiątki strzelb i karabinów. Jak ktoś lubi szpanować to może zrobić sobie złote strzelby z grawerem ale uprzedzam to nie są tanie rzeczy. Jeśli chodzi o samo koło wyboru broni to już mamy ukłon w stronę casuali. Bo konik może nosić  nasze wszystkie bronie natomiast zabrać na akcję można 4 giwery. To jest ta pozostałość po starej generacji. Bo przecież można było uczynić grę jeszcze bardziej realistyczną i nosić dwie sztuki broni na koniu i 4 na sobie. Wprowadzałoby to jakiś element planowania akcji.

Już nie mogę doczekać się GTA6 i RDR3. Patrząc na to jak wygląda i jakie jest RDR2 można oczekiwać jeszcze więcej niesamowitych rzeczy po kontynuacjach. Pewnie będzie jak zwykle i wątek główny się rozmyje na rzecz eksploracji świata.

Ja daję mocne 9 i zachęcam do ogrania i wręcz delektowania się każdą minutą tej wspaniałej choć miejscami upośledzonej gry.

700

 

Tagi: john marston koń ojciec-gracz Red Dead Redemption 2

Oceń notkę
+ +10 -

wynurzenia gracza
Oceń profil
+ +168 -
Ojciec-Gracz
Ranking: 21 Poziom: 78
PD: 58481
REPUTACJA: 29571
Miesięcznik PSX Extreme