Polecam: Buddy Holly - żyje i pozdrawia z Ganimedesa.
Tak jak poprzednią książkę, tą również kupiłem na jakimś kiermaszu za kilka złotych, zupełnie nieświadomy od kogo jest i co zawiera.
Buddy Holly - żyje i pozdrawia z Ganimedesa, tytuł oryginalny: Buddy Holly is Alive and Well on Ganymede.
Autor: Bradley Denton,
Data wydania: wrzesień 1991 r. w USA, w Polsce w 2002 r.
Liczba stron: 352
Gatunek: Science Fiction, powieść drogi.
Jak we wstępie wspomniałem jest to kiermaszowa pozycja za kilka złotych. Moją uwagę przykuł dość dziwaczny tytuł - przyznam szczerze, że nie jestem fanem muzyki z lat 50-tych więc nie skojarzyłem Buddy'ego. Na okładce widniały jakieś skałki i czerwony motocykl. Zwyczajnie odwróciłem książkę i przeczytałem opis. Zaciekawił mnie. No i wylądowała w koszyku.
Warto wspomnieć, że książka otrzymała nagrodę im. Johna Campbella dla najlepszej powieści Science Fiction w roku 1992.
Bohaterem powieści jest Oliver Vale, przeciętny amerykanin, pracownik sklepu z elektroniką, mieszkaniec przedmieść. Jego życie jest nudne i monotonne. Tylko praca i wieczorne oglądanie telewizji. Aż do pewnego wieczoru kiedy psuje mu się antena. Od tej chwili na ekranie jego telewizora pokazuje się tytułowy Buddy Holly nadający z księżyca Jowisza, co śmieszniejsze pokazuje się na wszystkich telewizorach na świecie. Mówi, że wszystko gra i podaje adres zamieszkania Olivera. Oczywiście w takich sytuacjach nasz amerykanin już nie jest bezpieczny. Ma na karku gwardię narodową, agentów FBI i ludzi, którym się ta sytuacja nie podoba, bo nie ma ich ulubionych kanałów, aha oraz specjalnych gości. Oliver wsiada na swój motocykl marki Ariel o imieniu Peggy Sue i wyrusza do Lubbock w Teksasie by rozwikłać całą sprawę.
Tak mniej więcej się to przedstawia. Powieść na prawdę ciekawa, z mnóstwem zabawnych sytuacji, wartką akcją w otoczce science fiction i klimatem przypominającą filmy drogi klasy B lat 90'tych. Książka lekka do porannej kawy i drożdżówki.

