Wywiad z Wróblem w ogniu

BLOG
1138V
kalwa | 06.07.2014, 18:29
Na początku z całego serca chciałem przeprosić za zatrzymanie zabawy. Niestety, nadmiar obowiązków i problemy natury technicznej również do tego się przyczyniły. Niemniej zapraszam do wywiadu i ostrzegam, że jego długość może niektórych przerazić. No cóż... czytać, nie lamić!

Na początek powiedz czytelnikom coś o sobie. Kim jesteś – ojcem, synem, dziadkiem (w tym i jakimkolwiek zechcesz sensie), co robisz w życiu?

Synem jestem. Ojcem jeszcze nie (chyba), a dziadkiem tym bardziej. Jestem natomiast mężem wspaniałej kobiety, z którą to poznałem się przez rozmowę o Crash Team Racing (PSOne) na domówce znajomego, którego nie widziałem od kilku lat. Średnio mi zależało na jego znajomości i spotkałem go przypadkowo na przystanku autobusowym – nie ma czegoś takiego jak przeznaczenie tak? [śmiech] Nie jestem już nastolatkiem, studia skończyłem kilka lat temu i prosto z ławki na wykładzie trafiłem do wymarzonej pracy. Pracuje w firmie zajmującej się „realizacją ambitnych projektów informatycznych”, czyli jesteśmy firmą tworzącą soft. Jeśli ktoś ma ochotę przejść się po naszych dwóch budynkach to zapraszam pod link:


https://www.google.pl/maps/@50.277836,18.684317,3a,75y,119.27h,73.03t/data=!3m5!1e1!3m3!1sQcAAY2Hu3BoAAAQWsf5omw!2e0!3e2

 

Te pomieszczenie z zabawkami to nie nasze, mamy po prostu przedszkole dla dzieci pracowników. Niestety nie zobaczycie tam trzeciego budynku, do którego fotograf z Google jeszcze nie zawitał, więc ominie was: siłownia, sauny, pokoje do masażu, restauracja oraz zjeżdżalnie (tak, zjeżdżalnie), które pozwalają leniwym programistom na przemieszczanie się po piętrach budynku – chyba już wiecie dlaczego to „wymarzona praca”. Nie będę opisywał nudnych aspektów firmy, więc może jeszcze pochwalę się video z naszej imprezy firmowej na 500 osób:

 

 

Tyle chyba o prywatnych sprawach. Co jeszcze? Mam kota. Kosztował więcej, niż PS4, ale żona wpisała go w umowę zawartą podczas oświadczyn [śmiech]. Jeżdżę zardzewiałym Renault Clio 2 ’98. Dobra, tyle.

 

Zaciekawiłeś mnie tym kotem. Powiedz co to za rasa, że był taki kosztowny i czy ogólnie lubisz zwierzaki?

Kot wabi się Miya (Mija) i jest rasy "rosyjski niebieski". Nigdy nie miałem zwierząt, ale tego kociaka uwielbiam, jest już częścią rodziny :) Żona chciałaby więcej kociaków, więc mam całkiem niezłą kartę przetargową na kupno PS4. [Poniżej fotka przedstawiająca słodziaka.]

 

 

Nie przeszkadza w graniu? Mój przykładowo często kładł się na starszym tv czy monitorze i zasłaniał ekran ogonem.

Patrz o tym nie pomyślałem, ale tak, masz rację. Przeszkadza bo jest cholernym słodziakiem, ciągle chce być głaskana i pcha się na ręce, chyba że śpi [śmiech]. Szczególnie teraz, gdy żona wyjechała i tylko ja jestem do głaskania, ale jakoś sobie radzę. Czy siada na TV? Na LCD będzie mu trudno [śmiech]. Choć jak pracuje z domu to mi biega po klawiaturze... ale jest taki słodki, że: awwwwwwwwwwwwww.

 

Długo jesteście razem z żoną? I jak łączysz granie z uszczęśliwianiem jej? Jak traktuje Twoje hobby?

Jesteśmy ze sobą 6 lat. Od dwóch mieszkamy razem i muszę przyznać, że jest wyrozumiała, choć zdarzają się momenty, że ma dość "mojego hobby", ale to też z tego względu, że czasem i ja przesadzam. Mam leniwą sobotę, a ona jedzie na studia od 8 do 20 i po powrocie zastaje mnie w tej samej pozycji na fotelu przy konsoli co podczas wyjazdu, za to mi się zapomniało pranie zrobić czy coś [śmiech]. Powiem tak, jak na mój wręcz maniakalny poziom grania na konsoli to jest bardzo wyrozumiała, ale sama też lubi grać – choć ostatnio ma tak mało czasu, że nie myśli o niczym innym jak magisterka i praca. Razem ukończyliśmy trylogię Prince of Persia, Little Big Planet 1 i 2, Tearaway, obie części Raymana na PSV oraz "miliony razy" Crash Bandicoot (2, 3 i CTR) + kilka innych tytułów z PS+.

 

Odejdźmy na chwilę od tematów dotyczących życia prywatnego i skupmy się na tym co portalowicze lubią najbardziej – czyli grach. Mówisz o graniu na konsoli. Czy grasz tylko na takich sprzętach? Jakiego producenta cenisz sobie najbardziej?

Tak, gram tylko i wyłącznie na konsolach. Kiedyś grałem w Ragnarok Online na PC (best MMO ever!), ale to była jedyna przygoda z własnej woli. Od czasu do czasu z kumplami robimy LAN party u kogoś, wtedy jestem "zmuszony". Uważam że komputery osobiste są idealnym sprzętem do pracy, a nie platformą do grania. Komórki to narzędzie komunikacji, zarówno dźwiękowej, tekstowej jak i obrazowej, ale komunikacji. Instrumenty muzyczne również mnie nie pociągają. Pozostają konsole. Sprzęt jakiego producenta cenie sobie najbardziej? Oczywiście SONY.

 

 

Wyjaśnij za co najbardziej lubisz PlayStation i czy są jakieś platformy do których próbowałeś, ale nie mogłeś mimo usilnych prób się przekonać?

Szczerze? Od czasów PS2 chyba nie. Może zacznijmy od początków. Zaczynałem od Amigi…haha, chcielibyście, niestety nie wpasuje się w „szablon”…od Commodore 64. Miałem nawet stacje dyskietek na takie duże, miękkie dyskietki o ile dobrze sobie przypominam – ale „kaseciak i śrubokręt” nie jest mi obcy. Mniej więcej w tym samym czasie dostałem pierwszego Game Boya z Niemiec – ale był szpan na osiedlu. Miałem 4 gry: Tetris, Mega Man, Super Mario i Zeldę (nie pamiętam, która to była część ale naklejka na dyskietce/kardridżu była złota). Wydaje mi się, że te tytuły dały impuls temu co później przerodziło się w pasję. Na kilka miesięcy miałem pożyczonego od kuzyna SNES-a i Mario Cart (pierwsze granie na padzie), ale to był ostatni „poważny kontakt” z Nintendo. Nic mnie do nich nie zraziło, nic z tych rzeczy, a nawet dzięki Nintendo stało się coś bardzo ważnego.

Dowiedziałem się, że kolega kolegi również ma Game Boy + Tetris i kabelek do multiplayera (taki bajer), więc jakoś tak wyszło, że się zaprzyjaźniliśmy i kiedyś gdy wpadłem na partię w Tetrisa, usłyszałem: „zobacz co mi brat z Niemiec przysłał”. Co to było? Chyba się domyślacie. Pierwsze PlayStation, a do tego któraś część Resident Evil, Tekken 3 i Test Drive. Chyba nie muszę opowiadać jak zareagowałem – miłość od pierwszego wejrzenia. Nic innego się nie liczyło. Wstać rano, umyć się i do kolegi, jeść nie trzeba. Wpadłem po uszy i przypomina mi się jakim byłem okropnym dzieciakiem dla moich rodziców wtedy. W domu wiązano koniec z końcem, ja po powrocie od kolegi wylewałem tony łez, krzyku i agresji, bo ja też chce to mieć. Byłem okropny. Rodzice zlitowali się chyba po roku i tak oto 24-ego Grudnia 1999 r. pod choinkę dostałem szaraka, w zestawie z Tekkenem 3. Kilka tygodni później od rodziny dostałem nowiutkie Final Fantasy VIII – pamiętam, jak rodzice się zachwycali filmikiem otwierającym i muzyką w grze. Zresztą muszę im podziękować za wytrwałość i cierpliwość dla mnie. W zestawie nie miałem karty pamięci, a dodam, że przeszedłem pierwszą płytę ósemki ze 30 razy spokojnie. Zaczynałem po szkole czy rano i kończyłem wieczorem, a mieliśmy przez długi czas tylko jeden mały TV w domu. Cholera, serio muszę im za to podziękować jak do nich pojadę [śmiech]. No i tak się zaczęło. Potem byli koledzy z podwórka, wszyscy z szarakami. Wspólne granie. Fascynacja anime, a czasy PSX-a to dobre czasy dla fanów M&A, szczególnie jak miało się przerobioną konsolę (ja nie miałem niestety, więc jedynie słuchałem i zbierałem na jeden tytuł z ich opowieści).

Potem nadeszła era PS2, która również była wspaniała jeśli chodzi o gry i moje wspomnienia, a dalej pojawiła się lekka przerwa (cena PS3). Dużo wtedy nadrobiłem na PS2, ale i na chlebaka przyszedł czas. Gdzieś po drodze PSP, PSV. Nie myślałem nawet o innych konsolach czy firmach. Naturalnym dla mnie było, że gra się na PlayStation. Gry na tą platformę najbardziej mnie interesowały, trafiały w moje gusta idealnie. SONY ma u mnie również ogromny kredyt zaufania, wypracowany przez wiele lat niesamowitych wspomnień, emocji, przeżyć jakie dostarczały mi ich konsole. Tak, jestem fanboyem. Nie oznacza to, że gardzę konkurencją – życzę im jak najlepiej, konkurencja jest bardzo dobra, ale król jest jeden ^^.

 

Dziękuję za ciekawą i wyczerpującą odpowiedź. Wygląda na to, że większość Twojego growego życia obraca się wokół Sony. Można powiedzieć, że byłeś obecny przy wszystkich generacjach PlayStation. Jak porównujesz nowe do starego? Czy Twoim zdaniem dużo się zmieniło w branży - jeśli już to czy na lepsze czy gorsze?

Bardzo trudne pytanie do jednoznacznej odpowiedzi. Ciśnie się na usta: kiedyś było lepiej. To takie sztampowe i "na pewno nikt nie zminusuje". Jednak z biegiem mojego życia, pojawianiem sie nowych wymagań, problemów, ograniczeń możliwości, staje się ona mniej oczywista. Branża gier zmienia się zgodnie ze zmianami zachodzącymi we wszystkich znanych nam obszarach. Społecznościowych, rynkowych, ekonomicznych , gospodarczych itd. Wszystko pędzi razem do przodu i żadna z dziedzin nie może zostać w tyle. Dlatego też gry się zmieniają. Tak jak powiedziałeś, byłem w każdej z generacji i wydaje mi się, że branża „dorastała” razem ze mną. Dla przykładu kiedyś na pewno bym rzucał hasłami: „co to za gry na 10h!? skandal?!”, „kiedyś to musiałem chapter 100 razy przechodzić zanim mi się udało, a teraz mam save co 10 sekund?!”, „co?! 6 lotów samolotem i muszę czekać do jutra na kolejne?! Kpina jakaś!” - a jak jest teraz? W pracy (z dojazdem) spędzam większość dnia. W domu żona wymaga również swojej uwagi (mam nadzieję, że nie zabrzmiało chłodno). W przyszłości pojawią się pewnie dzieci. Obecne czasy wymagają od nas ciągłego dokształcania się, aby pozostać na rynku pracy. Ile mi zostało na gaming? Czy mam czas na jRPG, który będzie trwał 300h, grindowania postaci dniami i nocami? Z drugiej jednak strony nie chcę samych gier krótkich i przyjemnych. Musi być równowaga, jednak ona też jest zależna od popytu – proste. Mimo mojego nastawienia do SONY, to wiem, że to nie jest Czerwony Krzyż. To korporacja, której zadaniem jest po pierwsze zarabianie pieniędzy i wyciągnie ich od nas. Podobała mi się kampania „This is for the players”, ale wiem po co ona była robiona. Jestem tego świadom.

Taki jest dzisiejszy świat. Wszystko zależy jak się te pieniądze będzie wyciągać. Pamiętajmy, też że zmienił się stosunek do tego JAKIE pieniądze wydajemy – kiedyś wydawałem pieniądze które dostałem na urodziny, a teraz te które również muszą mi zapewnić światło w domu i obiad dla rodziny. To też może wpływać na to, że wielbimy tamte dawne lata i wymagałoby z mojego punktu widzenia refleksji.

Uważam, że grubą przesadą jest mówienie, że żyjemy w fatalnych latach dla graczy i gier. Stanowczą przesadą. Użyje więc, mojego ulubionego – żyjemy w innych czasach ^^.

 

Poruszyłeś tutaj ciekawą kwestię, ale to zostawimy użytkownikom do dyskusji w komentarzach. Osobiście nie zgadzam się z tą teorią – mimo iż sam mam o wiele mniej czasu na granie, chcę dostawać gry, które zapewnią mi długie godziny zabawy.

Ja lubię i to i to. Uważam, że również w długiej na 10 godzin grze można zmieścić wspaniałą fabułę z ciekawymi postaciami i momentami zapierającymi dech w piersiach.

Teraz pora na ciut lżejsze pytanie, ale testujące wyobraźnię. Jeśli stworzyłbyś grę, to jaka ona by była?

Lekkie pytanie, tak? [śmiech] Jeśli mógłbym stworzyć grę to wskrzesiłbym, którąś z moich ukochanych serii: Tenchu, Crash Bandicoot (CTR2! Fuck YEAH!), albo Ace Combat z prawdziwego zdarzenia. To tak jakby ktoś mnie zapytał z konkretów. Co ja bym stworzył, to dokładnego planu nie ma, ale myśle, że na pewno „skradankę” w stylu Tenchu (cholernie mi tego brakuje), a więc: feudalna Japonia oraz shinobi. Zrobiona jako sandbox i z trybem sieciowym PvP jak w serii souls. Oczywiście fabuła, której nie powstydziłby się nie jeden jRPG, wyraźne i ciekawe postacie (żadne tam tworzenie postaci!) oraz twisty fabularne (min. 2). Wydane w wersji pudełkowej – tylko!

 

Nie popierasz dystrybucji cyfrowej?

Nie. Kocham zapach pudełka o poranku... znaczy po zakupie, zresztą jako kolekcjoner (mniej lub bardziej) lubię patrzeć na pudełka w regale z grami. Do tego dochodzi odczucie, że jeśli nie mam go fizycznie to nie czuje "posiadania" tej gry. Stanowczo wolę standardowe wydania gier, jednak rozumiem dlaczego dystrybucja cyfrowa jest wprowadzana i zdarza mi się wydać złotówki na coś wirtualnego, jak chociażby odblokowanie trybu single player w Ace Combat: Infinity - i tak bym tego nie zaliczył do "posiadancyh tytułów", a jako fan serii musiałem.

 

W pełni popieram i mi również zdarzyło się kupić coś wirtualnego za przystępną cenę  - ot takie Ni no Kuni czy Tekken Tag Tournament 2. Skoro już jesteśmy przy temacie Infinity to powiedz co myślisz o F2P? Podoba Ci się ten system?

Może być. [śmiech]

 

 

Tylko tyle?! Nie masz nic więcej do dodania?

Rozumiem dlaczego ludzie boją się tego modelu. Jest on sporą szansą na zarobienie ogromnej kasy dla producenta i może wypchnąć kiedyś z rynku pełne produkcje AAA – o zgrozo! Jest to jednak scenariusz jak dla mnie mało prawdopodobny. Zawsze będzie popyt na tytuły „pełne”, a jeśli one miałyby zniknąć ze świata gier, to byłoby to spowodowane czymś więcej, jakimiś katastrofalnymi zmianami dla graczy, których nie jestem w stanie sobie teraz wyobrazić. F2P to głównie system dla gier typu multiplayer i jedynie zagrożone poważnie powinny być gry rywalizacyjne. Tak mi się wydaje.

Nie zamierzam go wspierać, poprzez ciągły napływ gotówki dla producenta. To wiem na pewno, ale Ace Combat: Infinity mi się podoba, Warframe zapowiada się bardzo ciekawie, może Planetside 2?

To co, teraz o DLC i mikropłatności?

 

Skoro nalegasz...

O DLC swego czasu rozpisał się Germanos. Zgadzam się z nim, więc żeby nie przedłużać odsyłam do wpisu:

http://www.pssite.com/blog-11231-563-nie_takie_dlc_straszne__jak_je_komentuja_.html
 

Z mikroplatnościami powiem może na podstawie przykładu: rozumiem tatuśka, który ma dziennie 2h na granie i chce sobie pojeździć Ferrari Enzo w Gran Turismo, ale nie chce czekać miesiąc za nim nazbiera kredytów na jego kupno, tak? Więc niech sobie go kupi na prawdziwą gotówkę, ale niech gra mu nie pozwoli się nim ścigać ze mną online. Wystarczy?

 

Ja nie wiem o co chodzi, ale koń barman szczerzy zęby w uśmiechu, więc chyba nikogo kopytami nie potraktuje.

Tak się zastanawiam czy nie lepiej byłoby gdyby nie było patchy, DLC, F2P i mikropłatności. Chyba tak, tylko bez zmiany natury ludzkiej to niemożliwe, żeby się to nie pojawiło w takiej lub innej formie, więc może trzeba nauczyć się żyć z nimi –takie frywolne myśli. Dobra lecim dalej…

 

Trudne tematy i historia grania za nami, to może teraz opowiedz nam o swoich grach wszech czasów. Chyba, że jest to tylko jeden tytuł?

Na pewno Final Fantasy VIII, za ukazanie mi tego jak piękne mogą być gry wideo. Jak wciągającą fabułę i świat mogą przedstawiać. Za zżycie się z bohaterami. Za przeżywanie ich losu i emocji. Za godziny grania (m.in. już pisałem o pierwszej płycie) bez momentów zmęczenia materiałem. Oprawę audio / video, którą moi rodzice do dziś opisują jako coś niesamowitego [śmiech]. Za Squalla, Zella, Selphie, Rinoa’e, Quistis, Irvine (trochę mniej). Za Balamb Garden. Za Seed. Za karciankę. Za limit-break „Lionheart”….wystarczy.

 

 

Zaraz po „ósemce” lub na równi: Ace Combat: Squadron Leader. Tego się nikt nie spodziewa, nigdy. Tytuł, który dla jednych jest po prostu kolejnym „symulatorem” samolotów, dla mnie był niesamowitym przeżyciem. Nie będę ukrywał, że lubię samoloty (Top Gun jeden z ulubionych filmów), ale piąta odsłona serii Project ACES to coś znacznie więcej, To zapadające w pamięć momenty, uczucia i postacie. I to w symulatorze. Niesamowite! Stworzyli historię godną jRPG-a z najwyższej półki i umieścili ją w grze o lataniu samolotami. Dosłownie ODLOT! Przecież jest taki twist fabularny, że głowa eksploduje. Ostatnia misja, kiedy drużyna wie, że leci na pewną śmierć, że wie iż ludzie niesłusznie ich oskarżają o nieszczęścia wojny, że z nich szydzą, ale muszą ich wszystkich ratować przed zagładą, a mimo to rozmawiają:

- Hej zobaczcie, słońce wschodzi. Jutro są moje urodziny.

- Będziemy je świętować razem. Prawda kapitanie?

I tutaj dostajemy możliwość wyboru: Yes/No. Po potwierdzeniu, wszyscy wypowiadają Twój kryptonim….

Eksplozja emocji. Grając pierwszy raz się poryczałem.

Co by tu jeszcze wymienić? Serię Tenchu, bo nie potrafię zdecydować się na jedną z części [śmiech]. Metal Gear Solid, ostatnio jestem zachwycony grami Darksiders oraz Borderlands, ale to nie tytuły wszech czasów a jedynie TOP ocen. Niech tak zostanie ta odpowiedź. Najważniejsze gry wymieniłem, które zawsze mi towarzyszą gdy myślę o moim konsolowym żywocie ^^.

 

Bardzo fajnie, że są wśród nas ludzie, którzy tak mocno reagują na wzruszającą fabułę w grach. Zastanawia mnie jak zapatrujesz się na przemoc w grach? Czy potrafi wpłynąć na ludzi i w jaki sposób? Hideo Kojima wspominał, że w piątym Metal Gear Solid mielibyśmy być świadkami gwałtu – choć na pewno nie do końca. Gdzie Twoim zdaniem są granice? Jak wygląda temat tabu, którego nie powinno się łamać w grach wideo?

Kiedyś robert163 poruszył podobny temat w blogach i pytał o to czy grałbym w grę, gdzie są sceny znęcania się nad dziećmi lub brutalnego traktowania dzieci. To jest dla mnie granicą i na pewno takowe sceny nie mogą znaleźć się w grach. Podtrzymuje również moje zdanie na temat tego, że nie mam nic przeciwko brutalnym grom, jeśli będą one odpowiednio oznaczone i dokładnie wytłumaczone, czego mogę się spodziewać grając. Nie ze względu na mnie bo jestem starym koniem, ale może za niedługo będę miał dzieci i na pewno będę patrzył na PEGI w grach, jakie im daję do grania. Tutaj też zwinnie przejdę do drugiej części pytania, a więc wpływu na człowieka czy dziecka. Kolejny raz muszę nadmienić, że CONAN coś podobnego ostatnio poruszał na blogach (WOW, ale na blogach jest ciekawie, tyle tematów, WOW) i zdecydowanie uważam, że nie można bagatelizować dostępu do gier dla dzieci i mówić: mi się nic nie stało to i mojemu synowi nic nie będzie. Osobiście uważam to za całkowity brak odpowiedzialności. Umysł każdego dziecka (człowieka) pracuje inaczej i są treści, których po prostu dziecko nie powinno przeżywać czy odczuwać, bo pamiętajmy, że gry się nie tylko ogląda, je się przeżywa. Oddziałują silnie na emocje. Słusznie Laughter zauważył w komentarzach, że grafika nie ma dużego znaczenia bo i tak się wszystko dzieje w głowie, wyobraźni. Jednak znów, dziś poderżnięcie gardła, odcięcie kończyn, wyprucie flaków czy oślepienie poprzez wydrapanie oczu mamy przedstawione wprost idealnie w grach. Nie trzeba sobie nic wyobrażać, domyślać się.

Niemniej, daleki jestem od stwierdzenia, że gra może sama w sobie spowodować agresywne zachowanie czy nauczyć faceta strzelać z broni do bezbronnej młodzieży – gra tutaj działa tak samo jak film, książka, muzyka, kłótnia rodziców. Bodziec, nie przyczyna.

 

Wydaje mi się, że wystarczająco długo rozmawialiśmy o grach. Zauważyłem że jesteś pasjonatem muzyki. Czy moje podejrzenia się zgadzają? Jeśli tak, to jaki gatunek cenisz sobie najbardziej i czy muzyka pełni ważną rolę w Twoim życiu?

Bardzo, jednak nie jestem audiofilem, jak mój ojciec, który próbował miłość do idealnie czystego dźwięku zaszczepić również we mnie. Niestety, to mu się nie udało, jednak bardzo uważał na moją edukację muzyczną. Od małego słuchałem takiej muzyki jak Pink Floyd, YES, Queen, Mike Oldfield, Peter Gabriel, Genesis, Led Zeppelin, OMD, Kraftwerk, Sound Garden, Metallica, Black Sabath i wiele, wiele innych. Mój tata nie zamykał się jednak na nowe czasy i tak później razem słuchaliśmy np. Nirvany, a moje zamiłowanie do rapu amerykańskiego zaowocowało wspólnym słuchaniem Rage Against The Machine, Limp Bizkit (moja ulubiona kapela), KoRna czy ewentualnie SlipKnota (choć tata sam mówi, że czasem za ciężkie dla niego). To pokazuje mniej więcej moje upodobania muzyczne. Nu-metal, metal, hardcore, post hardcore, hip hop, drum’n’base, trochę elektroniki w stylu Pendulum czy The Prodigy. Słucham wielu rzeczy, lubię mówić, że słucham „dobrej muzyki” choć to kontrowersyjne stwierdzenie.

Ważna jest również dla mnie muzyka z gier. Soundtracków słucham nagminnie. Często w pracy, gdzie pracuje praktycznie cały czas z językiem angielskim i muzyka z gier idealnie pomaga mi się skupić. Do ulubionych należy oczywiście twórczość Nobuo Uematsu i muzyka z Final Fantasy, ale także OST z gier Ace Combat (od 3 do Assault Horizon) to wspaniałe kompozycje. Może kiedyś o tym napiszę ^^ .Skoro już jesteśmy przy muzyce z Final Fantasy to może dodam, że byłem na koncercie w Krakowie na Distant Worlds: Music from Final Fantasy – płakałem ze szczęścia jak słuchałem Liberi Fatali na żywo.

 

VIDEO:

http://www.dailymotion.com/video/xiwdyw_4th-film-music-festival-in-cracow-distant-worlds-music-from-final-fantasy-concert_music

 

Dodam, że nie przed każdym utworem było poruszenie publiczności jak tutaj i oklaski. Cholera znów mam łezkę w oku…

 

Zazdroszczę koncertu, oraz gratuluję wszechstronnego gustu. Powiedz jeszcze czy posiadasz jakieś marzenia i czy jest coś co chciałbyś w życiu osiągnąć?

Mam nadzieję, że nie zabrzmię zbytnio narcystycznie, ale uważam się za osobę skromną i marzeniem dla mnie jest życie „europejskie”. Nie potrzebuje ogromnego domu, samochodu za setki tysięcy, jachtu i domku w górach, ale chciałbym żyć nie martwiąc się jutrem. Chciałbym zobaczyć co wychodzi nowego na PS4, wejść do sklepu i po prostu sobie kupić grę, bez zastanawiania się czy muszę zapłacić za gaz w tym miesiącu. Mieszkać sobie w własnym mieszkaniu, mieć rodzinę i zapewnić jej „godne” życie. Wychować potomstwo na konsolowców [śmiech].

Dobra, a takie marzenia „z czapy” to: zostać pilotem myśliwca, zobaczyć Japonię, kupić wszystkie gry z listy „do kupienia” i je ograć, posiadać wszystkie konsole SONY – kolejność od najbardziej nieprawdopodobnych do możliwych.

 

Uncharted totalnie do mnie nie przemawia, podobnie jak chociażby do Laughtera. Postarasz się nas przekonać czy ustrzelisz przy pierwszej okazji?

Po pierwsze zapytałbym czy lubicie filmy z Indiana Jones? Jeśli tak to gra się Wam spodoba na pewno. Trzymająca przy TV historia, z sporą dawką przygody (skakanie, huśtanie, chodzenie po gzymsach itp.),  akcji (strzelanie, pościgi), humoru (Drake i Sully) oraz najładniejszą oprawę graficzną tej generacji. Jeśli za to, filmy z Harissonem Fordem Was do siebie nie przekonują lub są tylko „okej” to i gry odbierzecie w ten sam sposób. Widocznie szukacie w grach czego innego i macie inne oczekiwania w ich zawartości. Tylko jak mi zaraz powiesz, że na szaraku zagrywałeś się w gry pokroju Tomb Raidera, to nie zrozumiem czego Ci (Wam) brakuje w Uncharted.

 

 

Też nie rozumiem czemu na siłę chcecie grać w serię od Naughty Dog skoro już jest zarys Was odrzuca. Bo ogólna opinia jest bardzo wysoka? Bo słupki sprzedaży biją rekordy? Grajcie w co chcecie i kupujcie co chcecie. Co Wam tak ta seria przeszkadza? Że przez nią Nier nie jest na okładkach gazet i koszulkach nastolatków? Serio Was to obchodzi?

Barwna odpowiedź. Osobiście czuję, że po prostu moim obowiązkiem jest sprawdzenie tej serii. Jeśli nie to przynajmniej The Last of Us. Nie chciałbym żeby wszyscy chodzili w koszulkach z Nier i nigdy nie wciągnąłem się w serię Tomb Raider, nawet na szaraku. Aczkolwiek postaram się to zmienić.

 

Wyobraź sobie taką sytuację. Siedzisz sobie w domku, oglądasz PS Site TV i słyszysz jak ktoś puka (albo dzwoni) do drzwi. Otwierasz i widzisz bandę starych psów. Na ich czele stoi najstarszy który przemawia do Ciebie ludzkim głosem. Prosi abyś wypuścił swojego kota na dwór, by mogli się z nim pobawić. Dodajmy, że czujesz niepokój i niepewność – co jeśli psy mnie zaatakują, albo wkradną się do mieszkania jeśli im odmówię? Co robisz w takiej sytuacji?

Po pierwsze rozglądam sie za Kakashim. Gadający pies na czele grupki innych to bardzo w jego stylu. "Zaraz, chwila to nie Naruto". Gadający pies? Pytam skąd się wzięły pod moimi drzwiami? Kto je przysłał? Skąd wiedzą, że mam kota? Dlaczego mówią ludzkim głosem? Jak chcą się bawić z moim kotem? Czy były szczepione? Jaki jest ich stosunek do mikrotranskacji w grach na konsolach? Czy rozmiar cycków ma znaczenie? Czy Radosław Sikorski powinien poddać się do dymisji z obecnego stanowiska jakie pełni w rządzie? Czemu kanapka spada zawsze posmarowanym do ziemi?...Przy tej odpowiedzi stare psy umierają. Okazało się, że zabawa z kotem było ich ostatnim życzeniem przed śmiercią. Zabieram ciała do mieszkania, pozbywam się wnętrzności, zwierzaki wypycham, ustawiam obok telewizora i kontynuuję oglądanie PS Site TV.

 

Ciekawa odpowiedź. Na sam koniec wyjaw nam jeszcze jak czujesz się jako człowiek-zagadka? Myślisz, że czytelnicy odgadną jaka jest Twoja tożsamość?

Na pewno. Każdy kto czyta ze zrozumieniem (jest takich osób kilka na portalu) pojawiające się komentarze, bez problemu odgadnie moją tożsamość. Ze swojej strony chciałem przeprosić, za mało zabawny wywiad. Nie potrafię „komediować” na zawołanie [śmiech] Mam jednak nadzieję, że nie zanudziłem nikogo pleceniem o niczym.

 

To ja dodam, że zbyt poważny nastrój może być moim zawinieniem przez pytania jakie zadawałem. Tymczasem dziękuję za miłą i ciekawą rozmowę, a naszych czytelników zapraszam do odgadywania tożsamości i obstawiania z kim będzie następnym wywiad.

0

Komentarze (0)

SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych