Wyleciało mi z głowy

a pozostać w niej powinno.

kALWa888 kALWa888 20.12.2014, 12:09
Weekendowe granie #48
1400V

Weekendowe granie #48

Weekend!!! Chyba… Nie czas na bzdety, bo jak zwykle wolność szybciej się skończy niż się zaczęła i będzie problem! Odpalamy muzę, Yakuzę i jedziemy z tym pieronem. Zapraszamy na ciasną dyskotekę samurajów! „Sąda?! Nie sondze!!!!”

Standardowo, zacznę od tego co ostatnio ukończyłem. Nie będzie póki co żadnych tańców, wesołości i wszelako pojętej sielanki. Będą konie z mechanicznymi zębami i włosami! Nie no, żartuję. Dawno temu to było, ale ukończyłem Deus Ex: Bunt Ludzkości (PS3) w standardowej wersji. Cóż mogę powiedzieć – jest to jedna z najlepszych gier w jakie grałem, tym bardziej jeśli chodzi o PlayStation 3. Poznałem całą fabułę, ale bez wszystkich zadań pobocznych – te wykonywałem zawsze ilekroć na jakieś trafiłem. Jednocześnie bardzo pochwalę to, jak bardzo dobrze są wplątane w wątek główny. Nie są to jakieś mało znaczące historyjki o przynoszeniu mleka mechanicznym psom, a bardzo przemyślane wątki, które znacznie rozbudowują wątek główny. Mało w takie gry grałem, więc może to normalka – ale cóż, urzekło mnie. A wątek główny? Poznałem jedno z zakończeń, w którym ujawniłem całemu światu prawdę, jaką Darrow przekazał Jensenowi. Coś pięknego. Dawno nie widziałem tak dobrego zakończenia, które przypomniało mi za co kocham gry i jedną z serii jaką jest Metal Gear Solid. Genialne zakończenie, w pełni dopieszczone, niosące może nie odkrywczy ale mocny i ważny przekaz. Po raz pierwszy od dawna łza (kota) rozpłynęła się w mojej brodzie i nie mogłem jej później znaleźć. W sumie miałem ochotę na więcej, bo cały scenariusz, klimat, design i nawet kolorystyka tej gry są czymś niesamowitym, ale niestety inne tytuły czekają i same się nie przejdą! A nawet jakby się przechodziły (jak The Walking Dead: Season 1 (PS3)) to i tak musiałbym jeszcze raz w nie grać! Jest jednak powód, by do gry powrócić! A nawet dwa. Zakupić edycję Director’s Cut i cieszyć się lepszą wersją gry, lub póki co odkryć Missing Link. Pierwsza opcja prawdopodobnie jeszcze poczeka, bo zakupy growe już poniekąd się odbyły i póki co nie nastąpią. KRZYBSZTEFFF!!!!!



Dajmy spokój przehypowanym grom AAA i zagrajmy w Toybox Turbos i Tiny Troopers! „O juju, co też ten Krzychu powiada!?!?!?!”. Żartuję. Listopad był dla mnie bardzo słabym miesiącem. W ogóle był słaby. Straciłem kolegów, zwierzęcych przyjaciół, rozum, a growe premiery mogłyby nie zaistnieć! Ale tak to bywa. Mam nadzieję, że ten miesiąc (że grudzień w sensie), będzie lepszy (w sumie już jest) i nie pojawią się jakieś przebrzydłe twory. Tak jak ostatnio i tym razem nie dodam nic do tego co napisałem o tych grach w recenzjach. No bo co tutaj dodać? Cienia Mordoru nie chcę nawet wspominać, bo przechodzenie tej gry i tłumaczenie, że gra NAPRAWDĘ jest niegrywalna, było istnym koszmarem, czymś czego nie mogę ogarnąć do dzisiaj. Nie wiem gdzie tkwi problem. Nie wiem co to za rodzaj schorzenia – paskudztwo które każe mówić, że coś zrypanego jest spoko i wcale nie jest zrypane. Może to jakaś narośl na uszach i oczach, może narośl na mózgu, NIE WIEM I NIE POJMUJĘ, ale życzę zdrowia i pomyślności.



Skoro już jesteśmy przy recenzjach, to trafił mi się istny smakołyk. Chyba pierwsza gra do recenzji, na której tak bardzo mi zależało. W zasadzie pakiet dwóch gier i scenek z jednej. Ogólnie zamierzam już wziąć się za najtrudniejszy poziom jakim jest Critical i powoli sobie go przechodzić, bo na pewno samo zdobywanie doświadczenia zajmie sporo czasu – bo dostaje się go chyba dwa razy mniej niż na Proud (uprzednio najtrudniejszym). Trochę go skosztowałem, ale jakbym się uwziął to recenzja byłaby dopiero za dwa lata – taki był trudny! Nawet prologu nie udało mi się przejść. Poza tym zostało mi dokończenie wielu innych napoczętych spraw, jak choćby zawody u Hadesa czy sprawdzenie reszty atrakcji z Miasta Disneya. Taki mam więc plan na weekend – odkrywać erę PlayStation 2!



No i gwóźdź programu!!!! Yakuza 3 (PS3) wylądowała w tym tygodniu na mojej półce. Udało mi się dorwać wydanie ze ścieżką dźwiękową i pierwsze co zrobiłem to sprawdzenie muzyki. Od kilku dni słucham więc soundtracku tej zacnej gry. W menu głównym znajdują się również scenki z pierwszej i drugiej części serii, które razem trwają nieco ponad godzinę. Bardzo fajnie są zmontowane, ale oczekiwałem czegoś bardziej szczegółowego. Ogólnie zastanawiałem się czy nie kupić najpierw „jedynki” na PS2, ale Lau mnie przekonał, żeby łykać pierwej „trójkę”. Kupiłem. Nie miałem pojęcia jak ta gra wygląda. Spotkałem się jednak z wieloma nad wyraz pochlebnymi komentarzami. Dlatego też, seria Yakuza jawiła mi się jako kultowa gra z gatunku beat ‘em up. Jeśli zastanawiacie się dlaczego przypisuję ją do gatunku, do którego należy tylko częściowo, to już odpowiadam – nie pokusiłem się, by kiedykolwiek sprawdzić jakieś materiały z rozgrywki, ani co nieco poczytać. Całe swoje wyobrażenie o grze oparłem na Waszych gifach i komentarzach. Więc poniekąd kupiłem grę w ciemno. Nie jestem jednak ani trochę zawiedziony. Muzyka jest wspaniała i mam już kilka faworytów – szczególnie utwór pierwszy, który przygrywa w intro, ósmy oraz ten który rzekomo brzmi podczas walki z ostatnim bossem. A sama gra? Jestem dopiero w drugim rozdziale i bawię się świetnie. Każda ze scenek jest fajnie wyreżyserowana i od czasów MGS nie pamiętam żeby w jakiejkolwiek grze były tak długie. Bardzo fajnie się walczy, ale skoro jestem po grze w golfa, to pewnie niewiele widziałem. Dlatego też, to właśnie na tej produkcji skupię się w najbliższym czasie.




MUZYKA
Tymczasem proszę opuścić parkiet, bo teraz tańczyć będą samuraje! Będzie krew, będzie zabawa, będzie szaleństwo. Będą tańczyć tak długo, aż w końcu zostaną tylko ci którzy tą nutę znają!


Nie no, nie ma co gadać. Nuta jest tak wspaniała, że rozrywa mnie na kawałki. KRZYBSZTEEEFf!

Ale nie tylko tego ostatnio słucham. Oprócz muzyki tanecznej dla samurajów, słucham jeszcze Duffy. Nie znam się za bardzo na muzyce, ale brzmi zacnie. To jakiś pop, niby soul, trochę dance – nie wiem, sami sprawdźcie! Zamiast klikać, dam Wam posłuchać. Najpierw chyba jej najsłynniejszy utwór. Z pierwszego albumu. Wraz z drugim, nieco smutniejszym, ale piękniejszym. A głos ma naprawdę super.





Teraz co nieco z drugiego albumu. Trudno mi powiedzieć ogólnie który bardziej mi się podoba. Oba są wspaniałe, ale inne od siebie. Drugi album jakoś kojarzy mi się z amerykańskimi filmami, których akcja toczy się w Nowym Jorku zimą. Dlatego też trochę z tym co niedługo nastąpi – Świetnami. Oczywiście mówię tu niejako o romantycznych filmach. Trudno wybrać mi jakiegoś faworyta. To i tak nie ma znaczenia. Pierwsza piosenka nie pasuje za bardzo do tego opisu, ale łapcie! Cuda. Szczególnie ostatni.







Dobra! I tak to WG jest za bardzo opóźnione, więc już nie przedłużam. Standardowo zapraszam Was do spamowania. Wiem, że wszyscy lubimy kolekcjonować, więc chwalenie się rarytasami również jest jak najbardziej na miejscu!!! Piszcze mie tu w co gracie, co czytacie, gdzie biegacie.

Tagi:

Oceń notkę
+ +12 -

Oceń profil
+ +19 -
kALWa888
Ranking: 437 Poziom: 51
PD: 17827
REPUTACJA: 3450