Blog użytkownika Viqing

Viqing Viqing 26.06.2015, 15:38
ŻONA
1203V

ŻONA

O żonie co z pasji płonie :)
Jest Weekend i lepiej pograć jak czytać kolejne smęcenie Viqing-a więc przejdę do sedna. W sumie, to już zahaczyłem o sedno.

Wy możecie pograć w Weekend. Ja ostatnio nie. Nie na stacjonarce. Gram na kieszonsolkach, a na konsoli dużo mniej, bo coraz częściej dzielimy ją z żoną. Pomyśleć, że kilka lat temu pytała co to za drążki na padzie i śmiała się, że tak dynamicznie manipuluje kontrolerem podczas gry. Sprawne, rytmiczne ręce przydają się nie tylko do obsługi pada, ale też rewelacyjnie sprawdzają się w sypialni zarówno do rozgrywki single, jak i multi :D ... ale nie o tym ... Chodzi o obleganie sprzętu stacjonarnego przez płeć piękną. Obleganie systematyczne i coraz częstsze z uwagi na zamiłowanie żony do gier RPG. Zalicza wszystkie tytuły z PS3 i już ma listę na obecną generację. Fajnie. Żona Gracz. Kiedyś jedno z marzeń, a dzisiaj codzienność. Nie pomyślałem, że wraz z zagłębianiem się w pasji zacznie mnie separować od konsoli. Stałem się zazdrosny o maszynę :) Zacząłem analizować humanitarne, nieinwazyjne i dostępne warianty wyjścia z patowej sytuacji.

 


1. Kupno drugiej konsoli
 
To jest wyjście, ale czy rozsądne ? Druga konsola, to drugi TV. Sprawiedliwie o tej samej przekątnej ekranu, to dodatkowe koszta. Z kosztami dałoby jakoś radę, ale też miejsce. W salonie dwie identyczne konsole i dwa te same TV wyglądałyby śmiesznie. Zawalać kolejny pokój sprzętem też mija się z celem ze względów estetycznych jak i relacji rodzinnych. Odizolowani od siebie w dwóch pokojach byśmy się totalnie wyalienowali :)
 
Odpada
 

2. Grafik i dzielenie doby, a w zasadzie nocek.
 
Nienawidzę regulowanego czasu grania. Nigdy nie miałem "szlabanów" na sprzet, limitów i nie bedę miał. Czy to w dzieciństwie, wieku dorastania, jak i dorosłym życiu. Jestem przeczulony na tym punkcie i zawsze odchodziłem od konsoli jak poczułem fizyczne zmęczenie, głód, albo po prostu nasyciłem się w pełni rozgrywką. Obecna sytuacja z żoną jest jedynym ograniczeniem.
 
Odpada
 

3. Kanapowe multi
 
Świetna sprawa i każdemu polecam. Taka gra sprawia pełno radochy, integruje, jednoczy zarówno z hobby jak i personalnie z drugą osobą. Emocje, śmiech, spontan, planowanie. Na samą myśl banan na ryju, a do tego same gry często zyskują na atrakcyjności przy coopie. Gra się w nie zupełnie inaczej i często lepiej. Rewelacja, ale do czasu. Ograliśmy chyba wszystkie dostępne tytuły z kanapowym multi niezależnie od gatunku.
 
Z czasem odpada 
 

4. Emigracja na sprzęt mobilny.
 
Metoda sprawdzona, bo tak właśnie się dzieje obecnie. Kiedy obydwoje mamy ochotę pograć, to żona siada przy stacjonarce, a ja gram na GBA, albo Vicie. Opcja fajna i skuteczna, ale też do czasu. Ile można męczyć gierki na małym ekraniku. To się sprawdza na wyjazdach, urlopach, spacerach itp. Dobre jako chwilowa alternatywa, ale nie systematyczny sprzęt do grania. Niema to jak wygodny fotel, napoik z lodem na półeczce obok i gra na dużym ekranie :)
 
Z czasem odpada
 

5. Wykorzystanie dostępnych platform PC
 
No i egoizm, uzależnienie od gier i trochę rozumu znów przyniosły efekt :)
Żona kocha RPG-i. W domu jest PC, laptop i netbook. Przecież to wszystko śmiga na Windzie, a tam gier w tym gatunku od zaj...a :) Nie trzeba inwestować w sprzęt, gry za grosze i potencjał w RPG-ach praktycznie nieograniczony. Retro, rynek niezależny i masa gier bierzących. To aż krzyczy o uwagę. 
 
Pasuje !!!
 
Żonka jednak też potrafi krzyknąć i to nie koniecznie w chwilach rozkoszy, więc ostrożnie. Kobieta w kwestii gier doszczętnie zdominowana przez konsole. Gry=Konsola, Konsola=Gry i koniec tematu. Problem. Przecież tam wszystko inaczej! Gdzie z pada do klawiatury i myszki ?
Zaczynałem od Atari i gram na wszelkich dostępnych platformach. Tak było od dziecka i nie czułem dyskomfortu w przypadku migracji z konsoli na PC i odwrotnie. Wszędzie się czuję komfortowo, ale żona ? Poza tym zaszczepiłem w niej miłość do konsol z całą ideologią w tle z tym jedynym, wyjątkowym i najlepszym sprzętem do grania :D Dla mnie konsola to priorytet, a wszelki inny sprzęt stanowi margines. Gram, jak nie mam innej opcji.
 
Co teraz ?
 
Powoli.
 
Postanowiłem na start przeszukać dostępną bibliotekę zapomnianych gier PC i spróbować na jakimś sprawdzonym tytule, czy opcja zatrybi i jak się żona zachowa w nowym środowisku. Dwa dni temu rzuciłem pomysł, wywlokłem lapka i grę z kartonu. Szybka instalacja, konfiguracja i eksperyment zainicjowany :) Żona wskoczyła do wygodnego łóżka i z lapkiem na udach odpaliła grę. Ja postanowiłem zrobić jej kawę i obserwować reakcję. Jej pionierska gra RPG na tym sprzęcie to Icewind Dale II. Zwykły przypadek, bo to akurat znalazłem na wierzchu kartonu i gra pokrywała się z preferowanym gatunkiem :) 
 
  • Dlaczego ta ręka lata na ekranie ? (padło pierwsze pytanie żony) 
  • Bo szuka i chce się pobawić twoją ci... :D
  • No weź ... zboczeńcu !
  • Pytam poważnie !
  • Bo tutaj niema pada. Masz myszkę i klawiaturę. Ta "ręka" to kursor myszki. Cała obsługa opiera się na klikaniu i wskazaniu tej "ręki" :)
 
Próbuje, klika, bada nowe środowisko
 
  • Boże ! ... Ile tu opcji przy kreacji postaci ! Można wszystko wybrać ... dopasować. Jak to wszystko rozbudowane !
  • Dobrze, czy źle ? Myślałem, że lubisz modyfikować postacie przed grą. Poza tym tam masz dostępne gotowe drużyny to .....
  • Nie ! (przerwała). Zajebiście ! Po prostu ogarniam powoli wszystko.
 
Podałem kawę i położyłem się obok przyglądając się jej postępom.
Razem stworzyliśmy watahę wikingów z obowiązkowym krasnoludem w ekipie i wyruszyliśmy w przygodę.
Postanowiłem dalej się nie wtrącać i tylko obserwować.
Po grafice było już widać wyraźnie odcisk czasu.
 
  • Ooo ... jaki dziwny obraz.
  • Tutaj tak już będzie. To stara gra, ale daj jej szanse. Nadrobi całą resztą.
 
Obserwowałem chaotyczne ruchy kursora na ekranie. Widać było, że nawigacyjnie jest jak dziecko we mgle. Po kilku linikach dialogu nastał czas na ruszenie ekipy i eksplorację terenu.
 
  • No rusz nimi! Sami nie pójdą :)
  • Jak ruszyć ?
No tak ... [pomyślałem]. 
 
  • Klikasz myszką w dowolne miejsce ekranu, aby w tam udała się grupa. Z walką myślę, że będzie podobnie bo już nie pamiętam, ale chyba wskazujesz typa, klikasz, a ekipa już go sama godnie przywita :)
  • Ja pie...e ... jak dziwnie !
  • Nie tylko to będzie "dziwne". Na dole masz wszędzie takie małe ikonki. Ustawienie drużyny, ekwipunek itp. Na razie nic nie rób. Po prostu poklikaj wszędzie i posprawdzaj co i jak. Ogarnij na spokojnie i jak coś to pytaj. Idę pograć na konsolce.
 
Usiadłem w końcu do konsoli i załączyłem grę :)
Żonę powoli pochłaniał magiczny i rozbudowany świat RPG. Specyficzne środowisko i poznawanie nowego zaczęło ją wciągać zarówno fizycznie, jak i emocjonalnie. Zwroty typu "Łoł", "ale zajebiste", "aha to tutaj się ustawia", "a to dupek!", "nie tu!", "gdzie ten koleś się podział z drużyny!" skutecznie wybijały mnie z gry. Pauzowałem i przyglądałem się jej twarzy i emocjom. Patrząc jak to przeżywa, śmieje się i bawi tym wszystkim spowodowało napływ myśli z dzieciństwa. Te naturalne i silne doznania. Poznawanie nowego. Ten dreszczyk przy eksploracji innej platformy. Ogarnianie pada, nowych funkcji. Te myśli jak będzie wyglądał pierwszy odpalony tytuł na tym sprzęcie. Odbicie tych zapomnianych emocji z zamierzchłych czasów widziałem na twarzy żony. Zazdrościłem. Tam gdzie Ona teraz idzie, ja tam byłem wieki temu. To co Ona odkrywa stanowi dla mnie rutynę. Nadal się cieszę grami i czerpię z nich ogromną satysfakcję, ale gdzieś przepada ta intensywność, naturalność i świeżość doznań. Ten mistycyzm poznania. Badanie nowych możliwości, mechanizmów i świata. Cieszę się, że posiadam wiedzę i biegłość w posługiwaniu się każdym sprzętem do gier, ale czasem brakuje mi emocji związanych z badaniem możliwości nowej platformy i specyficznych stworzonych pod nią gier. Jakoś to wszystko spowszedniało. Miałem zamiar spytać, czy chce pograć na konsoli, ale obserwując ją stwierdziłem, że to pytanie straciło już sens.
Jej reakcja na to co się dzieje na ekranie mówiły za nią. Jej już nie było w tym pokoju. Znam to uczucie i kocham je. Nie przerywałem i skupiłem się na swojej grze. Ocknęliśmy się po 7 godzinach. Zasnęła z instrukcją do gry w ręce (stare gry miały więcej info niż dwie strony). Przytuliłem ją, odłożyłem "książeczkę", zgasiłem światło i grałem dalej ciesząc się wolną konsolą. Cieszyłem się też na samą myśl o tym o czym śni i przeżywa w wyobraźni żona. Zasnąłem nad ranem, a ona po 2h od mojego wejścia do łóżka wstała i wybudziła mnie dźwiękiem startu systemu. Wiedziałem, że znowu gra. Nawet nie podeszła do konsoli, pomimo, że stała wolna :) Grała rano i teraz też gra, bo nie odbiera telefonu. Też nie odbieram jak gram :)
 
Mission Accomplished :D  
 
Konsolka stoi wolna jak za czasów kawalerskich. Znów granie bez limitu i opamiętania pogłębiając błogie uzależnienie :) Szczęśliwy ja i szczęśliwa żona, tylko portfel będzie płakał jak jeden "nowy" gracz zacznie rozbudowywać bibliotekę RPG na PC :)
 
Zdecydowanie za dużo dzisiaj pisania, a za mało grania jak na piątek, więc gilam poprawić te statystyki, a Wam Dziękuję.
 
Życzę udanego Weekendu i ogólnie Najlepszego !
 
Do zobaczonka w komentarzach :)

Tagi:

Oceń notkę
+ +25 -

Oceń profil
+ +112 -
Viqing
Ranking: 43 Poziom: 75
PD: 53950
REPUTACJA: 54130