… bo kiedyś to gry były …

BLOG
442V
Viqing | 09.04.2014, 15:13
Poniżej znajduje się treść dodana przez czytelnika PPE.pl w formie bloga.
KONIEC ! MDLI MNIE OD TEGO !

W sieci można znaleźć miliony tekstów z takim smęceniem. Listy, blogi, artykuły, komentarze. Mam po prostu tego dosyć no Myślę, że tęsknota dotyczy młodości i beztroskiego życia, a nie mylnie kojarzonych z tym uczuciem gier. U mnie jest odwrotnie, bo w młodości byłem żałosnym gówniarzem indecision, a dopiero ekstremalne zdarzenia i spotkani na drodze ludzie konkretnie podbili mi level. cool Stałem się doświadczony, skuteczny, aktywny i wydajny na „starość” cool Nie jestem laikiem w temacie. Wiem co piszę, bo sam już nie jestem młody. Czy tęsknię za tamtymi czasami ?


Ja zaczynałem od Atari XL. Zestawik składał się z kompa, monitorka (czarno – zielony obraz) i prymitywnego, awaryjnego (wymieniałem go ze 4 razy) magnetofonika. Odpalało się kompa, wkładało kasetkę, przewijało wg licznika na konkretną liczbę (z reguły chyba trzycyfrowa liczba podana była przy każdym tytule na okładce kasety, albo spisie gier wewnątrz pudełka) i włączało „PLAY”. enlightened Można grać ? Ni ch...a ! Dopiero się zaczynała procedura. Teraz siedziało się bez ruchu (dlaczego bez ruchu – czytaj dalej) patrząc w okno i modląc aby nie wywaliło errora. Nieraz 6-7 razy zaczynało się od nowa angry Bywało, że na pudełku był podany błędnie stan na którym było trzeba ustawić kasetę i wtedy szukało się miejsca metodą prób i błędów przewijając o jedną cyfrę w przód, albo w tył. Dodam tylko, że najdrobniejszy ruch magnetofonu mógł doprowadzić do fiaska wczytywania gry. Ja miałem akurat drewnianą podłogę i nieraz przechodząc delikatnie ugięła się deska i co za tym idzie może o milimetr poruszyło to szafką na którym stał magnetofon – error angry crying. To nie żart. Tak było. No dobra, a co jak się wszystko udało ? Jak się udało to zobaczyliśmy festiwal pikseli. Gra rozgrywała się w naszej wyobraźni, bo nieraz ciężko było rozpoznać obiekt na ekranie. Gameplay w większości opierał się na kierowaniu protagonistą (lewo, prawo, góra, dół) i jednego-dwóch przycisków. Oczywiście normą było bieganie ludzikiem po 4h i rozpoczynaniem wszystkiego od nowa po „zgonie”, bo sejwy co najwyżej występowały w sferze marzeń. Kolejna gierka, bo znudziła ? Nie ma sprawy. Reset kompa i za 15-30 min (zależne od determinacji, precyzji, szczęścia, siły wiatru,ciśnienia, wilgotności powietrza i sam Bóg wie jeszcze od czego, bo magnetofon nie był chyba wrażliwy tylko na cykl pływów w zatoce meksykańskiej i fazy księżyca, ale to też pewnie zależało od wersji sprzętu smiley ) po powtórzeniu powyższej procedury można się cieszyć inaczej rozłożonymi pikselkami. A jak było z grami ? Zdobycie gry graniczyło z cudem. Biegało się po szkołach i wypytywało znajomych. Tak. Po szkołach - nie klasie, bo kolesi którzy mieli taki sprzęt to można było policzyć na palcach jednej ręki i to w granicach województwa, a nie miasta. Zaczynało się od cynku od kumpla który słyszał, że siostra kumpla ma znajomą której brat dostał od wujka kompa i jest podobny do mojego enlightened Potem już tylko kwestia lokalizacji kolesia poprzez ploty. Pamiętam, że naginałem po kolana w śniegu w mrozie przez pola, lasy przez 3h po głupia kasetę (pragnienie grania w zimowe wieczory było ekstremalnie silne). Po drodze zachodziłem w głowę, czy kolo będzie na chacie indecision Nie było netu ani fona, żeby się z typem ustawić. No tak, ale gry miały głębię i przekaz. Nie to co dzisiaj. Jaką znowu głębię i jaki przekaż ? Gry nieraz nawet nie miały wprowadzenia. Po wgraniu pojawiała się plansza, ludzik i biegaj. Fabułę i głębię tworzyła nasza wyobraźnia. Często jak się gadało o grze z kumplami, to ciężko było ogarnąć o jaki tytuł chodzi, bo każdy miał inny obraz gry. Jeden mówił, że jak przeszedł ten laser to ..., a drugi, że to nie laser tylko prąd. Ciężko było sprecyzować co to jest dokładnie jak przed ludzikiem przesuwały się dwie kreski :) Tak właśnie wyglądała „fabuła” i „głębia” smiley Fajnie ? Tęsknie ? Tak pewnie smiley


Ktoś powie no tak, ale to było Atari, a ja już miałem Amigę i tam było inaczej. Też przechodziłem po każdym szczeblu. Amiga była bardziej zaawansowana, ale nie była wolna od błędów. Historia analogiczna do powyżej, tylko o jeden lvl zaawansowania technicznego wyżej. Chcieli byście dalej żonglować dyskietkami podczas grania w Mortala ? Zapomnieliście już jak z pięciu dyskietek jedna się walnęła (a zdarzało się to często) i gierkę mogliście zanieść do kibla ? Miałem Amigę 500 i tak to właśnie wyglądało. Odpuszczę już dalsze zagłębianie w temat.


Mógłbym tak pisać i wymieniać godzinami, ale nie o to chodzi. Chodzi o uświadomienie dzisiejszego odbiorcy. Zanim zaczniecie pisać o magii przeszłości i tworzyć wzruszające historyjki wymieniając tylko pozytywne cechy, to zastanówcie się gruntownie czy na pewno za tym tęsknicie i chcielibyście powrotu tamtych czasów. Ja prawdziwą magię gier odkryłem na PS2, a PS3 podbiło level moich doznań. Prawdziwą orgię grania przeżywam w obecnych czasach, kiedy stać mnie na gry, nie muszę być na łasce rodziców i w końcu moc sprzętu pozwala usatysfakcjonować mnie pod względem graficznym i dźwiękowym. Wiadomo - Talent twórców i nakład finansowy na obecne produkcje też nie jest bez znaczenia. Kiedyś gierkę z reguły tworzyła jedna – dwie osoby.


Czyli dzisiaj jest raj ? Nie. Są wady. Wkurzają mnie DLC w dniu premiery, albo i nawet przed. Denerwują mikropłatności, mikro transakcje i ogólnie „dojenie” z gracza ostatniego grosza przy każdej możliwej okazji. Do tego dochodzi nieraz kłamliwy marketing znacznie koloryzujący i przewartościowujący produkt. Nie będę tu wszystkiego wymieniał. Bo obecny rynek ma wiele wad, ale są one niczym w zestawieniu z przeszłością.


Dla czego mnie to boli i o tym piszę ? Co mnie to w ogóle ...? Pisze bo Kocham Gry i swoją pasję, bo mam dosyć kaleczenia przeszłości i hejtu na teraźniejszość, mam dosyć wiecznego narzekania i smęcenia na obecny stan rynku i gloryfikowania przeszłości angry Przychodzą na myśl słowa, że wielokrotnie powtarzane kłamstwo staje się prawdą. Chcę, aby młodzi ludzie wiedzieli jak naprawdę wyglądała przeszłość Naszej Kochanej Pasji. Ludzie ! Czy jak już się coś pisze, to nie można na to spojrzeć obiektywnie ? Czy tylko ja patrzę na to z góry i z dystansu ? OBIEKTYWIZM. O to w tym chodzi. Tylko i aż o to.

Oceń bloga:
11

Komentarze (39)

SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych

cropper