Blog użytkownika Affek

Affek

Affek Affek 03.07.2015, 10:51
W co gracie w weekend? #105
837V

W co gracie w weekend? #105

Wejdź i przeczytaj. Nie pożałujesz.

Witajcie. W dzisiejszej odsłonie mam dwóch gości, wszyscy jednak piszemy o jednej grze. Jak nas rozróżnić? Kolorem czcionki. Czarny to ja, niebieski to squaresofter, zaś zielony to Daaku.

 Steins;Gate (PS3 & PSVita, MAGES/5pb/Nitroplus, 2009-2015).
 
 
Nigdy więcej pre-orderów z Zavvi! El Psy Kongroo.
 
 Po obejrzeniu anime na podstawie powieści wizualnej wydanej w 2009r. na X360 pod tym samym tytułem, było mi smutno, że Japonia promuje na Zachodzie jakąś biedę fabularną, która w złym świetle stawia marki opowiadające kiedyś najlepsze historie na rynku gier, a te, które potrafią zadziwić, zastanowić, wzruszyć, przestraszyć i rozśmieszyć są pomijane ze względu na przynależność do mało popularnego gatunku gier. Jakiś czas potem byłem tu wyzywany od piratów, bo obejrzałem to anime zamiast je kupić, więc było mi jeszcze ciężej na sercu. Zacząłem się rozglądać nawet za całą serią na blu-rayu. Trwało to jednak tak długo, że funt poszedł w górę i jakoś zrezygnowałem z zamówienia Steins;Gate'a z Amazon.co.uk. Na ppe dodali grę do encyklopedii i jedyne co mogłem zrobić, to polecić komuś tą serię. Niestety nie jestem Rikimaru. W mojej ciasnej głowie nie ma już miejsca na naukę innego języka i pogodziłem się z tym, że oryginalnej gry nie poznam nigdy. W tym samym czasie na PC została przetłumaczona gra, od której wszystko się zaczęło, więc poważnie zastanawiałem się nad jej sprowadzeniem, ale nawet to postanowienie przepadło gdzieś głęboko w odmętach mojego umysłu a granie ze słownikiem lub jakimś fanowskim patchem językowym to nie dla mnie. I wtedy stała się rzecz niezwykła. PQube zaczęło umieszczać na swojej stronie jakieś dziwne informacje, które zrozumieć mógł tylko ktoś, kto oglądał anime. Z tego co pamiętam to dowiedziałem się o tym bodajże z nieistniejącego już Przeglądu RPG. Choć jeszcze w to nie wierzyłem, to po jakimś czasie zrozumiałem, że poznam wreszcie historię członków laboratorium walczących ze złowrogą Organizacją i tym razem zrobię to na konsoli. Poza Phoenix Wright: Ace Attorney (NDS), który jest tylko częściowo tym, co fachowcy nazywają visual novel, nigdy nie miałem do czynienia z tym gatunkiem gier. 
 
[Hijack! This thread is now visual novel! Jako bardziej obeznany z gatunkiem senpai naświetlę wam, czym tak naprawdę są nowele graficzne. Wbrew pozorom (i ku uciesze hejterów) nie do końca na miejscu jest kategoryzowanie ich jako gier. Zdecydowanie bliżej im do interaktywnych opowieści, w których znajdziemy oczywiście portrety postaci, udźwiękowienie, a nawet opcje pokroju zapisu stanu gry i skipowania, ale główną rolę zawsze odgrywa tekst. Zadaniem "gry" jest przedstawienie opowiadanej historii, ze wszystkimi znanymi książkom elementami: charakterystykami postaci, opisami przyrody, przebiegiem akcji itd. Jednak w odróżnieniu od książek, w każdej noweli graficznej mamy wpływ na to, jak dalej potoczą się nasze losy: gdzie się skierujemy, z jaką postacią nawiążemy kontakt, jaki się zachowamy... Każda taka decyzja w mniejszym lub większym stopniu wpłynie na ścieżkę, jaką obierze nasza postać i na czekające ją zakończenie. Mimo dużej zbieżności w mechanice, ze względu na elementy detektywistyczne lub zagadki gry pokroju serii Ace Attorney czy Virtue's Last Reward nie są tytułami gatunku visual novel - co innego Steins;Gate, który jest jego czystej krwi reprezentantem.
 
tl;dr Visual novele są głównie do czytania. /thread]
 
 
 Słyszałem, że najlepsze combo na najbliższe lata to PC+WiiU. E tam, duet Faris NyanNyan i Mayuri to jest to.
 
 Jestem jednak otwarty na nowe formy ekspresji w grach. Nie mogę grać tylko w znane mi dobrze gatunki i marki gier, bo to pierwszy krok do ograniczeń. Granie w Steins;Gate polega na przeklikowaniu ścian tekstu. Każdy kto czytał kiedyś jakąś powieść powinien sobie to łatwo wyobrazić. Różnica jest taka, że poza opisem i rewelacyjnie zdubbingowanymi postaciami słuchamy jeszcze muzyki, możemy odpowiadać na maile, zmieniać tapetę w komórce lub dzwonki oznajmiające nam nowe wiadomości w skrzynce kontaktowej. Jest to jednak tylko tło do poznania jednej z najlepszych historii o podróżach w czasie, z jakimi miałem kiedykolwiek do czynienia. Steins;Gate to mikst japońskiej kultury i poważnych dyskusji naukowych na temat tego czym jest czas, cz podróżowanie w czasie jest możliwe i jakie niesie ze sobą konsekwencje. Różnica między grą a anime jest taka, że ta pierwsza posiada sześć zakończeń oraz znacznie więcej tekstu. Na oko mogę powiedzieć, że anime to ledwo 25-30% tego, co zawarto w grze. W tej powieści z obrazkami często są sytuacje i rozmowy, które zostały pominięte w anime. Posiada ona również pokaźnych rozmiarów leksykon wyjaśniający wiele terminów. Choć twórcy nie używają zazwyczaj nazw rzeczywistych, to liczba odniesień do kultury, nauki oraz osób, miejsc, czy znanych rzeczy jest ogromna i budzi podziw. Pozwólcie, ze podzielę się niektórymi z nich:
- JoJo's Bizarre Anventure,
- Dragon Ball Z,
- Chaos;Head,
- Ghost in the Shell,
- Metal Gear Rising,
- Gwiezdne Wojny,
- Powrót do Przyszłości,
- MacGyver,
- John Titor,
- Burger King,
- YouTube,
- MI6,
- Rie Kugimiya (japońska seiyuu),
- Albert Einstein,
- Tomasz Edison,
- Stephen Hawking,
- mitologia nordycka.
Tego jest cała masa. Rozpoczęcie ze Steins:Gate dla zainteresowanych. Uwielbiam początek w tym utworze, gdy elektroniczne dźwięki budzą się razem z samą grą. 
 
 
W końcu znalazłem sposobność, aby odwdzięczyć się ludziom stojącym za tą wciągającą historię. To wybór Bramy Steina.
 
Historia ta była ilustrowana przez jednego z najbardziej znanych współczesnych ilustratorów - Ryo Heihuke'go, znanego szerzej pod pseudonimem huke. Jego najbardziej znanym dziełem jest prawdopodobnie oprawa graficzna do miernego anime i średniej gry o tytule "Black Rock Shooter". Znacznie mniej osób wie, że i tutaj maczał swoje palce. Zaprojektował i narysował postaci występujące w tej Visual Novel. 
 
 
 
 
Jego ilustracje są groteskowe, głównie przez nałożenie różnych filtrów czy wykorzystanie dziwacznej palety kolorów. Postaci w opisywanym tytule wyglądają dość tajemniczo i oryginalnie, co tylko potęguje klimat, jakiego doświadczamy.
 
Steins;Gate należy do serii gier będących kolaboracją między 5pb. a Nitro+ o nazwie Science Adventure Series. Główną atrakcją tych dzieł jest fakt osadzenia fabuły jak najbardziej w realnym świecie. Wcześniej były wypisywane odniesienia do popkultury, jednak najbardziej chodzi tutaj o wykorzystanie prawdziwych zjawisk fizycznych jak i korzystanie z realnych organizacji. Mamy tutaj do czynienia z podróżami w czasie, więc znajdziemy takie pojęcia jak:
 
- czarna dziura Kerra. Istnieje tylko hipotetycznie. Normalne czarne dziury się nie poruszają, ta jednak obraca się wokół własnej osi. Teza ta wysunęła się przez jedno z czterech możliwych rozwiązań wzoru ogólnej teorii wzglęności. Istnienie ich wydaje się jednak niemożliwe ze względu na fakt, że czas obok czarnej dziury zwalnia.
 
- Ionocraft (Lifter) - urządzenie niepotrzebujące żadnych ruchomych elementów do unoszenia się w powietrzu. Korzysta z elektryczności statycznej. Ciężko mi cokolwiek więcej o nim powiedzieć, ale zobaczcie, jak to działa (włącza je w 1:17, film niestety po hiszpańsku):
 
Szczerze? Nie wiedziałem, że to istnieje.
 
 

Bardzo ważną rolę w opisywanym tytule pełni CERN (tutaj przemianowany na SERN). Właśnie u naukowców ze Szwajcarii znajdziemy LHC (Large Hadron Collider, Wielki Zderzacz Hadronów). Każdy pewnie raz słyszał tę nazwę, jak on działa? 

Przyspieszane cząstki (protony) rozpoczynają swą drogę w akceleratorze liniowym – akceleratorze protonów (Linac 2, na schemacie P), jony o masie aż do masy ołowiu są przyspieszane w oddzielnym akceleratorze (Linac 3 – Pb).

Dalsza droga protonów i jonów jest wspólna, najpierw trafiają do Bustera Synchrotronu Protonowego (PSB, przyspieszanie 50 MeV – 1,6 GeV), następnie do Synchrotronu Protonowego (PS), w którym wiązka uzyskuje energię do 26 GeV i jest kształtowana.

Dalej Supersynchrotron Protonowy (SPS z ang. Super Proton Synchrotron) przyspiesza protony do energii 450 GeV (gigaelektrowoltów), na wyjściu z tego akceleratora można ukształtować dwie wiązki, które w LHC będą poruszały się w przeciwne strony.

Protony w każdej z wiązek będą przyspieszane do energii 7 TeV (środek masy wiązki względem laboratorium), co daje energię 14 TeV (teraelektrowoltów) na zderzenie.

 

 

 

Schemat.

 

Wyniki są mierzone przez liczne urządzenia do tego przeznaczone (na schemacie: ALICE, ATLAS, itp.).

Ważną rolę pełni również komputer nazwany IBN (zamiast IBM) 5100. Czym on jest? W największym skrócie - pierwszy komputer, który był jako-tako przenośny. Wydano go w 1975 roku, miał 16-bitowy procesor, 5-calowy ekran i do 64 kB pamięci RAM. Jego cena wahała się od 7 do 15 tysięcy dolarów, co w dość dobry sposób tłumaczy jego nikłą popularność.

 

 

 

 

Chuunibyou (中二病) - dosł. "syndrom ósmoklasisty". Oznacza postawę psychiczną występującą głównie u młodych mężczyzn, ujawniającą się w okolicach 14. roku życia (8. klasa szkolnictwa). Charakteryzuje się patrzeniem na innych z góry, niczym wszechwiedzący dorosłym, a także przekonaniem o posiadaniu specjalnych, często świadomie tłumionych supermocy. Takim przypadkom często towarzyszy przyjęcie nowej, "bliższej prawdzie" tożsamości oraz fascynacja mitologią nordycką, z której często zapożyczane są nazwy ich supermocy lub tajnych miejsc i wydarzeń.

 

Brzmi... niepokojąco, prawda? Całe szczęście, postawa chuunibyou właściwa jest dorastaniu i tak jak młodzieńczy bunt, szybko przemija. Chyba, że jesteś już dorosłym człowiekiem, a takie odchyły wciąż są u Ciebie na początku dziennym - wtedy mamy problem. Ma go także Okabe Rintaro - dziewiętnastoletni student nauk ścisłych, którego "prawdziwą" tożsamością jest Hououin Kyouma, gdzie Houou" oznacza Feniksa, a "Kyouma" - straszną prawdę, która musi zostać powiedziana. Znaczenia "in" się nie podejmę, bo zajęłoby to za dużo miejsca. Okabe (czy tam Kyouma) jest założycielem Future Gadget Laboratory - instutucji zajmującej się produkcją sprzętu do walki z Organizacją i ich Rządami Dominacji. Jak dotąd nie wymyślili niczego godnego uwagi, mają jednak za sobą aż 8 prototypów będących produktami ubocznymi ich badań, więc bądźmy dobrej myśli. Na labmemów (laboratory members - członków laboratorium) Future Gadget Laboratory, składa się istny gabinet osobliwości, którego Okabe wydaje się tylko wisienką na torcie. Zafascynowany "moe" internauta o zdolnościach hakerskich, koleżanka Rintaro, którą tylko przez wrodzoną dobroć nazwę "roztrzepaną" zamiast "opóźnionej na umyśle", kapłan(ka) z pobliskiej podupadłej świątyni, co do której(go) płci do samego końca ma się wątpliwości, nieprzystosowana społecznie redaktorka szybciej pisząca na klawiaturze telefonu niż dukająca słowa... Aż dziw bierze, że zarządca budynku, pan Tennouji, toleruje tę bandę dziwaków i jak gdyby nigdy nic liczy sobie czynsz za wynajem całego piętra, zamiast wezwać policję i po wszystkim pobłogosławić wszystkie pomieszczenia z pomocą egzorcysty. Ale nie dajcie się zwieść - mimo pierwszego wrażenia, żadnej z tych postaci nie można jednoznacznie zaszufladkować jako "nieprzydatną społeczeństwu". Każda z nich ma za sobą własne, niekiedy bardzo traumatyczne przeżycia, a Laboratorium Gadżetów przyszłości jest dla nich okazją dla spełnienia osobistych, niekiedy przyziemnych, ale wciąż pożądanych celów. Chęć bliskości, bycia zauważonym przez innych, udowodnienia światu własnej wartości - pomiędzy kolejnymi wymianami zdań, gdzie SPISEG goni Ragnarok, a Organizacja czycha na naszą wolność i życie, każdy labmem znajduje w innych oparcie (chyba, że trzeba skoczyć po żarcie, a z funduszami kiepsko). 

 

But you are, Rintaro. Don't fight it. You know it to be true.

 

 

squaresofter wspominał już o nawiązaniach do popkultury, choć były to głównie nawiązania do gier video, seriali anime i znanych na cały świat filmów. Jednak nie oznacza to, że bohaterowie Steins;Gate przerzucają się kolejnymi geekowskimi określeniami niczym Sheldon i Leonard w "Big Bang Theory". Człowiek to istota podpięta do prądu, a ekipa Future Gadget Lab nie należy tu do wyjątków - Okabe, kiedy tylko ma wolną chwilę (czyli na dobrą sprawę niezwykle często) oddaje się surfowaniu po będącym odzwierciedleniem naszego 4chana, @chanie, gdzie na /g/ (forum o technologii), /sci/ (o nauce) lub /x/ (zjawiskach paranormalnych) oddaje się biciu piany w dyskusjach z innymi anonami i tripfagami, w tym z niejakim Johnem Titorem - domniemanych przybyszem z przyszłości, który faktycznie zabłysnął w 2000 r. na amerykańskich forach przepowiedniami o wydarzeniach na świecie (m.in. o wojnie w Iraku czy epidemii BSE). Również Daru, laboratoryjny" super hacka", nie jest tu bez winy - on także głęboko siedzi w nomenklaturze sieciowej, co i rusz ripostując wynurzenia Okarina memami w rodzaju "epic fail", "but I refuse" czy ironicznym "that's why we love you" rodem z JoJo's Bizarre Adventure. I choć wiele z nich wywodzi się z 2chana - japońskiego protoplasty 4chana - to nie ma wątpliwości co do ich pochodzenia oraz celu, w jakim pojawiają się w konwersacjach. Na zakończenie dodam, że anon pod tripem "KuriGohan and Kamehameha" regularnie shitpostujący w dyskusjach na biednego Okabe jest kimś, kogo ten drugi zna z życia codziennego. Jaki ten świat mały!

 

Jedna z ironicznych dyskusji na @chanie w toku - na tapecie Fist of the North Star

 

A teraz już musimy kończyć. Mamy Organizację na karku. Przy innej okazji napiszemy więcej.

Tagi:

Oceń notkę
+ +34 -

nie prowadzę żadnego cyklu
Oceń profil
+ +47 -
Affek
Ranking: 400 Poziom: 56
PD: 23426
REPUTACJA: 6626