Piękna opowieść o braterskiej miłosci
Lubicie baśnie? Ale nie takie ugrzecznione Disneyowskie bajeczki. Chodzi mi o ich bardziej mroczny, jak u braci Grimm, klasyczny odpowiednik. Oto historia dwóch braci, którzy by odnaleźć lekarstwo dla chorego ojca, wyruszyli w długą i niebezpieczną podróż. Ich odwaga i wzajemna miłość zostaną wystawione na niejedną próbę.
Co wyróżnia grę szwedzkiego studia Starbreeze? Przede wszystkim jest to pozycja dla dojrzałego odbiorcy, ale nie chodzi mi o pełnoletność, tylko dojrzałość emocjonalną. Podróż jaka nas czeka pełna jest wzlotów i upadków; głównie wzruszeń, smutków, poświęcenia, ale i nadziei oraz miłości. Mroczno-baśniowego klimatu dopełnia rewelacyjna ścieżka dźwiękowa, która niejednemu wyciśnie łezkę w oku. Gra nie posiada lokalizacji, postacie porozumiewają się w niezrozumiałym języku, ale ich mowa ciała i sytuacje, w których się znajdują są tak wymowne, że nie stanowi to przeszkody.
Nietypowo rozwiązano mechanikę. Mamy do czynienia z grą przygodową z elementami platformowymi i zagadkami. Tym co ją wyróżnia jest fakt, że braćmi sterujemy… równocześnie. Chłopcy poza wyglądem (i rozmiarem) różnią się też siłą i temperamentem. Różnice przekładają się na rozgrywkę a bracia muszą współpracować. Jedna gałka analogowa odpowiada za poruszanie się jednym, druga – drugim. Do tego dochodzi po jednym przycisku na łebka do interakcji z otoczeniem i… to już całość mechaniki. Wyzwaniem jest tu właśnie konieczność sterowana obydwoma postaciami na raz.
Wady? W porównaniu do całości – niewielkie. Od strony technicznej jest przeciętnie, gra potrafi się trochę zawiesić, nie wczytać filmiku i przez to nie można kontynuować. Pomaga wtedy restart rozdziału. Także grafika nie powala, ale ma swój urok a niedostatek poligonów w pełni rekompensuje baśniowa stylistyka i świetny design lokacji. Jest też dość łatwo, kiedy już otrzaskamy się ze sterowaniem zagadki nie stanowią wyzwania, rozwiązują się w locie. Pozostaje nam chłonąć historię, a choć ta jest dość krótka to zapewniam, że warto.