SKLEP

Blog użytkownika REALista

REALista REALista 10.11.2017, 00:35
Piątkowa GROmada #59
673V

Piątkowa GROmada #59

Zapraszamy do pierwszych wrażeń z DLC do Horizon: Zero Dawn.

Witamy w pięćdziesiątej dziewiątej GROmadzie! Ale ten czas leci. Jeszcze niedawno obchodziliśmy pierwszy roczek bloga, a już od następnej części piątkę zastąpi szóstka i muszę stwierdzić, że nie wiedziałem czy dam rade co tydzień wypuszczać nowy odcinek cyklu i szczerze mówiąc wciąż nie wiem czy podołam, ale jest to zdecydowanie łatwiejsze niż myślałem, że będzie.

Nowości jak na lekarstwo, a rak pożerający branże (sławne skrzynki) szerzy się nieustannie i pochłania coraz to inne gry, a jako, że nie chce uczestniczyć w dorabianiu tych produkcji tak staram się nie kupować tytułów, które wymuszają kupowanie skrzynek (jak np. nowy Battlefront). Wiem, wiem Cień Wojny też ma skrzynki i prawdopodobnie wymusza ich kupowanie, a próba sprzeciwu sprawia, że będziemy mieli niekończący się grind, ale już kilkanaście godzin przegrałem, kilka fortec podbiłem i na razie wciąż nie widzę konieczności kupowania skrzyń. Być może był to tylko bezzasadny hejt kilku przewrażliwionych na tym punkcie osób? Nie wiem. Jeśli dojdę do momentu, w którym gra wymusi na mnie kupowanie loot-boxów poinformuje o tym, na łamach bloga, ale na pewnie nie będzie to szybko, bo kolejny ex zawitał na Playstation 4. Co prawda to tylko dodatek, ale podstawkę uważam za zdecydowanie najlepsza grę tego roku, dlatego planuje poświecić się całkowicie historii zawartej w DLC.

Ja zająłem się Horizon Zero Dawn: The Frozen Wilds, a wspiera mnie Daaku, który postanowił napisać o Fallout Shelter. Jedziemy!


Główną grafikę zaprojektował niezastąpiony Reinvented.


Horizon Zero Dawn: The Frozen Wilds (PS4)

Uwielbiam sandboxy. Niedawno zdałem sobie z tego sprawę. A Horizon Zero Dawn zdecydowanie był jednym z najlepszych w jakie grałem, a na pewno najlepszą grą tego roku, dlatego cholernie ucieszyłem się, gdy okazało się, że produkcja odniosła spory sukces, bo to znaczyło jedno: na pewno będzie kontynuacja, a być może będzie DLC. No i nadszedł ten szczęśliwy dzień w którym Guerrilla Games ogłosiło rozpoczęcie prac nad fabularnym dodatkiem do gry. Od razu, gdy na PS Store pojawiała się możliwość zakupienia pre-ordera zrobiłem to i czekałem aż podadzą datę premiery i wreszcie jest! Moja Aloy została wybudzona ze snu w jaki zapadła kilka miesięcy temu. Musiała założyć swoją zbroje ze splotem osłony (genialny ubiór) ponownie, jeszcze raz chwycić sprzęt, który używała do polowań na dzikie roboty i wyruszyć na tereny, w których rządzą Banukowie. Tajemniczy lud, z którym mieliśmy okazje zapoznać się już w podstawce, ale za dużo się o nich nie dowiedzieliśmy oprócz tego, że tylko oni potrafią przetrwać w mroźnych górach gdzie najczęściej się osiedlają. Oprócz tego mieliśmy okazje poznać historie pewnego członka Banuckiego plemienia poprzez zbieranie figurek zrobionych przez niego (które były formą znajdziek), ale z nich też za dużo się dowiedzieć nie dało. No, ale teraz przyjdzie nam uzupełnić braki w wiedzy.

Aż trudno uwierzyć, że ten screen został zrobiony podczas gry. Nie jest to wstawka filmowa.

Najlepsze w Horizonie było to, że każdy musiał wykształcić swoje własne techniki polowania ja np. nie wyobrażam sobie łowów bez wyrzutni lin, która była dla mnie podstawą, ale mój kolega nawet nie ma jej w ekwipunku, a używa głównie pułapek (z których ja od początku gry nie skorzystałem ani razu), a z kolei drugi kolega posługuje się potykaczami, które dla mnie są bezużyteczne. To tylko pokazuje wszechstronność gry i że każdy będzie tam polował tak jak chce co jest bardzo fajne, bo często w przypadku takich gier jest tylko jedna skuteczna metoda i to nią należy się posługiwać. Możliwość używania różnych technik myślistwa to wspaniała sprawa, a ja zanim wyruszę stwierdziłem, że muszę je sobie przypomnieć. Zacząłem od zarąbania czujki. Jedna strzała i po temacie, a więc poszedłem na Gromoszczęka. Mechaniczny gad (o ile można go nazwać gadem) bardzo szybko wytłumaczył mi, że jeszcze nie jestem gotowy, aby ponownie z nim rywalizować (gram na bardzo trudnym), ale stwierdziłem, że lepiej będzie przypominać sobie podstawy jak w to grać już u samych Banuków i wyruszyłem za północne pasmo górskie i trafiłem do Kraju (tak Banukowie nazywają swoje ziemie).

Pierwsze co zobaczyłem to dymiący wulkan, góry, śnieg i kozy… Kozy są wszędzie, takie białe i beczące. Chodzą stadami, wszędzie jest ich pełno, gdziekolwiek w Kraju jesteś możesz być pewien, że jest tam też koza...

Banuckie Ziemie zostały doklejone w miejscu gdzie ich wcześniej nie było, aby do nich dotrzeć trzeba się trochę po wspinać po specjalnie do tego zamontowanych elementach, których wcześniej też tam nie było.

Tak prezentuje się Banucki Kraj.

W podstawowej wersji Horizona mieliśmy sporą różnorodność terenów, były tam ośnieżone góry, spalone słońcem pustynie, gęsto zalesione dżungle, bagna lub zwykłe lasy czy łąki. W dodatku są tylko góry i ciągle pada śnieg, a Aloy podczas podróżowania cały czas obejmuje się ramionami drążąc z zimna i zarzuca tekstami typu: „jeśli mrugnę zamarzną mi powieki” czy "wszystko zamarźnięte ziema, powietrze... i ja". Bardzo fajne jest to, że twórcy zadbali o to, aby Aloy co jakiś czas miała przybrudzone śniegiem ubranie, a podczas chodzenia po głębszym śniegu całkowicie inaczej stawiała kroki co pokazuje, że rzeczywiście stopy jej się w nim zapadają do tego zostawia za sobą ślady, które po jakimś czasie zostają zasypane. Nawet uciekający przede mną borsuk pozostawia za sobą ślad.

Pozostawiony przez uciekającego borsuka ślad. Przez takie szczegóły pokochałem tę grę.

Banuckie ziemie bardzo nie lubią obcych i autorom gry udało się stworzyć klimat takich niegościnnych terenów, w których wszędzie czyha zagrożenie. Szczególnie uczucie zaszczucia pogłębia się w nocy, gdy podróżujesz i nagle widzisz gdzieś w oddali jakiś niewyraźny kształt, ale przez padający śnieg nie do końca jesteś pewien czy to kolejna koza czy może jakiś mechaniczny potwór, który chce cie zabić, a tę mieszkające w kraju są szczególnie zajadłe i wytrzymałe. Mimo, że posiadam najlepszy sprzęt jaki dało się zdobyć w podstawce to nawet zbroja ze splotem osłony za dużo tu nie daję. Bydlaki są tak potężne, że zazwyczaj biorą cie na jeden strzał. Dość powiedzieć, że z pierwszym spotkanym przeze mnie nowym potworem męczyłem się przez 50 minut (gram na bardzo wysokim poziomie trudności). Zabił mnie ze 20 razy, a nazywał się Ogniarz.

Ogniarz - pierwszy potężny przeciwnik, którego spotkacie na swojej drodze.

A skoro wspomniałem już o nowych przeciwnikach to twórcy dodali ich dokładnie pięć z tymże jeden rodzaj jest po prostu spaczeniem z podstawki, który u Banuków nazywa się demonicznymi maszynami, ale jestem pewien, że tę spaczone nie były tak potężne jak te demoniczne. Ze spotkanym przeze mnie po raz pierwszy Lodowym Pazurem (taki niedźwiedź) walczyłem bardzo długi czas i mimo, że pokonałem go za pierwszy razem to ilość surowców jakie musiałem zużyć, aby ciągle dorabiać amunicje do wyrzutni lin czy chociażby różne rodzaje strzał była spora, a ich strata bolesna, ale bydlak zginął.

Lodowy Pazur potrafi stawać na dwóch łapach. Jest wtedy wielkości Gromoszczęka. Screen zrobiłem przy użyciu trybu fotograficznego. Wygląda to niesamowicie.

Oczywiście nowe tereny, nowe bronie to i nowe umiejętności i tutaj się trochę zawiodłem, bo mimo, że jest ich całe jedno drzewko to wydają mi się takie trochę dodane na siłę i raczej mało przydatne, bo po co mi możliwość naprawiania zdominowanych maszyn jak za często z nich nie korzystałem (do tego zużywa to surowce) i nowe ataki, z których można korzystać podczas jazdy wierzchem też za bardzo mi się nie przydadzą, bo bardzo rzadko korzystałem z umiejętności jeżdżenia na maszynach. Praktycznie rzecz biorąc tylko rozkładnie modyfikacji surowców, aby uzyskać z nich okruchy metalu mają sens, ale i tak lepiej udać się z tym do kupca.

Nowe drzewko umiejętności „Podróżniczka”.

Fabularnie chodzi o to, że Aloy podczas podróży spotyka kobietę, która ma zostać ambasadorem Kraju u Carja i przy okazji mówi naszej bohaterce o nowych bardzo agresywnych i potężnych typach maszyn, które zostały spaczone przez Demona, Aloy wiedząc co działo się na jej ziemiach, gdy spotykała spaczone potwory postanawia udać się na Banuckie ziemie, aby dowiedzieć się czemu ich maszyny wcześniej wolne od spaczenia nagle stały się jego ofiarami. Mamy tu wątek główny, sporo nowych misji pobocznych, możliwość podniesienia poziomu bohaterki do 60 levelu, nowe tereny łowieckie, posterunek bandytów do oczyszczenia, żyrafa do naprawienia i zdominowania, trzy nowe typy znajdziek, których jest naprawdę dużo, a jedne z nich dodatkową służą jako waluta za, którą możemy kupić nowe potężne bronie (nasza włócznia też doczeka się modyfikacji), jest też teren, który musimy oczyścić z tak zwanych wież sterowania, które są trochę zmienioną wersją spaczonych terenów z podstawowej części gry. Twórcy zapowiedzieli, że dodatek starczy na jakieś piętnaście godzin, ale ja już wykręciłem dziesięć i raczej nie zapowiada się na szybki koniec szczególnie, że ledwie pół mapy oczyściłem z rzeczy do zbierania, a jeszcze pozostała mi masa zadań nie związanych z samym wątkiem fabularnym jak np. wspomniane wieże sterowania. Coś czuje, że spędzę tu sporo czasu, bo naprawdę jest co robić i mimo, że Banuckie ziemie są niegościnne to chce się do nich wracać.

Wieża Sterowania wysyła impuls, który wyłącza pole siłowe w zbroi ze splotem osłony i naprawia wrogie roboty.

Graficznie to wciąż majstersztyk, a tryb fotograficzny pozwala na robienie wręcz fenomenalnych zdjęć, nowa mimika twarzy wygląda obłędnie, dźwiękowo też nie da się nic zarzucić. To po prostu ten sam świetny Horizon, który doczekał się kilkunastu ulepszeń, dlatego jeśli spodobała ci się podstawka to nie ma na co czekać: bierz dodatek i ciesz się grą. Warto.

Tagi: Daaku fallout shelter GROmada horizon: zero dawn the frozen wilds piąteczek piątek piątunio REALista

Przejdź do strony
Oceń notkę
+ +42 -

Palec Kaza wskazuje mi drogę
Oceń profil
+ +142 -
REALista
Ranking: 8 Poziom: 80
PD: 63977
REPUTACJA: 57375
Miesięcznik PSX Extreme