Blog użytkownika cthulhu2012

Cthulhu fhtagn!

cthulhu2012 cthulhu2012 07.02.2015, 09:41
Krótko o Wsiąść do Pociągu: Europa, czyli o tym jak zasiać zainteresowanie branżą wśród planszówkowych żółtodziobów.
394V

Krótko o Wsiąść do Pociągu: Europa, czyli o tym jak zasiać zainteresowanie branżą wśród planszówkowych żółtodziobów.

W dobie niemal pewnych opóźnień na rodzimych dworcach PKP, czekając na swój skład, niejedna osoba widziała się w roli kierownika pociągu, czy całej spółki kolejowej. A jeśli brak nam odpowiednich koneksji rodzinnych, nigdy nie kręcił nas widok pędzącej lokomotywy, bądź chcielibyśmy rozpocząć udany wieczór z planszówkami, to zawsze możemy sięgnąć po Wsiąść do Pociągu: Europa.

I już na początku napiszę, że ta nieskomplikowana i szybka gra sprawdzi się rewelacyjnie przy rozkręcaniu domowej imprezy.

Wydawnictwo Days Of Wonder wydało w 2005 roku tytuł, którego dystrybucją w naszym kraju podjął się Rebel.pl. Masywne pudełko, z miłą dla oka ilustracją, skrywa mnóstwo plastikowych elementów oraz masę kart. W środku znajdziemy ponad dwieście pięćdziesiąt kolorowych figurek wagonów i dworców oraz ponad sto pięćdziesiąt kart składów i biletów. Całość wykonano schludnie i estetycznie – szczególnie elementy plastikowe, jednak bez większych fajerwerków - plansza jest ładna i czytelna, zaś grafiki na kartach spełniają swoje zadanie. Ostateczna jakość oceniam jak efekt rzemieślniczej pracy, który nie wybija się zbyt mocno ponad przeciętność. Do tego dostajemy pięć znaczników punktacji oraz nieco niedokładną instrukcję - choć zasady gry są proste to wskazówki w niej zawarte tłumaczą wszystko poza faktyczną istotą rozgrywki. Mimo to, po pierwszym kwadransie, każdy załapie reguły bez względu na wiek i dotychczasowe obycie z planszówkami.

 

 

Wsiąść do Pociągu: Europa to z założenia lekka, łatwa do przyswojenia gra planszowa, która udanie sprawdza się w gronie składającym się z maksymalnie pięciu osób. Wcielamy się w budowniczych trakcji kolejowych, tworzących połączenia między najważniejszymi miastami Europy 1900 roku. Każdy z graczy na starcie otrzymuje pulę plastikowych wagoników i kart w danym kolorze oraz bilety zawierające nazwy dwóch metropolii, następne, w zależności od sytuacji na stole, dociąga co turę od jednej do trzech. W celu utworzenia szlaku musimy dysponować kartami w odpowiednim kolorze i ilości – spełniając ten warunek zapełniamy wybrany trakt swoimi składami. Im dłuższa relacja tym lepiej dla nas. Często też dochodzi do sytuacji gdy jesteśmy zmuszeni zajmować krótkie, mało wartościowe odcinki, dlatego ważne jest obmyślenie działań już na początku, tak by nikt nas nie ubiegł. Ponadto na koniec gry można przesunąć żeton punktacji o dodatkowe pola w zamian za utworzenie swojej magistrali pomiędzy stolicami wypisanymi na biletach. Wiąże się z tym jednak pewne ryzyko gdyż niewykorzystany bilet cofa nas na torze punktacji o tyleż samo oczek. Tyle w skrócie bo zasad jest więcej - nie wspomniałem o dworcach pomocnych przy bardziej zatłoczonych miejscach, zaś samych dróg są trzy rodzaje, więc o monotonii nie ma mowy.

Rozgrywka przebiega zatem na radosnym knuciu i planowaniu najbliższych posunięć tak by wypełnić wszystkie zadania narzucone przez bilety, jednocześnie zajmując jak najwięcej tras ważnych strategicznie dla pozostałych graczy. I co dosyć ważne - warto mieć na uwadze zasób wagoników u rywali gdyż gra kończy się w chwili zagrania, przez dowolnego oponenta, ostatnich dwóch. Dzięki temu w każdej turze coś się dzieje - budowane są nowe ciągi komunikacyjne bądź dworce, a na swoją kolei (hint, hint) czekamy bardzo krótko.

 

 

Ta przystępna i nieskomplikowana mechanika potrafi sprawić więcej radości niż poranny pączek z kawą. Jakby tego było mało, Wsiąść do Pociągu: Europa nagradza planowanie swoich posunięć niczym wierny pies radośnie witający nas w progu po powrocie z pracy. Losowość gry stoi na dość niskim poziomie co jest niewątpliwie sporą zaletą. I co najlepsze, negatywna interakcja nie irytuje, a zmusza do myślenia, zaś każda przegrana partia powoduje, że snując plany podboju branży kolejarskiej, chcemy zacząć od nowa. Rozłożenie gry zajmuje jakieś dwie minuty, zaś sama rozgrywka trwa nie dłużej niż godzinę, zatem zazwyczaj na jednym posiedzeniu się nie kończy.

Właściwie jedyna wada, która przychodzi mi do głowy to schematyczność, która potrafi się wkraść gdy ponownie dociągniemy znane już bilety.

Podsumowując Wsiąść do Pociągu: Europa to rewelacyjna rozgrzewka umysłu, zarówno w nudne niedzielne popołudnie, czy na początku domowej imprezy ze znajomymi. Jednocześnie jest to jeden z lepszych tytułów, który potrafi wciągnąć planszówkowych ignorantów i zasiać w nich ziarenko zainteresowania branżą. I szkoda jedynie, że czapkę maszynisty musimy zdobyć własnym sumptem.

Co mi się nie podobało: schematyczność po poznaniu całej talii biletów.

Co mi się podobało: pozorna prostota, która nagradza co bardziej strategiczne umysły, wysoka przystępność, mała losowość, negatywna interakcja, która motywuje zamiast irytować, plastikowe wagoniki.

 

Tagi: bez prądu days of wonder gry planszowe planszówki rebel ticket to ride: europe wsiąść do pociągu: europa

Oceń notkę
+ +14 -

Oceń profil
+ +4 -
cthulhu2012
Ranking: 1499 Poziom: 39
PD: 8233
REPUTACJA: 2301