Blog użytkownika Sielu

Sielu Sielu 30.07.2018, 03:11
The Persistence Gra roku na PlayStation VR
882V

The Persistence Gra roku na PlayStation VR

Po Resident Evil VII i Farpoint gogle Sony otrzymują kolejną świetną grę na wyłączność - The Persistence. Nie pozwólmy jej przejść bez echa!

Słowem wstępu

Witam wszystkich na moim blogu. Chciałbym przedstawić wam grę The Persistence (z ang. wytrwałość, upór – bardzo adekwatna nazwa ;) autorstwa studia Firesprite, która ukazała się 24 lipca wyłącznie na PlayStation VR. Dostępna jest jedynie w cyfrowej dystrybucji na PS Store i w chwili obecnej kosztuje 124 złote. Gra spodoba się przede wszystkim fanom survival horrorów, zwłaszcza w klimatach Science Fiction. Odporność psychiczna jest wymagana, gra da w kość nawet osobom, które Resident Evil The Kitchen wciągnęły nosem ;)

Dlaczego w ogóle postanowiłem zamieścić ten wpis? Nie jest to recenzja, ponieważ gry jeszcze nie ukończyłem i nie zanosi się na to, żebym szybko tego dokonał – zarówno ze względu na długość rozgrywki, jej skomplikowanie, jak i wyśrubowany poziom trudności. Jest to jedna z tych gier, w których już po pierwszej spędzonej w niej godzinie można zorientować się, że ma się do czynienia z tytułem absolutnie wyjątkowym i doszlifowanym.

 

Trochę o historii

Z rozmysłem nie napiszę w tym tekście niemal nic szczegółowego o fabule i potworach, poza tym co jest podane w materiałach promocyjnych. Im mniej wiecie na początku tym lepiej. Wprowadzenie w fabułę, które przetłumaczyłem z oficjalnej strony przedstawia się następująco.

https://media.playstation.com/is/image/SCEA/the-persistence-you-are-the-hunted-screen-01-ps4-us-23jul18?$native_xxl_nt$

Statek kosmiczny klasy Eon „The Persistence” wyrusza na misję w celu terraformowania i kolonizacji planety oddalonej 1291 lat świetlnych od domu. Operując z załogą liczącą 7 osób statek jest zaprojektowany z myślą o maksymalnie 780 kolonistach, którzy mają zostać wydrukowani jako klony z wykorzystaniem wzorców genetycznych po dotarciu do celu podróży. Nigdy do tego jednak nie dochodzi. Podczas skoku z wykorzystaniem osobliwości dochodzi do zdarzenia zwanego spark gap (szczeliną iskrową), w wyniku którego statek wpada w studnię grawitacyjną czarnej dziury. Jest rok 2521.Większość najważniejszych systemów „The Persistence” zostaje krytycznie uszkodzona. Pomoc nie nadejdzie. Cała załoga zginęła, jedynie oficer ochrony Zimri Eder oraz inżynier Serena Karim przetrwały w formie cyfrowego zapisu. Gracz wciela się w Zimri, której świadomość przeniesiona zostaje do jej wydrukowanego klona. Niestety w wyniku licznych awarii systemów statku drukarki mające powołać do życia kolonistów zaczynają szwankować i dochodzi do masowego drukowania klonów uszkodzonych lub zmutowanych.

Gra roku na PlayStation VR?

The Persistence reprezentuje ten sam poziom dopracowania co chociażby takie hity PSVR jak Resident Evil VII, czy Farpoint, jednak zaskakująco mało się o niej pisze, przynajmniej na polskich stronach poświęconych grom. Liczę na to, że nie jest to przeoczenie ze strony redaktorów i recenzje są w przygotowaniu. Pominięcie tej gry to zignorowanie prawdziwego klejnotu, który spokojnie mógłby zawalczyć o tytuł gry roku na PSVR i VR w ogóle (nie nie przesadzam).

Często narzekamy, bardzo słusznie zresztą, że znaczna część gier PSVR to niskobudżetowe popierdółki mogące wystarczyć w porywach na 2-3 godziny. Odnalezienie tytułów godnych uwagi jest trudniejsze, niż w przypadku standardowych gier na PS4, częściowo ze względu na dość ograniczoną liczbę recenzji (wydaje się, że prasa branżowa częściowo straciła zainteresowanie dość niszowym VRem), jak również przez trudność w sprawdzeniu, czy dany tytuł VR nam osobiście podpasuje, na przykład przez brak dyskomfortu podczas gry.

https://media.playstation.com/is/image/SCEA/the-persistence-other-media-screen-05-ps4-us-23jul18?$native_xxl_nt$

Zagrajcie w demo!

Tutaj z pomocą przychodzą wersje demo, które opisywana gra posiada. Co ciekawe nie wiedząc nic o The Persistence i skacząc po VRowych demach z PS Store początkowo się od niej odbiłem. Dopiero po przeczytaniu licznych pozytywnych komentarzy od graczy po premierze pełnej wersji oraz jednoznacznie przychylnych recenzji w zachodnich serwisach (w chwili obecnej 79 na Metacritic) postanowiłem wrócić do dema i nie żałuję. Spędziłem w nim około godziny i ukończyłem dwukrotnie. Zachęcam do wypróbowania bo pozwala dobrze zapoznać się z większością mechanik, sporą częścią wyposażenia oraz oddaje jakość całości produkcji. Co bardzo ważne gra nie powoduje u mnie żadnego dyskomfortu nawet przy dłuższych sesjach, nawet pomimo wyłączenia wszystkich funkcji poprawiających komfort i całkiem szybkich obrotach i poruszaniu. Oczywiście jest to kwestia indywidualna, przykładowo świetnie toleruję większość gier VR nawet tych szybszych jak Wipeout: Omega Collection, ale taki Resident Evil VII dość szybko mnie męczy. Pełna wersja oferuje mnóstwo ustawień poprawiających komfort także z pewnością każdy dostosuje grę do możliwości swojego organizmu. Pamiętajcie tylko, że demo jest wyjątkowo jasne i pod tym względem nie oddaje mrocznego i opresyjnego klimatu pełnej wersji, którą postanowiłem zakupić już dzień po zagraniu w demo.

https://media.playstation.com/is/image/SCEA/the-persistence-the-mission-screen-01-ps4-us-23jul18?$native_xxl_nt$

Pełna wersja to nie przelewki

O tak pełna wersja gry jest straszna, operuje zarówno subtelnym podtrzymywaniem napięcia poprzez atmosferę osaczenia jak i mniej subtelnymi jumpscare’ami, które na szczęście są wyważone. Genialnie zrealizowane jest udźwiękowienie, zwłaszcza dźwięki otoczenia i odgłosy potworów, które słychać na długo przed tym nim zdołamy je zobaczyć. Tutaj bardzo często gra się na słuch, co ułatwia lokalizację zagrożenia. Dodatkowo w najbardziej stresujących momentach muzyka jeszcze bardziej podkręca napięcie. Pod względem atmosfery horroru The Persistence może bez obaw stanąć w szranki z serią Dead Space, czy Alien: Isolation, do których jest najbardziej zbliżona pod względem klimatu. Jeśli ktoś tak jak ja tęsknił za Dead Space niech kupuje w ciemno. W ramach wejścia w klimat możecie obejrzeć sobie film Pandorum z 2009 roku, który również skojarzył mi się z The Persistence.

Trochę o rozgrywce

Pod względem gatunkowym gra reprezentuje zarówno elementy survival horroru, skradanki, FPSa jak i roguelike’a. Cechą charakterystyczną jest tutaj losowość świata oraz bardzo duży nacisk na zbieractwo i dokładne przeszukiwanie odwiedzanych lokacji, które jednak nie jest uciążliwe i daje dużo frajdy. Podnoszenie przedmiotów, a także rozmaite interakcje, na przykład otwieranie drzwi jest fajnie zrealizowane – wystarczy popatrzeć na dany przedmiot przez kilka sekund i zostaje on automatycznie podniesiony, nie trzeba nic wciskać, w przypadku drzwi należy spojrzeć na ich panel kontrolny, podobnie otwieramy szafki i schowki. Prowadzenie ognia również wiąże się ze wzrokowym namierzeniem celu, dostępna jest również teleportacja na krótkie dystanse kontrolowana w ten sam sposób. Sterowanie odbywa się przy wykorzystaniu pada, jest bardzo intuicyjne i przemyślane.

Osobnego wyjaśnienia wymaga także nasze podstawowe narzędzie pracy Stem Cell Harvester. Podstawową funkcją tego urządzenia jest pozyskiwanie komórek macierzystych poprzez ich wysysanie z mutantów. Nie można ich jednak pozyskać ze zwłok, także jeżeli chcemy zdobyć stem cells na bezcenne ulepszenia naszej postaci powinniśmy zajść mutanta od tyłu i użyć Harvestera, co z pewnością dodatkowo podnosi napięcie. Istotnym elementem naszego wyposażenia jest także rodzaj tarczy energetycznej, która może osłonić nas przed ciosami przeciwnika dodatkowo wytrącają go z równowagi i otwierając na kontrę. Jednak walka wręcz z kilkoma przeciwnikami to i tak niemal pewna śmierć.

https://media.playstation.com/is/image/SCEA/the-persistence-different-every-time-screen-01-ps4-us-23jul18?$native_xxl_nt$

Śmierć w grze jest permanentna i wiąże się z utratą niemal całego wyposażenia, po każdym zgonie zmienia się także układ pomieszczeń na statku. Ma to swoje fabularne uzasadnienie – uległe awarii systemy statku po pewnym czasie przemieszczają poszczególne moduły/pomieszczenia względem siebie. Nowe ciało - klon jest „drukowane” w bezpiecznym obszarze pełniącym także rolę huba, w którym możemy kupować ulepszenia dla klona. Świadomość jest przenoszona do tego nowego ciała. Jeśli przeraża i zniechęca was perspektywa permadeath to nie martwcie się – każde podejście wiąże się zwykle z jakimiś postępami i jest istotne dla powodzenia przyszłych prób. Po śmierci w ekwipunku pozostają bowiem zarówno wszystkie zebrane stem cells (komórki macierzyste), dzięki którym możemy wykupić ulepszenia naszego klona, na przykład zwiększone zdrowie, jak i tzw. FAB chips pozwalające odblokowywać przedmioty i ulepszenia w specjalnych fabrykatorach, będących w istocie rodzajem zaawansowanych drukarek 3D. W ekwipunku pozostają również wszelkie zebrane schematy. Także główne cele misji, które udało nam się wykonać pozostają zrealizowane. Zatem gdy uda nam się przywrócić do działania jakiś układ statku pozostaje on sprawny po naszej śmierci. Statek posiada cztery główne pokłady i jeśli wykonamy zadanie na pierwszym z nich, jednak zginiemy na drugim, to nie ma zmiłuj i ginąc będziemy musieli się przebijać ponownie przez pierwszy. Podobno w grze istnieją specjalne przedmioty pozwalające zsynchronizować teleporter do przeniesienia, na przykład od razu na pokład drugi, jednak na razie nie udało mi się ich zdobyć.

Zbytnia pewność siebie zabija

Mi na pierwszym życiu udało się zrealizować cel na pokładzie pierwszym i przedrzeć na pokład drugi – niestety tu moje szczęście uległo wyczerpaniu. Okoliczności śmierci mojej bohaterki są dość zabawne, chociaż mi raczej nie było wtedy do śmiechu. Otóż po dotarciu na pokład drugi i uporaniu się z kilkoma mutantami, przepełniony dumą, że tak dobrze mi idzie, przez nikogo nie niepokojony postanowiłem spojrzeć na mapę. Tutaj mapy zrealizowane są w postaci interaktywnych wyświetlaczy na ścianach w licznych pomieszczeniach. Są one nieocenione w zorientowaniu się w układzie pomieszczeń i dotarciu do celu. Podczas obserwowania mapy czas w grze biegnie normalnie. Gapiłem się na mapkę jakieś dobre pół minuty, gdy nagle usłyszałem jakiś szmer za plecami. Jaki był mój szok i przerażenie gdy odwracając się zobaczyłem tuż za sobą wstrętnego mutanta – skradacza. Nie pomyślałem nawet o sięgnięciu po broń palną i nie udało mi się osłonić przed ciosami. Padłem po dwóch, trzech ciosach zdezorientowany i zawiedziony własną postawą. Mimo, że byłem obładowany sprzętem niczym John Rambo gra zakpiła ze mnie sprowadzając do parteru.

Kupujcie śmiało!

Szczerze to wolałbym już wracać do gry niż pisać ten przydługi tekst, ale stwierdziłem, że warto się podzielić wrażeniami z osobami, którym ten tytuł w potoku VRowych średniaków mógł przejeść koło nosa. Przecież gdyby nie pozytywne komentarze innych graczy sam pewnie nie zwróciłbym na niego uwagi. Życzę wam miłej zabawy… Tylko nie przeklinajcie mnie pod nosem gdy będziecie spanikowani uciekać przed śmiercią ciemnymi tunelami wentylacyjnymi ;)

 

PS. Grę kupiłem za własne pieniądze, nie jest to żaden materiał sponsorowany :) Gram na PlayStation 4 Pro.

Tagi: playstation vr psvr survival horror The Persistence

Oceń notkę
+ +21 -

Oceń profil
+ +5 -
Sielu
Ranking: 6797 Poziom: 23
PD: 1939
REPUTACJA: 196