Dark-O-visioN

Profesjonalnie amatorskie teksty

Darek Darek 10.12.2019, 14:45
12 films of christmas - Klaus
86V

12 films of christmas - Klaus

On the fifth day of Christmas my true love sent to me five golden rings, four calling birds, three French hens, two turtle doves, and a partridge in a pear tree.

W końcu obejrzałem film, który Netflix udostępnił tłumom zupełnie za darmo. Bardzo świątecznie z ich strony.

Klaus opowiada historię Jespera, rozpuszczonego jak dziadowski bicz syna naczelnika pocztowego (właściwie to szefa wszystkich szefów całej poczty, ale nie wiem, czy u nas jest takie stanowisko - nie mogę znaleźć), który za karę zostaje zesłany do małej mieściny, której mieszkańcy nienawidzą się z wzajemnością od zarania dziejów. Na miejscu poznaje przybitą nauczycielkę, która dawno już straciła serce do pracy i starego, wielkiego drwala, który ma w swojej chatce w lesie setki ręcznie zrobionych zabawek. Ale to już pewnie wiesz z recenzji Jędrzeja, więc nie będę przynudzał. Powiem więc po prostu:

Jaki ten film jest dobry.

Piękna, ręcznie rysowana animacja (ogromna rzadkość w dzisiejszych czasach) została zeskanowana, a następnie nałożono na nią, już w komputerze, piękne światłocienie, rezultatem czego jest film wyglądający jak żaden inny. Klaus to prawdziwa uczta dla oka od pierwszej, aż do ostatniej minuty całej opowieści.

Przyznam, że z początku oglądałem film z jedną brwią odrobinę wyżej od drugiej. Główny bohater jest kompletnym burakiem, bez choćby jednego wywołującego jakieś pozytywne uczucia atomu w całym ciele i bałem się, że twórcy po prostu nie włożyli do swojej opowieści serca. Moje pierwsze skojarzenie to król Kuzco z disneyowskich "Nowych Szat Króla" - uczucie spotęgowane następnie sparowaniem głównego bohatera z wielkim, znacznie spokojniejszym od niego Klausem. Przez dobre pół godziny, albo i więcej, obserwujemy jak Jesper cwaniakuje, byle tylko wyrwać się z dziury, w której umieścił go ojciec. Chłopak musi do końca roku doręczyć co najmniej sześć tysięcy listów, więc kiedy zauważa, że pan Klaus chętnie rozstaje się ze swoimi pięknymi zabawkami, robi z tego interes - napisz list, a dostaniesz prezent. Szczytem absurdu była scena w której nasz pan listonosz rozdaje miejscowym dzieciakom kartki i ołówki. Cała scena nakręcona została nakręcona i udźwiękowiona tak, że wygląda to, jakby Jesper sprzedawał dragi. Może i by mi to przeszkadzało, gdyby nie to, że wszystko po tym jest tak piękne, świąteczne i wzruszające, że nie sposób się w tym filmie nie zakochać. Tak naprawdę jest to chyba JEDYNE 'ale' jakie mam do całego obrazu Sergio Pablosa, dla którego jest to reżyserski debiut, a przecież ostatecznie nie jest to nawet minus, a zabawny żart, który zrozumieją tylko dorośli widzowie.

Pozwolę sobie nie rozpisywać się nad tym ile razy łzy same płynęły mi do oczu. Może tylko jedna rzecz - zakończenie całej historii tak mocno zmiotło mnie z powierzchni ziemi, że musiałem wyjść do kuchni żeby syn się na mnie dziwnie nie patrzył.

Siłą filmu jest jego pomysłowość w podejściu  do tematu. Reżyser wspomina, że inspiracją dla stworzenia Klausa był dla niego... "Batman: Początek" Chrisa Nolana. Dziwne, ale ma sens. Pablosowi zaimponował sposób w jaki scenarzyści tego filmu zaadaptowali starą, przejrzałą historię dostosowując ją do dzisiejszych czasów. Zastanawiał się z jaką inną znaną postacią mógłby wykręcić podobny numer. Wśród kandydatów przewinęli się Dracula i nawet sam Napoleon Bonaparte, ale ostatecznie padło na Świętego Mikołaja. Wszyscy wiemy kim jest Mikołaj - staruszkiem mieszkającym gdzieś w okolicach bieguna, który lubi czerwony kolor i raz do roku przynosi wszystkim grzecznym dzieciom prezenty. Ale detale różnią się w zależności od tego kogo zapytać - czasami jest to postać magiczna, mieszkająca z elfami. Czasami dobry ksiądz, czasami zwykły człowiek, a czasami morderczy robot z odległej przyszłości. Pole do popisu było spore. Nie chcę psuć nikomu frajdy z oglądania filmu, więc powiem tylko, że każdy detal związany z istnieniem i działalnością pana Świętego zostaje w Klausie przedstawiony i w zabawny sposób wyjaśniony. Może to trochę jak opowiadanie na czym polega sztuczka magiczna - lepiej nie wiedzieć - ale to nie tak, że scenarzyści filmu zupełnie odarli Mikołaja z magii. I na nią znajdzie się miejsce. Ale na czym ta magia polega, musisz dowiedzieć się już sam. Pewnie i tak już za dużo powiedziałem.

Do przeczytania za dwa dni!

Tagi:

Oceń notkę
+ +3 -

Life's too short... Let's eat!
Oceń profil
+ +75 -
Darek
Ranking: 72 Poziom: 69
PD: 41237
REPUTACJA: 17202