Ground Zero szybka recenzja -Kolejny klon Resident Evil

BLOG RECENZJA GRY
10V
user-26287 main blog image
Jameshowlet | Dzisiaj, 14:55
Poniżej znajduje się treść dodana przez czytelnika PPE.pl w formie bloga.

Grund Zero jest świetnym hołdem dla klasycznych survival horrorów ze złotej ery, gdyby nie jeden szczegół — zbyt dobre oświetlenie. Ground Zero momentami wygląda aż za nowocześnie jak na produkcję, która tak mocno inspiruje się estetyką gier z lat 1996–2004. Efekty światła potrafią lekko psuć wrażenie  z obcowania„zagubioną” produkcją z czasów PSX-a czy Dreamcasta.

Na szczęście cała reszta została wykonana znakomicie. Gameplay to czysta miłość do klasycznych survival horrorów — ograniczona amunicja, ciężka atmosfera, eksploracja i ciągłe napięcie. Twórcy bardzo dobrze oddali ducha ery PS1 i PS2, a sama gra przypomina momentami mieszankę starych survival horrorów z pierwszego PlayStation, PS2 i Dreamcasta.

Fabuła jest prosta, ale skuteczna. Na koreańskie miasto Busan spada tajemniczy meteoryt, który dewastuje znaczną część miasta. Z jego wnętrza wydostaje się kosmiczna roślina mutująca wszystko, co żyje — ludzi, zwierzęta i całe otoczenie. To klasyczny motyw rodem z horrorów przełomu XX i XXI wieku: katastrofa biologiczna, mutanty i desperacka walka o przetrwanie w odciętym mieście.

Już na początku wybieramy jednego z dwóch protagonistów — koreańską agentkę lub kanadyjskiego agenta. Obie postacie różnią się uzbrojeniem oraz stylem walki, dzięki czemu rozgrywka potrafi się delikatnie zmieniać. Co ciekawe, nawet jeśli wybierzemy koreańską agentkę, gra i tak w wybranych etapach oddaje kontrolę nad kanadyjskim agentem. Dzięki temu podczas pierwszego przejścia poznajemy historię z obu perspektyw, co świetnie przypomina konstrukcję klasycznych kampanii z dawnych survival horrorów.

Bardzo dobrze wypada też system wyboru ścieżki. W trakcie gry decydujemy, do której lokacji chcemy się udać — przykładowo do szpitala albo na posterunek policji. Problem w tym, że po podjęciu decyzji nie możemy wrócić do odrzuconego miejsca podczas tego samego przejścia. To świetnie buduje napięcie i zachęca do kolejnych podejść, by zobaczyć alternatywne wydarzenia oraz zdobyć inne zasoby.

Na początku gry możemy też osobno ustawić poziom trudności walki oraz zagadek. I tutaj Ground Zero robi coś dość nietypowego. Samych zagadek nie ma przesadnie dużo — większość polega po prostu na znalezieniu i użyciu odpowiedniego przedmiotu w odpowiednim miejscu, co mocno przypomina klasyczne survival horrory sprzed dwóch dekad. Prawdziwy poziom trudności dotyczy jednak matematycznych łamigłówek potrzebnych do otwierania specjalnych skrzyń do przechowywania przedmiotów.

Jeśli jednak jesteś matematycznym tłukiem, twórcy przewidzieli i to. W grze znajdziemy tzw. safecrackery, dzięki którym można automatycznie otworzyć skrzynie bez rozwiązywania działań matematycznych. Jest jednak haczyk — korzystając z nich, tracimy bonusy przyznawane za samodzielne rozwiązanie zagadki. To bardzo prosty, ale jednocześnie ciekawy system nagradzający bardziej zaangażowanych graczy.

Na plus wypadają również przeciwnicy — od zmutowanych zombi, zombi z mackami, psy mutanty, przez agresywne roślinne formy życia, aż po groteskowe biologiczne monstra rodem z horrorów PS2. Każdy typ przeciwnika dobrze wpisuje się w klimat kosmicznej infekcji. Są nawet ożywione dinozaury a nawet T-rex co jest ukłonem do Dino Crisis.

C.iekawą mechaniką jest system precyzyjnego strzelania. Możemy dokładnie wycelować w przeciwnika, ale zajmuje to trochę czasu i zostawia bohatera podatnego na atak. Dzięki temu walka jest bardziej nerwowa i taktyczna, zamiast zamieniać się w zwykłą strzelankę akcji.

Największą siłą Ground Zero pozostaje jednak klimat. Gra wygląda jak produkcja wyciągnięta prosto z Dreamcasta — niskopoligonowe modele, brudne tekstury i surowa stylistyka tworzą fantastyczną atmosferę retro horroru. Niestety technicznie nie jest idealnie. Kamera potrafi się blokować, czasami można wejść w tekstury, a kilka błędów wyraźnie pokazuje niski budżet projektu.

Mimo tych problemów Ground Zero to bardzo udany survival horror dla fanów klasycznej szkoły grozy. Gra doskonale rozumie, dlaczego ludzie do dziś kochają horrory z ery PSX-a i PS2 — i potrafi ten klimat odtworzyć niemal perfekcyjnie.

A teraz do pracowników PPE. Wcześniej wrzuciłem tą recenzję jako Wideoblog i też dalem recenzję formie tekstu (oprócz wideo) Dlaczego to usnunęliście? Po ro chyba macie opcję wideoblok by takie coś wrzucać. Nie jestem dla was rzadną konkurencją. Mam całe 183 suby na dzień dzisiejszy. Proszę tej recenzji nie usuwać. A jeśli są jakieś uwagi proszę kierować do mnie. Takimi praktykami psujecie tylko sobie opinię. Pozdrawiam

Oceń bloga:
0

Ocena - recenzja gry Ground Zero

Atuty

  • oprawa
  • retro gameplay
  • Różne ścieżki przejścia do wyboru
  • System precyzyjnego celowania
  • Klimat gier z złotej ery survival horrorów
  • zróżnicowanie przeciwników

Wady

  • bugi
  • oświetlenie psujące klimat gry

Paweł Foks

Mimo tych problemów Ground Zero to bardzo udany survival horror dla fanów klasycznej szkoły grozy. Gra doskonale rozumie, dlaczego ludzie do dziś kochają horrory z ery PSX-a i PS2 — i potrafi ten klimat odtworzyć niemal perfekcyjnie.
Grałem na: PC

Komentarze (0)

SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych

cropper