Castlevania: Lords of Shadow 2 - Aftermath #1

BLOG O GRZE
859V
JaMaJ | 05.03.2014, 14:39
Poniżej znajduje się treść dodana przez czytelnika PPE.pl w formie bloga.

Przy pisaniu recenzji odczucia są świeże, surowe i łatwe do przyrządzenia. Mija kilka następnych dni, tygodni, miesięcy, lat. Co się dzieje z potrawą? Śmierdzi? Dalej pachnie świeżością?
Ciężko w grze zobaczyć wszystko za pierwszym razem podczas kilkunastu godzin gry niezbędnych do jej ukończenia. Coś się zmieniło w grze od czasu oddania recenzji? Coś zaczęło irytować? Jakiś element nabrał sensu? Może już nie jestem tak pewny swojej oceny?
Zapraszam na...

AFTERMATH!

Castlevania: Lords of Shadow 2. Jedna rzecz, na którą wcześniej nie zważałem, zaskoczyła mnie jak zacząłem ją rozpatrywać w nawiązaniu do innych produkcji. Bowiem jest w tej grze element niezbędny dla każdego prawdziwego RPG'a, MMO czy nawet większych gier przygodowych. Endgame. Po ukończeniu gry za pierwszym razem od razu odpaliłem New Game Plus żeby zobaczyć z czym to się je. Powróciłem jednak do save'a sprzed rozpoczęcia nowej gry aby wymasterować postać przed zaatakowaniem poziomu trudności o wdzięcznej nazwie Książę Ciemności.

No i muszę powiedzieć, że jak na tak typowego slashera to jest w Lords of Shadow 2 co robić. Znajdźki są sprytnie poukrywane, nieraz trzeba się zdrowo nakombinować żeby do nich dotrzeć. Bywa również, że wydaje nam się, że w danej lokacji już nic ukrytego na nas nie czeka. Z pomocą przychodzi ptak dodo (jeden z reliktów), który leci w kierunku schowanego upgrade'u i oznacza nam go na mapie. Problem jest jednak taki, że po trzech wysłaniach ptaszyska na przeszpiegi nie mamy go więcej w zasobniku. Pozostaje wykupić stworzenie ze sklepu Chupacabry, jednak i tam jego ilość jest ograniczona. Więc... w celu zdobycia jaj dodo trzeba je wysępić od pokonanych przeciwników. I tu również jest ciekawie! Po skończeniu gry, odwiedzane do tej pory tereny zostają zaludnione przez najmocniejsze w danej lokacji stwory. I nie tylko chęć zdobywania reliktów, ale i masterowanie zdolności i kupowanie dodatkowych stanowi ciekawy element endgame'u będący przeznaczony do tej pory praktycznie tylko dla shooterów fpp. Bitki w LoS2 stanowią klasę samą w sobie, ale to pojedynki z 5 żniwiarzami na raz już na normalu potrafią zaboleć. Tak że walczymy z kozakami w celu wymasterowania broni i zdolności, a i liczymy na relikty mające pomóc nam w rozwinięciu postaci. Sama eksploracja również sprawia dużo funu i nie stanowi monotonii, lokacje bowiem cały czas zapełniają się przeciwnikami.

Nowa Castlevania zmusiła mnie do jej scalakowania. Poprzez 'zmusiła' mam na myśli to, że nie dała mi innego wyjścia. Calakuję bowiem gry dobre na tyle, że w dalszym ciągu mam na nie ochotę. Nie biorę się za gnioty tylko za tytuły stanowiące wyzwanie. I w przypadku Lords of Shadow 2 nie jest inaczej. Już na samą myśl o porywaniu się na challenge'e na najwyższym poziomie trudności mam ciarki na plecach. Poradziłem sobie z Vanquishem, poradzę sobie i tutaj.

Ocena 8 jest najniższą oceną, jaką mogłem wystawić Castlevanii. Niedoróbki techniczne nadrabia znanym, aczkolwiek rzadko dzisiaj spotykanym aromatem oldschool'u.

 

A Wy? Czy uważacie recenzję i ocenę gry za słuszną? Nie znudziła Was za bardzo? A może nie pozwoliła się oderwać? Czy fanów Castlevanii nie za bardzo wzięła 'pod włos'? Nie niezaznajomionym z tematem fabuła dała powód do posuwania opowieści do przodu? Jaka jest Twoja opinia?

Oceń bloga:
12

Komentarze (17)

SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych

cropper