Historyczne niezapominajki #9. O Duchu Sparty z PSP na PS3. Córka czy brat?
God of War Duch Sparty. Co powiedzieć nowego o grze z tak świetnej serii kilkanaście lat później? Pewnie nic:) Jednocześnie warto czasem wrócić do czegoś, co wiadomo, że jest dobre i będzie smakować tak samo pysznie jak kilkanaście lat temu. Nie będę w tym blogu odkrywał Ameryki, a raczej Starożytnej Grecji na nowo, tylko przypomnę dlaczego to właśnie Kratos jest nadal moim ulubionym przewodnikiem po antycznych krainach!

God of War Duch Sparty ukazał się na PSP pod koniec 2010 roku. Po III, ale przed Wstąpieniem. Chronologicznie część czwarta, dla mnie jako smarkacza wychowanego na przenośniaku Sony, wkraczającego w dorosłość, druga przygoda z Kratosem po Chains of Olympus (pierwszy Kratos, pierwsza gra na PSP i na konsole w ogóle). Bóg Wojny bez ceregieli zasiadł u mnie od razu na tronie. Ducha Sparty zaliczałem, a raczej pomagałem mu w zaliczaniu:) na Gwiadkę 2010 roku. To były piękne święta pełne krwi, urwanych łbów i wyprutych flaków! Klka lat temu wróciłem do Łańcuców Olimpu i części trzeciej, a teraz do Ducha Sparty w postaci remastera na PS3.

Bardzo mi się podoba jak Ready at Dawn (twórcy przenośnych GoW) pokazują bardziej rodzinno-ludzką wersję Kratosa. Podobnie jak w pierwszej przenośnej części, tak i tutaj mamy osobistą relację i szczerze zdecydowanie to wolę niż ciągłe sapanie o Zeusa z części trzeciej (żeby nie było III też uwielbiam, ale na pewno nie za przedstawienie Kratosa). W Duchu Sparty mimo że jak zwykle wkurw jest na miejscu to nie tylko o to chodzi, a przede wszystkim o brata Deimosa. Świetne są retrospekcje z dzieciństwa, cały wątek gdzie Kratos był też normalnym dzieciakiem i wojownikiem Sparty.

W Ghost of Sparta seria jeszcze nie dotarła do miejsca gdzie zaczynała zjadać własny ogon. Ok, może nie spotykamy pierwszoplanowych postaci, tylko to bardziej drugi garnitur, ale za to perfekcyjnie skrojony na miarę! Scylla, Erynie, Tanatos robią robotę! Postaci postaciami, za to lokacje są po prostu genialne i aż dziwne, że dopiero w tej części pochodzimy po Sparcie lub odwiedzimy Atlantydę. Rewelacja i miejscówki Ghosta spokojnie rywalizują z trylogią. Bardzo też doceniam smaczki dla fanów i odniesienia do pozostałych części. Mamy wtręt Posejdona wkurzonego o Atlantydę, że jeszcze się z Kratosem policzy.... Kto komu ostatecznie policzył gałki oczne to wiadomo nie od dziś, ale i tak uśmiech na gębie gwarantowany:) Jest też obowiązkowo dziadek - grabarz coś mruczący pod nosem i echa po Aresie.

W GoWach najważniejszy jest oczywiście system walki. Dalej jest rewelacyjny - żelazne 60 fps na PS3. Jest ultrapłynnie i kroi się mitologiczny pomiot jak rozgrzane do czerwoności masło. Mimo że system walki w każej cześci jest podobny, to zawsze się jednak różnił - Duch Sparty ustępuje u mnie w tym wzlędzie tylko części II. Ogień Thery jako dodatek jest świetny, wygląda zajedwabiście i aż żałuję, że zagościł w serii tak póżno. Dodatkowo jest włócznia, która pasuje do Spartiaty, ale w zwarciu jednak wolę rękawicę z Chains of Olympus. Co ważne przy unikach nie ma problemu z Wstąpienia, gdzie okienko na ominięcie ataku było tak małe, jak szanse na przeżycie spotkania z Kratosem.

God of War to nie tylko walka, ale i urozmaicenia. Ghost of Sparta jest tu o wiele bardziej doparacowany i rozbudowany niż debiut na PSP. Łańcuchy Olimpu mimo że świetne, to często miałem wrażenie, ze szczególnie pod koniec są podróżą od areny do areny. W Duchu Sparty jest więcej elementów platformowych, czasówek, sekcji gdzie musimy zachować równowagę i bujania na łańcuchach. Są też zagadki - nic skomplikowanego, ale rozwiązuje się je bardzo przyjemnie. Nie ma tu jednej dużej pokazowej sekwencji, jak w świątyni światła w Chains of Olympus, a są bardziej poporcjowane. Wszystkie wymione rzeczy to drobne dodatki, ale idealnie wpasowują się w tempo, by dać trochę odpoczynku, ale i nie wybijać zanadto z tego o co chodzi, czyli brualnej i miodnej walki. Duch Sparty wie, w przeciwieństwie do takiego Ascension, że zagadka ma być przerwą od sieki a nie odwrotnie.

Grając teraz na PS3 nie mogłem uwierzyć jak ta gra dobrze wygląda. To jest po prostu kosmos. Tak wiem, że w wielu miejscach w tle twórcy posiłkowali się jakimiś sztuczkami, ale szczerze mam to w pompie i Duch Sparty jako najładniejsza gra z PSP, na PS3 w ogóle nie ma się czego wstydzić. Wpływ ma na to także kolorystyka - dużo szarości, zieleni i kontrastującego z tym brązu i czerwieni z ognia Thery lub potoków lawy. Robi to wciąż świetne wrażenie. Choć przyznam, że nieco brakowało mi żółci i złota z początku Chains of Olympus, ale tam kolory również służyły fabule i sprawie Heliosa, gdzie na początku mógł jeszcze ruszyć dupę i poświecić jaśniejszymi barwami. Muzyka jak zwykle to sztos, wszytkie lutnie, hymny, chóry, no uwielbiam i dla mnie poziom oprawy trzyma najwyższy poziom serii.
Wady? Mógłbym coś pitolić o niewidzialnych ścianach i, że twórcy znów w zasadzie zaserwowali to samo, ale wiecie co....wracając po latach, tak, ja właśnie chcę tego samego Kratosa i poczuć się z nim jak w starogreckim domu. Pobiegać po Krecie, Atlantydzie i Królestie Zmarłych. Przeczytać każdy opis na posągu i lokacji, bo dla mnie, osoby czytającej Parandowskiego od bajtla, kiedyś i dziś to ambrozja.

I pytanie z początku - córka czy brat? Chains of Olympus czy Duch Sparty? Pod względem gameplayu wiadomo, że Ghost, a fabuły? Pomyślalem ostatnio, ze ten kto ma córkę bardziej emocjonalnie przeżyje Łańcuchy, ten kto ma brata Ducha Sparty. Nie mam córki, a mam siostrę, więc obiektywnie-subiektywnie wybieram pod tym względem jednak część pierwszą, może przez sentyment, bo z nostalgią trudno wygrać. Nie jest więc tak, że Duch Sparty przegrywa, bo każdy bóg wojny jest ostatecznie zwycięski!
Czy polecam? No jak inaczej? Odwiedzajcie Kratosa w różnych odsłonach regularnie. O takich growych przyjaciół po prostu nie wypada nie dbać!!!
Pozdrawiam!