S.T.A.L.K.E.R. 2 na PS5. Opinia po 120 godzinach w Zonie | GameFrame #50

BLOG O GRZE
19V
user-2102278 main blog image
FenixThePlayer | Dzisiaj, 07:09
Poniżej znajduje się treść dodana przez czytelnika PPE.pl w formie bloga.

Od premiery ostatniej części serii, legendarnego Call of Pripyat, minęło już 15 lat, a jeśli weźmiemy pod uwagę niedawną premierę na PS5 – aż 16 lat. To absurdalnie długi okres developmentu, któremu pod kątem oczekiwań dorównać może chyba tylko możliwa premiera GTA VI. Przez ten czas twórcy ze studia GSC Game World mieli przed sobą nie lada wyzwanie: musieli wyprodukować porządny tytuł, który nie tylko udźwignie ciężar legendy, ale też sprosta wymaganiom graczy. A te, jak wiemy, tylko rosły z czasem.

Gra miała oficjalną premierę w 2024 roku, ale ja odpuściłem ją wtedy ze względu na problemy techniczne: pobugowane questy, awarie systemu A-Life czy crashe skutecznie mnie odstraszyły. Mimo to nie przeszkodziło to w zdobyciu na Steamie opinii „Bardzo Pozytywnych” recenzji. Jak to wygląda teraz, kilkanaście miesięcy po premierze? Opowiem wam o grze z perspektywy fana serii, który w drugiej części spędził ponad 120 godzin i ma ochotę na więcej. Zapraszam!

Czym jest S.T.A.L.K.E.R. 2 i kim my właściwie gramy?

S.T.A.L.K.E.R. 2: Heart of Chornobyl to survival horrorowa strzelanka FPS osadzona w bezlitosnej, postapokaliptycznej Zonie wokół Czarnobyla. Tym razem jednak nasze motywacje są dużo bardziej osobiste i... zaskakująco przyziemne.

Wcielamy się w Skifa (a właściwie Jewhena Martynenko), byłego żołnierza piechoty morskiej, który po wyjściu z wojska chwytał się dorywczych, czasem podejrzanych prac, a z samą Strefą nie chciał mieć nic wspólnego. Życie miało jednak inne plany. Pewnego dnia w jego mieszkaniu na kontynencie pojawia się anomalia, która dosłownie obraca cały jego dobytek w gruz, zostawiając po sobie jedynie martwy artefakt. Skif, pozbawiony dachu nad głową, wkracza do Zony z jednym prostym celem: naładować ów artefakt za pomocą specjalnego skanera i sprzedać go z zyskiem, by mieć za co kupić nowy dom.

Oczywiście, jak to w Zonie bywa, sprawy szybko się komplikują. Artefakt zostaje mu skradziony, a desperacka misja odzyskania własności przeradza się w walkę o przetrwanie i odkrywanie potężnego spisku polityczno-naukowego. Trafiamy w sam środek konfliktu wpływowych frakcji (takich jak Ward/Straż pod przywództwem bezwzględnego pułkownika Korshunova czy naukowe SIRCAA), które walczą o kontrolę nad tzw. alfa-artefaktem, cyli anomalią o mocy zdolnej permanentnie zmienić, lub zniszczyć, całą Zonę. W przeciwieństwie do Streloka czy Diegtiariowa z poprzednich odsłon, Skif nie ma misji ratowania świata; on po prostu chce odzyskać swoje dawne życie, co nadaje opowieści świetnego, bardzo ludzkiego charakteru.

Fabuła i zadania

Sama główna historia ma swoje momenty – porównałbym ją do poziomu opowieści Streloka z pierwszej części, choć oczywiście nie jest to historia górnolotna. To, co jednak naprawdę błyszczy, to zadania poboczne, które uzupełniają klimat świata. Wojny frakcji nie są tu tylko tłem; one realnie oddziałują na każdego mieszkańca Zony, a nasze działania oraz to, komu ostatecznie zdecydujemy się pomóc – kształtują układ sił w regionie (glównie decyzje fabularne od okolic połowy gry niestety, ale nadal).

Co ciekawe, w grze zaimplementowano kilka różnych zakończeń, więc nasze wybory faktycznie ważą na losach Zony. Mimo wszystko zadania są głównie genialnym pretekstem do zagłębienia się w ten świat.

Klimat i eksploracja Zony

Klimat to mroczna, immersyjna postapokalipsa z gęstą atmosferą ciągłego napięcia, gdzie Zona żyje jako brutalny ekosystem pełen nieprzewidywalnych zagrożeń i zróżnicowanych frakcji (np. Straż, Iskra, Wojsko, Bandyci).

Według oficjalnej strony mamy do czynienia z mapą o powierzchni aż 64 km² i to naprawdę czuć w nogach. Odwiedzimy kultowe miejsca wywołujące gęsią skórkę na fanach serii, jak Kordon, Wysypisko czy Agroprom, ale też wiele zupełnie nowych terenów. Największa zmiana? Dzięki tak rozbudowanej mapie nie ma już ekranów ładowania. Miejsca, które kiedyś ukryte były za paskiem wczytywania, teraz przemierzamy płynnie pieszo, przedzierając się przez tereny pośrednie (naucz się w końcu Bethesda, to naprawdę pomaga w wrażeniach z eksploracji…. może przy TES VI?)

Mapa jest kompletna, niezwykle klimatyczna i napakowana detalami. Do większości budynków da się wejść i czuć w nich ślady dawnego życia – to właśnie eksploracja pochłonęła lwią część mojego czasu. Nie uświadczycie tu systemu z Falloutów, gdzie lokacje krzyczą do gracza narracją środowiskową, dzięki której rozumiemy wydarzenia które miały miejsce w danej lokacjii. Tutaj po prostu czuć, że miejsca zostały opuszczone w pośpiechu, przejęte przez mutanty lub bandytów i siłą przystosowane do ich potrzeb.

Poukrywane przedmioty, skrzynki z cenną amunicją i środowiskowe zagadki to chleb powszedni. Jedna z najciekawszych sytuacji jaką zapamiętałem, to w starej zajezdni natrafiłem na pancerne drzwi na kod. Szyfr był sprytnie ukryty w pobliskim, zardzewiałym autobusie – liczby wydrapano na wyblakłych siedzeniach. Bardzo łatwo to przeoczyć, ale radość z odkrycia jest ogromna. Gra nagradza dokładne zwiedzanie i to jest bezdyskusyjnie największy atut tej produkcji.

Rozgrywka i strzelanie

Druga rzecz, która totalnie mnie kupiła, to sam gameplay loop, skupiający się na nieliniowej eksploracji ogromnego, otwartego świata. Walka jest tu brutalna, realistyczna i nie wybacza błędów: broń ma odczuwalny odrzut, a amunicja jest rzadka i zróżnicowana (od rdzewiejących pestek, przez które karabin zacina się w najgorszym momencie, po rzadkie wersje przeciwpancerne). Zmusza to do precyzyjnego celowania, skradania się (czego akurat nie polecam, mi to nigdy nie wychodziło) lub taktycznego manewrowania w terenie. System obrażeń rygorystycznie uwzględnia pancerz wroga, odległość i typ naboju.

Prawdziwą gwiazdą jest jednak system A-Life 2.0. Świat realnie żyje wokół nas – NPC patrolują teren, handlują i walczą całkowicie niezależnie od gracza. Tworzy to unikalne sytuacje, jak chociażby niespodziewane wpadnięcie w środek zasadzki bandytów na konwój handlowy. Do tego dochodzą mocne elementy survivalowe: rosnące promieniowanie, głód, pragnienie oraz zużywający się ekwipunek. To wszystko wymusza ciągłe zarządzanie plecakiem i racjonowanie zasobów.

Ulepszanie sprzętu u techników (wymagające szukania schematów) pozwala dostosować arsenał pod siebie, a montowanie artefaktów w pancerzu neutralizuje negatywne efekty Zony w zamian za solidne bonusy. Pętla rozgrywki wciąga jak bagno: rzucając śrubami, eksplorujesz anomalie dla cennych artefaktów, po cichu omijasz potężne mutanty (chimery, dziki, kontrolery), walczysz z wrogimi stalkerami o łupy, by ostatecznie z ulgą dotrzeć do bezpiecznego obozu.

Tam leczysz rany, handlujesz i... planujesz kolejny rajd. Czułem się zaintrygowany każdym kolejnym wyjściem na wyprawe i do tej pory optymalizuję swoje ścieżki, by móc zlootować jak najwięcej.

Co dalej z Zoną? Nadciągające DLC i nowości w 2026 roku

Jeśli myśleliście, że to koniec nowości, to GSC ma ambitne plany, które ostatnio nam przedstawili. Ten rok przynosi masywne rozszerzenia. Już w kwietniu (wczoraj, 14 kwietnia) otrzymaliśmy darmową aktualizację fabularną "Sealed Truth", która otwiera przed graczami wrota do legendarnego, Laboratorium X-18, doskonale znanego weteranom serii.

Najważniejszym daniem głównym będzie jednak planowane na lato duże, nominalne rozszerzenie fabularne, nazwane "Cost of Hope" (Cena Nadziei). Skupi się ono na ponownym rozpaleniu otwartego konfliktu pomiędzy dwiema największymi, kultowymi frakcjami w Zonie: ideologiczną Powinnością (Duty) a anarchistyczną Wolnością (Freedom). Pomiędzy tym wszystkim deweloperzy szykują również gigantyczną aktualizację technologiczną przenoszącą grę na nowszą wersję silnika Unreal Engine 5, co ma jeszcze bardziej poprawić wydajność oraz zachowania Sztucznej Inteligencji i fizyki. Idealny moment na powrót!

Udźwiękowienie i muzyka

Na osobny plus zasługuje oprawa audio, która wykonuje tu ogromną robotę. Soundtrack jest świetnie dobrany, utwory takich artystów jak SadSvit idealnie wpasowują się w klimat Zony, potęgując uczucie pustki i melancholii. Bardzo dobrze wypadają też same dźwięki wystrzałów; są surowe, głośne i bardzo realistyczne, dzięki czemu każda broń ma swój charakter i odpowiednią siłę przebicia. Odgłosy otoczenia, jak trzaski anomalii czy wycie mutantów w oddali, trzymają w ciągłym napięciu i sprawiają, że świat gry wydaje się autentyczny. Pod tym względem deweloperzy naprawdę dowieźli.

">

Mimo wszystko…… nadal są problemy

Żeby jednak nie było tak kolorowo, muszę wspomnieć o bolączkach, z którymi gra nadal się boryka. Mimo że fabuła nie jest najgorsza, a nasze decyzje mają mniejszy lub większy wpływ na otaczający nas świat, to ten aspekt zdecydowanie mógłby być poprowadzony lepiej i z większym rozmachem. Co gorsza, w Zonie wciąż można natrafić na irytujące problemy ze skryptami w zadaniach.

Świetnym przykładem z mojego przejścia jest pewna misja na Bagnach: miałem tam zlikwidować kluczowy cel, ale z tego co wiem, istniała opcja oszczędzenia wszystkich, warunkowana otrzymaniem specjalnego komunikatu przez radio. Problem w tym, że ja tego komunikatu po prostu nigdy nie dostałem, przez co gra zablokowała mi ścieżkę i wymusiła siłowe rozwiązanie (znalazłem rozwiązanie tego problemu, rzucając granat za jeden budynek, w którym skrypt generował przeciwników….) Do tego dochodzi kwestia optymalizacji, która na sprzęcie Sony wciąż nie jest najlepsza. Testowałem grę zarówno na standardowym PS5, jak i na PS5 Pro, i niestety na obu konsolach zdarzają się nieprzyjemne dropy. W jednej z finalnych misji, grając w trybie wydajności, doświadczyłem drastycznego spadku płynności do okolic 20-25 klatek podczas samego celowania z broni w konkretnej lokacji. 

Ale wiecie co? Mimo tych technicznych zgrzytów i frustrujących momentów, bawiłem się po prostu świetnie. Z wypiekami na twarzy czekam na nadciągające dodatki i jestem pewien, że dla nowej zawartości z przyjemnością wrócę do gry, aby dalej zgubić się w eksploracji tego fascynującego świata. Jak to wygląda u Was? Graliście? Jesteście fanami? A może gra totalnie nie trafia w wasze gusta, i jednak odrzuciła Was na którymś etapie? Dajcie znać! A dla zainteresowanych, poniżej wstawiam małą gablotkę zdjęć z gry, które udało mi się uchwycić podczas rozgrywki :)

Gablotka ujęć samej gry :)


Bywajcie!

(Wszystkie zdjęcia zostały zarejestrowane przeze mnie na platformie PS5 oraz PS5 PRO)

 

 

 



 

Oceń bloga:
3

Komentarze (2)

SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych

cropper