Blog użytkownika Arczi

Arczi Arczi 17.04.2021, 03:18
Nie na taką grę czekałem - recenzja gry Dirt 5
2481V

Nie na taką grę czekałem - recenzja gry Dirt 5

Oceny recenzentów na poziomie 80/100, zachwyty w każdym aspekcie, zaczynając od niesamowitej nextgenowej grafiki, przez świetny arkadowy model jazdy, kończąc na wspaniałym, wciągającym gameplayu. Czytając recencje Dirta 5 zastanawiam się, czy to na pewno ta sama gra, w którą gram?

Dirt 5, mimo swojego numerku jest tak naprawdę 8 odsłoną z serii. Oprócz 5 części opisanych cyferką pojawił się również Dirt Showdown, oraz dwie odsłony Dirt Rally. Za najnowszą produkcję wzięła się ekipa Codemasters Cheshire znana wszystkim z produkcji gry Onrush. Byli pracownicy Evolution Studios (DriveClub, Motorstorm) dostali kolejną szansę od Codemasters, by pokazać swoje umiejętności. Czym im się to udało? Zobaczcie sami.

Mateusz Wróbel (ppe.pl): "Codemasters ponownie dowozi mocny produkt na rynek(...)".
Barnaba Siegel (polygamia.pl): "Klasyka klasyki".
Bartosz Cieślak (eurogamer.pl): "Świetna, zręcznościowa produkcja od Codemasters, która śmiało może ubiegać się o tytuł wyścigowej gry roku".

Bazowym trybem w Dirt 5 jest kampania dla jednego gracza. Na start dostajemy kilka wyścigów, za dobre wyniki nagradzani jesteśmy monetami, te odkrywają kolejne atrakcje do przejechania. Najczęstszym eventem na jaki przyjdzie nam wziąć udział są wyścigi. Oprócz standardowego ścigania są również pojedyncze przejazdy ciężkimi pojazdami na trudnym terenie rozgrywane na czas, oraz Ghymkhana. Warto zaznaczyć, że w grze nie zaznamy wyścigów rajdowych. Ghymkhana to natomiast - znana z trzeciej odsłony Dirta - seria zręcznościowych wyzwań na dużej arenie. By uwydatnić klimat gry, w tle podczas kampanii towarzyszą nam dwaj podcastowi komentatorzy, obserwujący z boku cały festiwal. Głosu komentatorów użyczyło dwóch moich ulubionych "growych" aktorów - Troy Baker (The Last of Us, Uncharted 4, Batman Origin), oraz Nolan North (Portal, Assassins Creed, Uncharted i wiele innych). Mimo ciekawego pomysłu efekt wyszedł dość średnio. Wypowiedzi, które miały być śmieszne i klimatyczne, są w moich oczach dość słabe i czerstwe i ogólnie niezbyt potrzebne. Gdyby tych dwóch panów nie znalazło się w grze, niezbyt wiele by to zmieniło.
Oprócz kampanii w grze znajdują się również pojedyncze przejazdy, rozgrywka wieloosobowa, oraz tryb Playground. Ten ostatni to całkiem rozbudowany edytor map. Gracze mogą sami stworzyć swoje tory, a głównie areny, oraz udostępnić je w sieci dla każdego chętnego. Jest to całkiem ciekawy pomysł, choć mam wrażenie, że większą frajdę daje tworzenie areny, niż samo w niej granie.

Mateusz Wróbel (ppe.pl): "SI w recenzowanym DiRT 5 zachowują się, o dziwo, bardzo dobrze. Nie spędziłem zbyt dużo czasu na poziomach trudności niższych niż średni".

Poziom trudności w grach wyścigowych to bardzo istotny punkt, który - jeśli źle wykonany - może zepsuć całą zabawę. Zacznę od sztucznej inteligencji. Uwielbiam gry wyścigowe, niezależnie od tego, czy mają podejście arkadowe, czy symulacyjne. Najważniejsze jest dla mnie, by dobrze się bawić. Mimo tego, nigdy nie uważałem się za zbyt dobrego wirtualnego kierowcę. W Dirt 5 zdecydowanie coś jest nie tak z poziomem trudności. Po pierwszym przejechanym wyścigu zmieniłem szybko na "Hard", by po kolejnych dwóch przeskoczyć na "Very Hard". A i ten trzeci przez kilkanaście pierwszych wyścigów wydawał się zbyt prosty. Dopiero w dalszych etapach wyzwanie nieznacznie wzrosło. Samo SI jest dość... standardowe. Grałem w gry wyścigowe z gorszą sztuczną inteligencją, jak i z lepszą. Podczas wyścigu - w szczególności po starcie - odbywa się istny armaggedon. Mimo niesamowicie szerokich tras i torów, ścisk między samochodami jest olbrzymi. Brakuje mi bardzo w grach wyścigowych skalowania komputerowych przeciwników. Przecież w prawdziwych wyścigach nigdy wszyscy kierowcy nie jeżdżą tak samo. Czy naprawdę tak ciężko dla twórców stworzyć różne rodzaje botów? Tak, by jeden jeździł agresywnie, inny bardziej ryzykował, kosztem popełnienia błędu. Ktoś mógłby być lepszy podczas gorszych warunków pogodowych itd. Jak to jest, że w Grid - grze sprzed 13 lat Codemasters potrafiło zrobić lepszą inteligencję komputerowych przeciwników, niż w obecnych czasach, w których to mamy mocniejsze sprzęty, lepsze procesory, większe możliwości? W Grid samochód przed Tobą potrafi popełnić błąd, spowodować olbrzymi karambol, czy kraksę, co w efekcie powoduje emocjonującą sytuację przed graczem do opanowania. W tym aspekcie gatunek gier wyścigowych niezbyt się zmienia, czy ewoluuje, a wręcz stoi w miejscu od bardzo wielu lat.

Bartosz Cieślak (eurogamer.pl): "Największą zaletą DIRT 5 jest fenomenalny model jazdy. Daleki od realizmu, w pełni zręcznościowy i dający masę frajdy".
Michał Grabowski (gram.pl): "model jazdy, mimo pewnego uproszczenia względem poprzednich odsłon, nadal sprawia niesamowitą frajdę w każdym z trybów".
Mateusz Wróbel (ppe.pl): "Przejdźmy teraz do serca recenzowanego DiRT 5, czyli modelu jazdy. Przypomina on na każdym kroku ten, który był dostępny w DiRT Rally 2.0, co dla mnie jest bardzo pozytywną informacją".

Pomijając dwie odsłony Dirt Rally, seria Dirt nigdy nie stawiała na realizm i czystą symulację. Trochę jak odsłony Collin Mcrae firma przez lata starała się znaleźć balans między wymagającym prowadzeniem samochodu, a przyjemnością dostępną dla każdego. Patrząc wstecz mam wrażenie, że zazwyczaj ten balans wychodził całkiem poprawnie. Wszystkie numerowane odsłony serii były dobrym arkadowym wyzwaniem. Niestety tego samego nie mogę powiedzieć o Dirt 5. Tu bowiem model jazdy został spłaszczony do dość prostego niezbyt wymagającego prowadzenia samochodu. Dirt 5 to zdecydowanie najbardziej arkadowa część serii. Jeśli miałbym porównać prowadzenie samochodu z inną grą, to najbliżej Dirt 5 do modelu prowadzenia w Onrush. Warto też dodać, że wszystkie samochody sprawiają wrażenie bardzo ciężkich, jakbym prowadził czołg, a nie samochód. Odczuwalne jest to zarówno podczas driftów na zakrętach, jak i podczas kontaktu z innymi samochodami. Przeciwników można bowiem obijać na lewo i prawo i zazwyczaj prawie w ogóle nie zmienia to jakkolwiek zachowania pojazdu (ani mojego, ani przeciwnika). Ani razu podczas mojej kariery w kampanii żaden pojazd nie wpadł w przysłowiowego bączka, po czołowym uderzeniu, nie przekręcił się na dach, nie stracił zbytnio kontroli swojej jazdy. Wyścig super ciężkich czołgów. Warto nadmienić, że samochody nie mają fizycznych uszkodzeń. Można więc obijać się na lewo i prawo bez żadnych większych konsekwencji. Gdybym miał opisać jednym zdaniem model jazdy w Dirt 5, to powiedziałbym, że to wyścig wanien zalanych betonem na kółkach. Wyjątkiem jest seria wyścigów po owalach, w których ściga się specjalnie pod te owale przygotowanymi pojazdami. Wtedy model jazdy zmienia się z dziecinnego do wręcz symylacyjnego, gdzie minimalnie zbyt duży nacisk na gaz wywołuje natychmiastową nadsterowność samochodu (uciekający tył pojazdu). Trochę to dziwne podejście, a wręcz przejście z jednej skrajności do drugiej.

Na koniec tematu o modelu jazdy chciałem nawiązać do wypowiedzi Mateusza Wróbla z recenzji gry na ppe.pl. Mateusz bowiem porównał model jazdy w najnowszej odsłonie serii do Dirt Rally 2.0. Nie wiem na jakich asystach prowadzenia Mateusz grał w Dirt Rally 2.0, ale podejrzewam, że nawet na wszystkich włączonych wspomagaczach, wliczając w nie auto hamowanie, kontrolę trakcji, stabilizację i całą resztę, Dirt Rally 2.0 wciąż będzie miało nieporównywalnie lepszy i bardziej wymagający model jazdy, niż Dirt 5 przy wyłączonych wszystkich asystach. To tak, jakby porównać model Mario Kart z Forzą Horizon.

Mateusz Wróbel (ppe.pl): "Najnowsza pozycja Brytyjczyków prezentuje się na standardowym PlayStation 4 wyjątkowo dobrze.(...)Samochody prezentują się pięknie, podobnie zresztą jak i tory".
Michał "Muradin" Grabowski (gram.pl): "W trakcie wyścigów całość wygląda niesamowicie w połączeniu z efektami pogodowymi czy porami dnia".
Barnaba Siegiel (polygamia.pl): "Oprawa jest naprawdę spektakularna.
Błoto jest tak błotniste, że aż odrażające. Zacinający nocą śnieg i genialnie zrealizowane, punktowe oświetlenie to wizualna fiesta rodem z technologicznego demo".

By zacząć wątek o stronie wizualnej Dirt 5 ważnym wydawałoby się podanie platformy ogrywanej gry. Tytuł bowiem poza pecetem pojawił się zarówno na byłą już generację, jak i jako premierowa gra od Mistrzów Kodu na PS5, oraz Xboxa Series. W moim przypadku ogrywaną platformą - dzięki uprzejmości Microsoftu i Game Passowi - była wersja na Xboxa Series X: całość odpalona na 61-calowym telewizorze z 4k i HDRem. Gra potrafi jednocześnie zachwycić jak i obrzydzić wartość wizualną. Warunki pogodowe robią wrażenie, szczególnie odczuwalne w tym przypadku oczywiście z kokpitu samochodu, kiedy to strugi deszczu spływają z przedniej szyby. Niektóre wyścigi z takiej perspektywy stają się prawdziwym wyzwaniem, szczególnie w trakcie zamieci śnieżnej w środku nocy, jadąc po praktycznie nieoświetlonym torze. Światło moim zdaniem jest dość kiepskie, płaskie, często wręcz brzydkie. Świetnie wypada w nocy, trochę gorzej w dziennych wyścigach. Co też nie do końca mi pasuje, to kwestia kolorystyczna. Mam wrażenie, jakby otoczenie wokół torów miało swoją dziwną blado-szarawą powłokę. Nie do końca też podobają mi się dobory samych kolorów. Tu podobnie na myśl przychodzi mi Onrush. Tak jakby pod koniec produkcji ktoś zapomniał narzucić na całość jakiegoś postprocesowego filtra. Tytuł zdecydowanie nie wygląda nextgenowo, co też nie dziwi, skoro gra musiała działać na PS4, PS4 Pro, Xboxie One, Xboxie One X, PC, PS5, Xboxie Series X oraz Xboxie Series S. Problemem jest jednak to, że nawet na tle gier wyścigowych na PS4, oraz Xboxie One - pomijając nextgenowe konsole - tytuł wciąż prezentuje się dość średnio. Modele samochodów również nie zachwycają. Już w samym menu pojazdy nie robią dobrego wrażenia, a odblaski i odbicia na karoserii wyglądają po prostu brzydko. Nie oczekuję tu raytracingu ani innych wodotrysków, ale ponownie powiem - na tle gier wyścigowych poprzedniej generacji nie plasowałbym Dirta 5 w pierwszej 5 najładniejszych gier wyścigowych. Samochody w menu wyglądają jak plastikowe "resoraki", a nie profesjonalne poważne pojazdy wyścigowe.

Michał "Muradin" Grabowski (gram.pl): "Zabrakło wykończenia niektórych elementów, które poza naprawdę świetnym ściganiem w luźniejszym stylu mogą tych bardziej wrażliwych graczy zakuć w oczy".
Barnaba Siegiel (polygamia.pl): "Ze wszystkimi dodatkami "Dirt 5" to dla mnie solidne 8/10, używając powszechnej skali". Ocena: 4/5
Mateusz Wróbel (ppe.pl): "DiRT-a 5 trzeba kupić, czy to teraz, czy parę tygodni później. Jest to murowany kandydat do gry roku, a stawić czoła może mu chyba jedynie WRC 9: The Official Game". Ocena 9/10
Bartosz Cieślak (eurogamer.pl): "DIRT 5 to wyjątkowo udana pod względem gameplayu i zawartości produkcja. Zupełne odejście w stronę zręcznościowego stylu to strzał w dziesiątkę - i nawet fani poprzednich, nieco mniej arcade'owych części, powinni dać grze szansę".

Kolorystyka czasami sprawia wrażenie zbyt przesadzonej.

Czy Dirt 5 jest więc tak straszny, jak go opisałem? Czy nie zasługuje na swoją szansę, czy nikomu się nie spodoba? Zdecydowanie nie. Nie mogę też powiedzieć, że źle się bawiłem, a gra nie dawała mi żadnej frajdy. Powodem moich negatywnych opinii w tak wielu aspektach tej produkcji są zupełnie inne oczekiwania wobec tej serii. Jako wierny fan czekałem na coś lepszego, innego, bardziej sprawnego, ładniejszego i ze zdecydowanie lepszym modelem jazdy. Mimo tych wszystkich uwag grało mi się dość przyjemnie, acz bez większych rewelacji. Mimo wszystko nie mogę dać tej grze oceny, jaką otrzymywała ona na branżowych stronach o grach. Patrząc na oceny graczy na metacritic tym razem muszę w pełni się z nimi zgodzić. Spadające zainteresowaniem tytuły powoduje, że tryb wieloosobowy obumiera, zainteresowanie spada. Dla przykładu mogę dodać, że w Dirt 2 w trybie multiplayer grałem przez ponad rok i nigdy nie było problemu ze znalezieniem graczy. Może więc jednak nie jestem jedyny w swoich "żalach", może nie tylko ja spodziewałem się czegoś innego? Często wracam do starych gier od Codemasters. Grid jedynka, Dirt 2, te tytuły wciąż dobrze wyglądają, wciąż mają mega grywalność, którą niestety coraz rzadziej widzę w nowych produkcjach od Codemasters. Osobiście wolałbym chyba remake'a starych gier Mistrzów Kodu, niż te kiepskie podróbki swoich własnych hitów. Bo tym właśnie dla mnie jest Dirt 5 - średnią podróbką wspaniałej serii.

 

Na koniec:
Recenzję napisałem kilka tygodni temu. Nie chciałem spieszyć się z jej publikacją zanim w pełni nie ograłem gry. Chciałem na koniec pochwalić Codemasters, które wciąż aktualizuje Dirta 5. I nie są to jedynie aktualizacje płatnych dodatków do gry. To również usuwanie błędów, optymalizacja, ale nie tylko. Od początku mojego grania widzę sporą poprawę ze strony wizualnej. Gra wygląda zdecydowanie ładniej, kolorystycznie jest również trochę lepiej, poprawiono też efekt HDR. Nie zmieniło to zbytnio mojej opinii co do samej gry. Mimo to cieszy fakt, że firma nie pozostawiła swojego tytułu i dalej go wspiera. Kto wie, może za kilka miesięcy powyższa recenzja nie będzie aktualna, a Dirt 5 będzie już zdziebko inną grą.

 

Tagi: Codemasters

Werdykt
Nie na taką grę czekałem - recenzja gry Dirt 5
Grałem na: XSX|S
  • + Przyjemna kampania
  • + Warunki pogodowe
  • - Nierówna oprawa wizualna
  • - Spłaszczony model jazdy
  • - Słaba fizyka
  • - Kiepskie modele samochodów
  • - Brak opcji obejrzenia powtórki z wyścigu
6.0
Arczi
Arczi Twórcy Onrush ponownie zawiedli. Nie takiego Dirta, jako fan serii oczekiwałem. Wolałbym kolekcję serii Dirt w 4k z poprawionymi teksturami, niż kolejną część wykonaną przez Codemasters Cheshire. Dirt 2, czy Grid mimo swoich lat są wciąż bardziej grywalne od wielu gier wyścigowych ostatnich lat.
Oceń notkę
+ +20 -

Oceń profil
+ +40 -
Arczi
Ranking: 78 Poziom: 71
PD: 45939
REPUTACJA: 15038