Obecna sytuacja na świecie na pewno nie ułatwiła zadania, jakim jest najprawdopodobniej postawienie wszystkiego od nowa, bo formuła zdała się wyczerpać i ludzie mogą nie chcieć zainwestować w kolejnego kota w worku. Developerzy (strzelam) na szybko wymyślili koncept gry z zupełnie innej bajki, wykorzystując licencję i popularność produktu WWE na świecie. Efektem jest gra WWE 2K Battlegrounds, kolorowa arkejdówka, do której można na luzie siąść i zająć sobie parę minut przy okazji solidnie się odmóżdżając. 

To nie miał być specjalnie ambitny projekt i widać to od początku. Przede wszystkim jak na grę o tematyce wrestlingowej samego wrestlingu jest tutaj zdecydowanie za mało. Już po chwili testowania przychodzą do głowy porównania z button-mashowymi bijatykami na komórkę – a po dłuższym czasie użytkowania przychodzi refleksja, że jest to produkcja, która zdecydowanie lepiej odnalazłaby się właśnie w wersjach mobilnych, gdzie brak głębi można zatuszować tym, że przecież gra się tylko na chwilę siedząc w poczekalni, czy w pociągu. Tutaj czym dalej w las, tym mniej drzew – w tej konkretnej metaforze drzewami jest niestety radość z gry.

Tacy sami... a ściana między nami

WWE 2K Battlegrounds recenzja - walka na ringu

Pro wrestling to moim skromnym zdaniem najpiękniejsza i najbardziej uniwersalna rozrywka na świecie, każdy kto mnie zna, o tym wie. Kolorowe postaci, nieprzewidywalne zwroty akcji, duża dawka komedii, absurdu, abstrakcji, a do tego fantastyczne mordobicie, w którym odnaleźć może się zarówno widz w wieku 5 jak i 105 lat i emocje nie do podrobienia, bo nie jest się widzem, tylko częścią widowiska, ma się wpływ na rozwój wydarzeń. WWE 2K Battlegrounds z ww. elementów skupia się jedynie na aspekcie kolorowych postaci i mordobicia, próbując coś tam podgrywać z fabułą, ale raczej z mizernym efektem. Historia jest dosyć mało realistyczna i przewidywalna, ale warto zaznaczyć, że jest. Roster jest ok – mniej postaci niż dostajemy w symulacjach od WWE 2K, ale wciąż fajny skład, wielkie gwiazdy dnia dzisiejszego i zacna ekipa legend.

Jednym z największych problemów recenzowanego WWE 2K Battlegrounds jest to, że każda postać walczy praktycznie tak samo. Moveset jest bardzo ograniczony, składa się na niego parę ciosów, kopniaków, powtarzalne rzuty, jedynie akcje firmowe i finishery się wyróżniają i fajnie jest je zobaczyć pierwszych kilka razy. Mamy do dyspozycji kilka różnych stylów, są technicy, potężni powerhousi, akrobatyczni lotnicy, standardzik, jak to w wrestlingu. Każda grupa ma swoje charakterystyczne umiejętności, jedni są szybsi, drudzy wolniejsi, jedni biją mocniej, drudzy mają P O T Ę Ż N E rzuty, ale ostatecznie wszystko jest wrzucone do jednego wora i już pomiędzy konkretnymi zawodnikami z danej kategorii różnice są kosmetyczne, co znacznie skraca żywot gry. 

Graficznie WWE 2K Battlegrounds wygląda naprawdę fajnie – karykaturalne, przegięte modele postaci robią wrażenie, dostępne areny pasują klimatem do tego typu rozgrywki. Niestety, lub stety, gier się nie ogląda, ale się w nie gra i gdy przyjdzie chwycić za pada czar pryska. Próg wejścia do gry jest bardzo niski i nie trzeba się tu zbyt wiele uczyć, wystarczy reagować intuicyjnie i trzymać się tego, co działa, a jest to do wyłapania w moment. To może być zaleta lub wada – jeśli chcesz zagrać szybki meczyk to spoko, jeśli chcesz spędzić przy konsoli ładnych parę godzin, to znużenie przyjdzie bardzo szybko. Ciekawym rozwiązaniem są power upy, które dają zawodnikom dodatkowe możliwości, ale ze względu na nie do końca dograny balans czasami mogą irytować, dając zbyt wielką przewagę.

Jak boli, to rośnie

WWE 2K Battlegrounds recenzja - gameplay PS4

Sam gameplay bez fajerwerków i powtarzalny, a co mamy w trybach gry? Standardzik. Tryb kariery, czy bardziej kampanii, to miejsce w którym zmierzysz się z dziesiątkami zawodników lepiej poznając mechanikę gry i przy okazji dostaniesz dosyć prosty rys fabularny oraz mało subtelne, stereotypowe postaci do poprowadzenia. Jednocześnie chyba nikt nie spodziewał się fajerwerków i oskarowej produkcji – w WWE 2K Battlegrounds chodzi tylko o pchnięcie akcji do przodu. 

Pozostałe tryby warte wspomnienia to Battleground Challenge, King of the Battlegrounds, czyli odpowiednio alternatywa dla kampanii ze stworzonym przez siebie zawodnikiem oraz tryb eliminacyjny online. Dobra młócka, co tu kryć, ale nie jest to coś, co utrzyma gracza przy konsoli na długo, lub sprawi, że przy zalewie innych, bardziej atrakcyjnych tytułów, wróci po jakimś czasie właśnie do tego produktu. Tryb online daje dużo radochy, ale ma swoje problemy – należy jednak liczyć, że bugi zostaną załatane, być może już w momencie czytania tej recenzji problemy z detekcją kolizji są już niebyłe.

Jeśli chodzi o dostępne rodzaje walk w WWE 2K Battlegrounds, to poza klasyczną singlową rozpierduchą dostajemy do dyspozycji większość znanych i lubianych formatów, można walczyć w tag teamie, mierzyć się w stalowej klatce czy eliminować rywali wyrzucając ich z ringu w Royal Rumble. Muszę to w recenzji podkreślić ponownie – standardzik, nic wychodzącego poza normę, ale też nic co przytrzyma gracza przy konsoli na dłużej.

Płać i płacz w WWE 2K Battlegrounds

To już niestety niechlubna tradycja, że w recenzjach osobny akapit zostaje poświęcony tematowi (a na tym etapie już raczej problemowi) mikropłatności. Oczywiście zamiast spędzania godzin przed konsolą spędzonych na grindowaniu i rozwijaniu swojej postaci (czy też odblokowywaniu innych dostępnych w grze „towarów” za walutę in-game) można się szarpnąć finansowo i mieć to do dyspozycji praktycznie od ręki. Cytując jednak klasyka z internetów Zbigniewa Stonogę - „nie waaaartoooo!” Swoją drogą ta praktyka staje się coraz bardziej bezczelna z roku na rok, a końca nie widać. Niedługo chyba osobno będziemy płacić za każdy tryb gry, żeby w ogóle móc go odpalić. Trochę śmieszno, trochę straszno.

WWE 2K Battlegrounds nie jest grą złą. Nie jest też grą dobrą. Jest grą, która najlepiej sprawdziłaby się na innej platformie i przede wszystkim za inną cenę, najlepiej jako darmówka na telefon. Ciężko jest nie potraktować tego produktu jako skoku na kasę, w momencie gdy opakowanie jest ładne i kolorowe, ale zawartość dosyć biedna, widać, że tworzona na szybko, na jedno kopyto. Jako party game spoko, szczególnie, jeśli jest się maniakiem wrestlingu i żyje się tym światem jak np. ja. W innym wypadku, jako osobny, pełnowartościowy szpil... Ciężko by mi było polecić i mówię to z ciężkim sercem, bo uważam, że totalnie jest miejsce na wrestlingowe gry skupiające się na tej szalonej, dzikiej, odpałowej stronie widowiska. Trzeba to jednak zrobić z większym kunsztem i... szacunkiem dla gracza i jego portfela?