Kylotonn Games w zeszłym roku nie wydało nowej odsłony serii robiąc sobie dwuletnią przerwę. Wyszło to marce na dobre, co tylko pokazuje, że czasami nawet tasiemce powinny sobie chwilę odpocząć. Seria WRC do tej pory kojarzyła mi się z produkcją, w którą - trochę generalizując - gra się łatwo i przyjemnie. WRC 7 zdradzało wprawdzie oznaki mezaliansu z symulacyjną stroną rajdów, ale dopiero pierwsze zetknięcie z WRC 8 jest bolesne. W pozytywnym sensie. Widać, że twórcy gry coraz mocniej zbliżają się do serii Dirt i nie jest to już gra, w którą bez stresu można pocinać wieczorami dla odprężenia.

Nie ma że boli

WRC 8 rajd Szwecji

WRC 8 rajd finlandii

Zmieniona fizyka sprawiła, że teraz praktycznie każdy zakręt wymaga od nas skupienia. Niewielkie nierówności na drodze czy zahaczenie o pobocze mogą skutkować kręciołkiem i wypadnięciem do rowu czy lasu. Nawet z włączonymi systemami ABS i kontroli trakcji jest znacznie ciężej utrzymać samochód na trasie niż to było w poprzednich odsłonach, co wpływa na większy stres i generuje ciągłe poczucie zagrożenia. Tak jak lubię. Jest po prostu bardziej realistycznie. Ponadto fakt, że po błędach nie cofniemy czasu a począwszy od średniego poziomu trudności powtórzyć OES możemy tylko 4 razy, próg wejścia dla amatorów rajdowego szaleństwa i osób przyzwyczajonych do poprzednich odsłon jest dość wysoki. Nie ułatwia go fakt, że poczucie pędu jest momentami imponujące i wprowadza jeszcze większy element ryzyka.

Tym bardziej szkoda, że nie wszystko zadziałało jak w szwajcarskim zegarku. Zawodzą zniszczenia - niby auto się sypie, światła się tłuką, brud i lód pięknie osadzają na karoserii, a z rury strzela aż miło, ale przy większych dzwonach aż prosi się o namiastkę tego, co widzieliśmy lata temu w Burnoucie. Tak, wiem, nie ten gatunek, ale nawet Dirt wypada w tej kwestii znacznie lepiej i widać, że modele aut mają znacznie mniej "hitboksów" odpowiedzialnych za zniszczenia aut niż u konkurencji. Wrzodem na tyłku są też wysokie i moim zdaniem przesadzone kary sekundowe. Z trasy wypadamy teraz znacznie częściej, a czasami nawet niewielki błąd kończy się odjęciem cennego czasu. Co gorsza kary dostajemy też za wjeżdżanie w kibiców, a ci na niektórych trasach upodobali sobie stanie... blisko zakrętów.

Ponarzekam też na sterowanie padem. Czasami naprawdę ciężko wyczuć samochód, ma się wrażenie, jakbyśmy nie mieli nad nim pełnej kontroli. Bywa, że próby ratowania się z poślizgu na padzie to walka Dawida z Goliatem. W przypadku najszybszych fur jest jeszcze gorzej, bo sprawiają wrażenie zbyt lekkich i miotają się po trasie jak szatan. Na szczęście znacznie lepiej wypada w tym wypadku kierownica. Tutaj, w przeciwieństwie do skręcania analogami, nie miałem wrażenia, że auto żyje na drodze własnym życiem i kontrowanie toru jazdy wypada znacznie lepiej. Nie wspominając, że mamy też całą masę ustawień związanych z kierownicą, wliczając w to dostosowania wibracji dla poszczególnych elementów jak hamowanie czy zderzenia. Tak więc jeśli macie opcję - granie na kierownicy w WRC daje w tej edycji dużo większą frajdę niż na padzie.

Codemasters style!

wrc 8 drzewko rozwoju

wrc 8 zatrudnienie

Mówi się też, że jak kopiować to od najlepszych. I taką drogę obrał deweloper tworząc w WRC 8 tryb kariery. Nigdy nie ukrywałem w recenzjach, że jestem singlowym graczem a przeniesienie niemalże żywcem elementów znanych z serii F1 od Codemasters sprawdziło się w WRC 8 naprawdę dobrze. Zaczyna się jak zawsze - od wyboru klasy aut, w jakiej chcemy starować (junior WRC lub WRC 2). Ja polecam zacząć od najniższego szczebla, bo wrażenie rozwoju jest wówczas większe. Jakiego rozwoju? Tym razem w naszej karierze nie tylko walczymy o jak najlepsze miejsce i awans do wyższej klasy. Musimy zarządzać całym teamem. Wprawdzie menu kolejnych zakładek oraz izometryczny widok na nasze biuro wrażenia wielkiego nie robią, ale już mnogość różnych opcji jak najbardziej. Kluczowe jest tym razem zarządzenie sekcją Badania i Rozwój, gdzie mamy cztery drzewka ulepszeń. Dwa odnosza się bezpośrednio do auta, gdzie wraz z postępami i zdobywaniem punktów BiR ulepszymy silnik, opony, zawieszenie, hamulce, aerodynamikę i inne elementy naszego auta. Dwa pozostałe dotyczą Ekipy i Zespołu.

Inwestowanie w rozwój Zespołu to przede wszystkim lepsze premie dla pracowników i wytrzymałość. Musicie bowiem wiedzieć, że nasza ekipa co jakiś czas musi odpoczywać. To raz. Dwa - trzeba też nieustannie dbać o morale drużyny, aby w chwilach kryzysu nie leciało na łeb i szyję i wpłynie to na efektywność pracy. Z kolei na drzewku Ekipy znajdziemy perki, które pomogą w pracy zatrudnianym specjalistom (sześć różnych kategorii). Musimy bowiem na bieżąco dbać o swoją kadrę - meteorologa, który przewidzi warunki pogodowe na trasie (o tym za chwilę), fizjoterapeuty dbającego o formę pracowników i lepszą kondycję czy w końcu mechanika, bez którego żadna naprawa auta nie jest przecież możliwa. A przecież zatrudnić trzeba też kogoś od finansów, by dbał o wyższe stawki w nagrodach za rajdy i ciął koszty. Tudzież inżyniera pilnującego, by szybciej wpadały nam punkty BiR potrzebne do rozwoju. Wszystko jest więc ze sobą połączone, a nie wspomniałem jeszcze o krótko i długoterminowych celach, odpisywaniu na maile, ogromie opcji związanych z ustawieniami i testowaniem samochodu czy planowaniu kolejnych wydarzeń w kalendarzu.

Zapytaj o pogodę

wrc 8 kamera z kokpitu

wrc 8 ekstremalne wyzwania

Pomiędzy rajdami mamy szansę sprawdzić się w różnych opcjonalnych zadaniach. Treningach, historycznych wydarzeniach (klasyczne auta rulez!) czy ekstremalnych czasówkach, w których rozwalonym samochodem, w nocy i przy lejącym się z nieba deszczu musimy dojechać jak najdalej. Jak wspomniałem trzeba też czasem dać ekipie odpocząć, by na kolejne rajdy FIA była w pełni gotowa do działania. A jeśli wspomniałem już o oficjalnej licencji - ta zobowiązuje. Czeka na nas ponad 100 tras w czternastu krajach, niestety tym razem bez Polski. Trafimy za na cztery kontynenty między innymi do takich państw jak Walia, Australia, Niemcy, Meksyk, Szwecja czy Turcja. Są oczywiście oficjalne teamy Rajdowych Mistrzostwach Świata w tym dwie polskie ekipy w klasie WRC 2. Kajetan Kajetanowicz i Maciej Szczepaniak śmigają w Volkswagenie Polo R5 z kolei Łukasz Pieniążek i Kamil Heller - Fordem Focusem R5. W najwyższej klasie mamy oczywiście wszystkie auta z sezonu 2019 wliczając w to Toyotę, która ostatnio miała na pieńku z twórcami nowego Need for Speeda. Fajnie, że dorzucono do rostera auta klasyczne - zasiądziemy więc za kierownicą takich potworów jak Alpine A110, Lancia Stratos czy Ford Escort MkII RS1800 jednak wciąż brakuje tu wielu kultowych aut.

Wracając do tras - te zaprojektowana naprawdę z głową. Wróciły epickie odcinki mające nawet kilkanaście kilometrów, a biorąc pod uwagę wyższy poziom trudności ich ukończenie zawsze nakręca adrenalinę. Na odcinkach nie brakuje różnych elementów otoczenia, na których można zawiesić oko. Są nierówności, hopki, watersplashe, nad głową nie raz przeleci helikopter, drzewa bujają się na wietrze, a efekty świetlne takie jak pracujące halogeny czy padające na szybę promienie słoneczne robią ogromne wrażenie. Małą rewolucją są też zmiennie warunki atmosferyczne. Trasę możemy zacząć w pełnym słońcu, by po chwili zaczęło kropić, a kończyć będziemy w ulewnym deszczu, który ograniczy nam bardzo widoczność. A jak jeszcze siądą wycieraczki, czy złapiemy kapcia - moc! Uszkodzenia choć wizualnie mogłyby być lepsze, wyraźnie wpływają na model jazdy, a odpowiednie ikonki dają nam jasno do zrozumienia, co w aucie padło lub w jakim jest stanie. Co ważne, zmienna aura wpływa rzecz jasna na trasę - szuter i strzelające spod kół kamienie i piasek mogą zmienić się w błoto, suchy asfalt zapełnić kałużami. To sprawia, że praca meteorologa i przewidywanie warunków atmosferycznych na trasie nabiera jeszcze większego znaczenia. Idealnie wpisuje się to w rozbudowany system doboru ogumienia. Naprawdę chciałbym to wszystko zobaczyć w kolejnym Dircie. Są momenty, że oprawa zachwyca (modele aut wyglądają palce lizać), ale jeśli na chwilę się zatrzymamy można dostrzec, że otoczenie kryje wiele uproszczeń, a niektóre tekstury nie grzeszą jakością. Ale hej, kto zatrzymuje się w grze rajdowej! To nie piknik tylko walka o każdą sekundę, a ulepszone powtórki z nowymi ujęciami kamer sprawiają, że aż chce się taki przejazd obejrzeć jeszcze raz.

Kariera to nie wszystko

Kariera to oczywiście tylko jeden z trybów, bo możemy również rozegrać cały sezon WRC dowolną klasą bez konieczności zarządzania teamem. Jest też tryb treningowy, możliwość pobijania rekordów na trasach a nawet tryb dla dwóch graczy na podzielonym ekranie. Na wielbicieli sieciowych atrakcji czeka cały moduł społecznościowy z dziennymi i długoterminowymi wyzwaniami a nawet esportowe rozgrywki powiązane z oficjalnym kalendarzem Rajdowych Mistrzostw Świata. Możemy też zapraszać do gry naszych sieciowych znajomych, rozgrywając pojedyncze OESy a nawet całe rajdy. W menu nie znajdziecie wprawdzie polskiego pilota (cześć Jaskier!), ale doczekaliśmy się przynajmniej rodzimych napisów.

WRC z roku na rok poprawia swoje notowania i nie zdziwię się, jak wkrótce stanie się w końcu godnym konkurentem dla serii Dirt. Już teraz jest to naprawdę ciekawa alternatywa, a znacznie wyższy próg wejścia i większy nacisk na symulację pokazują, że deweloper, być może już w przyszłym roku, atakować będzie pozycję lidera rajdówek. Codemasters poczuło oddech za plecami. Dla nas graczy jest to doskonała wiadomość.