Czym dalej w las tym trudniej zaskoczyć gracza, wymagania rosną, a o rewolucyjne zmiany ciężko, z drugiej strony nie ma co próbować zmieniać działającej formuły, bo wszystko może paść jak domek z kart. NBA 2K od dłuższego czasu idzie w stronę realizmu i trzeba przyznać, że tegoroczna wersja jest bez dwóch zdań najbardziej realistyczną symulacją koszykówki na rynku. Jednocześnie jest to produkt miodny, atrakcyjny dla gracza, choć dla kogoś, kto nie grał we wcześniejsze części serii nauczenie się gry, wypracowanie timingu i ogarnięcie zróżnicowanych trybów gry może być odrobinę przytłaczające. Powracający gracze docenią jednak każdą z drobnych zmian, które przyczyniają się do bardziej intuicyjnego kierowania poczynaniami swoich zawodników.

Piłka jest okrągła, a bram... tfu, kosze są dwa

Skoro już mowa o zawodnikach, to oczywiście możemy zagrać całą masą gwiazd obecnej ligi NBA, a także bogato obsadzonymi drużynami historycznymi. Jest to już standard, ale bardzo przyjemny i wysoki standard – w końcu pojedynki marzeń typu LeBron James vs. Michael Jordan nigdy się nam nie znudzą. Kiedy przychodzi jednak co do czego najważniejszy jest jeden gracz. Nasz gracz. Stworzenie własnego koszykarza i pokonywanie nim drogi od pucybuta do milionera w trybie kariery to kolejny standard bez którego ciężko sobie wyobrazić jakąkolwiek grę sportową. W tegorocznej edycji usprawniono co trzeba i kariera, choć wciąż mozolna, zdaje się być bardziej rozbudowana i mniej nużąca. Aspekt historii (i gościnny udział znanych aktorów, m.in. Anthony'ego Mackie znanego z Avengersów, czy Haley'a Joela Osmenta, czyli dorosłego już dzieciaka z Szóstego Zmysłu) dodaje pikanterii grze i mimo tego, że w grach sportowych człowiek nie spodziewa się oscarowego scenariusza nie miałem ochoty wyłączać wstawek filmowych i brnąć prosto do gry. Jeśli ktoś jednak nie jest fanem filmowej otoczki, no problemo – w tym roku ma taką opcję. Tak czy siak sam tryb kariery i droga naszego zawodnika na szczyt w NBA 2K19 nie jest ani rewolucyjna, ani rewelacyjna, co nie zmienia faktu, że pograć można, a dla graczy, którzy planują coś więcej niż grę raz na tydzień w niedzielę zrobienie ze swojego koszykarza gwiazdy będzie procentowało w innych trybach.

NBA 2K19 recenzja

Misiek, ale Ty się rzucaj!

Wyraźną zmianą jaką można zaobserwować od pierwszych minut meczu w tegorocznej wersji gry jest zmodyfikowanie zagrań w ataku i obronie, zrównoważenie akcji. W NBA 2K18 często można było się wbijać na partyzanta pod kosz i jeśli nasz zawodnik był silniejszy i po prostu lepszy od rywala czy komputera takie zagranie kończyło się sukcesem. W tym roku dojść do komfortowej sytuacji rzutowej jest trudniej, nawet na niższych poziomach trudności CPU często znajdzie sposób, by wejść nam w drogę, zablokować wolny szlak do kosza i uprzykrzyć życie w obronie w taki, czy inny sposób. Sprzyja to realizmowi, odrobinkę spowalnia grę i zmusza gracza do szukania różnych sposobów na dostanie się pod kosz. To wszystko momentami odbywa się kosztem efektowności gry, obserwuje się mniej wsadów, a więcej gry kombinacyjnej, ale ponownie – twórcy stawiają na realizm, a nie każde zagranie musi być materiałem do highlight reelu.

Większą rolę niż kiedykolwiek pełni rytm meczu – jeśli dobrze zacząłeś i od początku agresywnie atakujesz i skutecznie się bronisz, będzie Ci szło coraz lepiej, rzuty będą wpadać, a interwencje w obronie przyjdą Ci łatwiej. Zalicz jednak parę nietrafionych rzutów i szala zwycięstwa szybko może się przechylić na korzyść przeciwnika i tylko dojście do dobrego, pewnego rzutu może pomóc w odbudowaniu dobrej passy. Trzeba sobie narzucić pewną dyscyplinę, tak jak na prawdziwym parkiecie – nie wymuszać rzutów z nieprzygotowanych pozycji, lub gdy przeciwnik wisi nad naszym graczem. Trzeba dać sobie chwilę na rozegranie akcji, znalezienie dziury w obronie przeciwnika i bezlitosne wykorzystanie jego błędów, a później wracać do obrony i pilnować, żeby u nas takowa dziura w defensywie się nie pojawiła. Aspekt taktyczny i cierpliwość jest równie ważna, co sprawne palce, co, ponownie, docenią fani prawdziwego basketu.

Kasa misiu, kasa

To bardzo nośny i kontrowersyjny temat, który zasługuje na swój akapit, a który w oczach wielu był wręcz dyskwalifikujący poprzednią edycję gry jako produkt wart uwagi. Twórcy na pewno nie pogardzą dodatkowymi pieniędzmi od graczy chętnych na sukces tu i teraz i jak najbardziej obecna jest możliwość „kupienia sobie gwiazd” poprzez wpompowanie odpowiedniej ilości pieniędzy w wirtualną walutę. Jednocześnie nie uważam, żeby gra była przez to niegrywalna – na sukces można zapracować godzinami spędzonymi przy konsoli, choć oczywiście gdy na drodze w MyTeam staną nam bogaci przeciwnicy z All-Star Teamami w momencie gdy dopiero budujemy nasz skład może być krucho. Zazwyczaj jednak to umiejętności wygrają z pieniędzmi w tej nierównej walce, więc zamiast narzekać, że ktoś sobie kupił lepszych zawodników warto po prostu potrenować i sprać go swoimi słabiakami na kwaśne jabłko :)

NBA 2K19 recenzja

NBA 2K19 recenzja

Karty zostały rozdane

NBA 2K19 oferuje wiele trybów rozgrywki, które przekładają się na wiele godzin rozrywki. Jest wyżej wymieniona kariera („The Way Back”) z fajną fabułą, możemy modyfikować wszelkie aspekty drużynowe i ligowe grając w MyLeague, objąć posadę Generalnego Menedżera i zarządzać każdym pojedynczym szczegółem dla naszego klubu w GM Mode, zmierzyć się na ulicznych boiskach w streetballu w rozmaitych konfiguracjach i więcej. Dla mnie jednak zawsze przysłowiową wisienką na torcie był wcześniej wspomniany tryb MyTeam i wiem, że w tym roku także spędzę nad nim długie godziny.

Format jest prosty i doskonale graczom znany – kolekcjonujesz karty z koszykarzami i próbujesz stworzyć najlepszy możliwy skład. W tym roku tryb doczekał się interesujących zmian w kontekście nagród otrzymywanych za pokonywanie wyzwań i nowych podtrybów, które zapewnią jeszcze dłuższą i bardziej zróżnicowaną rozgrywkę fanom basketu. MyTeam uzależnia i nie pozwala odejść od konsoli, bo ciągle jest kolejny komputerowy przeciwnik do pokonania w Domination, kolejne wyzwanie do odhaczenia w Schedule Mode i kolejny wirtualny wirtuoz koszykówki online czeka by pokazać mu jego miejsce w szeregu!

NBA 2K19 recenzja

Trafiony rzut za 3!

To naprawdę piękny czas, żeby być fanem koszykówki w wirtualnym wydaniu. Konkurencja z NBA Live 19 w tym roku też się postarała i gracze mają nie lada zagwozdkę co wybrać. W tym momencie seria 2K (jeszcze?) rządzi, jest niezwykle grywalna, miodna, fenomenalnie wygląda i przede wszystkim jest najwierniejszą symulacją koszykówki na obecną chwilę. Jestem szczerze ciekaw co developerzy wymyślą za rok – bo poprzeczkę postawili sobie wysoko, a i wyżej wymieniona konkurencja broni nie składa. Najważniejsze, że korzystają na tym gracze. No to nic, wracam do dziurawienia koszy rywali trójeczkami. Swish!

Z autorem recenzji można się zapoznać i skontaktować na FaceBooku - MrPawlowski