Little Nightmares otrzymało pierwsze rozszerzenie fabularne, którego akcja osadzona jest równolegle z początkiem właściwej gry. Wcielamy się w małego chłopca, który trafia do Głębin Paszczy i staramy się pomóc mu w wydostaniu się z tego przerażającego miejsca. I o ile fabuła podstawowej gry prezentuje się naprawdę świetnie, tak „Głębiny” nie mają nawet kiedy rozwinąć skrzydeł. Opowieść chłopca kończy się bardzo szybko, ale mimo wszystko nieźle uzupełnia opowieść z podstawki. Ukończenie dodatku za pierwszym podejściem zajęło mi około godziny.

Dodatek „Głębiny” do Little Nightmares zmienia nieco charakter rozgrywki. Zamiast przemierzania lokacji na dużych wysokościach, poruszamy się przez większość czasu po zalanych pomieszczeniach. Naszym zadaniem jest poruszać się tak, aby jak najkrócej pozostawać w wodzie. W przeciwnym razie zostaniemy złapani przez czającą się pod jej powierzchnią istotę. Przemieszczamy się więc z jednego unoszącego się na powierzchni wody przedmiotu do następnego. Wspomniane momenty są emocjonujące. Niejednokrotnie zdarzyło mi się spiąć podczas kolejnych prób, gdy widziałem, że obleśne łapska powoli się zbliżają. Warto tu zaznaczyć, że mimo iż dostaniemy się na kolejny przedmiot, wcale nie znaczy to, że niebezpieczeństwo zostało zażegnane – potwór uderza w nie, starając się nas zrzucić. Oprócz podobnie zręcznościowych momentów są też proste zagadki – w moim odczuciu znacznie prostsze niż te z podstawki.

Kolejna rzecz to klimat, który pozostał równie świetny jak w podstawowej wersji gry. W „Głębinach” jest znacznie ciemniej niż w Little Nightmares, ale tylko na początku. Niedługo później nasz bohater otrzymuje latarkę, która znacznie ułatwia poruszanie się. Na odczucia płynące z przemierzania mrocznych lokacji wpływa udźwiękowienie stojące na wysokim poziomie. W tle rozbrzmiewają niepokojące krzyki, a przez większość czasu towarzyszy nam ciężki ambient, którego nie powstydziłby się horror z najwyższej półki jak choćby Silent Hill 2. Nie ma tutaj co prawda tylu obrzydliwych lokacji co w opowieści o małej Six, ale to tylko z uwagi na umiejscowienie akcji. Poziom grafiki oczywiście w żaden sposób się nie zmienił. Wciąż wygląda to świetnie i przywodzi na myśl dzieła Tima Burtona. Zauważyłem jednak małe spadki animacji oraz niewielkie błędy graficzne – zdarzyło się, że mignęła nieraz jakaś tekstura. Model postaci odpowiednio reaguje na otoczenie i przykładowo po wyjściu z wody widoczne są spadające krople z włosów i ubrania chłopca.

Pozostaje więc odpowiedzieć na pytanie, czy warto sięgnąć po rozszerzenie „Głębiny” do Little Nightmares. Odpowiedź jest prosta: przy tak niskiej cenie (16,50 zł), oczywiście, że tak. Zwłaszcza jeśli jesteście wygłodniali po zrobieniu wszystkiego w podstawce. Czas zabawy jest co prawda krótki i chyba lepiej byłoby wydać DLC w ramach dłuższego rozszerzenia. Nie zmienia to jednak faktu, że bawiłem się dobrze i chętnie poświęcę więcej czasu na zdobycie wszystkich trofeów. DLC wprowadziło bowiem trzy nowe – brązowe za przejście fabuły, srebrne za znalezienie wszystkich sekretów i złote za przejście bez zgonu.