Stellar Blade Complete Edition - recenzja i opinia o grze [Switch 2]. Piękna i niebezpieczna na małym ekranie
Ofensywa deweloperów na Nintendo Switcha 2 trwa w najlepsze. Mamy okazję grać w kolejne pozycje z konsol Sony oraz Microsoftu na małym ekranie, ale jeszcze kilka miesięcy temu mało kto spodziewał się, że na sprzęt Big N trafi również Stellar Blade. Produkcja Shift Up zadebiutowała na urządzeniu Nintendo więc postanowiłem sprawdzić, jak piękna Eve radzi sobie w nowych okolicznościach. Czy Stellar Blade: Complete Edition na Nintendo Switch 2 zapewnia odpowiednią jakość i warto zainteresować się tą przygodą? Poznajcie nasze wrażenia!
Historia Stellar Blade rozpoczęła się na długo przed premierą gry, gdy południowokoreańskie studio Shift Up zaprezentowało światu Project Eve. Produkcja przez lata nabierała kształtów, a zainteresowanie projektem wyraźnie wzrosło, gdy do akcji wkroczyło Sony. Japoński gigant dostrzegł potencjał w widowiskowej przygodzie i zdecydował się zapewnić jej wsparcie marketingowe. Stellar Blade stało się jedną z najważniejszych produkcji zewnętrznych studiów wspieranych przez PlayStation, a kolejne materiały prezentujące piękną Eve, dynamiczny system walki i postapokaliptyczny świat skutecznie rozbudzały oczekiwania graczy. Po premierze Stellar Blade spotkało się z bardzo dobrym przyjęciem, a sukces produkcji sprawił, że twórcy szybko zaczęli mówić o dalszym rozwoju marki. Kontynuacja została zapowiedziana, uniwersum ma przed sobą przyszłość, a Shift Up udowodniło, że potrafi przygotować widowiskową przygodę, która może rywalizować z największymi przedstawicielami gatunku.
Stellar Blade nie pozostało produkcją zarezerwowaną wyłącznie dla graczy PlayStation. Po debiucie na PS5 twórcy rozpoczęli dalszą ekspansję, a teraz możemy sprawdzić Stellar Blade: Complete Edition na Nintendo Switch 2. Jeszcze niedawno trudno było wyobrazić sobie, że tak efektowna wizualnie produkcja trafi na sprzęt Big N, szczególnie że od samego początku była mocno kojarzona z konsolą Sony. Tymczasem Shift Up zdecydowało się przygotować port, dzięki któremu przygodę Eve możemy poznać również na znacznie mniejszym ekranie. To interesujący moment nie tylko dla samej marki, ale również dla Nintendo, które systematycznie rozszerza bibliotekę swojej najnowszej konsoli o kolejne głośne produkcje zewnętrznych deweloperów. Oczywiście w tym przypadku pojawia się jedno bardzo ważne pytanie: jak wiele kompromisów musieli zaakceptować twórcy, by przenieść tak wymagającą grę na Nintendo Switch 2?
Nie będę ukrywał, że Stellar Blade na PlayStation 5 zrobiło na mnie w swoim czasie ogromne wrażenie. Shift Up przygotowało produkcję, która potrafiła zachwycić systemem walki i wymagającymi starciami z bossami. Dlatego gdy tylko pojawiła się okazja, postanowiłem ponownie wyruszyć na postapokaliptyczną Ziemię i sprawdzić, jak ta przygoda radzi sobie na sprzęcie Nintendo.
Historia w Stellar Blade to dodatek...
Zazwyczaj na początku recenzji kolejnych portów przygotowanych z myślą o Nintendo Switchu 2 staram się przynajmniej w kilku akapitach przedstawić najważniejsze założenia fabularne pozycji, ponieważ doskonale zdaję sobie sprawę, że nie każdy miał wcześniej okazję sprawdzić oryginalną wersję gry. W przypadku Stellar Blade muszę jednak rozpocząć od pewnego zastrzeżenia - choć produkcja Shift Up oferuje naprawdę znakomite podstawy do stworzenia wciągającej opowieści science fiction, scenarzyści nie do końca udźwignęli ciężar własnych pomysłów. Nie zrozumcie mnie źle - przedstawiony świat jest niezwykle interesujący, a historia porusza kilka ciekawych tematów związanych z przyszłością ludzkości, rozwojem technologii i naturą człowieczeństwa. Problem polega na tym, że twórcy nie zawsze potrafili odpowiednio wykorzystać potencjał przygotowanego uniwersum. Niektóre wydarzenia są zbyt przewidywalne, dialogi momentami pozostawiają sporo do życzenia, a najważniejsze zwroty akcji nie wywołują takich emocji, jakich można byłoby oczekiwać. Łatwo zauważyć, że fabuła w Stellar Blade nie jest najważniejszym elementem produkcji… choć założenia świata rozbudzały oczekiwania na znacznie więcej.
Akcja gry rozgrywa się w odległej przyszłości, gdy Ziemia została niemal całkowicie opanowana przez tajemnicze i niezwykle niebezpieczne stworzenia określane mianem Naytiba - ludzkość przegrała walkę o własną planetę, a ocalali zostali zmuszeni do szukania schronienia poza jej powierzchnią. Właśnie w takich okolicznościach poznajemy Eve, członkinię elitarnego oddziału wysłanego na Ziemię z misją odzyskania utraconego domu ludzkości. Operacja niemal natychmiast zamienia się w katastrofę, a główna bohaterka zostaje zmuszona do samotnej walki o przetrwanie. Na szczęście podczas wyprawy spotyka Adama, tajemniczego ocalałego, który pomaga jej odnaleźć się w nieprzyjaznym świecie, a następnie Lily, utalentowaną specjalistkę od technologii. Ważnym miejscem całej przygody jest również Xion, czyli jedna z ostatnich osad zamieszkiwanych przez ludzi. To właśnie tutaj poznajemy kolejnych bohaterów, podejmujemy dodatkowe zadania i stopniowo odkrywamy prawdę o wydarzeniach, które doprowadziły do upadku cywilizacji. Z czasem okazuje się, że konflikt pomiędzy ludźmi a Naytiba jest znacznie bardziej skomplikowany, niż początkowo mogłoby się wydawać, a Eve musi zmierzyć się nie tylko z kolejnymi potworami, ale również z pytaniami dotyczącymi własnej misji i przyszłości całego świata.
Brzmi dobrze? Na papierze ponownie tak, ale w rzeczywistości nie wygląda to tak przyjemnie. Mam jednak świadomość, że gracze pokochali Stellar Blade nie ze względu na samą historię, lecz przede wszystkim za sprawą Eve, która błyskawicznie stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych bohaterek ostatnich lat. I szczerze mówiąc, wcale mnie to nie dziwi - Shift Up stworzyło postać, która od pierwszych zapowiedzi przyciągała uwagę charakterystycznym wyglądem, efektownym stylem walki i niezwykłą gracją, z jaką rozprawia się z kolejnymi przeciwnikami. Oczywiście nie brakowało dyskusji dotyczących jej projektu, ale ostatecznie to właśnie Eve stała się największą wizytówką całej produkcji. Mam w zasadzie wrażenia, że to była bohaterka, której w 2024 roku potrzebowaliśmy… choć nawet nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy. Dzisiaj, wracając do Stellar Blade na Nintendo Switchu 2, ponownie przekonałem się, że nawet jeśli sama opowieść nie wykorzystuje wszystkich swoich możliwości, to przygoda Eve nadal potrafi przyciągnąć przed ekran.
Dlaczego gracze pokochali Stellar Blade?
Grając ponownie w recenzowane Stellar Blade: Complete Edition, jeszcze mocniej utwierdziłem się w przekonaniu, że nawet jeśli fabularnie produkcja Shift Up nie zachwyca, to pod względem rozgrywki jest prawdziwą perełką. Od tej przygody naprawdę trudno się oderwać, a największym atutem pozycji jest kapitalny system walki, który znakomicie łączy widowiskową akcję z koniecznością odpowiedniego reagowania na zachowanie przeciwników. Eve nie jest bohaterką, która może bezmyślnie rzucić się na każdego wroga i zasypać go serią przypadkowych ciosów. Kluczem do sukcesu są perfekcyjne parowania, odpowiednio wykonywane uniki oraz wykorzystywanie kolejnych kombinacji i specjalnych umiejętności. Każdy udany blok, unik wykonany w ostatniej chwili czy efektowny kontratak zapewniają ogromną satysfakcję, a kiedy zaczynamy coraz lepiej rozumieć mechaniki, pojedynki nabierają fantastycznego tempa. Odnoszę wrażenie, że twórcy znaleźli niemal idealny balans pomiędzy przystępnością a poziomem wyzwania - Stellar Blade nie jest przesadnie trudne, ale jednocześnie nie pozwala całkowicie wyłączyć myślenia. Gra systematycznie sprawdza nasze umiejętności, zachęca do poznawania nowych technik i nagradza coraz lepsze opanowanie sterowania. Właśnie dlatego nawet po wcześniejszym ukończeniu przygody na PlayStation 5 ponownie czerpałem ogromną przyjemność z kolejnych starć.
Prawdziwą wisienką na torcie są jednak pojedynki z bossami, które bez wątpienia są jednym z największych atutów Stellar Blade. Shift Up przygotowało szereg fantastycznych przeciwników, którzy nie tylko zachwycają projektami, ale przede wszystkim wymagają odpowiedniego podejścia do walki. Każdy większy wróg posiada charakterystyczny zestaw ataków, a ich rozpoznawanie i stopniowe opanowywanie stanowi jeden z najbardziej satysfakcjonujących elementów całej przygody. W tym wypadku zwycięstwo nie zależy wyłącznie od poziomu rozwinięcia Eve, lecz przede wszystkim od naszych umiejętności. Nawet jeśli początkowo dany przeciwnik sprawia problemy, z każdą kolejną próbą coraz lepiej poznajemy jego zachowanie i zaczynamy dostrzegać okazje do kontrataku.
Nieco inne odczucia towarzyszyły mi podczas ponownego poznawania systemu rozwoju bohaterki, który tym razem wydał mi się trochę zbyt prosty. Podczas pierwszego przejścia na PS5 nie zwracałem na to większej uwagi, ponieważ regularne odblokowywanie kolejnych możliwości i ulepszanie wyposażenia zapewniało wystarczająco dużo satysfakcji. Teraz jednak, znając już możliwości Eve i wiedząc, czego mogę oczekiwać od poszczególnych zdolności, zacząłem dostrzegać pewne ograniczenia. Oczywiście nadal możemy rozwijać techniki, wzmacniać ataki specjalne czy korzystać z wyposażenia zapewniającego określone premie, ale brakuje mi nieco większej swobody w tworzeniu własnego stylu rozgrywki. Nie jest to poważny problem, ponieważ sam system walki pozostaje na tyle dopracowany, że nawet bez rozbudowanych mechanik RPG potrafi zapewnić mnóstwo przyjemności - mam jednak wrażenie, że właśnie tutaj twórcy mogą wykonać ogromny krok naprzód przy okazji kontynuacji. Bardziej rozbudowane drzewka umiejętności, dodatkowe możliwości personalizacji i większe znaczenie wybieranego wyposażenia mogłyby jeszcze mocniej podkreślić potencjał tej formuły.
Na szczęście Stellar Blade potrafi zachwycić nie tylko podczas pojedynków, ale również wtedy, gdy odkładamy miecz na chwilę i skupiamy się na eksploracji zniszczonej Ziemi. Twórcy przygotowali niezwykle intrygującą wizję przyszłości, w której pozostałości ludzkiej cywilizacji przeplatają się z niebezpiecznymi terenami opanowanymi przez Naytiba. Opuszczone budynki, zrujnowane ulice, pustkowia i kolejne ślady dawnego życia sprawiają, że podróżowanie po tym świecie jest naprawdę przyjemne. Bardzo podoba mi się również konstrukcja gry, ponieważ Shift Up umiejętnie łączy bardziej korytarzowe lokacje z rozległymi obszarami, w których możemy swobodniej eksplorować otoczenie, wykonywać zadania poboczne i poszukiwać dodatkowego wyposażenia. Dzięki temu przygoda zachowuje odpowiednie tempo i nie przytłacza ogromną liczbą aktywności, a jednocześnie regularnie zachęca do zejścia z głównej ścieżki.
Stellar Blade Complete Edition zachęca do gry... wiedźmą?
Już wcześniej wspomniałem, że twórcy Stellar Blade potrafili przyciągnąć uwagę graczy za sprawą Eve, ale podejrzewam, że to właśnie zawartość Complete Edition może dodatkowo zachęcić wiele osób do poznania tej przygody. Shift Up przygotowało kompletne wydanie, które obok podstawowej kampanii oferuje dodatkowe atrakcje, w tym zawartość inspirowaną NieR: Automata oraz Goddess of Victory: Nikke. Największą niespodzianką jest jednak współpraca z deweloperami odpowiedzialnymi za Bayonettę, dzięki której główna bohaterka może założyć charakterystyczny strój słynnej wiedźmy. Odpowiedni kostium możemy wykorzystać już na początku przygody i szczerze mówiąc, mam wrażenie, że to połączenie okazało się prawdziwym strzałem w dziesiątkę. Jasne, Eve nie posiada charakteru Bayonetty (kto zna obie bohaterki, ten doskonale wie, o czym piszę) ale pod względem stylistycznym całość prezentuje się naprawdę znakomicie. Dynamiczne pojedynki, widowiskowe animacje i charakterystyczny wygląd wiedźmy sprawiają, że podczas kolejnych pojedynków trudno nie dostrzec podobieństw pomiędzy obiema markami. Muszę jednak podkreślić, że dodatkowa zawartość związana z Bayonettą nie jest dostępna wyłącznie na Nintendo Switchu 2, ponieważ trafiła również na pozostałe platformy. Nie zmienia to jednak faktu, że dla fanów obu produkcji jest to bardzo sympatyczny dodatek, który jeszcze bardziej urozmaica możliwości personalizacji Eve.
Shift Up postanowiło również wykorzystać dodatkowe funkcje Nintendo Switcha 2, choć nie wszystkie rozwiązania uważam za równie przydatne. Najbardziej naturalnym dodatkiem jest sterowanie ruchem, które pozwala precyzyjniej celować podczas korzystania z broni dystansowej - w niektórych sytuacjach możliwość delikatnego skorygowania celownika za pomocą ruchu kontrolera rzeczywiście okazuje się wygodna, szczególnie gdy próbujemy szybko trafić w określony punkt przeciwnika. Znacznie bardziej zaskoczyła mnie jednak obsługa Joy-Conów 2 w trybie myszy… w przypadku Stellar Blade uważam to rozwiązanie za kompletnie niepraktyczne. Produkcja Shift Up opiera się przecież przede wszystkim na dynamicznych pojedynkach, błyskawicznym reagowaniu na ataki i wykonywaniu kolejnych kombinacji, dlatego trudno mi wyobrazić sobie, by sterowanie myszką miało stać się dla kogokolwiek podstawowym sposobem zabawy. Twórcy zdecydowali się nawet na wykorzystanie ekranu dotykowego podczas obsługi menu. Czy jest to potrzebne? Moim zdaniem niekoniecznie, ale jednocześnie trudno krytykować deweloperów za przygotowanie dodatkowych możliwości. Widać, że Shift Up nie chciało ograniczyć się do zwykłego przeniesienia gry na nową platformę, lecz postanowiło sprawdzić, jak można wykorzystać charakterystyczne funkcje sprzętu Nintendo.
Zdecydowanie najlepiej wypada jednak HD Rumble, które bez najmniejszego problemu zaliczam do największych zalet Stellar Blade: Complete Edition na Nintendo Switchu 2. Szczerze mówiąc, jest to jedna z najlepszych implementacji wibracji, z jakimi spotkałem się w produkcjach zewnętrznych deweloperów na najnowszej konsoli Nintendo. Twórcy znakomicie wykorzystali możliwości kontrolerów, dzięki czemu praktycznie każde uderzenie, perfekcyjnie wykonany blok czy potężny atak specjalny otrzymują odpowiednie podkreślenie. Nie chodzi przy tym o zwykłe, jednostajne drgania, lecz o znacznie bardziej precyzyjne efekty, które pozwalają lepiej poczuć siłę kolejnych ciosów. Szczególnie dobrze wypada to podczas pojedynków z bossami, gdy Eve musi błyskawicznie reagować na zachowanie przeciwnika, a kontroler dodatkowo podkreśla intensywność starcia. Dosłownie czujemy kolejne uderzenia, co znakomicie współgra z niezwykle satysfakcjonującym systemem walki.
Jak Stellar Blade Complete Edition wygląda na Nintendo Switchu 2?
Przechodząc do oprawy wizualnej recenzowanego Stellar Blade: Complete Edition, muszę od razu podkreślić jedno - nie możemy tutaj nawet myśleć o jakości, którą znamy z PlayStation 5 Pro, a różnice względem podstawowego PS5 również są naprawdę duże. Shift Up musiało zaakceptować szereg kompromisów, by przenieść tak efektowną produkcję na Nintendo Switcha 2... i niestety ograniczenia sprzętu są widoczne niemal na każdym kroku. W pewnym momencie miałem nawet wrażenie, że twórcy muszą mierzyć się z problemem związanym z jednym z najbardziej charakterystycznych elementów wyglądu głównej bohaterki. Kojarzycie te długie włosy Eve? Nintendo Switch 2 pokazał już w kilku produkcjach, że odpowiednie odwzorowanie fryzur potrafi sprawiać mu problemy - wspominałem o tym między innymi w recenzjach gier Capcomu. Nie inaczej jest w tym przypadku. Długi kucyk Eve nie prezentuje się tak dobrze, jak w pozostałych wydaniach Stellar Blade, a podczas dynamicznego poruszania się można zauważyć uproszczenia i nieprzyjemne artefakty pojawiające się wokół włosów. W ustawieniach możemy oczywiście zdecydować się na krótszą fryzurę, która częściowo ogranicza ten problem, ale szczerze mówiąc, nie jestem przekonany, czy to najlepsze rozwiązanie. W końcu charakterystyczny wygląd bohaterki jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów całej produkcji. Na szczęście same modele postaci nadal prezentują się całkiem dobrze, a stroje Eve zachowały sporą część szczegółów, dzięki czemu podczas spokojniejszych fragmentów rozgrywki gra potrafi wyglądać naprawdę atrakcyjnie.
Znacznie większe ograniczenia dostrzegłem jednak podczas eksploracji kolejnych lokacji, ponieważ Shift Up zdecydowało się wyraźnie obniżyć jakość tekstur, cieni, odbić oraz wielu elementów otoczenia. Najłatwiej zauważyć to na powierzchniach budynków, fragmentach zniszczonych ulic czy elementach architektury, które często wyglądają znacznie mniej szczegółowo niż na konsolach Sony. Niektóre tekstury sprawiają wrażenie rozmytych, a podczas przemierzania większych przestrzeni obraz potrafi stracić na ostrości. Mocno ograniczono również jakość cieni, które są mniej precyzyjne i nie zawsze odpowiednio podkreślają szczegóły otoczenia. W wybranych miejscach ich prezentacja potrafi wypadać gorzej nawet od trybu Performance dostępnego na podstawowym PlayStation 5. Jeszcze bardziej widoczne są jednak różnice w odbiciach, szczególnie podczas eksploracji lokacji z wodą. Na PS5 powierzchnie potrafią efektownie odzwierciedlać otaczający świat, natomiast na Switchu 2 część tych efektów została znacząco uproszczona lub całkowicie ograniczona. Podobnie wygląda sytuacja z oświetleniem, które nadal potrafi budować odpowiedni klimat, ale nie zapewnia już tak bogatych efektów jak w mocniejszych wydaniach. Nie oznacza to oczywiście, że Stellar Blade nagle straciło swój charakterystyczny wygląd, jednak podczas ponownego przechodzenia przygody regularnie dostrzegałem miejsca, w których twórcy musieli wyraźnie ograniczyć swoje ambicje.
Nie mogę również zapominać o mniejszej szczegółowości roślinności, ograniczonym zasięgu rysowania obiektów i uproszczonych efektach cząsteczkowych, które dodatkowo wpływają na odbiór postapokaliptycznej Ziemi. Mimo wszystko nie chciałbym, żebyście odnieśli wrażenie, że Stellar Blade: Complete Edition wygląda na Nintendo Switchu 2 źle. Wręcz przeciwnie... biorąc pod uwagę możliwości sprzętu, Shift Up przygotowało przyzwoicie prezentującą się propozycję, która w wielu momentach nadal potrafi zachwycić projektami lokacji, efektownymi animacjami i charakterystycznym stylem artystycznym. Szczególnie dobrze wypada to podczas zabawy w trybie przenośnym, ponieważ na mniejszym ekranie konsoli część uproszczeń jest znacznie mniej widoczna, a ogólna czytelność obrazu pozostaje na zadowalającym poziomie. Sytuacja zmienia się jednak po podłączeniu Switcha 2 do dużego telewizora, gdzie rozmyte tekstury, uproszczone cienie i słabsze odbicia znacznie mocniej rzucają się w oczy.
Jak Stellar Blade Complete Edition działa na Nintendo Switchu 2?
Twórcy recenzowanego Stellar Blade: Complete Edition postanowili zaoferować graczom możliwość zabawy w 60 klatkach na sekundę, co na papierze brzmi naprawdę znakomicie, szczególnie biorąc pod uwagę możliwości Nintendo Switcha 2. Problem polega jednak na tym, że Shift Up zdecydowało się wykorzystać generowanie klatek, które nie zawsze zapewnia oczekiwane rezultaty. W standardowych warunkach, po wyłączeniu tej funkcji, produkcja działa zazwyczaj w około 30-40 FPS, natomiast jej aktywowanie pozwala uzyskać obraz wyświetlany z płynnością sięgającą 50-60 klatek na sekundę. Brzmi świetnie? Ponownie podkreślę: na papierze tak, ale rzeczywistość okazuje się nieco bardziej skomplikowana. Przez zdecydowaną większość czasu grałem właśnie z włączonym generowaniem klatek i muszę przyznać, że różnica w płynności obrazu jest wyraźnie odczuwalna. Eve porusza się sprawniej, animacje wydają się bardziej naturalne, a dynamiczne pojedynki zyskują na widowiskowości. Niestety nie otrzymujemy stabilnych 60 FPS, a dodatkowo technologia potrafi negatywnie wpływać na jakość wyświetlanego obrazu. Podczas szybkich ruchów kamery czy wykonywania efektownych kombinacji można zauważyć artefakty, delikatne smużenie oraz zniekształcenia pojawiające się wokół poruszających się obiektów. Problemy są szczególnie widoczne przy krawędziach postaci i elementach otoczenia, gdzie generowane klatki nie zawsze prawidłowo odwzorowują ruch. Nie są to problemy, które całkowicie psują zabawę, ale trudno ich nie dostrzec, zwłaszcza jeśli wcześniej mieliśmy okazję poznać Stellar Blade na PlayStation 5 Pro.
Spadki płynności nie zawsze pojawiają się w momentach, w których najbardziej bym się ich spodziewał. Podczas wielu widowiskowych pojedynków z bossami, gdy na ekranie pojawiają się efektowne ataki, liczne animacje i dodatkowe efekty, gra potrafi utrzymywać naprawdę dobre tempo. Tymczasem problemy zdarzały mi się częściej podczas eksploracji większych, otwartych przestrzeni, gdzie płynność potrafiła spaść w dość nieoczekiwanym momencie. Nie oznacza to oczywiście, że najważniejsze starcia są całkowicie pozbawione technicznych niedoskonałości, ale podczas mojej przygody to właśnie przemierzanie rozleglejszych lokacji częściej ujawniało ograniczenia sprzętu. Znacznie większym problemem okazało się jednak opóźnienie sterowania, które jest jednym z najbardziej odczuwalnych skutków wykorzystania generowania klatek. W Stellar Blade ma to szczególne znaczenie, ponieważ system walki opiera się na precyzyjnych unikach i perfekcyjnym parowaniu ciosów. Zdarzały się momenty, gdy obraz sprawiał wrażenie bardzo płynnego, ale reakcja Eve na wciśnięcie przycisku następowała z wyczuwalnym opóźnieniem. W moim przypadku ten problem był odczuwalny przez ponad godzinę - później zacząłem przyzwyczajać się do nieco innego wyczucia sterowania i ostatecznie bez większych trudności radziłem sobie nawet z bardziej wymagającymi przeciwnikami. Nie zmienia to jednak faktu, że osoby przyzwyczajone do responsywności wersji na PS5 mogą początkowo przeżyć niemałe rozczarowanie, ponieważ różnica jest naprawdę zauważalna.
Na szczęście Shift Up pozwala wyłączyć generowanie klatek i szczerze mówiąc, mam wrażenie, że dla wielu graczy będzie to zdecydowanie lepsze rozwiązanie. W takiej sytuacji musimy zaakceptować niższą płynność, która zazwyczaj oscyluje w granicach 30-40 FPS, ale w zamian otrzymujemy znacznie bardziej przewidywalne działanie gry. Przede wszystkim znika najbardziej dokuczliwe opóźnienie sterowania, dzięki czemu wykonywanie uników, blokowanie ataków i reagowanie na zachowanie przeciwników staje się wyraźnie bardziej naturalne. Poprawia się również jakość obrazu w ruchu, ponieważ nie musimy już mierzyć się z charakterystycznymi artefaktami generowania klatek, które potrafią pojawiać się podczas dynamicznych sekwencji. Twórcy korzystają także z prostego i ostatnio popularnego zabiegu - wszystkie znajdujące się w oddali postacie (przeciwnicy i NPC) poruszają się wolniej. W Stellar Blade: Complete Edition wyraźnie widać „klatkujące” bestie, ale oczywiście sytuacja poprawia się w momencie, gdy dochodzimy do stwora.
Ostatecznie Stellar Blade: Complete Edition na Nintendo Switchu 2 stawia gracza przed dość nietypowym wyborem: płynniejszy obraz kosztem responsywności lub bardziej precyzyjne sterowanie przy niższej liczbie FPS. Sam przez większość przygody korzystałem z pierwszego rozwiązania i po pewnym czasie potrafiłem czerpać z rozgrywki sporo przyjemności, ale doskonale rozumiem osoby, które zdecydują się na wyłączenie tej funkcji. Szkoda jedynie, że twórcom nie udało się przygotować bardziej dopracowanego trybu, który pozwoliłby cieszyć się stabilną płynnością bez tak wyraźnych kompromisów.
Czy warto zagrać w Stellar Blade Complete Edition?
Stellar Blade powróciło i choć od premiery oryginału minęło już trochę czasu, produkcja Shift Up nadal pozostaje jedną z najciekawszych gier akcji ostatnich lat. Ponowne spotkanie z Eve tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że deweloperzy stworzyli naprawdę znakomite fundamenty, które zasługują na dalszy rozwój. Fantastyczny system walki, widowiskowe pojedynki z bossami, interesujący świat i niezwykle satysfakcjonująca rozgrywka sprawiają, że od tej przygody wciąż trudno się oderwać. Nawet jeśli fabuła nie wykorzystuje pełnego potencjału przygotowanego uniwersum, to podczas kolejnych starć szybko przypominałem sobie, dlaczego tak dobrze bawiłem się przy premierze wersji na PlayStation 5. Stellar Blade po prostu nie straciło swojego uroku, a dodatkowa zawartość Complete Edition jest kolejnym argumentem, by zainteresować się tą produkcją.
Trzeba mieć jednak świadomość, że najnowsze wydanie nie jest pozbawione problemów, ponieważ Nintendo Switch 2 wyraźnie pokazuje swoje ograniczenia, a Shift Up nie do końca poradziło sobie z ich odpowiednim zamaskowaniem. Największe zastrzeżenia mam do generowania klatek, które wprawdzie poprawia płynność obrazu, ale jednocześnie wprowadza zauważalne opóźnienia sterowania i nieprzyjemne artefakty. Alternatywą pozostaje wyłączenie tej funkcji, choć wtedy musimy zaakceptować znacznie niższą liczbę FPS. Do tego dochodzą wyraźne kompromisy graficzne.
Jest tutaj jednak jeden bardzo ważny atut. Stellar Blade Complete Edition możemy zabrać dosłownie wszędzie, a możliwość rozgrywania tak efektownych pojedynków w trybie przenośnym jest naprawdę kuszącą perspektywą. Na mniejszym ekranie konsoli część graficznych kompromisów przestaje tak mocno przeszkadzać, a świetnie wykorzystane HD Rumble dodatkowo podkreśla intensywność starć. Nie jest to jednak wersja, którą bez zastanowienia poleciłbym każdemu - jeśli macie możliwość poznania Stellar Blade na PlayStation 5 lub mocniejszym sprzęcie, otrzymacie tam zdecydowanie bardziej dopracowane doświadczenie. Jeżeli jednak zależy Wam przede wszystkim na mobilności i jesteście gotowi zaakceptować pewne niedoskonałości, najnowsza edycja nadal potrafi zapewnić mnóstwo frajdy. Sam bawiłem się naprawdę dobrze, choć tym razem znacznie częściej dostrzegałem ograniczenia, które przypominały mi, że nawet tak udana gra nie zawsze bezproblemowo odnajduje się na nowej platformie.
Interesuje Cię ten tytuł? Sprawdź nasz poradnik do Stellar Blade.
Ocena - recenzja gry Stellar Blade
Atuty
- Kapitalny, niezwykle satysfakcjonujący system walki,
- Bogata zawartość Complete Edition,
- Znakomite wykorzystanie HD Rumble,
- Możliwość zabawy w trybie przenośnym.
Wady
- Generowanie klatek powoduje odczuwalne opóźnienia sterowania,
- Wyraźne ograniczenia graficzne względem PS5,
- Fabuła nie wykorzystuje potencjału świata,
- System rozwoju postaci mógłby być bardziej rozbudowany.
Stellar Blade: Complete Edition to nadal znakomita gra akcji, która zachwyca dynamicznym systemem walki, fantastycznymi bossami i niezwykle satysfakcjonującą rozgrywką, ale wersja na Nintendo Switcha 2 nie jest pozbawiona problemów. Mimo wszystko ponowne spotkanie z Eve sprawiło mi mnóstwo przyjemności, a możliwość zabrania tej przygody w dowolne miejsce jest ogromną zaletą, choć trzeba zaakceptować kilka istotnych kompromisów.
Galeria
Przeczytaj również
Komentarze (0)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych