REDMAGIC 11 Pro Subzero - test smartfona. Chłodzenie cieczą to dopiero początek

REDMAGIC 11 Pro Subzero - test smartfona. Chłodzenie cieczą to dopiero początek

Maciej Zabłocki | Dzisiaj, 22:30
Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł

W REDMAGIC 11 Pro Subzero można oglądać krążące chłodziwo, przypisać strzelanie do bocznego triggera i zasilać podzespoły z pominięciem ładowania baterii. To znacznie ciekawszy pomysł na telefon dla graczy niż sam mocny procesor obudowany diodami. Tyle że przy cenie 4999 zł każda z tych funkcji musi mieć praktyczne uzasadnienie.

Do polskiej sprzedaży trafiła konfiguracja z 16 GB RAM i 512 GB pamięci (w bardzo ograniczonej liczbie 200 sztuk), a srebrny Subzero jest jednym z wariantów wykończenia. Nie dostajemy tutaj osobnej, dodatkowo podkręconej edycji. Wyróżnikiem jest częściowo transparentny tył, przez który widać elementy chłodzenia i charakterystyczny niebieski obieg specjalnej cieczy. Wygląda to znakomicie, bardzo gamingowo i co istotne, takie rozwiązanie jest pierwszym tego typu zastosowanym w smartfonach. Można powiedzieć - robi wrażenie. Ale najważniejsze, że faktycznie działa, a nie jest tylko efektownym bajerem wciśniętym na siłę. Ale i tutaj mam wobec tego pewne zastrzeżenia. 

Dalsza część tekstu pod wideo

Najważniejsze pozostaje jednak to, co ten telefon zmienia podczas grania. Czy triggery odciążają kciuki, czy chłodzenie pozwala utrzymać wydajność po rozgrzaniu i czy rozbudowane ustawienia rzeczywiście przydają się częściej niż przez pierwsze pięć minut? Właśnie tym REDMAGIC powinien bronić swojej ceny. Zwłaszcza że aparaty i długość wsparcia systemowego nie dają mu równie mocnych argumentów, co w przypadku "klasycznych" smartfonów. Przejdźmy więc do testów! 

REDMAGIC 11 PRO SUBZERO
Specyfikacja techniczna
Wersja globalna · 16 GB RAM / 512 GB
CENA
4999 zł
PARAMETR SPECYFIKACJA
Wariant Subzero, wersja globalna, 16/512 GB
Procesor Qualcomm Snapdragon 8 Elite Gen 5 (3 nm), 8 rdzeni, do 4,6 GHz
Grafika i układ gamingowy Adreno 840 oraz RedCore R4
Pamięć 16 GB RAM LPDDR5T, 512 GB UFS 4.1 Pro
Wyświetlacz AMOLED BOE X10, 6,85 cala, 2688 x 1216 pikseli, do 144 Hz
Chłodzenie AquaCore: obieg cieczy z pompką, VC 13 116 mm², Liquid Metal 3.0, wentylator do 24 000 obr./min
Triggery Dwa pojemnościowe pola boczne, próbkowanie 520 Hz
Aparaty tylne 50 Mpix z OIS + 50 Mpix ultraszerokokątny + dodatkowy moduł 2 Mpix, niestety brak teleobiektywu
Aparat przedni 16 Mpix, umieszczony pod wyświetlaczem
Akumulator 7500 mAh
Ładowanie Do 80W przewodowo i do 80W bezprzewodowo. Charge Separation (bypass charging)
System premierowy Android 16 z REDMAGIC OS 11
Łączność 5G, Wi-Fi 6E, Bluetooth 5.4, NFC, nadajnik podczerwieni
Karty SIM Dwie nanoSIM, brak eSIM (!)
Złącza USB-C 3.2 Gen 2 z wyjściem obrazu DisplayPort, wejście jack 3,5 mm
Dodatkowe wyposażenie Głośniki stereo, ultradźwiękowy czytnik linii papilarnych, RGB, programowalny suwak Magic Key
Konstrukcja i odporność Metalowa rama i szklany tył, certyfikat IPX8, bez certyfikowanej klasy pyłoszczelności
Wymiary i masa 163,82 x 76,54 x 8,9 mm, waga 230 g
Deklarowane wsparcie Dwie duże aktualizacje Androida, pięć lat poprawek bezpieczeństwa od premiery
Cena wersji 16/512 GB 4999 zł

Specyfikacja jasno pokazuje, że w REDMAGIC-u najważniejsze są wydajność, sterowanie i warunki do długiego grania. Snapdragon 8 Elite Gen 5, 16 GB RAM i szybka pamięć tworzą mocną bazę, ale charakter temu urządzeniu nadają przede wszystkim aktywne chłodzenie, boczne triggery i zasilanie z pominięciem ładowania baterii. Do tego dochodzi duży AMOLED bez otworu na kamerę. Co ciekawe, sporą część tej gamingowej tożsamości widać od razu po spojrzeniu na obudowę.

Wygląd i wykonanie - Subzero wygląda świetnie i gamingowo

redmagic 11 pro
resize icon

REDMAGIC 11 Pro w wersji Subzero wygląda świetnie. Srebrne wykończenie, częściowo transparentny tył, techniczne oznaczenia i widoczne pod szkłem detale nadają mu charakter miniaturowego sprzętu komputerowego. Jest tu sporo do oglądania: metaliczne powierzchnie, drobne śrubki, obrys wentylatora, podświetlane elementy i duży, okrągły motyw chłodzenia. Całość pozostaje przy tym wyraźnie uporządkowana, a srebro dobrze współgra z niebieskimi akcentami. Bardzo podoba mi się również całkowicie płaski tył. Aparaty nie wystają ponad szybę, więc nic nie psuje prostokątnej bryły, telefon nie kołysze się na biurku, a dołożenie kontrolera teleskopowego nie wymaga omijania wielkiej wyspy fotograficznej.

Największe wrażenie robi jednak widoczny obieg cieczy. Ruch chłodziwa w oknie na pleckach przyciąga wzrok i sprawia, że konstrukcja ma swój żywy, mechaniczny detal. Można po prostu odwrócić telefon i przez chwilę obserwować pracujący układ - to jeden z tych dodatków, które świetnie pasują do sprzętu dla entuzjastów. Podświetlenie RGB wentylatora i pozostałych elementów dodatkowo podkreśla techniczny charakter Subzero, szczególnie w słabszym świetle. Niestety, jest też zupełnie przyziemna wada: smartfon bardzo się palcuje. Na szklanej powierzchni szybko zostają ślady, które odbierają jej część uroku, więc do zdjęć albo zwyczajnie dla własnej satysfakcji trzeba ją regularnie przecierać.

Z przodu projekt jest znacznie spokojniejszy i właśnie ta prostota bardzo mu służy. Duży, płaski AMOLED nie ma notcha ani otworu na aparat, ponieważ kamera do selfie została ukryta pod wyświetlaczem. Co ważne, podczas oglądania treści faktycznie jej nie widać. Przy filmie, grze czy zdjęciu wyświetlanym na pełnym ekranie nic nie odcina się czarnym punktem i nie przeszkadza w odbiorze obrazu. To szczególnie fajne w telefonie nastawionym na multimedia i granie, gdzie tak duża, jednolita powierzchnia robi różnicę wizualną. Razem z prostymi krawędziami oraz płaskim tyłem daje to spójną bryłę: efektowną od strony chłodzenia i bardzo czystą od strony ekranu.

Chłodzenie cieczą, które faktycznie ma pompkę

Chlodzenie REDMAGIC_11_PRO
resize icon

AquaCore to najciekawszy element całej konstrukcji. W zamkniętych kanałach krąży chłodziwo napędzane miniaturową pompką piezoelektryczną. Obok pracują komora parowa, wentylator i warstwy materiałów przekazujących ciepło. Nie jest to zatem sama komora parowa opisana efektownym hasłem „liquid cooling”. Telefon ma aktywny obieg cieczy, którego działanie można obserwować przez tył obudowy.

Określenie „chłodzenie wodne” jest tutaj wygodnym skrótem, ale technicznie chodzi o płyn fluorowany. Według producenta nie przewodzi on prądu. Z kolei Liquid Metal 3.0 stanowi osobny element układu odpowiedzialny za przekazywanie ciepła - nie jest cieczą krążącą w widocznym obiegu. Wentylator osiąga deklarowane 24 tysiące obr./min, a komora parowa ma powierzchnię 13116 mm². Taka konstrukcja służy odprowadzaniu ciepła i ograniczaniu spadków wydajności przy długim obciążeniu. Niestety nie przekłada się to na chłodniejszą obudowę. Ciepło nadal musi trafić do otoczenia, a wirujący wentylator pozostaje źródłem dużego hałasu (ok. 46 dBA przy mierniku oddalonym o 10 cm). Po wymagających testach boczne ramki smartfona są gorące, a tył bardzo ciepły. Niemniej jednak, samo chłodzenie faktycznie wpływa na różnice w wydajności. O tym jednak przeczytacie nieco niżej. 

EDMAGIC OS 11 - najważniejsze rzeczy dzieją się w menu

REDMAGIC 11 PRO_interfejs
resize icon

REDMAGIC 11 Pro startował z Androidem 16 i nakładką REDMAGIC OS 11. Zwykła część interfejsu zachowuje znajomy układ: pulpit, szufladę aplikacji, panel powiadomień, szybkie przełączniki i obsługę gestami. Gamingowy charakter można podkreślić motywami, ikonami oraz podświetleniem, ale wygląd da się też uspokoić. To istotne, bo telefon za 4999 zł musi nadawać się również do pracy, komunikatorów i załatwiania codziennych spraw. Efektowna animacja przy uruchamianiu gry nie zastąpi wygodnego systemu.

Najciekawszą częścią nakładki jest Game Space, czyli osobne centrum gier i ustawień. Dla poszczególnych tytułów można dobierać profile wydajności, ustawienia sterowania i obrazu, a podczas rozgrywki wywołać boczny panel z narzędziami. Są tu podgląd FPS oraz częstotliwości CPU i GPU, nagrywanie ekranu, obsługa triggerów i skróty do wybranych komunikatorów w oknach. Właśnie taki dostęp do ustawień ma sens: można dopasować telefon do konkretnej gry bez wychodzenia z niej przy każdej zmianie. Trzeba tylko poświęcić chwilę na poznanie poszczególnych opcji - możliwości jest sporo.

Słabszym punktem pozostaje dopracowanie opisów. Tu i ówdzie znajdziemy niezręczne i niepełne tłumaczenia, także we wtyczkach Game Space. Przy tak rozbudowanym menu to realny problem, bo użytkownik powinien rozumieć, co właśnie włącza. Jakość polskiej lokalizacji jest zasadniczo w porządku, chociaż też zdarzają się spore błędy lub zbyt duże słowa względem przewidzianych ramek i miejsc. Osobną wadą jest wsparcie: dla wersji europejskiej producent deklaruje raptem dwie duże aktualizacje Androida i pięć lat poprawek bezpieczeństwa od premiery. Jak na sprzęt z takim zapasem mocy dwie generacje systemu pozostawiają niedosyt.

Gaming - triggery, chłodzenie i znacznie większa kontrola

Game Mode
resize icon

W PUBG Mobile można korzystać z trybu 120 FPS przy ustawieniach Smooth, natomiast w Genshin Impact celować w 60 FPS przy najwyższej jakości grafiki. Duże znaczenie ma tutaj chłodzenie AquaCore: pompowany obieg cieczy współpracuje z komorą parową, materiałem Liquid Metal 3.0 i wentylatorem osiągającym do 24000 obr./min. Taki zestaw pomaga odprowadzać ciepło podczas dłuższych sesji, choć przy agresywnych ustawieniach obudowa nadal potrafi mocno się nagrzewać.

Game Space pozwala dopasować ustawienia osobno do każdej gry. Profile Eco i Balance ograniczają zużycie energii, natomiast Rise stawia na wydajność. Podczas rozgrywki można wywołać boczny panel, sprawdzić FPS oraz częstotliwości CPU i GPU, zmienić ustawienia wentylatora czy czułość dotyku. Jest też regulowana ochrona przed przypadkowym naciskaniem krawędzi ekranu, przydatna przy mocniejszym chwycie telefonu w poziomie.

resize icon

Największą różnicę w sterowaniu robią dwa pojemnościowe triggery z próbkowaniem 520 Hz. W strzelance można przypisać im celowanie i strzał, zostawiając kciukom ruch oraz obracanie kamery. Konfiguracja obejmuje także podtrzymywanie ekranowego przycisku do ponownego dotknięcia triggera, uruchamianie dwóch akcji jednocześnie oraz osobne czynności przy dotknięciu i puszczeniu pola. Czułość obu triggerów reguluje się niezależnie, można włączyć reakcję wibracyjną i zapisać do pięciu profili sterowania. Obsługiwane jest również granie w pionie.

Wśród dodatków znajdziemy kilka naprawdę ciekawych rozwiązań. Motion Control przypisuje ekranowe komendy do przechylenia lub uniesienia telefonu, a Screen Extraction pokazuje wybrany fragment obrazu w pływającym oknie. Pozwala to umieścić podgląd minimapy albo licznika w wygodniejszym miejscu. Są również filtry rozjaśniające ciemne sceny, dodatkowy celownik i korektor dźwięku, którym można uwydatnić choćby odgłosy kroków. Dostępność części funkcji zależy od gry i wersji oprogramowania.

REDMAGIC 11 Pro_1
resize icon

Układ RedCore R4 odpowiada za skalowanie obrazu oraz Frame Rate Boost, podnoszący prezentowany klatkaż w zgodnych grach do 120 FPS. Interpolacja nie zwiększa jednak liczby klatek obliczanych przez silnik. Może poprawić wizualną płynność, ale dokłada również ryzyko artefaktów, smużenia i większego opóźnienia. W rywalizacji sieciowej lepiej więc stawiać na wysoki natywny klatkaż i szybką reakcję na sterowanie. Sam ekran 144 Hz nie wymusi takiej płynności w każdej grze. Jest jeszcze appka Gravity X pozwalająca mapować pada, klawiaturę i mysz na ekranowe przyciski, także w tytułach z ograniczoną obsługą kontrolerów. Przez USB-C z DisplayPort podłączymy monitor lub telewizor, a aplikacja desktopowa umożliwia przesyłanie obrazu do Windowsa po przewodzie albo przez Wi-Fi. Można więc przygotować całkiem rozbudowane stanowisko do mobilnego grania, z większym ekranem i wybranym sposobem sterowania.

REDMAGIC korzysta ze głośników stereo. Dolny z nich współpracuje z mniejszym przetwornikiem przy górnej krawędzi ekranu, pełniącym również funkcję słuchawki do rozmów. Układ jest asymetryczny, gra całkiem nieźle, chociaż nieco płasko. No i brakuje więcej basu. Na rynku znajdziemy telefony, które bez żadnych wątpliwości grają lepiej. Dźwięk nie należy więc do najmocniejszych argumentów tego modelu na tle drogich smartfonów. Cieszy za to klasyczne złącze jack 3,5 mm. Można podłączyć przewodowe słuchawki bez przejściówki, co w urządzeniu do grania nadal jest bardzo praktycznym dodatkiem. 

Poza grami przydają się również NFC z obsługą Google Pay, szybki, ultradźwiękowy czytnik linii papilarnych i nadajnik podczerwieni do sterowania zgodnymi urządzeniami. Są dwa miejsca na nanoSIM, ale brakuje eSIM (to mnie totalnie zaskoczyło, aż niedorzeczne dzisiaj). Codzienny kompromis stanowią również gabaryty: 230 g, szeroka obudowa i kanciaste boki utrudniają obsługę jedną ręką. To konstrukcja, w której pierwszeństwo dostały duży ekran i chwyt w poziomie. Za to płaski tył bez wystającej wyspy aparatów dobrze pasuje do korzystania na biurku i montażu w kontrolerze. 

Bateria 7500 mAh ma znaczenie również po wyłączeniu gry

telefon
resize icon

Duży akumulator jest jednym z najmocniejszych elementów REDMAGIC-a. Pojemność 7500 mAh daje spory zapas na multimedia i zwykłe aplikacje. Bez większego problemu osiągałem jakieś dwa dni mieszanego użytkowania. Przekładajac to na liczby, jakoś ponad 20 godzin w zbiorczym teście multimediów i przeglądania internetu po WiFi i sieci LTE. Przy wymagających grach, wysokiej jasności i mocnym profilu wydajności zużycie energii było większe, ale smartfon i tak wystarczał na ponad 6h odpalonego ekranu. 

Ładowanie osiąga deklarowane 80W przewodowo i do 80W bezprzewodowo. Dołączony zasilacz pozwolił przejść od 1% do 100% w 55 minut, a po pół godziny telefon miał 71%. Jak na tak duży akumulator to sprawne uzupełnianie energii, choć na rynku są szybsze konstrukcje. Nie zmienia to faktu, że bateria daje radę i raczej nie będziemy mogli na to narzekać. 

Dla osoby grającej długo przy biurku jeszcze ważniejsza może być funkcja Charge Separation, czyli bypass charging. Po jej włączeniu telefon pobiera energię z ładowarki do zasilania podzespołów bez jednoczesnego ładowania akumulatora. Ogranicza to dodatkowe ciepło związane z ładowaniem i pozwala uniknąć ciągłego doładowywania baterii podczas sesji. Są też ustawienia limitu naładowania i możliwość wyłączenia szybkiego ładowania. To praktyczne narzędzia dla kogoś, kto zamierza korzystać z tego telefonu przez kilka lat.

Wydajność jest zachwycająca

wydajnosc
resize icon

Snapdragon 8 Elite Gen 5, Adreno 840, 16 GB RAM LPDDR5T i szybka pamięć UFS 4.1 Pro tworzą zestaw z dużym zapasem mocy. W moim teście AnTuTu 12.0.3 REDMAGIC 11 Pro uzyskał 4262217 punktów, z czego 1224979 przypadło na CPU, a 1509154 na GPU. Geekbench 7.1.0 pokazał z kolei 3132 punkty dla pojedynczego rdzenia i 8033 dla wielu rdzeni. Pamięć zasługuje na uwagę, ale również na uczciwe przedstawienie dwóch różnych pomiarów. AnTuTu Storage raportuje ponad 4,1 GB/s odczytu i blisko 3,8 GB/s zapisu sekwencyjnego, podczas gdy CPDT przy pliku 1 GB pokazuje odpowiednio 1,79 i 1,16 GB/s. Szybki odczyt i zapis przydają się przy przenoszeniu dużych plików, instalowaniu gier i aktualizacjach. Czas ładowania konkretnej gry zależy jednak również od procesora, dekompresji i samego silnika.

W PCMark Work 3.1 uzyskałem 26552 punkty, czyli wynik zestawu zadań obejmującego przeglądanie stron, pracę z tekstem, obróbkę zdjęć, wideo i danych. W tej krótkiej próbie wykres raportowanej temperatury utrzymywał się w okolicach 37-38°C. W AnTuTu wykres monitorowania wzrósł natomiast z 35 do 46°C, a osobny ekran po próbie pokazywał 45°C dla baterii i 48,6°C dla CPU. Taki wynik bardzo dobrze wypada na tle wyników choćby Galaxy S26 Ultra - 19535 punktów oraz POCO F9 Ultra z rezultatem 21033 punktów. To odpowiednio około 36% i 26% więcej punktów w zadaniach obejmujących przeglądanie internetu, pracę z tekstem, edycję zdjęć i wideo oraz przetwarzanie danych.

Przy 3DMarku trzeba dodatkowo uwzględnić istotne zastrzeżenie. 9 kwietnia 2026 roku UL Solutions wykluczyło REDMAGIC-a 11 Pro i 11 Pro+ z rankingów, ponieważ telefony rozpoznawały aplikację i zmieniały zachowanie. Publiczny benchmark dawał w testach UL wyniki nawet o 24% wyższe niż identyczna próba pod zmienioną nazwą. Dlatego moje 2869 punktów w Steel Nomad Light oraz 1473 w Solar Bay Extreme traktuję wyłącznie poglądowo. 

Aparat to najsłabszy element zestawu, ale to nie jest smartfon fotograficzny

REDMAGIC 11 PRO_aparat
resize icon

Główny aparat 50 Mpix z OIS, ultraszeroki kąt 50 Mpix i dodatkowy moduł 2 Mpix niestety nie składają się na wszechstronne zaplecze fotograficzne. Brakuje teleobiektywu, a kamera do selfie schowana pod ekranem ma fatalną jakość. Niekiedy bardzo przekłamuje kolory, przesadnie wygładza twarze, ma też tendencje do nadmiernego wyostrzania - w zależności od ilości światła i warunków w jakich robimy zdjęcie. Ogólnie rzecz biorąc po prostu jest, bo jest, ale niczego dobrego z niej nie wyciągniemy. Zauważyłem też spore problemy ze szczegółowością, zakresem dynamicznym i jakością ultraszerokiego kąta. Nagrywane wideo w 4K/60 lub nawet 8K/30 jest w porządku, chociaż brakowało mi lepszej stabilizacji obrazu, szczególnie gdy szedłem przed siebie. Zapraszam niżej do galerii wybranych zdjęć, a także na TikToka, gdzie zobaczycie więcej przykładowych ujęć i wideo. 

Przy 4999 zł nie wystarczy jednak powiedzieć, że „przecież to telefon do grania”. Gracz też robi zdjęcia, nagrywa rodzinę i prowadzi wideorozmowy. Podobnie trudno przemilczeć brak eSIM oraz Wi-Fi 7. Certyfikat IPX8 potwierdza z kolei odporność na wodę, ale nie podaje klasy pyłoszczelności - litera X ma tutaj znaczenie, mimo zapewnień producenta o zabezpieczeniu konstrukcji przed kurzem. Wsparcie obejmuje dwie duże aktualizacje Androida i pięć lat poprawek bezpieczeństwa od globalnej premiery. Ponieważ 11 Pro debiutował w 2025 roku, późniejsze wejście do polskiej dystrybucji nie uruchamia tego okresu od nowa.

Czy warto kupić REDMAGIC 11 Pro Subzero?

Triggery, aktywne chłodzenie, bypass charging i obsługa zewnętrznego sterowania wynikają z jednej koncepcji: telefon ma służyć do długiego, wymagającego grania. Właśnie za tę specjalizację płaci się w REDMAGIC-u.

Za 4999 zł dostajemy jednak konkretnie wyspecjalizowane urządzenie. Kto gra sporadycznie, a od drogiego telefonu oczekuje przede wszystkim dobrych zdjęć i długiego wsparcia, będzie musiał zaakceptować zbyt wiele ustępstw. Warto też sprawdzić konkretną ofertę: w polskich sklepach w tej samej cenie pojawiają się pakiety z kontrolerem, dodatkowym coolerem i etui, co może być ciekawym kompromisem. Jeżeli dużo gracie na telefonie i zależy Wam na absolutnie topowej wydajności (w dodatku utrzymywanej przez cały czas na stabilnym poziomie), to niniejszy telefon będzie dobrym rozwiązaniem. W przeciwnym wypadku warto go rozważyć, jak troszkę stanieje, bo aparat dostarcza tutaj zbyt wielu kompromisów. 

Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł

Atuty

  • Nietypowy, rozbudowany układ chłodzenia z obiegiem cieczy i aktywnym wentylatorem
  • Boczne triggery i rozbudowane profile dla graczy
  • Znakomity Ekran AMOLED 144 Hz bez otworu na aparat oraz całkowicie płaski tył
  • Bateria 7500 mAh, bypass charging i ładowanie do 80W po kablu oraz bezprzewodowo
  • Wyjście obrazu przez USB-C, mapowanie sterowania i jack 3,5 mm to ogromne atuty
  • Ładowarka, etui i folia ochronna na ekran w zestawie
  • Elegancki, mocno gamingowy wygląd, który może się podobać. Tył jest piękny i błyszczący, chociaż szybko zbiera odciski palców
  • Bezkompromisowa wydajność w grach

Wady

  • Ograniczone zaplecze fotograficzne, brak teleobiektywu i bardzo przeciętna kamera pod ekranem.
  • Dość wysoka cena
  • Tylko dwie duże aktualizacje Androida
  • Brak eSIM i Wi-Fi 7 w telefonie tej klasy, to jednak spore niedopatrzenie (szczególnie eSIM)
  • Masa 230 g i duże, kanciaste gabaryty (ale plusem jest to, że nie ma wypukłej wyspy z aparatami)
  • Dość głośny, gdy odpalimy wentylator na maksa, no ale 24000 obrotów na minutę robi swoje

REDMAGIC 11 Pro Subzero wyróżnia się pierwszym na świecie pompowanym obiegiem cieczy w smartfonie, haptycznymi triggerami, zasilaniem z pominięciem ładowania baterii, bezkompromisową wydajnością i ekranem z ukrytym otworem na aparat. To spójny zestaw dla mobilnego gracza, ale przy cenie 4999 zł słabsze zaplecze fotograficzne i krótsze wsparcie systemowe pozostają poważnymi kompromisami. Ostateczna nota zależy więc od tego, w jaki sposób podejdziemy do zakupu. Jeżeli szukacie telefonu typowo pod granie i zaakceptujecie wszystkie jego minusy, to będzie jeden z najlepszych, dostępnych dziś na rynku wyborów.

8,0
Maciej Zabłocki Strona autora
Swoją przygodę z recenzowaniem gier rozpoczął w 2005 roku. Z wykształcenia dziennikarz, ale zawodowo pracujący też w marketingu. Na PPE odpowiada głównie za testy sprzętów i dział tech. Gatunkowo uwielbia RPG, strategie i wyścigi. Uzależniony od codziennego czytania newsów i oglądania konferencji.
cropper