Kingdom Hearts Collection [I-III] - recenzja zestawu. Wielka kolekcja przed daniem głównym

Kingdom Hearts Collection [I-III] - recenzja i opinia o zestawie [PS5, Xbox, Switch2]. Wielka kolekcja

Wojciech Gruszczyk | Dzisiaj, 22:00
Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł

Jeszcze przed konkretną kampanią marketingową nowej przygody Sory, Square Enix przypominało graczom o wielkiej kolekcji. Jak jednak wygląd i działa zestaw Kingdom Hearts Collection [I-III] na Nintendo Switchu 2? Przeczytajcie naszą recenzję.

Square Enix przez lata regularnie dostarczało graczom kolejne odsłony Final Fantasy, rozwijając swoje najważniejsze marki i zapraszając fanów japońskich RPG do zupełnie nowych światów. W tym wszystkim nieco na dalszy plan zeszła jednak inna, równie wyjątkowa seria. Minęły już ponad cztery lata od zapowiedzi Kingdom Hearts IV, które po raz pierwszy pokazano w kwietniu 2022 roku. Od tamtej pory fani cierpliwie wypatrują kolejnej przygody Sory i choć Square Enix w ostatnich miesiącach przypomniało nam o grze za sprawą nowych materiałów, na premierę trzeba zaczekać przynajmniej do przyszłego roku. Zanim jednak rozpocznie się zupełnie nowy rozdział tej historii, japońska firma postanowiła przypomnieć graczom, od czego wszystko się zaczęło.

Dalsza część tekstu pod wideo

Pierwsze Kingdom Hearts zadebiutowało w marcu 2002 roku na PlayStation 2 i było jedną z najbardziej zaskakujących produkcji tamtego okresu. Square połączyło charakterystyczne elementy japońskich RPG z magicznym uniwersum Disneya, tworząc przygodę, która na papierze mogła wydawać się naprawdę dziwacznym eksperymentem. Z jednej strony otrzymaliśmy dynamiczne walki, rozwój postaci, rozbudowaną fabułę i bohaterów przypominających tych z Final Fantasy, a z drugiej możliwość spotkania Kaczora Donalda, Goofy’ego, Myszki Miki czy postaci znanych z najpopularniejszych animacji Disneya. To nietypowe połączenie okazało się ogromnym sukcesem, a historia Sory szybko zdobyła wiernych fanów. Kolejne odsłony rozwijały nie tylko system walki i możliwości bohaterów, ale przede wszystkim coraz bardziej skomplikowane uniwersum, które z czasem zaczęło żyć własnym życiem.

Przez ponad dwie dekady Kingdom Hearts doczekało się licznych kontynuacji, prequeli i pobocznych historii, a poznanie wszystkich wydarzeń stało się nie lada wyzwaniem nawet dla największych sympatyków marki. Dlatego recenzowany Kingdom Hearts Collection [I–III] jest świetną okazją, by przypomnieć sobie najważniejsze przygody... lub po raz pierwszy rozpocząć podróż przez światy Disneya i Pixara. Square Enix przygotowało ogromny zestaw, który niedawno trafił również na Nintendo Switcha 2, więc kolejny raz postanowiłem zmierzyć się z tym wyjątkowym IP.

O czym opowiada seria Kingdom Hearts?

Zanim jednak przejdę do opisywania swoich wrażeń z najnowszych wydań, w telegraficznym skrócie warto wspomnieć, czym tak naprawdę jest Kingdom Hearts. To niezwykłe połączenie japońskiej sztuki gatunku RPG z magicznym światem Disneya, w którym gracze wcielają się w Sorę, młodego bohatera posługującego się tajemniczą bronią zwaną Keyblade. Jego przygoda rozpoczyna się na Destiny Islands, gdzie spokojne życie zostaje brutalnie przerwane przez pojawienie się mrocznych istot nazywanych Heartless. Chłopak zostaje oddzielony od swoich przyjaciół, a następnie wyrusza w podróż, podczas której poznaje Kaczora Donalda i Goofy’ego. Ta nietypowa trójka przemierza kolejne światy, walczy z siłami ciemności i próbuje odkryć tajemnice zagrażające całemu uniwersum.

Square Enix lata temu dokonało czegoś naprawdę znakomitego. Twórcy połączyli różne światy należące do Disneya, by zaprosić graczy do widowiskowego RPG-a, który pozwala nie tylko spotykać kultowych bohaterów, ale również aktywnie uczestniczyć w wydarzeniach inspirowanych popularnymi animacjami. W Kingdom Hearts odwiedzamy między innymi światy Aladyna, Herkulesa, Małej Syrenki, Króla Lwa, Mulan czy Piotrusia Pana, a w nowszych odsłonach trafiamy także do uniwersów Toy Story, Potworów i spółki, Krainy lodu oraz Piratów z Karaibów. Każda taka podróż jest okazją do poznania nowych postaci, zmierzenia się z charakterystycznymi przeciwnikami i zobaczenia znanych historii z nieco innej perspektywy. Sora często zmienia swój wygląd, by dopasować się do odwiedzanego świata, a Donald i Goofy nieustannie towarzyszą mu podczas kolejnych przygód. Szczerze mówiąc nawet po latach nadal uważam, że to połączenie to jeden z największych atutów serii, ponieważ nadal trudno znaleźć drugą produkcję, która w podobny sposób wykorzystywałaby tak wiele rozpoznawalnych marek.

Nie będę jednak ukrywał: fabuła Kingdom Hearts jest naprawdę skomplikowana i momentami wręcz przesadnie rozbudowana. Ogrywam tę serię od lat i szczerze mówiąc, mam wrażenie, że twórcy z czasem przeładowali całe uniwersum wydarzeniami, postaciami oraz kolejnymi tajemnicami. Początkowo wszystko koncentruje się na przygodzie Sory i poszukiwaniu przyjaciół, ale później pojawiają się między innymi Organization XIII, Nobodies, dawni mistrzowie Keyblade, podróże w czasie oraz skomplikowane zależności między poszczególnymi bohaterami. Do tego dochodzi fakt, że gry poboczne są tutaj niezwykle istotne dla zrozumienia głównej historii, więc przeskoczenie bezpośrednio z pierwszego Kingdom Hearts do drugiego, a następnie trzeciego może wywołać spore zamieszanie. Nie chcę przez to napisać, że te opowieści są złe, ponieważ nie brakuje w niej świetnych momentów, wzruszających scen i interesujących zwrotów akcji... ale problem w tym wypadku polega raczej na tym, że Square Enix przez lata tak mocno rozbudowywało własną mitologię, że nawet najwierniejsi fani mają problem z wyłapaniem wszystkich niuansów.

Na szczęście posiadacze Nintendo Switchów 2 mogą teraz poznać niemal całą najważniejszą sagę w ramach jednego, ogromnego wydania. Kingdom Hearts Collection [I–III] składa się z trzech pakietów, które wspólnie oferują siedem grywalnych przygód, trzy materiały filmowe oraz dodatkową zawartość fabularną. Pierwszy zestaw, Kingdom Hearts HD 1.5 + 2.5 ReMIX, zawiera Kingdom Hearts Final Mix, Kingdom Hearts Re:Chain of Memories, Kingdom Hearts II Final Mix oraz Kingdom Hearts Birth by Sleep Final Mix, a także filmowe opracowania wydarzeń z Kingdom Hearts 358/2 Days i Kingdom Hearts Re:coded. Następnie otrzymujemy Kingdom Hearts HD 2.8 Final Chapter Prologue, w którym znalazły się Kingdom Hearts Dream Drop Distance HD, krótsza przygoda Kingdom Hearts 0.2 Birth by Sleep - A Fragmentary Passage oraz film Kingdom Hearts χ Back Cover. Całość zamyka Kingdom Hearts III wraz z rozszerzeniem Re Mind, rozwijającym wydarzenia związane z finałem wieloletniego konfliktu. To naprawdę potężny zestaw, który pozwala prześledzić rozwój serii od jej początków na PlayStation 2 aż po znacznie bardziej współczesną i widowiskową trzecią odsłonę.

Muszę jednak zaznaczyć bardzo istotny szczegół: nie wszystkie atrakcje są dostępne w pełni grywalnej formie. Kingdom Hearts 358/2 Days oraz Kingdom Hearts Re:coded pierwotnie ukazały się na Nintendo DS, ale w omawianej kolekcji ich historie poznajemy wyłącznie za sprawą odświeżonych przerywników filmowych. Podobnie Kingdom Hearts χ Back Cover jest osobnym filmem przybliżającym wydarzenia z odległej przeszłości uniwersum. Nie otrzymujemy więc dosłownie wszystkich gier Kingdom Hearts, ale zestaw zapewnia ogromną część najważniejszej historii i spokojnie wystarcza na ponad 150 godzin zabawy, nawet jeśli skupimy się przede wszystkim na głównych wątkach fabularnych. Dla nowych odbiorców jest to znakomita okazja, by rozpocząć przygodę z Sorą.

Gdzie tkwi magia Kingdom Hearts?

Pod względem gatunku Kingdom Hearts to dynamiczny RPG akcji z perspektywy trzeciej osoby i… jeszcze lata temu ten szczegół był ciekawy z powodu kontrastu względem turowych produkcji z serii Final Fantasy. Oczywiście dzisiaj sytuacja wygląda już zupełnie inaczej, ponieważ również najważniejsza marka Square Enix postawiła na bezpośrednią walkę, ale Kingdom Hearts nadal potrafi oczarować tym, jak sprawnie Japończycy połączyli elementy RPG z widowiskową akcją już ponad dwie dekady temu. Podczas starć korzystamy przede wszystkim z Keyblade’a, czyli charakterystycznej broni Sory, wyprowadzając kombinacje ciosów, atakując przeciwników w powietrzu, wykonując uniki i blokując nadchodzące uderzenia. Do dyspozycji otrzymujemy również magię, dzięki której możemy razić wrogów ogniem, lodem czy błyskawicami, a w trudniejszych momentach leczyć bohatera. Nie brakuje przy tym klasycznego rozwoju postaci, zdobywania doświadczenia, odblokowywania nowych zdolności oraz ulepszania ekwipunku. Całość uzupełniają efektowne ataki zespołowe i wymagające pojedynki z bossami - seria od lat potrafi oczarować kolorowymi, świetnie wyglądającymi pojedynkami.

W trakcie rozgrywki zauważyłem w zasadzie prostą, ale bardzo przyjemną rzecz - recenzowany Kingdom Hearts Collection [I–III] pozwala znakomicie prześledzić ewolucję całego systemu walki. Pierwsza odsłona jest zdecydowanie wolniejsza, momentami bardziej metodyczna, a jej mechaniki potrafią przypomnieć, że mamy do czynienia z produkcją sprzed ponad 20 lat. Kingdom Hearts II wyraźnie przyspiesza tempo i wprowadza Drive Forms, które pozwalają Sorze korzystać ze specjalnych form bojowych, natomiast Birth by Sleep oferuje Command Deck, zapewniający większą swobodę w dobieraniu umiejętności. Dream Drop Distance stawia na Flowmotion, dzięki któremu bohaterowie mogą błyskawicznie przemieszczać się po otoczeniu i wykonywać widowiskowe akrobacje, a Kingdom Hearts III rozwija te pomysły o przemiany Keyblade, potężne ataki inspirowane atrakcjami parków Disneya i jeszcze większą mobilność. Nie można też zapominać o podróżowaniu pomiędzy światami za pomocą Gummi Shipa, które wprowadza osobne sekwencje kosmicznych starć. Każda kolejna odsłona ma własny charakter, a choć nie wszystkie rozwiązania równie dobrze przetrwały próbę czasu, trudno odmówić twórcom pomysłowości w rozwijaniu rozgrywki.

Dla mnie jednak największym atutem Kingdom Hearts pozostaje coś zupełnie innego, a mianowicie możliwość przeżywania przygód u boku bohaterów znanych z najpopularniejszych produkcji Disneya i Pixara. Przez większość czasu Sorze towarzyszą Kaczor Donald i Goofy, którzy aktywnie wspierają go podczas walki, korzystają z własnych umiejętności i pomagają w najtrudniejszych starciach. Największa magia zaczyna się jednak wtedy, gdy odwiedzamy kolejne światy i do naszej drużyny dołączają ich mieszkańcy. W Piratach z Karaibów możemy walczyć u boku Jacka Sparrowa, w Agrabahu wspiera nas Aladyn, a w innych przygodach spotykamy między innymi bohaterów wspomnianych Potworów i spółki czy Toy Story. To właśnie takie momenty sprawiają, że Kingdom Hearts oferuje doświadczenie, którego próżno szukać w innych RPG-ach. Nawet po tylu latach możliwość uczestniczenia w przygodach ulubionych postaci, poznawania charakterystycznych lokacji i wspólnego pokonywania przeciwników potrafi wywołać ogromny uśmiech. Square Enix naprawdę znakomicie wykorzystało potencjał tych IP.

Trudno mi jednocześnie nie wspomnieć o jednym szczególe - seria Kingdom Hearts nadal nie oferuje polskiej lokalizacji, co od lat pozostaje problemem dla części graczy. Ja jednak tym razem spojrzałem na tę kwestię z nieco innej perspektywy, bo podczas moich sesji przed ekranem pojawiała się również młodsza publiczność z mojego domu, która błyskawicznie zainteresowała się przygodami Sory właśnie ze względu na obecność bohaterów Disneya. Widok Donalda, Goofy’ego czy postaci z ulubionych animacji wystarczył, by przyciągnąć ich uwagę, jednak kiedy rozpoczynały się rozmowy i ważniejsze wydarzenia fabularne, musiałem regularnie tłumaczyć dialogi oraz wyjaśniać, co właściwie dzieje się na ekranie. I właśnie wtedy jeszcze bardziej uświadomiłem sobie, jak wielka szkoda, że Square Enix przez tyle lat nie zdecydowało się na przygotowanie choćby polskich napisów. Kingdom Hearts ma przecież ogromny potencjał, by zainteresować również młodszych odbiorców, a bariera językowa niepotrzebnie utrudnia im poznanie tej wyjątkowej historii.

Jak Kingdom Hearts Collection [I–III] wygląda na Nintendo Switchu 2?

Recenzowany Kingdom Hearts Collection [I–III] jednocześnie doskonale pokazuje, jak wiele zmieniło się w branży gier na przestrzeni ostatnich dwóch dekad. Pierwsze Kingdom Hearts ma już ponad 20 lat i nie da się ukryć, że pod względem technologicznym produkcja wyraźnie odstaje od współczesnych standardów. Widać to przede wszystkim w prostej geometrii lokacji, ograniczonej szczegółowości otoczenia, mniej naturalnych animacjach czy modelach postaci, którym daleko do dzisiejszych możliwości sprzętowych. Jednocześnie charakterystyczna, kreskówkowa stylistyka  sprawia, że gra starzeje się zdecydowanie lepiej niż wiele realistycznych produkcji z tamtego okresu. Kolorowe światy, rozpoznawalni bohaterowie i baśniowa atmosfera nadal potrafią przyciągnąć uwagę, a po kilkunastu minutach łatwo przestać zwracać uwagę na techniczne ograniczenia.

Kingdom Hearts II prezentuje się już zauważalnie lepiej, szczególnie podczas widowiskowych starć, efektownych animacji i rozbudowanych scen fabularnych. Twórcy dysponowali większym doświadczeniem, co przełożyło się na atrakcyjniejsze lokacje, bardziej dynamiczną prezentację wydarzeń i lepsze wykorzystanie charakterystycznego stylu artystycznego. Nieco inaczej wygląda sytuacja w przypadku Birth by Sleep oraz Dream Drop Distance, ponieważ obie produkcje zdradzają swoje korzenie związane z konsolami przenośnymi. Największy skok jakościowy następuje oczywiście w Kingdom Hearts III, które pod względem wizualnym potrafi zachwycić nawet dzisiaj. Znacznie bardziej rozbudowane lokacje, efektowne oświetlenie, bogate efekty specjalne oraz świetnie odwzorowane postacie z animacji Pixara sprawiają, że momentami można odnieść wrażenie uczestniczenia w interaktywnym animowanym filmie.

Jednocześnie nie mogę napisać, że starsze odsłony Kingdom Hearts są brzydkie. Każda z tych produkcji ma własny charakter, a unikalna stylistyka skutecznie maskuje wiele ograniczeń. Trzeba jednak pamiętać, że Square Enix nie przygotowało pełnoprawnych remake’ów, lecz przeniosło na Nintendo Switcha 2 istniejące już remastery oraz nowsze odsłony serii. Nie otrzymujemy więc gruntownie przebudowanych lokacji, zupełnie nowych modeli postaci czy współczesnej oprawy we wszystkich częściach. Podejrzewam zresztą, że ze względu na skalę przedsięwzięcia i specyficzną popularność marki Square Enix nieprędko zdecyduje się na kompleksowe odtworzenie całej sagi od podstaw. Mimo wszystko Kingdom Hearts Collection [I–III] prezentuje się naprawdę dobrze… pod warunkiem że odpowiednio dostosujecie swoje oczekiwania. 

Jak Kingdom Hearts Collection [I–III] działa na Nintendo Switchu 2?

Square Enix zdecydowało się przenieść ogromny pakiet Kingdom Hearts na Nintendo Switcha 2, jednak odnoszę wrażenie, że przynajmniej część produkcji powinna zostać bardziej dopieszczona pod względem optymalizacji. Najlepiej wypadają zdecydowanie starsze odsłony, które oferują dokładnie taką jakość, jakiej można oczekiwać od współczesnego wydania klasycznych RPG-ów. Kingdom Hearts Final Mix, Re:Chain of Memories, Kingdom Hearts II Final Mix oraz Birth by Sleep Final Mix działają bardzo dobrze, zapewniając płynną rozgrywkę w 60 klatkach na sekundę. Podobnie prezentuje się Dream Drop Distance HD, które również nie sprawia większych problemów podczas zabawy. Gry dobrze radzą sobie zarówno na telewizorze, jak i w trybie przenośnym, a krótkie czasy ładowania dodatkowo poprawiają komfort podróżowania pomiędzy światami Disneya. Oczywiście podczas rozgrywki nadal czuć, że mamy do czynienia z produkcjami sprzed wielu lat. Niektóre animacje, sposób działania kamery czy rozwiązania związane ze sterowaniem potrafią przypomnieć o wieku poszczególnych odsłon, ale są to przede wszystkim ograniczenia oryginalnych gier, a nie problemy wynikające z możliwości Nintendo Switcha 2.

Sytuacja zaczyna się komplikować w przypadku Kingdom Hearts HD 2.8 Final Chapter Prologue, a konkretnie krótszej przygody 0.2 Birth by Sleep – A Fragmentary Passage. To znacznie bardziej zaawansowana technologicznie produkcja, która pod względem oprawy przypomina już trzecią odsłonę serii, ale niestety nie oferuje równie przewidywalnej płynności jak starsze części. Podczas bardziej widowiskowych starć i korzystania z efektownych zaklęć można zauważyć spadki liczby klatek. Nie są to problemy, które całkowicie odbierają przyjemność z zabawy, jednak trudno je zignorować, szczególnie gdy wcześniej spędziliśmy wiele godzin przy znakomicie działających klasykach. Chcę jednocześnie zaznaczyć, że w trybie przenośnym część tych niedoskonałości jest mniej odczuwalna.

Najwięcej uwag mam jednak do Kingdom Hearts III, które zdecydowanie nie wykorzystuje pełnego potencjału Nintendo Switcha 2. Zacznę od najważniejszego: gra nie oferuje stabilnych 60 klatek na sekundę, a płynność zmienia się w zależności od lokacji oraz intensywności wydarzeń na ekranie. Nie chcę jednak przesadnie krytykować tej wersji, ponieważ podczas mojej przygody spadki nie pojawiały się w każdej lokacji. Przez większość czasu mogłem komfortowo poznawać historię Sory, a ostatecznie sporadyczne problemy nie przeszkadzały mi w czerpaniu przyjemności z rozgrywki. Nie zmienia to jednak faktu, że od takiego wydania oczekiwałbym bardziej stabilnej rozgrywki… mam wrażenie, że możliwość zablokowania 30 klatek byłoby dla wielu graczy dobrą opcją. Twórcy jednak nie zdecydowali się na dodanie tej opcji. 

Czy warto wrócić do Kingdom Hearts?

Square Enix spełniło marzenie wielu fanów, ponieważ w końcu możemy zabrać niemal całą sagę Kingdom Hearts w dowolne miejsce i cieszyć się przygodami Sory bez konieczności korzystania z chmury - to ogromna zaleta nowego wydania. Trzeba jednak mieć świadomość, że nie otrzymujemy idealnie przygotowanych odświeżeń. Poszczególne produkcje mają już swoje lata, a nawet część remasterów zadebiutowała na rynku dawno temu, co wyraźnie widać w oprawie, animacjach i niektórych rozwiązaniach związanych z rozgrywką.

Trudno jednak nie docenić skali tego przedsięwzięcia, ponieważ Kingdom Hearts Collection [I–III] to gigantyczny zestaw, który może zapewnić nawet setki godzin zabawy. Otrzymujemy siedem grywalnych przygód, dodatkowe materiały filmowe i możliwość poznania niemal całej najważniejszej historii tego niezwykłego uniwersum. Choć od premiery pierwszej odsłony minęły już ponad dwie dekady, magia podróżowania po światach Disneya nadal działa, a widowiskowe starcia, świetna muzyka i spotkania z kultowymi bohaterami potrafią dostarczyć mnóstwo frajdy. Sam ponownie przekonałem się, dlaczego przed laty tak bardzo polubiłem tę serię, nawet jeśli dzisiaj niektóre jej rozwiązania potrafią już irytować. To nie jest najlepsze technicznie wydanie, jakie mogliśmy sobie wymarzyć, ale zdecydowanie jedna z najciekawszych kolekcji dla miłośników rozbudowanych RPG-ów na Nintendo Switchu 2.

Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł
Advertisement

Atuty

  • Ogromna zawartość zapewniająca nawet setki godzin zabawy,
  • Siedem grywalnych przygód i dodatkowe materiały filmowe,
  • Wyjątkowe połączenie światów Disneya i Pixara,
  • Dynamiczna walka i różnorodne mechaniki rozgrywki,
  • Świetna muzyka i niezapomniani bohaterowie,
  • Starsze odsłony działają bardzo dobrze,
  • Natywne wersje na Nintendo Switcha 2 - bez konieczności korzystania z chmury.

Wady

  • Problemy z płynnością w Kingdom Hearts III,
  • Starsze produkcje wyraźnie pokazują swój wiek,
  • Skomplikowana, momentami przesadnie rozbudowana fabuła,
  • Brak większych usprawnień graficznych i technicznych.

Kingdom Hearts Collection 1-3 to ogromny zestaw, który pozwala poznać niemal całą sagę Sory i ponownie zanurzyć się w niezwykłych światach Disneya oraz Pixara. Choć starsze odsłony wciąż potrafią zachwycić klimatem i rozgrywką, kolekcja pokazuje swój wiek, a problemy z płynnością Kingdom Hearts III pozostawiają pewien niedosyt. Zestaw zapewnia jednak setki godzin przygód i jak dla mnie możliwość zabrania ich w dowolne miejsce sprawia, że trudno nie docenić tej kolekcji.

8,0
Wojciech Gruszczyk Strona autora
Miał przyjść do redakcji zrobić kilka turniejów, ale cytując klasyka „został na dłużej”. Szybko wykazał się pracowitością, dzięki której wyrobił sobie pozycję w redakcji i zajmuje się różnymi tematami. Najchętniej przedstawia wiadomości ze świat gier, rozrywki i technologii oraz przygotowuje recenzje gier i sprzętu. Jeśli jest zadanie – Wojtek na pewno się z nim zmierzy. 
cropper