Dexter: Zmartwychwstanie (2025) - recenzja, opinia o 2. sezonie serialu [SkyShowtime]. Kryzys wieku średniego
Kilka lat po wydarzeniach pierwszego sezonu, Dexter i Harrison ugruntowali swoją pozycję w Nowym Jorku. Jeden jeździ uberem i, ekhem, wynosi śmieci, drugi za chwilę zasili szeregi tamtejszej policji. Kiedy w mieście pojawia się nowy morderca, Dexter szybko zaczyna się nim interesować. Nie on jest jednak jego największym problemem, a rozmazujący się przed oczami obraz, bóle mięśniowe i chroniczne zmęczenie. Tak. Dexter się starzeje.
Pierwszy sezon zaskakująco udanego wznowienia przygód ulubionego seryjnego mordercy świata zakończył się całkiem zgrabnie, choć widz od razu doskonale wiedział, że drugi po prostu musi powstać. Zbyt wiele rzeczy zostało nieodpowiedzialnych - New York Ripper dostał imię i nazwisko, ale wciąż znajdował się na wolności; entuzjasta damskich kucyków, Al (Eric Stonestreet), wymknął się Dexterowi (Michael C. Hall); czy Gigi (Emily Kimball) naprawdę jest tylko zwykłą, sympatyczną dziewczyną, czy może jej zainteresowanie Harrisonem nie jest wcale przypadkowe; czy koledzy z Miami Metro ruszą do Nowego Jorku dowiedzieć się, co dokładnie spotkało Batistę (David Zayas); co dalej z Charley (Uma Thurman)? Pytania można mnożyć i mnożyć. Tak więc materiału na drugi albo nawet o trzeci sezon nie brakowało. Teraz pytanie tylko, czy scenarzyści już pisząc pierwszy sezon mieli w głowie jakieś ciekawe pomysły na rozwinięcie tych potencjalnych wątków, czy rzeźbią na bieżąco. No i jak im to wyszło?!
Cóż, SkyShowtime pokazało nam przedpremierowo pierwsze dwa odcinki drugiego sezonu i... Mam mieszane uczucia. Z jednej strony, zatrudnienie do roli Rippera Briana Coxa to absolutny strzał w dychę i nie mogę się już doczekać aby zobaczyć jak rozwinie się jego historia, z drugiej jestem lekko zawiedziony wątkiem Ala, z trzeciej nie mam pojęcia co myśleć o "Mordercy z pięciu gmin" granym przez Dana Stevensa, z czwartej fascynuje mnie ta nowa odsłona naszego głównego bohatera, z piątej drażni tanie tworzenie dramy z niczego. Także tak. Jest o czym rozmawiać.
Dexter: Zmartwychwstanie (2025) - recenzja, opinia o 2. sezonie serialu [SkyShowtime]. Trzy lata później
Zacznijmy od naszego etatowego mordercy morderców. Dexter wciąż mieszka w tej samej suterenie i zarabia wożąc ludzi po mieście. Przez te trzy lata zdążył zabić pewnie z połowę aktywnych morderców w mieście, lecz jego życie jakby zatrzymało się w miejscu. Trochę to dziwne, bo tak jak rozumiem, że twórcy serialu chcą aby wszystko co ważne wydarzyło się przed kamerą, tak trochę to dziwne, że taki na przykład Al z pierwszego sezonu wciąż chodzi po ziemi. Patrząc na głównego bohatera, widz kompletnie nie czuje upływu czasu. Skok do przodu był jednak niezbędny z dwóch powodów. O drugim za chwilę, ale pierwszym jest fakt, że Dex jest już oficjalnie po pięćdziesiątce i nie może już robić wszystkich tych samych rzeczy, co w przeszłości. W pierwszym odcinku widzimy jak siłuje się z jedną ze swoich ofiar, ledwie dając jej radę, później prawie zasypia za kółkiem ze zmęczenia, a próbując przeczytać drobny druk na opakowaniu musi wyciągnąć je na długość ramienia, bo z bliska wszystko się rozmazuje. To jednak nie koniec. Zaczynają dręczyć go nieprzyjemne myśli - co zrobiłem ze swoim życiem, nikt nie wie nawet kim jestem, co po mnie zostanie - a na koniec odcinka kupuje sobie nową "brykę". Typowe objawy kryzysu wieku średniego. Rzecz w tym, że głupimi "zrywami spontanicznej młodości" większości ludzi będą raczej proste rzeczy - siłownia, połowę młodsza kochanka, Porsche. W przypadku pana Morgana może natomiast zrobić się dużo bardziej... Niebezpiecznie.
Z tym dziwnie pustym narracyjnie skokiem w czasie wiążą się i inne problemy, z których chyba największym jest Joey Quinn (Desmond Harrington). Tak, kolejny z dawnych kolegów Dextera przybywa do Nowego Jorku aby przekonać się na własne oczy, że ten wciąż żyje. Rzecz w tym, że sytuacja z Batistą wydarzyła się już trzy dobre lata temu, a on dopiero teraz przypomina sobie, że może warto byłoby sprawdzić, co tam się w tym Dużym Jabłku dzieje? Chyba, że scenarzyści szykują w związku z nim jakiś fajny zwrot akcji - może potrzebował tego czasu aby przygotować pułapkę, z której Dex nie da rady się wywinąć? Jego pierwsza interakcja z dawnym kolegą niby tego nie sugeruje, ale może właśnie dokładnie tak mamy pomyśleć? Z drugiej strony, w pierwszym sezonie też myślałem, że Batista jest sprytniejszy niż mi się z początku wydawało, a jak się to skończyło wszyscy wiemy. Tak więc pożyjemy, zobaczymy, ale na ten moment Quinn sprawia wrażenie dziwnie nieogarniętego i wyluzowanego - zwłaszcza biorąc pod uwagę, że dawno temu przyglądał się Dexterowi i w sumie odpuścił mu tylko dlatego, że tamten pomógł mu uniknąć więzienia. Naprawdę mam nadzieję, że scenarzyści wiedzą, co robią.
Dexter: Zmartwychwstanie (2025) - recenzja, opinia o 2. sezonie serialu [SkyShowtime]. Błękitni nie mogą poradzić sobie z jednym mordercą, a na horyzoncie już majaczy kolejny
Upływ czasu zdecydowanie daje się natomiast zauważyć i ma sens w stosunku do wątku policyjnego. Harrison (Jack Alcott) właśnie skończył akademię i zaczyna pracę w wydziale zabójstw, co otwiera cały las możliwych kierunków rozwoju fabuły i jego postaci. Oczywiście natychmiast znajduje się w ścisłym otoczeniu samej góry. Potencjał jest więc ogromny, a skoro do roli kapitana wzięli Bokeema Woodbine'a, to zapewne planują zrobić z niego względnie istotną postać ze sporą ilością scen dialogowych. Kroi nam się nowe Miami Metro! Najciekawiej wypada jednak sytuacja z New York Ripperem. Policja zna jego nazwisko, przesłuchiwali go tysiąc razy, próbowali na czymś go przyłapać, połączyć jego głos z próbkami głosu człowieka dzwoniącego do rodzin ofiar by je dręczyć. Nic się nie klei. Znajdujemy się więc w ekstremalnie ciekawej sytuacji, gdzie wszyscy wiedzą, z kim mają do czynienia, ale nie mogą z tym nic zrobić. Niby idealna sytuacja dla Dextera, ale z pewnych względów postanowił zostawić go dla policji - przecież to nie tak, że jeżdżący na wózku dziadek coś jeszcze komuś zrobi. Nie ma pośpiechu. Zastanawia mnie jak połączą jego postać z Dexem, jakiego rodzaju lustrem się stanie - czy będzie wyłącznie smutnym odzwierciedleniem tego, jak wygląda starość seryjnego mordercy, który nigdy nie został złapany, w zgodzie z głównym motywem tego sezonu, czy może showrunner, Clyde Phillips, pójdzie głębiej? Mamy w tym sezonie jeszcze jednego, dużego mordercę, znacznie młodszego od Coxa. Może jakaś paralela do życia rodzinnego w tego typu domach, zwłaszcza biorąc dodatkowo pod uwagę powrót Ala?
Sama postać Dana Stevensa na ten moment nie jest jeszcze zbyt ciekawa jako osoba, jako ktoś, kogo mamy okazję poznać, ale sam jej klimat, sama otoczka, robi wrażenie. Kojarzy się lekko z działającym w latach siedemdziesiątych w San Francisco Zodiakiem - informuje policję o swoich zamiarach z wyprzedzeniem, jest zimny, wyrachowany, a za cel obiera sobie przypadkowe osoby. "This is the Five Boroughs Killer speaking" wypowiedziane tym jego głębokim głosem zdecydowanie ma podobny klimat. Co ciekawe, jest on na tyle pewny siebie, że nie maskuje nawet swojego głosu, a morderstwa nagrywa na video. Skąd ta brawura? Tak samo widz dobrze zna jego tożsamość, ponieważ twórcy serialu w żaden sposób nie próbują nawet zasłonić jego twarzy ani niczego takiego. Mam nadzieję, że oznacza to, że w przyszłości część osób z głównej obsady będzie miała z nim kontakt, kompletnie nieświadomi tego, obok kogo właśnie stoją - w przeciwieństwie do widza przed telewizorem. Błagam, scenarzyści, nie zmarnujcie tego potencjału.
Pierwsze dwa odcinki drugiego sezonu "Dexter Zmartwychwstanie" to zdecydowanie za mało aby wydawać wyrok na cały serial, ale już nawet tylko tutaj Phillips i jego ekipa zasugerowali nam kilka potencjalnie interesujących wątków na ten sezon. New York Ripper już teraz przyciąga uwagę, postać Stevensa może sporo namieszać, osobiste wątki obu Morganów zapowiadają się ciekawie, nawet jeśli drama między nimi jest czasami lekko wymuszona i niepotrzebna, i tylko ten Quinn i charakter w jakim do serialu powraca Charley nie do końca mi leżą. Pozostaje wierzyć, że scenarzyści wiedzą, co robią. W przeszłości różnie z tym bywało, ale pierwszy sezon wyszedł im bardzo dobrze, więc jestem dobrej myśli.
Przeczytaj również
Komentarze (0)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych