One Piece: Grand Gourmet - recenzja i opinia o grze [Switch, PC, Mobile]. Restauracja pod piracką banderą
Od ponad dwudziestu lat gry na licencji One Piece uczą nas tego samego - Luffy bije, Zoro tnie, a my wciskamy przyciski w odpowiednim rytmie. Grand Gourmet z tym schematem zrywa i robi to bez fajerwerków. Zamiast bitew dostajemy kuchnię, kolejkę gości i klikanie, które potrafi wciągnąć.
Swój kod recenzencki otrzymałem od Bandai Namco kilka dni temu (wersja na Switcha 2) i spędziłem z grą wystarczająco dużo czasu, żeby wyrobić sobie zdanie na temat tego, co faktycznie dostajemy. I od razu uprzedzę, że nie jest to typowa gra akcji o Słomkowych Kapeluszach. To symulator restauracji od Kairosoft, studia, które od lat robi jedno i robi to dobrze. Tyle czy formuła znana z Game Dev Story albo Dungeon Village będzie smakować tak dobrze z tak dużym IP.
Zacznijmy jednak od początku. One Piece: Grand Gourmet ukaże się na Switchu, PC (poprzez Steam) oraz urządzeniach mobilnych (iOS oraz Android) już 23 października 2026 roku w cenie 89 złotych i jest to pierwszy sygnał, że mamy do czynienia z produkcją mniejszą, „kieszonkową”, a nie pełnoprawnym AAA z budżetem na poziomie World Seeker. Czy to wada? Niekoniecznie, ale warto mieć to z tyłu głowy.
Więcej niż tylko smażenie
Na papierze One Piece: Grand Gourmet brzmi jak kolejny tytuł o prowadzeniu restauracji w świecie piratów. W praktyce jest to jednak klasyczny symulator zarządzania z elementami eksploracji, który czerpie garściami z wcześniejszych dokonań Kairosoft - zwłaszcza z Dungeon Village i Cafeteria Nipponica. Wcielamy się w nowego członka załogi Baratie Number Two, drugiej filii legendarnej pływającej restauracji, którą zarządza Sanji. Naszym zadaniem jest nie tylko gotowanie, ale też rozbudowa lokalu, zarządzanie personelem i zdobywanie popularności wśród mieszkańców mórz.
Przyjmujemy zamówienia, serwujemy dania, zbieramy pieniądze i inwestujemy w nowe meble, sprzęt oraz - co najważniejsze - nowe przepisy. Te ostatnie odblokowujemy na kilka sposobów. Czasem wystarczy mieć odpowiednie składniki, innym razem trzeba spełnić zachciankę konkretnego klienta albo wysłać członka załogi na wyprawę. I to właśnie eksploracja jest tym elementem, który najbardziej odróżnia Grand Gourmet od typowego Diner Dash. Wysyłanie Luffy’ego czy Zoro po składniki to prosta, automatyczna mini-przygoda - postać wraca z łupem. Nie ma tu sterowania w czasie rzeczywistym ani walki. Ot, klikamy „wyślij” i czekamy. Dla jednych będzie to relaksujące, dla innych zbyt pasywne. Tę pętlę można przyrównać do starych przeglądarkowych gier o zarządzaniu restauracją - niskie stawki, zero stresu i mnóstwo klikania. Coś w tym jest, ale Kairosoft dorzuciło warstwę planowania, która sprawia, że nie jest to wyłącznie bezmyślne restockowanie.
System dań opiera się na kombinowaniu składników i tworzeniu zestawów. W miarę postępów odblokowujemy kolejne przepisy - od prostych onigiri po bardziej wymyślne potrawy inspirowane mocami Owoców Diabła. Z każdym zadaniem otrzymujemy doświadczenie, a te wpływa nie tyle na rozwój postaci, co rodzaj serwowanego jedzenia i odblokowywania nowych elementów wystroju. Z początku łatwo jest trafić w gusta gości, ale zadanie to z każdą godziną staje się coraz trudniejsze, zwłaszcza gdy zaczyna brakować nam zapasów, a postaci o różnych zachciankach przybywa.
I tu wychodzi jedna z największych zalet gry, jaką jest mnogość odniesień (fani mangi i anime będą mieli używanie). Rika’s Rice Ball, Water-Water Meat BBQ, Sea King Penne Gorgonzola - to nie są przypadkowe nazwy, a konkretne mrugnięcia okiem do wydarzeń z serii. GamerWK zauważyło, że właśnie takie drobiazgi sprawiają, iż gra nie jest tylko „Kairosoft w skórce One Piece”, ale czymś, co ma własną tożsamość.
Restauracja pod piracką banderą
Switch 2 to wciąż świeży sprzęt, więc każda gra, która wykorzystuje jego nowe możliwości, budzi ciekawość. Grand Gourmet obsługuje sterowanie Joy-Conami 2 w trybie myszy - i to nie jest tylko dodatek na papierze. W praktyce rzeczywiście można odłożyć pada na bok, położyć Joy-Con na stole i poruszać kursorem niczym w klasycznym RTS-ie. Czy to działa? Tak, ale mam pewne zastrzeżenia.
Po pierwsze, interfejs gry jest w dużej mierze przeniesiony z wersji mobilnej. I to widać - a raczej czuć. Gdyby nie podpowiedzi w rogach ekranu, którym przyciskiem dokonamy danej akcji, byłoby trudno się zorientować, co za co odpowiada. Na szczęście z biegiem czasu zaczynamy łapać o co w tym chodzi. Oczywiście równie dobrze możemy mazać palcem na ekranie, co często jest znacznie przyjemniejsze. Ikony są duże, dialogi zajmują sporo miejsca, ale czcionka momentami przypomina tę z gier free-to-play. Na małym ekranie w trybie przenośnym to nie przeszkadza. Na dużym telewizorze już tak i początkowo może drażnić.
Z czasem można się przyzwyczaić, zwłaszcza że sam pixel art jest na tyle urokliwy, iż przymyka się oko na te niedostatki. Ale jeśli ktoś oczekuje interfejsu zaprojektowanego od zera pod duży ekran, może poczuć lekki zawód. Sterowanie na dotykowym ekranie sprawdza się najlepiej przy zarządzaniu układem restauracji. Przeciąganie mebli, ustawianie stolików, rozmieszczanie dekoracji - wszystko to idzie sprawniej niż na standardowym padzie. I czasem najprostsze rozwiązania są najlepsze. Niemniej jest jednak jedna rzecz, o której trzeba wspomnieć.
Wszystkie wersje - łącznie z PC - są zablokowane na 30 klatkach na sekundę. Switch 2 w trybie zadokonanym oferuje obraz w 4K, a w trybie przenośnym w 1080p. Brzmi imponująco jak na grę 2D, prawda? I rzeczywiście, ostrość obrazu jest bardzo dobra. Dlatego też 30 FPS-ów w grze, w której większość czasu spędzamy na klikaniu menu i przesuwaniu ikonek nie jest dramatyczne. Problem pojawia się wtedy, gdy pomyślimy o pecetach - tam blokada 30 FPS nie ma żadnego uzasadnienia sprzętowego. To decyzja twórców i pewnie zirytuje część graczy. Jednak to, że One Piece: Grand Gourmet nie jest grą zręcznościową, różnica między mniejszym a wyższym klatkażem dla mnie osobiście jest nieodczuwalna. Płynność animacji w tym pięknym pixel-artowym świecie jest w zupełności wystarczająca.
Oprawa wizualna - pixel art, który robi robotę
Kairosoft słynie ze swojego charakterystycznego stylu graficznego - izometrycznego pixel artu z pastelowymi kolorami i lekko zarysowanymi proporcjami. W Grand Gourmet ten styl został dopasowany do świata One Piece i muszę przyznać, że pasuje jak ulał. Baratie wygląda jak wyjęte z gry z lat 90., ale w najlepszym tego słowa znaczeniu. Deski pokładu, beczki, falujące morze w tle - wszystko to zostało narysowane z dbałością o szczegóły, które docenią fani serii.
Największą atrakcją są jednak postacie. Ponad 400 bohaterów z uniwersum One Piece pojawia się w grze jako personel lub klienci. I nie są to tylko kolorowe zamienniki - każda postać ma własny, rozpoznawalny sprite, a wiele z nich odgrywa rolę w pomniejszych wydarzeniach fabularnych. Zobaczenie Luffy’ego pałaszującego kolejne porcje mięsa albo Nami narzekającej na ceny w menu to czysta przyjemność. To właśnie te interakcje - spokojne, humorystyczne, pozbawione epickiej stawki - są tym, co nadaje grze charakter. Nie ma tu miejsca na wielkie bitwy, ale jest na scenki, które w mandze i anime zawsze były jednym z najmocniejszych punktów.
Oczywiście, nie wszystko jest idealne. Niektóre animacje są dość sztywne, a przejścia między ekranami momentami przypominają raczej wczesne wersje mobilne niż dopracowaną produkcję konsolową. Ale biorąc pod uwagę budżet i gatunek, można chyba przymknąć na to oko. Pixel art jest spójny, czytelny i po prostu ładny. A to w tego typu grze liczy się bardziej niż fotorealistyczne tekstury. Zbierzmy to w konkretne punkty, bo recenzja bez podsumowania to jak zupa bez soli.
Czy warto zagrać w One Piece: Grand Gourmet?
One Piece: Grand Gourmet to gra, która nie próbuje być czymś, czym nie jest. To symulator restauracji w świecie piratów, zrobiony przez ludzi, którzy wiedzą, jak robić takie tytuły. Dla fana One Piece i Kairosoft to pozycja obowiązkowa - dostajemy dokładnie to, czego można było oczekiwać, plus garść smaczków, które wynoszą całość ponad przeciętność. Dla kogoś, kto szuka gry akcji o Słomkowych Kapeluszach, to może być rozczarowanie. Ale uczciwie - czy ktokolwiek spodziewał się Devil May Cry z Sanjim w roli głównej? Mogę z czystą przyjemnością stwierdzić jednak, że Switch 2 radzi sobie z tą grą bez problemu. 4K w trybie zadokowanym wygląda ostro, Joy-Con 2 w trybie myszy działa, a zastosowany pixel art wygląda po prostu ślicznie. Gdyby tylko interfejs został zaprojektowany z myślą o konsoli, a nie o telefonie, ocena byłaby wyższa.
Ocena - recenzja gry One Piece: Grand Gourmet
Atuty
- Klimat One Piece - ponad 400 postaci, mnóstwo easter eggów i smaczków dla fanów
- To nie jest gra, w której IP zostało przyklejone na siłę
- Prosta, ale wciągająca rozgrywka
- Rozbudowa restauracji i odblokowywanie nowych przepisów daje satysfakcję.
- Sterowanie dotykowe czy Joy-Conami 2 w trybie myszy działa i sprawia, że zarządzanie układem restauracji jest wygodniejsze
- Pixel art jest stylowy i czytelny
- Cena za grę jest uczciwa jak za kilkanaście godzin relaksującej zabawy
Wady
- Interfejs przeniesiony z urządzeń mobilnych - duże ikony i dialogi mogą irytować na dużym ekranie.
- Blokada 30 FPS-ów to nie tragedia, ale pozostawia niesmak
- Samouczki i porady są zbyt nachalne
- Powtarzalność - po kilku godzinach gra może stać się monotonna, zwłaszcza jeśli nie jesteśmy fanami gatunku
One Piece: Grand Gourmet to gra w sam raz na jesienny wieczór, kiedy chce się po prostu usiąść, poprowadzić biznes i pogotować w znanym fanom anime uniwersum.
Graliśmy na:
NS2
Przeczytaj również
Komentarze (0)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych