Nintendo Switch Sports Resort - recenzja i opinia o grze [Switch2]. Nintendo zaprasza do zabawy
Powtórzenie sukcesu jednego ze swoich największych komercyjnych hitów nie jest łatwym zadaniem, ale Japończycy po raz kolejny rzucają sobie rękawicę i zachęcają graczy do wstania z kanap. Nintendo Switch Sports Resort ma przywrócić magię sportowej rywalizacji, która przed laty podbiła serca milionów graczy. Czy jednak najnowsza odsłona serii rzeczywiście potrafi dostarczyć równie dużo emocji i czy warto zainteresować się tą produkcją? Przeczytajcie naszą recenzję.
Nintendo doskonale wie, jak stworzyć produkcję, która potrafi zainteresować miliony graczy, ale sukces Wii Sports był fenomenem na skalę całej branży. Gra zadebiutowała w 2006 roku wraz z konsolą Nintendo Wii i błyskawicznie stała się jednym z największych hitów w historii elektronicznej rozrywki. Sprzedaż na poziomie 82,9 mln egzemplarzy pozwoliła grze zająć czwarte miejsce w zestawieniu najlepiej sprzedających się produkcji wszech czasów. Wii Sports nie podbiło rynku za sprawą rozbudowanej grafiki, skomplikowanych mechanik czy ogromnej zawartości. Nintendo postawiło na zupełnie inny pomysł - chciało sprawić, by przed telewizorem mogli bawić się dosłownie wszyscy. Proste zasady, intuicyjne sterowanie ruchem i możliwość rywalizacji w takich dyscyplinach jak tenis, kręgle czy boks sprawiły, że po kontrolery sięgały nie tylko osoby regularnie grające na konsolach, ale również ich rodzice, dziadkowie i znajomi, którzy wcześniej nie interesowali się grami.
Nintendo próbowało później wielokrotnie powtórzyć ten sukces, ale historia pokazała, że nie jest to takie proste. W 2009 roku na rynku pojawiło się Wii Sports Resort, które zabrało graczy na wakacyjną wyspę Wuhu, rozbudowało zestaw dostępnych dyscyplin i wykorzystało możliwości Wii MotionPlus. Produkcja również odniosła ogromny sukces, jednak kolejne próby rozwijania formuły nie wywoływały już równie wielkiego poruszenia. Wii Sports Club na Wii U nie zdołało powtórzyć fenomenu poprzedników, a Nintendo Switch Sports z 2022 roku, choć znalazło sporą publiczność, nie stało się takim wydarzeniem jak pierwowzór. Japończycy doskonale zdają sobie jednak sprawę z potencjału tej marki i teraz ponownie próbują przekonać graczy, że wspólna sportowa rywalizacja przed telewizorem może zapewnić więcej emocji niż kolejny wysokobudżetowy hicior.
I po tej małej historii dotarliśmy do recenzowanego Nintendo Switch Sports Resort, czyli najnowszej odsłony serii, która ponownie zaprasza nas do zabawy, a jednocześnie próbuje rozwinąć sprawdzoną formułę. Twórcy przygotowali zestaw różnorodnych dyscyplin, wykorzystali możliwości kontrolerów Joy-Con 2 i postawili na wakacyjną atmosferę, która przed laty była jednym z największych atutów Wii Sports Resort. Czy jednak w czasach, gdy rynek gier wygląda zupełnie inaczej niż dwie dekady temu, Nintendo ma jeszcze szansę stworzyć kolejny globalny fenomen? Czy prostota i przystępność wystarczą, by ponownie przyciągnąć przed ekrany całe rodziny? Przez kilkanaście dni miałem okazję sprawdzać Nintendo Switch Sports Resort, poznać wszystkie konkurencje i chętnie podzielę się z Wami moimi spostrzeżeniami.
Proste założenia Nintendo Switch Sports Resort
Recenzowany Nintendo Switch Sports Resort to przede wszystkim zestaw sportowych minigier, które zostały przygotowane z myślą o wspólnej zabawie i zmaganiach. Nie znajdziemy tutaj rozbudowanej kampanii fabularnej czy skomplikowanych systemów, ponieważ Nintendo ponownie stawia na prostą, ale niezwykle skuteczną formułę. Wybieramy interesującą nas dyscyplinę, poznajemy podstawowe zasady i niemal natychmiast możemy rozpocząć zabawę. Muszę przyznać, że choć od premiery pierwszego Wii Sports minęło już niemal 20 lat, to właśnie rozgrywka ze znajomymi na jednej kanapie nadal zapewnia najwięcej emocji - nic nie zastąpi wspólnego śmiechu po nieudanym rzucie w kręglach, ekscytacji podczas zaciętej wymiany w tenisie czy satysfakcji z pokonania małożnki w ostatnich sekundach starcia. Oczywiście mamy 2026 rok, więc Nintendo przygotowało również możliwości rywalizacji przez Internet, dzięki czemu nie musimy ograniczać się wyłącznie do osób siedzących obok nas.
Największą siłą Nintendo Switch Sports Resort pozostaje jednak niesamowita przystępność, która od początku stanowiła fundament całej serii. Japończycy doskonale rozumieją, że nie każdy gracz spędził setki godzin z kontrolerem w dłoniach, dlatego poszczególne konkurencje zostały zaprojektowane w taki sposób, by praktycznie każdy mógł błyskawicznie opanować podstawy. Przed rozpoczęciem zabawy otrzymujemy krótkie instrukcje wyjaśniające najważniejsze założenia i uczymy się sterowania, a następnie możemy od razu sprawdzić zdobytą wiedzę w praktyce. Nie ma tutaj znaczenia, czy jesteśmy doświadczonymi graczami, dopiero rozpoczynamy przygodę z elektroniczną rozrywką, czy po prostu jesteśmy rodzicem, który chce spędzić trochę czasu ze swoim dzieckiem. Nintendo ponownie udowadnia, że najlepsza zabawa nie musi wymagać wielogodzinnej nauki… a wystarczy odrobina chęci.
Jednocześnie pragnę podkreślić już teraz jeden element: Nintendo Switch Sports Resort jest pierwszą odsłoną serii, która otrzymała polską lokalizację. Japończycy przygotowali rodzime napisy, dzięki czemu wszystkie najważniejsze informacje, zasady konkurencji i instrukcje możemy przeczytać po polsku. To bardzo dobra wiadomość szczególnie dla młodszych odbiorców oraz rodzin, które wcześniej mogły mieć problem ze zrozumieniem angielskich komunikatów. Oczywiście nawet bez znajomości języka trudno byłoby się tutaj pogubić, ponieważ Nintendo zadbało o wyjątkowo czytelne samouczki. Proste ilustracje i krótkie prezentacje ruchów często wystarczają, by od razu zrozumieć, co należy zrobić, a podczas moich testów za każdym razem przekonywałem się, że wystarczy dosłownie chwila, by opanować podstawy nowej konkurencji.
A czym właściwie możemy się tutaj zająć? Nintendo przygotowało 12 głównych dyscyplin, które oferują naprawdę różnorodne doświadczenia. Miłośnicy klasycznej sportowej rywalizacji mogą spróbować swoich sił w tenisie, tenisie stołowym, siatkówce, koszykówce, golfie czy kręglach, a osoby szukające bardziej bezpośrednich pojedynków otrzymują boks oraz łucznictwo, w którym liczy się przede wszystkim precyzja. Nie zabrakło również znacznie mniej typowych propozycji, takich jak siłowanie się na kciuki, które na pierwszy rzut oka może wyglądać niepozornie, ale uwierzcie mi na słowo… ta konkurencja potrafi wywołać sporo emocji. Z kolei jazda na deskorolce pozwala wykonywać rozmaite triki, a latanie samolotem i przemierzanie okolicznych wód na skuterze wodnym wprowadzają do zabawy nieco więcej swobody.
Nintendo Switch Sports Resort to nie tylko gra dla całych rodzin?
Grając w Nintendo Switch Sports Resort, miałem wrażenie, że Nintendo bardzo uważnie przeanalizowało opinie graczy i postanowiło odpowiedzieć na jeden z najczęściej powtarzających się zarzutów wobec podobnych produkcji. W ostatnich latach na rynku pojawiło się sporo tytułów, które największą frajdę zapewniają podczas wspólnej zabawy przed jednym ekranem, ale niekoniecznie mają wiele do zaoferowania osobom preferującym samotną rozgrywkę. Japończycy tym razem nie zapomnieli o samotnych wilkach czy też o graczach, którzy po prostu chcą solidnie potrenować przed kolejnym spotkaniem ze znajomymi. W recenzowanym Nintendo Switch Sports Resort ponownie odwiedzamy wyspę Wuhu, która zachwyca wakacyjną atmosferą, kolorowymi krajobrazami i charakterystycznym klimatem sportowego kurortu. Tym razem nie jest to jednak wyłącznie miejsce, w którym organizujemy kolejne zawody, ponieważ Nintendo przygotowało również całkiem przyjemną propozycję dla jednego gracza.
Jedną z najważniejszych nowości jest Korona Wyspy, czyli tryb pozwalający rywalizować z przeciwnikami sterowanymi przez sztuczną inteligencję. Na wyspie Wuhu spotykamy sportowców specjalizujących się w różnych konkurencjach, między innymi boksie, siatkówce, tenisie stołowym, łucznictwie czy nawet siłowaniu się na kciuki. Nie wszystkie dyscypliny otrzymały własnych mistrzów, ale w dziewięciu konkurencjach możemy stopniowo rozwijać swoje umiejętności i piąć się po kolejnych szczeblach rankingów. Zasady są bardzo proste: wybieramy interesujący nas sport, przystępujemy do kolejnych pojedynków, zdobywamy wyższe rangi i ostatecznie próbujemy pokonać najlepszych zawodników na wyspie. Po drodze czekają na nas coraz bardziej wymagający oponenci, w tym oczywiście mistrzowie. Nie jest to może najbardziej rozbudowany tryb kariery, jaki widziałem, ale świetnie spełnia swoje zadanie, ponieważ daje konkretny cel i zachęca do regularnego doskonalenia umiejętności. Standardowo początkowo poziom trudności nie jest szczególnie wyśrubowany - Nintendo kolejny raz wyraźnie chciało, aby również mniej doświadczeni gracze mogli bez większych problemów rozpocząć swoją przygodę, a dopiero później mierzyć się z trudniejszymi wyzwaniami. To oczywiście rozsądne podejście, które bardzo dobrze pasuje do charakteru całej produkcji.
Na tym jednak nie kończą się atrakcje, ponieważ Nintendo przygotowało również dodatkowe wyzwania, które potrafią w zabawny sposób zmienić zasady rozgrywki. Nie należy oczywiście oczekiwać kilkunastu zupełnie nowych sportów, ale niektóre warianty są na tyle pomysłowe, że trudno przejść obok nich obojętnie. Muszę na pewno wspomnieć o tenisie rozgrywanym z wykorzystaniem gigantycznej piłki czy kręglach, w których zamiast standardowych dziesięciu musimy przewrócić aż sto kręgli. Takie pomysły mogą wydawać się nieco absurdalne, ale właśnie w tym tkwi ich największy urok. W moim domu największą popularnością cieszyły się jednak rzuty za trzy punkty w koszykówce - to konkurencja, którą bardzo lubimy również w rzeczywistości, dlatego możliwość sprawdzenia swojej celności przed telewizorem okazała się wyjątkowo przyjemnym dodatkiem. Oczywiście wirtualne rzucanie nie zastąpi wizyty na prawdziwym boisku, ale jako forma rodzinnej rywalizacji sprawdza się znakomicie. Standardowo tego typu wyzwania skutecznie wydłużają czas spędzany z grą, ponieważ pozwalają spojrzeć na poszczególne sporty z nieco innej strony.
Nintendo postanowiło również znacznie lepiej wykorzystać samą wyspę Wuhu oraz możliwości kontrolerów Joy-Con 2, przygotowując aktywności, które nie koncentrują się na klasycznej sportowej rywalizacji, a zachęcają do... kooperacji. Jedną z moich ulubionych propozycji okazało się latanie niewielkim samolotem, którym możemy swobodnie przemierzać kolejne zakątki wyspy. Sterowanie jest bardzo intuicyjne, ponieważ wystarczy chwycić kontroler w jedną dłoń i odpowiednio nim poruszać, aby zmieniać kierunek lotu, przechylać maszynę czy wykonywać bardziej skomplikowane manewry. Nie chodzi jednak wyłącznie o podziwianie krajobrazów. Podczas lotu możemy trafiać w rozmieszczone na mapie balony, zdobywać punkty, a nawet możemy szukać wyznaczonych miejsc do fotografii. To bardzo prosta aktywność, ale właśnie dzięki wykorzystaniu sterowania ruchowego potrafi zapewnić zaskakująco dużo frajdy.
Z kolei młodsza część mojej rodziny szczególnie upodobała sobie jazdę na deskorolce, która pozwala przemierzać kręte drogi wyspy, wykonywać niewielkie triki i sprawdzać możliwości sterowania myszą w Joy-Conie 2. To dość nietypowe rozwiązanie, ale po krótkim przyzwyczajeniu się do sterowania potrafi sprawić sporo frajdy. Do dyspozycji otrzymujemy również skuter wodny, którym możemy przemierzać wody otaczające Wuhu, pokonywać przygotowane trasy i wykonywać skoki. Wszystkie trzy aktywności oferują dodatkowe zadania, dzięki którym eksploracja nie sprowadza się wyłącznie do bezcelowego przemieszczania się po mapie - możemy między innymi zbierać specjalne przedmioty, zaliczać niewielkie wyzwania czy odkrywać wspomniane fotografie prezentujące charakterystyczne miejsca na wyspie. Nie mogę jednak napisać, by ta dodatkowa zabawa była szczególnie rozbudowana, ale bardzo dobrze uzupełniają główne konkurencje. Podczas moich testów wielokrotnie zdarzało się, że po kilku pojedynkach w tenisie czy boksie chciałem odetchnąć i zachęcałem domowników do swobodnej eksploracji wyspy.
Jak się gra w Nintendo Switch Sports Resort?
Recenzowany Nintendo Switch Sports Resort oferuje naprawdę różnorodny zestaw konkurencji, choć oczywiście nie wszystkie dyscypliny zapewniają równie dużo emocji. To zresztą charakterystyczna cecha całej serii, bo mam wrażenie, że każdy gracz ma swoje ulubione aktywności i niekoniecznie musi dobrze bawić się podczas wszystkich dostępnych zawodów. Po kilkunastu dniach spędzonych z najnowszą produkcją Nintendo mogę jednak śmiało stwierdzić, że Japończycy przygotowali na tyle zróżnicowaną ofertę, że praktycznie każdy powinien znaleźć tutaj coś dla siebie. Najlepszym przykładem jest moja rodzina, ponieważ aktualnie największe emocje w naszym domu wzbudza… siłowanie się na kciuki! Od lat gramy z dzieciakami w popularne „kciukery”, więc możliwość przeniesienia tej zabawy na ekran telewizora okazała się strzałem w dziesiątkę. Zasady są banalnie proste, ale Nintendo zadbało o kilka dodatkowych mechanik, które sprawiają, że pojedynki nie sprowadzają się wyłącznie do chaotycznego naciskania przycisków. Możemy odpowiednio wyczekiwać ruchów przeciwnika, próbować go przechytrzyć, a nawet „ładować” swojego kciuka, by w odpowiednim momencie wyprowadzić potężny atak. Całość jest niezwykle intuicyjna, a jednocześnie potrafi wywołać mnóstwo śmiechu, szczególnie gdy pozornie przegrany pojedynek kończy się niespodziewanym zwycięstwem. Nie spodziewałem się, że właśnie ta niepozorna konkurencja stanie się jednym z największych hitów naszych rodzinnych spotkań.
Osobiście szczególnie upodobałem sobie łucznictwo, które okazało się jedną z moich ulubionych dyscyplin w całej grze. Od dawna interesuję się tym sportem i od kilku lat próbuję znaleźć czas, by w końcu nauczyć się strzelać z prawdziwego łuku, więc możliwość sprawdzenia swoich umiejętności w wirtualnym wydaniu od razu przyciągnęła moją uwagę. Nintendo bardzo dobrze wykorzystało tutaj sterowanie ruchowe, ponieważ musimy odpowiednio ustawić kontrolery, wycelować i wypuścić strzałę we właściwym momencie. Nie wystarczy jednak skierować łuku w środek tarczy i liczyć na idealny wynik. Trzeba również uwzględniać wiatr, który potrafi zmienić tor lotu strzały i sprawić, że nawet potencjalnie znakomicie wymierzony strzał nie trafi dokładnie tam, gdzie planowaliśmy. Bardzo podoba mi się to, że łucznictwo wymaga cierpliwości, skupienia i precyzji, a jednocześnie pozostaje na tyle przystępne, że nawet mniej doświadczeni gracze mogą szybko opanować podstawy. To jedna z tych konkurencji, do których regularnie wracałem również wtedy, gdy nie miałem akurat z kim rywalizować.
Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie również boks, przede wszystkim ze względu na znakomite wykorzystanie możliwości kontrolerów Joy-Con 2. Muszę przyznać, że nie spodziewałem się aż tak precyzyjnego odczytywania ruchów, szczególnie że pamiętam jeszcze czasy pierwszego Wii Sports, w którym pojedynki potrafiły zamienić się w chaotyczne wymachiwanie rękami. Tym razem Nintendo przygotowało znacznie bardziej dopracowany system, który pozwala świadomie wyprowadzać ciosy na różnych wysokościach, blokować ataki przeciwnika i wykonywać uniki poprzez odpowiednie wychylanie się. Gra naprawdę dobrze interpretuje nasze gesty, dzięki czemu mamy poczucie, że kolejne akcje wynikają z własnych decyzji, a nie przypadkowych ruchów kontrolerami. W 2026 roku nie wystarczy bezmyślnie machać rękami, ponieważ odpowiednie wyczucie kolejnych ruchów przeciwnika i wyprowadzenia własnego ciosu mają tutaj duże znaczenie. Dzięki temu boks potrafi być zaskakująco emocjonujący, a podczas bardziej wyrównanych pojedynków naprawdę można się zmęczyć. To świetny przykład tego, jak bardzo technologia sterowania ruchem rozwinęła się od czasów Nintendo Wii.
Podobne wrażenia towarzyszyły mi podczas zabawy w kręgle oraz golfa, ponieważ w obu dyscyplinach precyzja sterowania ruchem robi naprawdę duże wrażenie. W przypadku kręgli wystarczy odpowiednio wykonać zamach, kontrolować ustawienie nadgarstka i wypuścić kulę we właściwym momencie, by niemal natychmiast zobaczyć efekt naszych działań. W tym wypadku nawet niewielka zmiana ruchu potrafi wpłynąć na tor kuli, dlatego z czasem zaczynamy świadomie eksperymentować z siłą oraz kierunkiem rzutu. Golf również znakomicie wykorzystuje możliwości Joy-Conów 2 - możemy delikatnie poruszyć dłonią, by wykonać subtelne uderzenie, albo zdecydować się na mocniejszy zamach, próbując posłać piłeczkę na większą odległość. Musze tutaj podkreślić, że gra potrafi odczytywać również niewielkie ruchy, dzięki czemu kontrolowanie siły uderzenia jest bardzo naturalne.
Na liście znalazły się także nieco bardziej rozbudowane konkurencje, w których nie wystarczy opanować jednego podstawowego ruchu. Koszykówka wymaga od nas wykonywania kilku różnych czynności, ponieważ podczas meczu musimy kozłować, podawać, rzucać do kosza i blokować próby przeciwników. Samo kozłowanie odwzorowujemy poprzez poruszanie dłonią w górę i w dół, natomiast pozostałe akcje wymagają odpowiedniego wyczucia czasu i wykonania właściwego gestu. Nintendo nie zdecydowało się na zapewnienie pełnej swobody poruszania się po boisku, więc nie kontrolujemy koszykarza za pomocą gałki analogowej, ale w praktyce nie przeszkadzało mi to w czerpaniu przyjemności z rozgrywki. Twórcy skoncentrowali się na najważniejszych elementach koszykówki i przedstawili je w bardzo przystępnej formie. Podobnie wygląda sytuacja z siatkówką, gdzie musimy odpowiednio serwować, odbierać piłkę, wystawiać ją partnerowi i kończyć akcje mocnymi atakami. Tutaj również świetnie czuć precyzję Joy-Conów 2, ponieważ odpowiednie ruchy ręką są sprawnie interpretowane przez grę, a kolejne wymiany potrafią być naprawdę widowiskowe.
Nie mogło oczywiście zabraknąć tenisa oraz tenisa stołowego, czyli dwóch dyscyplin, które od lat świetnie sprawdzają się w produkcjach wykorzystujących sterowanie ruchem. Zdecydowanie bardziej przypadł mi do gustu tenis stołowy... co zapewne było spowodowane prostą sytuacją - klasyczny tenis miałem już okazję sprawdzać w naprawdę wielu grach. W przypadku ping-ponga Nintendo znakomicie odwzorowało subtelne ruchy dłoni, dzięki czemu możemy świadomie kontrolować kierunek uderzenia, wpływać na rotację piłeczki i próbować zaskakiwać przeciwnika bardziej wymagającymi zagraniami. Szczególnie podoba mi się to, że nie musimy wykonywać przesadnie mocnych gestów, ponieważ czasami wystarczy delikatnie obrócić nadgarstek, by nadać piłeczce odpowiedni kierunek. Z czasem zaczynamy również coraz lepiej reagować na zagrania rywala, przewidywać tor lotu piłeczki i wykorzystywać momenty, w których przeciwnik nie zdąży odpowiednio się ustawić. To jedna z najbardziej satysfakcjonujących konkurencji pod względem samego sterowania, ponieważ naprawdę czuć, że nasze umiejętności mają bezpośredni wpływ na przebieg kolejnych wymian.
I to jest dobry moment, by podkreślić jeden ważny szczegół. Recenzowany Nintendo Switch Sports Resort oferuje całkiem przyjemny zestaw atrakcji dla jednego gracza, ale jego największa siła nadal ujawnia się podczas wspólnej zabawy. Możemy rywalizować przez Internet, mierzyć się z kolejnymi przeciwnikami i sprawdzać swoje umiejętności w różnych konkurencjach, a Korona Wyspy daje dodatkowy powód, by regularnie wracać na produkcji. Nie zmienia to jednak faktu, że podczas testów zdecydowanie najlepiej bawiłem się wtedy, gdy mogłem po prostu wręczyć jednego Joy-Cona komuś z rodziny i rozpocząć kolejny pojedynek. Wiem, że nie jest to szczególnie odkrywcze, ponieważ mówimy przecież o grze imprezowej, ale na pewno warto to zaznaczyć. Rywalizacja z mistrzami wyspy jest przede wszystkim przyjemnym dodatkiem i okazją do treningu, a nie pełnoprawną kampanią zapewniającą kilkanaście godzin równie intensywnych emocji. Można potraktować ją jako rozgrzewkę przed spotkaniem ze znajomymi, szczególnie jeśli nie mamy akurat ochoty korzystać z przygotowanej przez Nintendo skakanki - to prosta, rozgrzewkowa konkurencja. Ostatecznie to jednak wspólne śmiechy, niespodziewane zwycięstwa, zacięte pojedynki i rodzinne zmagania sprawiają, że Nintendo Switch Sports Resort potrafi być tak wciągające.
Jest motywacja do gry w Nintendo Switch Sports Resort?
Nie wszystkie sporty w Nintendo Switch Sports Resort zapewniają mi równie dużo przyjemności z rozgrywki, ale nie zmienia to faktu, że podczas testów naprawdę dobrze się bawiłem. Nintendo przygotowało różnorodny zestaw konkurencji, w którym każdy powinien znaleźć coś dla siebie, choć nie wszystkie pomysły wykorzystano w pełni. Trochę szkoda, że szeroko reklamowane dodatkowe aktywności, czyli jazda na deskorolce, latanie samolotem oraz przemierzanie okolic wyspy na skuterze wodnym, nie oferują zabawy na kilkanaście. Oczywiście przyjemnie jest zwiedzać Wuhu, odkrywać kolejne zakątki i wykonywać niewielkie wyzwania, a możliwość zaproszenia do zabawy dodatkowych graczy tylko zwiększa atrakcyjność tych aktywności. Problem polega jednak na tym, że Nintendo postawiło tutaj przede wszystkim na wspólną eksplorację i kooperację, a zabrakło bardziej rozbudowanej rywalizacji.
Podobne odczucia towarzyszą mi podczas rywalizacji o tytuł mistrza wyspy Wuhu. Twórcy Nintendo Switch Sports Resort przygotowali całkiem przyjemny tryb dla jednego gracza, ale trudno traktować ten wariant jako pełnoprawną kampanię, która mogłaby samodzielnie stanowić największą atrakcję produkcji. Pokonywanie kolejnych przeciwników, zdobywanie wyższych rang i mierzenie się z najlepszymi zawodnikami na wyspie potrafi sprawić satysfakcję, jednak całość opiera się na powtarzaniu dobrze znanych konkurencji. Nie otrzymujemy tutaj szczególnie rozbudowanej struktury rozgrywki ani dodatkowych mechanik, które mogłyby znacząco odmienić nasze doświadczenia. Korona Wyspy pozostaje więc przede wszystkim dodatkiem, po który sięgamy wtedy, gdy nie mamy akurat z kim rywalizować na jednej kanapie lub nie chcemy korzystać z rozgrywki sieciowej.
Na koniec warto wspomnieć o systemie personalizacji postaci, który szczególnie powinien przypaść do gustu młodszym odbiorcom. Nintendo przygotowało sklep, w którym za zdobywaną podczas zabawy walutę możemy kupować kolejne elementy wyglądu naszego bohatera. Do dyspozycji otrzymujemy między innymi stroje, fryzury oraz różnorodne akcesoria, dzięki którym każdy może stworzyć postać odpowiadającą własnym upodobaniom. Punkty zdobywamy podczas uczestnictwa w dowolnych dyscyplinach i trybach, więc nie musimy ograniczać się wyłącznie do rywalizacji przez Internet, aby regularnie odblokowywać nowe przedmioty. Przyznam szczerze, że sam czasami nie mam szczególnej ochoty na przeglądanie wirtualnych sklepów i spędzanie kolejnych minut na przebieraniu swojego awatara, ale doskonale rozumiem, dlaczego Nintendo zdecydowało się rozbudować ten element. Z własnego doświadczenia wiem, że młodsi gracze uwielbiają takie dodatki, a możliwość zdobycia nowego stroju czy efektownego akcesorium potrafi być dla nich równie atrakcyjna jak zwycięstwo w kolejnych zawodach.
Czy warto zagrać w Nintendo Switch Sports Resort?
Recenzowany Nintendo Switch Sports Resort nie jest rewolucją, ale trudno odmówić tej produkcji uroku i umiejętności dostarczania naprawdę dużych emocji. Nintendo ponownie postawiło na sprawdzoną formułę, która najlepiej pokazuje swoje możliwości wtedy, gdy w domu znajdziemy przynajmniej dwie lub trzy osoby chętne do wspólnej rywalizacji. Podczas moich testów wielokrotnie przekonywałem się, że nawet tak niepozorna konkurencja jak siłowanie się na kciuki potrafi wywołać mnóstwo śmiechu, a łucznictwo, boks czy kręgle zapewniają zaskakująco dużo satysfakcji dzięki świetnemu wykorzystaniu kontrolerów Joy-Con 2. Standardowo nie wszystkie dyscypliny są równie przyjemne - w bardziej rozbudowanych zmaganiach, takich jak siatkówka czy koszykówka, rozgrywka ma nieco spokojniejsze tempo, ponieważ musimy wykonywać kilka różnych czynności i odpowiednio reagować na przebieg akcji. Nie zmienia to jednak faktu, że Nintendo ponownie znakomicie uchwyciło to, co w sportowej rywalizacji najważniejsze: emocje, nieprzewidywalność i ogromną radość ze wspólnej zabawy.
Muszę przy tym podkreślić, że Korona Wyspy to jedynie przyjemny dodatek dla samotnych graczy, a eksploracja wyspy Wuhu nie wykorzystuje w pełni swojego potencjału. Ostatecznie jednak podczas kilkunastu dni spędzonych z produkcją Nintendo bawiłem się naprawdę dobrze, a kolejne rodzinne pojedynki tylko utwierdzały mnie w przekonaniu, że Japończycy doskonale wiedzą, jak przygotować przystępną grę imprezową. Jeśli szukacie produkcji, którą możecie uruchomić podczas spotkania ze znajomymi, rodzinnego wieczoru czy domówki, Nintendo Switch Sports Resort będzie naprawdę świetnym wyborem.
Ocena - recenzja gry Nintendo Switch Sports Resort
Atuty
- Świetna zabawa podczas lokalnej rywalizacji,
- Bardzo precyzyjne sterowanie Joy-Conami 2,
- Różnorodny zestaw konkurencji,
- Siłowanie się na kciuki i łucznictwo zapewniają mnóstwo emocji,
- Proste zasady i przystępność dla każdego,
- Polska lokalizacja,
- Przyjemny, wakacyjny klimat wyspy Wuhu,
- Możliwość zabawy online i offline.
Wady
- Nie wszystkie konkurencje są równie angażujące,
- Korona Wysp to dość skromny tryb dla jednego gracza,
- Niewykorzystany potencjał rywalizacji podczas eksploracji Wuhu,
- Największe zalety gry trudno docenić podczas samotnej zabawy.
Nintendo Switch Sports Resort to bardzo przyjemna gra imprezowa, która największe zalety pokazuje podczas wspólnej zabawy z rodziną lub znajomymi. Nintendo przygotowało różnorodny zestaw konkurencji, a świetna precyzja Joy-Conów 2 sprawia, że łucznictwo, boks, kręgle czy nawet niepozorne siłowanie się na kciuki potrafią zapewnić mnóstwo emocji.
Graliśmy na:
NS2
Galeria
Przeczytaj również
Komentarze (9)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych