SOR (2026) - recenzja serialu [Prime]. Czy to będzie polski ostry dyżur?
Można powiedzieć, że w ostatnim czasie obrodziło nam w seriale medyczne, i to zarówno za granicą (Powrót "Horych Doktorów", "The Pitt"), jak i w Polsce („Sortownia” od Canal+ czy nadchodzące „Znieczulenie” od Netfliksa). „SOR”, jak sama nazwa wskazuje, porusza temat bardzo mocno rezonujący wśród Polaków, a więc funkcjonowanie oddziałów, które mają ratować ludzkie życie, a które zazwyczaj są tak przepełnione, że na pomoc można czekać nawet 48 godzin.
Zacznijmy od tego, że „SOR” to serial, za którego produkcję odpowiadają Amazon Prime Video oraz TVP, co jest ciekawym mariażem na polskim rynku. Miałem okazję obejrzeć pierwsze trzy odcinki z dwunastu dostępnych w pierwszym sezonie. I choć o arcydziele gatunku z pewnością nie będzie tutaj mowy, jest to produkcja, która potrafi zaciekawić nie tylko podjętą tematyką, ale przede wszystkim bardzo dynamicznym montażem. Jednocześnie krótszy, telewizyjny format odcinków sprawia, że tak intensywny seans nie męczy nas pędem za kolejnymi pacjentami. Ale po kolei.
SOR (2026) - recenzja serialu [Prime]. Każdy dyżur to nowa historia
W serialu „SOR” każdy odcinek, a co za tym idzie - dyżur - oznacza kolejne medyczne wyzwania. Na izbę przyjęć w pierwszych odcinkach trafiają między innymi motocyklista z ciężkimi obrażeniami, znany prezenter telewizyjny żądający natychmiastowej pomocy i ignorujący potrzeby innych pacjentów, nastolatkowie poszkodowani w wypadku na hulajnogach elektrycznych czy ofiary katastrofy autobusu. Już sam ten fakt rozbudza ciekawość widza, bo za każdym razem twórcy serwują nam nowe "sprawy" do rozwiązania. W centrum tych wydarzeń znajdują się przede wszystkim Piotr Hajduk (Sebastian Dela) oraz Katarzyna Zawadzka (Sonia Mietielica), jego przełożona i była partnerka. Nierozwiązane sprawy z przeszłości mają więc wpływ na fabułę, wszak w kolejnych odcinkach widzowie poznają historię ich związku, co niejako urozmaica narrację pomiędzy kolejnymi przypadkami medycznymi.
Sytuacji nie ułatwia profesor Krzysztof Zawadzki (Andrzej Grabowski), ojciec Kasi, ceniony i doświadczony kardiolog, który nie ukrywa niechęci do byłego partnera córki. A jest jeszcze Jacek Hajduk (Bartłomiej Deklewa), brat Piotra, związany ze środowiskiem kibicowskim, który również odcisnął swoje piętno na głównych bohaterach. To wszystko sprawia, że w serialu przewija się sporo wątków wykraczających poza medycynę, napędzających osobiste konflikty bohaterów. Takich korelacji jest oczywiście więcej, bo i więcej jest bohaterów szpitalnego SOR-u. Za funkcjonowanie oddziału odpowiada chirurg i ordynator Andrzej Drawski (Ireneusz Czop), a w zespole przewijają się też przełożona pielęgniarek Basia Zabłocka (Dominika Kluźniak), rezydentki Aleksandra Jóźwiak (Patrycja Franczak) i Zuzanna Zielińska (Mary Pawłowska) czy stażysta Wojtek Baryłko (Maciej Bisiorek). Ten ostatni pełni zresztą trochę rolę szpitalnego fajtłapy, co generuje kolejne zabawne sytuacje. Zabawne do czasu, bo w trzecim odcinku byłem już po prostu zmęczony jego nieudolnością i powtarzaniem podobnych gagów.
SOR (2026) - recenzja serialu [Prime]. Problemy dwa
Pierwsze trzy z dwunastu zaplanowanych odcinków dobrze kreślą relacje między bohaterami, serwując nam po prostu solidny serial medyczny, który dzięki bardzo dynamicznie rozwijającej się akcji i praktycznie brakowi dłużyzn ogląda się z zaciekawieniem. Dela, jako młody, prawy żółtodziób z ogromną wiedzą medyczną, prezentuje się bardzo dobrze i przede wszystkim wiarygodnie. Podobnie jak pozostała część personelu. Może dlatego, że na pierwszym planie są właśnie pacjenci i ich problemy oraz konsekwencje decyzji podejmowanych przez bohaterów. Serial potrafi rozbawić, ale i wzruszyć, bo nie brakuje tu śmierci czy choćby wątku przemocy domowej wobec dziecka. Poza operacjami i sytuacjami czysto medycznymi mamy też cięższe tematy natury psychologicznej, a balans między nimi wydaje się dobrze zachowany.
Problemy widzę tak naprawdę dwa. Pierwszy to pacjenci. O ile główna obsada aktorsko zdecydowanie dowozi, a bohaterowie mają swoje grzeszki, sympatie i awersje, co dobrze wpływa na szpitalną chemię wśród personelu, o tyle pojawiający się pacjenci nie zawsze dobrze wypadają w swoich rolach, rażąc czasem sztucznością rodem z telewizyjnych telenowel. Drugim problemem jest samo przedstawienie SOR-u jako miejsca, w którym nie występują szczególnie problemy znane polskiej służbie zdrowia. Jasne, rozumiem - to serial rozrywkowy, ale myślę, że widzowie oglądający „SOR” nieraz będą przywoływać w pamięci przykre doświadczenia wyniesione z wizyt w takich placówkach, które zresztą nie zawsze wynikają z winy personelu. Przydałoby się, aby serial rozgrywający się w polskich realiach, choć trochę te realia poruszył.
Trudno powiedzieć, czy serial utrzyma dobre tempo narracji oraz balans między życiem prywatnym głównych bohaterów a ciekawymi przypadkami medycznymi, ale po pierwszych trzech odcinkach wystawiłbym mu mocne 7/10. Wstrzymam się jednak z ostateczną oceną, bo obejrzałem tak naprawdę tylko jedną czwartą sezonu. Co by nie mówić, na polskich serwisach streamingowych czeka nas ciekawe starcie „SOR-u” ze... „Znieczuleniem”. Oby z korzyścia dla widzów.
Atuty
- Dynamiczny montaż i szybkie tempo akcji.
- Wiarygodna główna obsada, na czele z Sebastianem Delą.
- Ciekawe przypadki medyczne i różnorodne historie pacjentów.
- Udane połączenie medycznych dramatów z wątkami prywatnymi bohaterów.
Wady
- Niektórzy pacjenci wypadają sztucznie i mało przekonująco.
- Powtarzalne żarty związane z nieudolnością Wojtka Baryłki.
- Zbyt mało odniesień do rzeczywistych problemów polskiej służby zdrowia.
Dynamiczny i angażujący serial medyczny z solidną obsadą. Tylko i aż tyle.
Przeczytaj również
Komentarze (3)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych