Garfield: Escape from Monday gry - recenzja gry. Nie ufaj warzywom

Garfield: Escape from Monday - recenzja i opinia o grze [PS5, XSX|S, PC, NS]

Patryk Dzięglewicz | Dzisiaj, 17:00
Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł

Znany i lubiany tłusty i złośliwy pomarańczowy kot od swojego debiutu w pasku komiksowym w 1976 roku szybko stał się światowym fenomenem kulturowym, na którego sławie co jakiś czas twórcy animacji, filmów czy gier chcą się wybić. Ogólnie cała masa beznadziejnej zawartości, by już przejść do rzeczy. Czy Garfield: Escape From Monday w wersji dla PlayStation 5 zasługuje na lepszą opinię? O tym w naszej recenzji.

Pomimo tych wszystkich porażek animowany Garfield wciąż trafia na kinowe ekrany i telewizory gamingowe, próbując zaczepić się tam na stałe. Recenzowane Garfield: Escape From Monday to platformówka 3D nieodbiegająca zasadami od innych przedstawicieli tego gatunku, których głównymi protagonistami były znane postacie z komiksów czy filmów animowanych jak Smerfy, czy Asterix. Pomarańczowy kot musi przetrwać w koszmarze wypełnionym jego ulubionymi oraz nielubianymi potrawami, a to wszystko rozgrywa się w tak znienawidzony przez niego poniedziałek.

Dalsza część tekstu pod wideo

Warzywny koszmar w Garfield: Escape From Monday

Komiksowy Garfield o bezdennym żołądku jest w zasadzie wszystkożerny (oprócz rodzynek, których nienawidzi), aczkolwiek za warzywami nie przepada, zwłaszcza gdy na okresowych dietach musi opierać się wyłącznie na nich. Pewnego poniedziałku nasz kocur jak zwykle w ten dzień przeżywa istny karnawał pecha, co niezbyt dobrze wpływa na jego humor. Na domiar złego, nieopatrznie zjada warzywną lazanię przygotowaną przez jego właściciela - Jona. Niestety kończy się to śpiączką z przejedzenia pełną nieprzyjemnych sennych zwid dotyczących, a jakże jedzenia (choć nie tylko). Najważniejszym zadaniem jednak jest ucieczka przed złym szefem kuchni o imieniu Monday, którego przepisu powstała ta nieszczęsna lazania. Widać tutaj humor twórców, ponieważ wyżej wspomniany w recenzji tytuł ma dwa znaczenia: jako ucieczka przed samym poniedziałkiem, ale też ucieczka przed samym kucharzem.

Podczas swojej podróży po krainie snów Garfield może liczyć na wsparcie przyjaciół, takich jak Jon czy Arlene, ale na jego drodze często staną inni znajomi przekabaceni przez Mondaya, by utrudnić mu wyrwanie się ze śpiączki. Cóż fabuła wybitnie pretekstowa, ale trudno było liczyć na coś innego. Oczekiwałem za to na sporą dawkę ciętego i złośliwego humoru, z którego słynie nasz futrzany grubasek w komiksach. Niestety zawiodłem się nieco. Garfield w Garfield: Escape From Monday naprawdę próbuje śmieszny przy każdej sytuacji rzucając swoje ironiczne komentarze szkoda tylko, że nazbyt rzadko wywoływały u mnie uśmiech na twarzy. Ze smutkiem muszę przyznać, że twórcy dialogów zmarnowali sporą część znakomitego potencjału, nawet śmiejąc się z samych siebie. Lepiej za to wygląda humor typowo sytuacyjny, ale nie ma go tak wiele, jakby się chciało.

Kulinarna eskapada po niestrawności

Cieszy jednak to, że sny Garfielda w recenzowanym tytule są całkiem rozbudowane nawet jak na platformówkę 3D. Dostępne są wprawdzie tylko 3 majaki senne, ale podzielone na ponad 40 rozbudowanych etapów wypełnionych po brzegi szybką eksploracją, skakaniem, ślizganiem, wspinaczką czy turlaniem się. Co ciekawe, chociaż nasz kanapowiec jest otyły, ciężki i leniwy do bólu w koszmarze okazuje się całkiem zwinny, lekki oraz strasznie zdeterminowany, by podołać napotkanym wyzwaniom. Pokonywanie przeszkód nie jest specjalnie wymagające, a punkty życia odnawiają się szybko dzięki zbieractwu wszędobylskich „znajdziek”. Widać, że recenzowane Garfield: Escape From Monday raczej do młodszego graczy, a przynajmniej tak jest na średnim poziome trudności, a przy skakaniu z platformy na platformę pomaga fakt, że nasz kot jest w powietrzu bardzo bezwładny, więc rzadko się zdarza byśmy spadli poza krawędź. Zaimplementowano też ciekawy motyw – w niektórych momentach rzut kamery zmienia się z TPP na boczny, dając nam złudzenie jakbyśmy grali w jakąś staroszkolną platformówkę (pseudo) 2D.

Największym problemem jest jednak nadmierne zagmatwanie etapów im dalej w las przez co, często nie wiadomo, w którą stronę iść, co potrafi irytować. Mimo to warto ponownie odwiedzać już zaliczone wcześniej światy, ponieważ kocur z czasem dostaje kostiumy dające mu dodatkowe zdolności pozwalające dostawać się w niedostępne wcześniej miejsca. Tutaj jednak twórcy się nie popisali, chciałoby się ich więcej a nie tylko trzy. W wielu częściach danego etapu poukrywane są lazanie, które służą jako waluta, którą nabywamy meble i meblujemy dom Jona. Nie ma to większego wpływu poza estetyką, ale pozwala nacieszyć się własnymi postępami.

Garfield: Escape From Monday posiada też pewne elementy akcji. Chociaż wydaje się to niemożliwe potrafi potężnie kopnąć, co wykorzystuje do przesuwania ruchomych elementów otoczenia oraz walki z przeciwnikami, często łącząc jedno z drugi. Przykładowo da radę kopnąć kłębek wełny w kierunku mobka, ale może tęż to zrobić gołą nogą. Zasadniczo jednak atakujące go warzywa nie stanowią dla niego większego zagrożenia, więc to jedynie kolejny element urozmaicający zabawę niż poważniejsze wyzwanie. Jest jednak wyjątek, a są to walki z wielkimi bossami. Po pierwsze są niewygodne, ponieważ kamera ustawia się zbyt wysoko i ciężko poruszać bohaterem na dużym ekranie TV. Po pierwsze bez metody prób i błędów nie bardzo wiadomo jak ich pokonać, ponieważ kopanie i rzucanie w nich obiektami nic nie daje. Za przykład dam pierwszego w kolejce, który okładał mnie bombami, których nie dało się odrzucić, a kopanie w metal też nie było rozwiązaniem. Okazało się, że chodzi o to, by jedynie przetrwać całe bombardowanie i tak jest pozostałymi – sposób walki z nimi do intuicyjnych nie należy, co wywołało zgrzytanie zębów. Z drugiej strony widać ponownie, że gra skierowana jest do młodszego odbiorcy, bo nawet ginąc, zaraz szybko się odradzamy.

Garfield: Escape From Monday - śliczna platformówka z problemami

Czas w recenzji na warstwę audiowizualną. Chociaż za Garfield: Escape From Monday stoi Osome Studio, ale skoro Nickeloden dało swoje błogosławieństwo zastosowano grafikę rodem z ich kreskówek, dzięki czemu konsolowe przygody Garfielda wyglądają naprawdę ładnie. Poziomy zachwycają kolorową i radosną oprawą, która idealnie oddaje surrealistyczny klimat sennego koszmaru o tematyce kulinarnej. Gra wiernie oddaje styl komiksów Jima Davisa, prezentując żywe, nasycone barwy i dynamiczne animacje głównego bohatera oraz jego otoczenia. Tytuł działa naprawdę płynnie bez zauważalnych spadków animacji oraz w rozdzielczości 4K. Oprawa dźwiękowa również znakomicie buduje klimat i naprawdę wpada w ucho, w czym pomaga dobra, anglojęzyczna głosowa gra aktorska. Niestety na chwilę obecną tytuł nie otrzyma polskiej wersji językowej, co z uwagi, iż gra skierowana jest raczej dla młodszego pokolenia może im psuć nieco zabawę.

Garfield: Escape From Monday to najbardziej udany ze wszystkich tytułów growych o naszym pomarańczowym grubym kocie, chociaż do ideału jeszcze sporo zabrakło. To dobra produkcja na kilka wspólnych wieczorów ojca z dzieckiem, ale ciężko jej będzie zadowolić komiksowych fanów, bowiem w dialogach Garfielda brakuje jednak tego czegoś, co czyniło go kultowym. Również sama rozgrywka domaga się szlifów tu i ówdzie pomimo obecności całkiem solidnie wykonanych elementów. Z drugiej strony jakimś cudem gra trafi do jakiś tanich serii marketowych, można bez obaw pokusić się o zakup. 

Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł
Advertisement

Ocena - recenzja gry Garfield: Escape from Monday

Atuty

  • Ładna oprawa audiowizualna.
  • Sporo etapów do zaliczenia i próba czasowa.
  • Relaksująca rozgrywka (poza jednym wyjątkiem).
  • Komediowy klimat.
  • Elementy akcji.

Wady

  • Walki z bossami.
  • Garfield nie tak śmieszny jak zwykle.
  • Niski poziom wyzwania dla osób oczekujących wymagającej rozgrywki.
  • Łatwo się pogubić na niektórych etapach.
  • Brak języka polskiego do wyboru.

Kolejne przygody pomarańczowego złośliwego, grubego kota Garfielda, które są najlepiej dopracowane ze wszystkich poprzednich gier. To miła dla oczu platformówka 3D w sam raz na rodzinne spędzenie czasu, ale wciąż wiele elementów rozgrywki wymaga poprawy. Tym niemniej jeśli potrzebujemy jakieś tytułu do relaksu to Garfield: Escape From Monday nie będzie złym wyborem.
Graliśmy na: PS5

Patryk Dzięglewicz Strona autora
Były recenzent na PS Site, obecnie pisze dla PPE.pl. Uwielbia japońskie gry RPG, japońską animację, strategie i książkową fantastykę. Interesuje się historią, geopolityką oraz kolekcjonuje figurki i anime. Z wykształcenia technik ochrony środowiska oraz laborant. Tworzy teksty o grach od ponad 15 lat z dorobkiem ponad setki recenzji.
cropper