Hot Wheels Infinite Rush - recenzja i opinie o grze [PS5, XSX, NS2, PC]. Do trzech razy sztuka
Włoskie Milestone świetnie spisało się w przypadku obu odsłon Hot Wheels Unleashed, ale czy trzeci raz kupimy to samo? Zapraszamy do lektury recenzji Hot Wheels Infinite Rush!
W ostatnich latach recenzowałem prawie wszystkie gry o Hot Wheelsach i już w 2023 roku przy okazji premiery Hot Wheels Unleashed 2: Turbocharged przygotowałem swój tekst w oparciu o jedno doświadczenie, które towarzyszyło mi podczas całej mojej przygody z grą autorstwa włoskiego Milestone - frajdę. Dziś mam zatem spory problem, bo trochę słabo byłoby znów wykorzystywać ten sam chwyt. Co jednak poradzę na to, że o ile inne produkcje Włochów mi nie do końca leżą, a za recycling mechaniki jazdy motocyklem w różnych grach bym wsadził ich na galerę, tak każda ich kolejna odsłona Hot Wheelsów jest po prostu jeszcze lepsza.
O tym, że jarałem się nadchodzącym Hot Wheels Infinite Rush mogliście poczytać już w moich wrażeniach z testowej wersji projektu, jednakże czy zmiany jakie wprowadziło tu włoskie studio są na tyle duże, że utrzymały mnie przed ekranem dłużej niż te kilka wyścigów i chwilę zabawy w otwartym świecie, które spędziłem z resorakami ostatnio? Odpowiedzi możecie się domyślać, ale po szczegóły zapraszam was do lektury niniejszej recenzji.
Hot Wheels Infinite Rush - Otwarty świat pełen przygód
Z racji tego, że ekipa Milestone wprost kocha recycling, a branżowe realia są jakie są i najtaniej jest właśnie ponownie wykorzystywać kod ze swoich poprzednich tytułów, recenzowane dziś Hot Wheels Infinite Rush zostało w całości przygotowane na bazie dwóch odsłon Hot Wheels Unleashed, co jednym z was zapewne przypadnie do gustu, ale jeśli poprzedniczki nowego dzieła Włochów wam się nie spodobały, model jazdy znów was odrzuci. Dlaczego? Deweloperzy w bardzo fajny sposób odwzorowali to jak wyobrażamy sobie jazdę takim resorakiem, włącznie z jego lekkością, nadsterownością czy swobodą wykonywania różnych "kręciołków" w powietrzu.
Ponownie dostajemy zatem system, który fajnie spotyka się z naszymi oczekiwaniami oraz wyobrażeniami, jednak twórcy dokonali w nim paru solidnych usprawnień. W zależności od wybranej kategorii oraz stopniu rozwoju naszego pojazdu, jazda jest zupełnie innym doświadczeniem. Każdy z czterech rodzajów ma swój unikalny charakter od zbalansowanych autek uniwersalnych, przez driftowych specjalistów, aż po Speedstery i Tytany, które są bardziej wymagającymi zabawkami, bo od odpowiedniego balansowania boostem zależy całe nasze tempo w wyścigu. Nie oznacza to jednak, że wymaksowanie gry to jakaś wielka filozofia - owszem zdarzają się jakieś zawody, w których będziecie musieli zrobić ze trzy lub cztery powtórzenia, ale dzięki dobrze rozpisanym poziomom trudności, odnajdą się tutaj zarówno dzieciaki jak i dorośli.
Tradycyjnie dla Hot Wheelsów powraca także edytor torów, który z tego co się nim trochę pobawiłem, dostał kilka modyfikacji ułatwiających korzystanie z dostępnych narzędzi oraz nawigację po mapie. Tym razem budowanie jest bardziej "smart" i gra sama zmyślnie łączy stawiane przez nas klocki, oferuje dobrze znane funkcjonalności modyfikacji wielkości czy szerokości tras, a także daje możliwość zabawy praktycznie wszystkimi dostępnymi w grze przeszkadzajkami i bonusami, bez potrzeby ich odblokowywania oraz poznawania w trybie kariery. Znów będziecie mogli zatem stworzyć epickie trasy i to już nie w ramach zamkniętych pokoi, a dosłownie na całej wyspie. Jest to o tyle fajne, że wyspa dostosowuje się do naszych tras i budynki po prostu znikają, jeśli kolidują z naszym torem. To coś, czym chciało być Wreckreation, ale poległo na całej linii.
Hot Wheels Infinite Rush - walka o respekt i kasę
Skoro już przy wyspach jesteśmy, to tutaj mamy największą, flagową nowość w recenzowanym Hot Wheels Infinite Rush. Milestone porzuciło pokoje, podwórka i inne zamknięte trasy na rzecz w pełni otwartego świata, a tak w zasadzie to czterech, średnich rozmiarów, otwartych wysepek, z których każda ma wymiary około 2x2 km lub nieco więcej. Nie są to zatem takie gigantyczne przestrzenie jak w Forza Horizon czy The Crew, ale to dobrze, bo idealnie wpasowują się w bardziej zabawkowy klimat produkcji.
Na każdej z czterech wysp mamy jakiś motyw przewodni - WheelsWood to oczywiście Hollywood, Tentacle Bay przypomina Hawaje lub inne podobne wakacyjne wysepki, Gearville ma pustynny vibe rodem z Dzikiego Zachodu, zaś Drifty Temples to typowa kalka japońskich regionów turystycznych, gdzie na każdym rogu spotkacie świątynie i piękne ogrody. Wszystko przygotowane w taki sposób, aby można było się wszędzie dostać dowolnym samochodzikiem ale i trochę kombinować, żeby odkryć wszystkie czekające na nas sekrety.
A jest tu co zdobywać, bowiem na każdej z wysp macie po 300 zębatek do zebrania, 10 znaczków Hot Wheel oraz po kilkadziesiąt wyścigów i innych wydarzeń do zaliczenia. Podstawą progresji jest łącznie aż 200 zawodów, wśród których mamy zwykłe wyścigi, eliminację, jazdę na czas, czy też rozbijanie opon i robienie demolki, co sprawia naprawdę ogromną frajdę! Prawie cały świat złożony jest z zabawkowych assetów, które są łatwe do rozwalenia, a zważywszy na to, że wielu graczy tej produkcji będzie w wieku szkolnym, zapewni im to nie tylko radochę, ale też i pozwoli uniknąć frustracji z "blokowania" się na każdej pierdółce.
Co jakiś czas też napotkacie jeżdżących po okolicy mini-bossów do pokonania, miejsce do zrobienia zdjęć, czy wyzwania kaskaderskie do zaliczenia. Oprócz tego pojedynki z fabularnymi bossami pozwalają nam na zdobycie nowych unikalnych resoraków, których nie da się kupić w salonach samochodowych dostępnych na wyspach. Każdy z samochodzików można też personalizować zmieniając kolor czy naklejki, a także rozwijać ich możliwości instalując do czterech modyfikacji, jakie mają wpływ na skrętność, prędkość, przyśpieszenie i inne atrybuty. Reasumując, zespół Milestone przygotował tytuł, który oferuje naprawdę mnóstwo zawartości dla pojedynczego gracza. Nie zapomniano także o ponownej implementacji split-screena dla czterech graczy od trybu sieciowej rozgrywki online.
Hot Wheels Infinite Rush - czy warto zagrać?
Czy warto zagrać w Hot Wheels Infinite Rush? No oczywiście, że tak! Zwłaszcza jeśli macie w sobie ten dryg o lekkich, zręcznościowych wyścigów oraz miłość do legendarnych resoraków. Może Forza Horizon czy kolejne The Crew to to nie jest, ale w sumie może nawet tak jest lepiej? Włoskie Milestone doskonale zrozumiało czego pragną fani zarówno marki Hot Wheels jak i samego cyklu Unleashed, dzięki czemu dostajemy coś zarówno solidnego, sprawdzonego jak i na pewien sposób świeżego. Bierzcie kolegów pod pachę i wspólnie śmigajcie po niesamowitych wyspach świata Hot Wheels.
Ocena - recenzja gry Hot Wheels Infinite Rush
Atuty
- Bardzo ciekawe 4 wyspy
- Dopieszczony model jazdy
- Mnóstwo zawartości single-player
- Split-Screen i Online dadzą grze długowieczność
- Masa rzeczy do odblokowania
Wady
- Oprawa graficzna mogłaby być miejscami lepsza
- Czasem ciężko się gdzie nie gdzie dostać
- Po pierwszych 2 godzinach w sumie poznałeś bazę rozgrywki na wylot
Włoskie Milestone fantastycznie rozwinęło stworzoną przez siebie lata temu formułę, dzięki czemu Hot Wheels Infinite Rush to najlepsze co spotkało tę markę w jej całej gamingowej historii. Nowe "autka" pokochają nie tylko dzieciaki ale i dorośli, którzy cenią sobie czystą frajdę.
Graliśmy na:
PS5
Galeria
Przeczytaj również
Komentarze (2)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych