Wyścig bestii (2026) - recenzja filmu [Amazon Prime] Parkour przez Rio de Janeiro
Tegoroczny sierpień na platformach VOD zdaje się stać pod znakiem różnych wariacji na temat kina postapokaliptycznego. Podczas gdy na Netflixie premierę miał niedawno “Ostatni dom” Louisa Letelliera na Amazon Prime trafia “Wyścig bestii”. Oryginalna brazylijska produkcja, osadzona w świecie przyszłości, w której biedni mieszkańcy pogrążonego w ruinie Rio de Janeiro zostają zmuszeni do uczestnictwa w przedziwnym wyścigu.
„Lepiej późno niż wcale” — mawia znane porzekadło, z którym mógłby się jednak nie zgodzić brazylijski scenarzysta Ernesto Solis. Kilkanaście lat temu rozpoczął on bowiem prace nad scenariuszem ambitnej produkcji wykorzystującej lokalną tradycję jogo do bicho. Popularnej - być może dlatego, że nielegalnej - loterii, w której uczestnicy obstawiają zwycięzcę wyścigu zwierząt. Solis uczynił tę realną rozgrywkę podstawą postapokaliptycznego thrillera, którego akcja rozgrywa się w przyszłości, gdy znaczna część Rio de Janeiro zamieniła się w ruinę. Mieszkańcy biedniejszych dzielnic ogromnej metropolii zostają zmuszeni do rywalizacji w przedziwnym turnieju. Ku uciesze elit i zyskowi bukmacherów organizujących zakłady na zwycięzcę tytułowego wyścigu, której popularność podbijana jest dodatkowo przez rodzimych patocelebrytów w mediach antyspołecznościowych.
Solis pracował nad tym przez kilkanaście lat, nieustannie zmagając się z problemem znalezienia finansowania dla filmu opartego na swoim scenariuszu. Przez ten czas jego skrypt przechodził z rąk do rąk, a choć w połowie drugiej dekady XXI. wieku lokalna firma producencka Bananeira Filmes ustaliła nawet budżet produkcji, ostatecznie nic z tego nie wyszło. Wszystko rozbijało się bowiem o koszty realizacji widowiska wymagającego rozbudowanej scenografii, efektów specjalnych, choreografii oraz stworzenia futurystycznej wersji Rio de Janeiro. Przełom przyniosło dopiero zainteresowanie Amazon Prime, które w 2024 roku zdecydowało się sfinansować tę produkcję. W międzyczasie projekt utracił jednak coś, co z pewnością mogło stanowić jego największy atut.
Wyścig bestii (2026) - recenzja, opinia o filmie [Amazon Prime] Postapokaliptyczny thriller
Jak wspominał bowiem Fernando Meirelles, jeden z najbardziej uznanych brazylijskich twórców XXI. wieku., pamiętany przede wszystkim dzięki znakomitemu “Miastu Boga”, który ostatecznie dołączył do ekipy realizującej “Wyścig bestii”, Solis wymyślił cały koncept fabularny na długo przed wielkim globalnym sukcesem takich produkcji jak choćby “Igrzyska śmierci” czy “Squid game”. Kilkanaście lat temu jawiłby się zatem jeszcze jako innowator, a przynajmniej scenarzysta, który tchnął nowego ducha w podgatunek dystopijnych thrillerów. W 2026 roku jego projekt wygląda już jak kolejna produkcja, która próbuje się podpiąć pod modny nurt. Fabuła “Wyścigu bestii” zabiera nas bowiem w przyszłość, w której katastrofa środowiskowa całkowicie zmieniła geografię jednej z największych metropolii na całym świecie. Biedni mieszkańcy Rio de Janeiro uczestniczą śmiertelnym wyścigu, w którym stawką jest wolność ich bliskich.
Największym problemem produkcji Amazon Prime wydaje się bowiem jej niemal kompletna wtórność. Nie tylko względem wymienionych już propozycji amerykańskiej i koreańskiej, ale nawet rodzimego ‘3%”. Świetnego brazylijskiego serialu, wciąż dostępnego w ofercie Netflixa, którego scenariusz ma niemal dokładnie te same założenia, ale z racji na swój format udaje mu się lepiej rozbudować pewne aspekty świata przedstawionego. Dotyczy to szczególnie świata biednych mieszkańców Rio de Janeiro, w obrazie Prime zamieszkującego filmową Strefę, przez którą z konieczności muszą przebiec uczestnicy rozgrywki, którzy z różnych przyczyn znaleźli się w niej na szarym końcu. "Wyścig bestii" jest bowiem pod tym względem wyjątkowo ubogi, sprowadzając ten fragment ogromnej motropolii do kilku uliczek, a ponoć prężnie działający ruch oporu do zaledwie kilku mało znaczących bohaterów.
Na przeciwległym biegunie mamy oczywiście świat elit, do której udaje się dostać kilku osobom, już wcześniej uwikłanym w tytułową rozgrywkę - czy to jako uczestnicy czy też jako tzw. zastaw - co dotyczy także bohatera granego przez najbardziej znanego aktora z obsady, czyli Rodrigo Santoro. Niestety właściwie wszystkim brakuje niezbędnej w tym wypadku głębi, co może być związane z faktem, iż “Wyścig bestii” wyraźnie stanowi dopiero początek dłuższej serii. Podobnie jak wspomniane już wcześniej “3%” obliczonej na pokazanie w jaki sposób wspomniany ruch oporu zamierza rozprawić się z nieludzkim systemem. Postacie negatywne są więc odpowiednio pretensjonalne i nabzdyczone, a z kolei pozytywne zgnębione i cierpiące, przy czym w obu przypadkach nie wydaje się byśmy mieli do czynienia z materiałem na naprawdę interesujących protagonistów, mogących popchnąć do przodu tę niezbyt oryginalną fabułę.
Wyścig bestii (2026) - recenzja, opinia o filmie [Amazon Prime] Niemal kompletna wtórność
Film powinien odżywać w momentach tytułowego wyścigu, będącego skrzyżowaniem biegu przełajowego z mniej lub bardziej klasycznym parkourem, którego w filmie jest jednak stanowczo za mało. Gdyby twórcy skupili się na pojedynkach na małej przestrzeni, na ściśle określonym terenie, obraz zdecydowanie by na tym zyskał. Niestety w kolejnych sekwencjach wyścigu postanawiają oni coraz bardziej udziwniać samą trasę, przez co staje się ona kompletnie nieczytelna dla widza. Sam, wspomniany już wcześniej, przebieg przez strefę również mógłby być bardziej dynamiczny. Być może ktoś powinien pokazać im choćby niezwykle atrakcyjne rozgrywki World Chase Tag, w których uczestnicy rekrutują się właśnie wśród najlepszych parkourowców, a rywalizację złożonych z nich zespołów na ściśle określonej arenie ogląda się wręcz znakomicie.
Ostatecznie więc otrzymaliśmy produkcję idealnie nijaką. Przeciętną na poziomie prezentowania wizji świata przyszłości i zależności pomiędzy filmową elitą a biedotą. Z jednej strony zmuszoną do zabawiania tłumów, uczestnicząc w śmiertelnej rozgrywce, a z drugiej mającą plan w jaki sposób ruszyć z posad bryłę niesprawiedliwego świata. Co gorsza, mimo całkiem ciekawych pomysłów, zawodzącą również na poziomie czystego widowiska, głównie przez niezbyt staranne przemyślenie filmowania tytułowych wyścigów, które powinny być dużo efektowniejsze. Gdyby “Wyścig bestii”, zgodnie z intencją scenarzysty, stał się podstawą produkcji filmowej mającej swą premierę kilkanaście lat temu, zapewne mógłby być jeszcze dla kogoś prawdziwym odkryciem. Dziś tonie w morzu podobnych, zazwyczaj dużo sprawniejszych pozycji z nurtu postapokaliptycznego.
Atuty
- ładne zdjęcia
- ciekawy pomysł na wyścigi
Wady
- niestety słabo wykorzystany
- oklepana fabuła, kiepsko odmalowany świat przyszłości
- jednowymiarowi, banalni bohaterowie
- film stanowi dopiero początek dłuższej serii, która może nie być kontynuowana
Mimo szlachetnych intencji “Wyścig bestii” zawodzi, tak na poziomie konstruowania świata przyszłości, jak i czystego widowiska.
Przeczytaj również
Komentarze (0)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych