Zawsze miałem plamę na honorze fana platformówek - nie grałem w słynnego Crasha z PSXa. Dopiero później dorwałem Wrath of Cortex na pierwszym klocku, ale że było obok Halo i kilka mega-gier na PS2, więc nawet nie skończyłem (po prawdzie to pewnie gdzieś utknąłem i dlatego nie grałem dalej ;) )

Wyszło N-sane Trilogy. W końcu miałem ochotę pograć i... no cóż. Powiem wprost: spodziewałem się czegoś więcej. 

Wspaniały remake, gra sprzedaje się fantastycznie, wszyscy na świecie zadowoleni.

A ja nie.

Wiem, wiem, wyjdę na:

;)

Gdyby nie chodziło o remake gry Naughty Dog, gdyby nie chodziło o ten tytuł, który zaskoczył świat wysoką sprzedażą, gdyby to była ta sama gra ale z inną nazwą - wszystko byłoby OK. Tutaj jednak spodziewałem się remastera o tej tej jakości jaką prezentowały gry Naughty Dog czy Insomiac, gdy jeszcze platformówki były traktowane na równi z innymi gatunkami.

Grając w N-Sane Trilogy cały czas miałem wrażenie, że wybitny tytuł został oddany w ręce amatorów. Amatorów w porównaniu do Naughty Dog czy Insomiac oczywiście i pomijam różnice wynikające po prostu z niższego budżetu. Opinie niektórych graczy i recenzentów sugerowały problem ze sterowaniem, ale miałem nadzieję, że może jest problem z czuciem sterowania, co powinno wypaść sporo lepiej na PC, dzięki  60fps.

Jednak nie. Zacznijmy od gameplayu.

Gameplay

Zdarzają się zgony nie z winy gracza, co potrafi zdenerwować. Na szczęście niezbyt często.  Poza tym, całości jakby czegoś brakuje, coś w sterowaniu co ciężko określić słowami, nie zostało dopracowane. I spoko, nadal nie jest źle, ale jednak mamy do czynienia z legendą, grą która przeszła do historii. Gry tego kalibru zasługują na perfekcję wykonania remake'u.  Poza ogólnym najwyższym poziomem całości, tak kultowe tytuły powinny wręcz  zostać ulepszone przez wprowadzenie drobnych zmian eliminujących słabsze rozwiązania  oryginału. Jeśli już jest obsługa sterowania analogiem to powinno to być dopracowane w 100%., a tu nie jest. Pół biedy jak gramy na padzie z dobrym krzyżakiem, ale wiadomo że nie każdy pad może się takim pochwalić. Oczywiście, sam jestem ortodoksem i rozumiem, że wielu graczom nie spodobałyby się jakiekolwiek odstępstwa od pierwowzoru, ale można było znaleźć jakiś kompromis. Brakuje też czasem informacji dla graczy nie mających wcześniej do czynienia z serią. Coś jest nie tak, jeśli kilkukrotnie próbuję wejść na drugi plan, widzę przestrzeń, powinno się dać, ale się nie da, a próba kończy się zgonem. Po kilku razach odpuszczam zakładając, że się nie da, a tymczasem da się, ale w innym miejscu, o czym bym się nigdy nie dowiedział gdyby nie Youtube. 

Nienawidzę zawracania głowy tutorialami typu "press → to move right", ale albo to powinni dopracować tak, aby wystarczyła logika i intuicja, albo dodać jakieś info, choćby w menu gry, żeby fani pierwowzoru nie narzekali, że "dodano jakieś strzałki bo nowe pokolenie graczy musi być prowadzone za rączkę" ;)  

W innym miejscu nie widzę na co skaczę, przez co ginę, choć wystarczyłaby głupia zmiana tekstury czy przesunięcie kamery o centymetr. W jeszcze innym ginę, bo gra nie zarejestrowała wciśnięcia skoku, w innym spadłem bo nie widać gdzie się skacze (jak daleko od kamery trzeba stać aby przeskoczyć w lewo). W jeszcze innym ginę bo według gry dotknąłem potworka, choć wcale nie dotknąłem. Ktoś po prostu schrzanił detekcje kolizji. Tego wszystkiego nie powinno być, bo niestety gatunek jest dziś niszowy i albo ktoś po prostu będzie w tym słaby i się zniechęci, albo mowa o weteranach takich jak ja, którzy sobie poradzą bez większych problemów, ale jednak są już starzy i nawet jeśli ich refleks jeszcze się nie sypie, to zwyczajnie nie mają tyle wolnego czasu co dzieciarnia, żeby ślęczeć nad jednym levelem i powtarzać go wielokrotnie. Tym bardziej jeśli wiele zgonów nie miałoby miejsca przy graniu w oryginał. Różnicę jakości pracy i klasy developera czuć bardzo wyraźnie. Między Naughty Dog a VV jest przepaść. Developer remake'u miejscami wygląda jakby dopiero co przeskoczył z robienia gry na komórki i szczytem aspiracji jest dla niego "ujdzie".

Na Youtube znalazłem też porównanie z oryginałem i niestety twórcy remake'u uczynili i tak już trudny i miejscami irytujący tytuł jeszcze trudniejszym poprzez nieumiejętny design - zamiana wyraźnie wyróżniających się elementów podłogi na takie, które gracz przechodzący level po raz pierwszy, łatwo może  pomylić z resztą otoczenia, przez co zginie. Brak papierowej instrukcji obsługi to oczywiście norma w erze cyfrowej dystrybucji, ale żeby nie dać intrukcji w menu gry? Kto uznał że gracze chętnie wyjdą z gry i będą szukać manuala na stronie producenta, żeby się dowiedzieć więcej o tym do czego są i jak działają te wszystkie klejnoty, klucze itd? 

Wizualia

 Miejscami dobrze, a miejscami bardzo słabo. Jest po prostu nierówno. Gra w zbyt wielu miejscach wygląda jak tytuł z x360. Chyba dlatego, że ktoś podjął błędną decyzję, żeby gonić za realistycznym oświetleniem kosztem całej reszty. To duży błąd i to już pomijając fakt, że w tego typu grze realizm jest absolutnie niepotrzebny. To chyba jak z ostatnim Ratchetem. Nikt z wydawców już nie wierzy, że ktokolwiek chce grać w takie gry poza dziećmi, więc się robi tak aby wszystko jak najbardziej przypominało filmy Pixara. 

Po pierwsze i najważniejsze, skupienie się na nowoczesnie wyglądającym oświetleniu wymusiło  kompletne nieporozumienie  w postaci tylko 30fps nawet na PS4pro i Xbox X (jeszcze są jakieś nadzieje na patcha - patrz filmik Digital Foundry na youtube) i niestałe 30 na switchu przy 480p w trybie przenośnym, co na tle Donkey Kong Country wypada blado (też brak natywnej, ale jednak pikseli więcej i 60fps).

Po drugie całość jest zrobiona niestety bez zachowania pełnej wierności oryginałowi. Niektóre elementy wyglądają ładnie, levele pod wodą wyglądają wręcz świetnie (w tym i w innych miejscach widać jak bardzo ND było zakochane w DKC na SNESa przy tworzeniu Crasha :), kilka nowych dodatków też daje radę, szczególnie wszystko co wykorzystuje efekty pixel shader, czyli wszelkie metale, połyskliwe powierzchnie itd. ale niestety wiele elementów wygląda po prostu inaczej i moim zdaniem o wiele gorzej. Grafika w oryginale była bardzo wyraźna, kolory żywe. Tutaj mamy typowe dla obecnych czasów ugładzenie, wiele elementów wygląda po prostu mdło, nijako i z utraceniem klimatu oryginału. Jest też niestety jakoś bardziej infantylnie. Biorąc pod uwagę, ze fanbase oryginału to dziś stare dziadki, naprawdę można było moim zdaniem sobie odpuścić różowy kolor finalnego bosa na mapie jedynki.

Jest sporo miejsc, które wyglądają bardzo dobrze, ale nietrafień w kwestii stylu jest niestety całkiem sporo. Nie ma tragedii ale mogło być lepiej.  

Dalej przejdźmy do animacji. Znowu problem ale nawet większy. Najbardziej widoczny w przerywnikach. Po prostu czuć amatorkę. W zbyt wielu miejscach. Niektóre animacje wyglądają zdecydowanie gorzej niż w pierwowzorze, niektóre zmieniają charakter postaci, a inne, z animacji które się fajnie oglądało, robią animacje których równie dobrze mogłoby nie być, bo są co najwyżej średnie albo mówiąc wprost - schrzanione. Na przykład ta gdy Crash jest budzony przez swoją siostrę. W oryginale wstaje z "kręciołem". W remake'u wstaje, a dopiero później robi "tornado". Zupełnie bez sensu, ale tak było łatwiej animatorowi.

Nawet sama główna postać jakby straciła na uroku. Jest inna. Różnicę w stylistyce lekko widać już nawet na początkowej animacji prezentującej logo developera i transformację z oryginału na PSXa do remake'u. Coś tu zgubiono.  Remake wygląda bardziej dziecinnie od oryginału. To wygląda jakby animatorzy dopiero się uczyli fachu i wcisnęli to co akurat mieli w portfolio albo odpalili na drugim monitorze "Minions" i kopiowali co się da. Zresztą nie tylko animatorzy.

Mogę się mylić, ale moim zdaniem to zmiana stylu z "dla wszystkich, bo platformówki to normalny gatunek gier" na "dla dzieci, bo kto by tam grał w takie gry poza nimi". Nie jest tutaj aż tak źle jak w ostatnim Ratchecie, gdzie zmieniono charakter głównej postaci, dialogi itd. ale też to widać. Nie dyskwalifikuje to gry oczywiście, ale jednak mnie osobiście irytuje, bo jest wszędzie dookoła. . Od bezkompromisowego humoru pisanego pod wszystkich w grach z lat 90tych, po żenujące "żarty" w Rayman Legends, bo się ktoś przebrał za babę. (Nie, nie wspomnę tutaj o rodzimych kabaretach! ;) ). Od stylistyki neutralnej w Donkey Kong Country na SNES, do już tej nowoczesnej, bardziej grzecznej i "słodkiej" w remasterach na Wii i Wii:U/Switcha. Ktoś kto jeszcze się na to nie uczulił pewnie nawet nie zauważy, nawet mnie w tych wymienionych tytułach nie kłuje to w oczy przez cały czas, ale szkoda, że prawie nie ma dziś platformówek zupełnie odpornych na tą "zarazę".  Ale to tak przy okazji, to tylko drobna rysa na lakierze N-Sane Trilogy. 

Zarzuty tyczą głównie pierwszej części Crasha w N-sane Trilogy, ale zarzuty o jakich wspomniałem wyżej tyczą wszystkich części. W mniejszym lub większym stopniu.

(Ten blog/recenzję zamieściłem po przejściu jedynki i kilku leveli dwójki i trójki, a dopiero po ich skończeniu edytowałem tekst dodając oceny C2 i C3. Nic się nie zmieniło w kwestii tego co napisałem, choć masterowanie leveli na max na pewno jest atrakcyjniejsze po odblokowaniu szybszego biegania w C2 i podwójnego skoku w C3)

 

 

Remake N-sane Trilogy:

konsole: 4/10 

PC: 6/10  (jak wyjdzie patch dla 60fps to zrównam oceny). Sama jakość portu na PC byłaby idealna, gdyby nie cap na 60fps. Optymalizacja i dobór opcji są OK.Tylko cienie trzeba było przestawić na niższą jakość i wyłączyć rozmycia, których nienawidzę. Gra trzyma 2x 60fps w 3D w 1080p na zabytkowej karcie GTX780, a w 4K nigdy nie spada poniżej 30, średnio będąc gdzieś tak w połowie między tym co znamy z grania w 30 a tym co niesie za sobą stałe 60. Bez v-sync niektóre levele nawet są bardzo blisko locka na 60. Jestem zaskoczony wydajnością, szczerze mówiąc. Na GTX970/1060 zapewne da się pograć w 4K przy stałych 60fps. Gra nie jest też zablokowana na wynalazki typu Microsoft Store, nie ma problemów z trybem pełnoekranowym ani kłopotów z obsługą/detekcją padów.

- Crash 1: 6/10 (plus 1-3 jak ktoś lubi wyzwania i trudne gry, plus 2 jak ma się do gry sentyment ;) )

Czuć, że gra się zestarzała i z perspektywy kogoś kto ograł dziesiątki tego typu gier po premierze oryginału, a dopiero teraz ma okazję się zapoznać z "jedynką", nie ma tu za wiele ciekawego. Leveli zajebistych jest tyle co kot napłakał, jest trudniej niż by to wynikało z elementów które miały być trudne, i ogólnie lepiej nie liczyć na ciągłe zachwyty czy to w sensie oprawy czy gameplayu.  Kilka mechanizmów od 1996r. zostało ulepszonych i tutaj wypadają nieco archaicznie.

Nie czuję też potrzeby masterowania leveli. Marchewka na kijku wydaje się zwiędła i lekko spleśniała ;) Szkoda, że nie pokuszono się o jakieś konkretne nagrody zachęcające do podejmowania wyzwań. Mogłyby to być np. kompletnie nowe levele. Skończyłeś grę? To pokaż co potrafisz, a w nagrodę dostaniesz darmowe DLC. To przecież tak bardzo by pasowało do remake'u gry z tamtych lat. To była era gdzie takie rozwiązania były dość często spotykane.

Nie mając sentymentu do wersji na PSXa, bo pograłem tylko kilka minut na emulatorze na PSP, muszę nazwać jedynkę  po prostu średniakiem. 

-  Crash 2  7/10 Sequel o wiele lepszy. Bardzo dobra gra, choć nadal daleko do poziomu za jakim fani platformówek ND/Insomiac tęsknią. Nadal nie wszystko działa jak powinno, ale jest lepiej od jedynki pod prawie każdym względem.

- Crash 3  7/10 Jest inna, czasem gorsza, czasem lepsza od dwójki, ale zdecydowanie lepsza od jedynki. Podwójny skok pozwala grać dla relaksu bez większego stresu, więc jak ktoś chce, żeby bylo łatwo i przyjemnie, to powinien skupić się na tej części)

 

Oceny sumarycznej nie chciałem podawać, ale PPE nie pozwala dodać recenzji bez oceny. Poza tym jestem starej daty i moje cyferki to cyferki podobne tym dawanym w czasach PSXa i wcześniej. Nie używam tej dzisiejszej skali, gdzie gry to 8-10/10, a 6/10 to crap ;). 6/10 to gra dobra, z wadami, warto zagrać, dobry przeciętniak. Poza tym 6/10 tyczy bardziej jakości remake'u niż oceny samych gier. Dlatego nie chciałem dawać oceny sumarycznej, a zamiast tego porozbijać, żeby nie robić zamieszania, szczególnie że to recka w pełni subiektywna, oceny tyczą tego jak ja grę odbieram. Jakbym recenzował jak dziennikarze to by było obiektywniej, ale to tylko blog którego nikt i tak pewnie nie przeczyta więc "niska szkodliwość czynu" ;) Jak komuś te 6/10 podniosło ciśnienie to sorry.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Post Scriptum

Stereoskopowe 3D

Społeczność skupiona wokół 3D Vision zrobiła już patch. Tutaj link:

 https://helixmod.blogspot.com/2018/07/crash-bandicoot-n-sane-trilogy.html

Jak zwykle w przypadku 3D, grafika sporo zyskuje. Jak ktoś byłby ciekawy to mogę porobić screeny czy nagrać krótkie video jak to wygląda. Na razie kilka, jak się okaże, że jest tu choć jedna osoba, która gra w 3D, to dodam więcej.

https://ufile.io/pqt9w
https://ufile.io/zyh4d
https://ufile.io/7dpev
https://ufile.io/9eedv

Pliki w formacie jps, do oglądania w Nvidiowej przeglądarce zdjęć 3D (jak ktoś ma 3D Vision zainstalowane) i dla pozostałych, chcących zobaczyć choć namiastkę 3D, programik do oglądania bez 3DVIsion. Dam też link do alternatywy jakby coś nie tak było z pierwszym.

https://downl(...)278.html

http://www.stere(...)0.96.exe