Historie równoległe (2026) - recenzja filmu [Monolith]. Trochę dłuższy film o miłości

Historie równoległe (2026) - recenzja, opinia o filmie [Monolith]. Trochę dłuższy film o miłości

Piotrek Kamiński | Dzisiaj, 21:30

Pisarka zaczyna tworzyć fabułę na podstawie obserwacji swoich sąsiadów z naprzeciwka. Maszynopisem zaczyna interesować się jej pracownik, który postanawia iść o krok dalej i wejść z nimi w interakcję. 

Kiedy parę miesięcy temu kraj obiegła informacja, że Maciej Musiał bierze się za barki z “Dekalogiem” Krzysztofa Kieślowskiego, ludzie reagowali raczej z entuzjazmem – że bardzo dobrze, że kolejne pokolenie przywraca do życia jedne z najlepszych filmów w historii, że odważnie, że Musiał to taki nowożytny człowiek renesansu i niech się dalej rozwija, na zdrowie! A później przyszedł maj i premiera w Cannes. Niby dostali pięć minut owacji po projekcji, ale jak na (dziwne) standardy tej imprezy, taka ilość to nic.

Dalsza część tekstu pod wideo

Moim zdaniem ten film nie powinien być porównywany z „Krótkim filmem o miłości”. Jasne, jest to jakaś tam wariacja na jego temat, zasadzająca się na podobnym – choć nieidentycznym – założeniu, ale nie można powiedzieć aby był to rimejk, a wiadomo, że w bezpośredniej konfrontacji obraz  Asghara Farhadiego nie ma z Kieśłowskim najmniejszych szans. Co nie znaczy, że film nie jest na swój sposób całkiem interesujący. I zdecydowanie za długi.

Historie równoległe (2026) - recenzja, opinia o filmie [Monolith]. Niezdecydowany scenariusz

Jednym z problemów filmu jest jego struktura. Z początku fabułę poznajemy dwutorowo – z jednej strony mamy sceny rozgrywające się „naprawdę” - widzimy pisarkę Sylvie (Isabelle Huppert), jej pracownika, zabranego z ulicy Adama (Adam Bessa) oraz ludzi pracujących w dawnym mieszkaniu jej matki – Nitę (Virginie Efira), Pierre'a (Vincent Cassel) i Christophe'a (Pierre Niney). Regularnie przeplatają się one jednak z fabułą nowej książki Sylvie, której bohaterami są właśnie sąsiedzi, których zarówno ona, jak i jej pracownik tak bardzo lubią podglądać. To do widza należy zadanie zauważenia, którą wersję rzeczywistości właśnie ogląda. Później natomiast... film kompletnie o tym dualizmie zapomina – mimo że nosi go również w samym tytule. Jasne, po prostu nie ma już potrzeby aby dalej tak tę narrację prowadzić, ale wydaje mi się, że finał mógłby zrobić większe wrażenie, gdyby do końca rozciągnąć fikcję przeplatającą się z prawdą – może odrobinę bardziej zamotać, które wydarzenia są prawdziwe, a które nie.

To napisawszy, sama koncepcja sztuki naśladującej życie i w dalszej perspektywie życia naśladującego sztukę, jest bardzo ciekawa. Już od samego pytania: czy gdyby ktoś przyglądał się twojemu życiu od boku, z ukrycia, czy byłby w stanie zobaczyć prawdziwego ciebie, czy może jedynie jakieś odległe echo prawdy? A może dostrzegłby coś, czego sam o sobie nawet nie wiedziałeś? Czy jednak na pewno byłoby to coś pozytywnego? Podoba mi się, jak przewrotnie, ale jednak nieubłaganie wypełnia się wizja zaproponowana przez pisarkę. Czy jednak koniec będzie równie tragiczny, co w jej powieści? 

Historie równoległe (2026) - recenzja, opinia o filmie [Monolith]. Fikcja wymieszana z... inną fikcją

Technicznie, film  Farhadiego jest jak najbardziej okej – ładne wnętrza, miejscami całkiem interesujące światło, niebanalna praca kamery. Rzecz w tym, że z jakiegoś powodu, reżyser postanowił każde jedno ujęcie uczynić niemożliwie wręcz powolnym – obserwujemy kompletny proces przyrządzania herbaty, kiedy ktoś idzie do restauracji, to oglądamy niemalże całą przebytą przez niego trasę, a jeśli coś go dręczy, to przez bardzo długie sekundy obserwować będziemy jego twarz. Nie brakuje tu również powtarzających się, na dłuższą metę raczej zbędnych scen. Przygotowywanie dźwięków do filmów przyrodniczych jest całkiem ciekawe za pierwszy, drugim, nawet i za trzecim razem. Ale za piątym już naprawdę nie muszę tego oglądać. W jaki sposób wpływa to na opowiadaną historię? Jak usprawnia fabułę? Wcale – no właśnie.

Aktorzy robią ze scenariuszem, co mogą. Oczywiście Huppert nic nie poradzi na to, że temat tego, że sąsiedzi mieszkają w domu jej matki w pewnym momencie po prostu znika, a Bessa nie może się zdecydować czy jest bardziej creepem, zbitym pieskiem czy kim właściwie. Na pewno, jeśli miał żywić jakieś uczucie do Nity, to ja tego nie odczułem. Sama ona, jak i dwaj jej towarzysze, mają natomiast całą masę do zagrania, wcielając się zasadniczo w dwie wersje tej samej postaci, podobne, ale jednak diametralnie różne, kiedy przestajemy przyglądać się im z odległości, a faktycznie poznajemy jako ludzi. I tak jak ona akurat w obu przypadkach jest raczej podobna, tak obaj panowie grają ogromne skrajności – raz lubimy jednego, podczas gdy drugi jest skończonym bydlakiem, aby chwilę później zobaczyć sytuację kompletnie odwrotną. To aż trochę dziwne, bardzo niecodzienne, jak bardzo różne są te postacie, mimo że wyglądają i nawet ubierają się dokładnie tak samo.

„Historie równoległe” to interesująca koncepcja, całkiem sprawnie zrealizowana, choć ciągnięta nieco w dół przez szalenie wręcz niespieszne tempo filmu. To wciąż film żywo korespondujący z szóstym przykazaniem – nie cudzołóż – choć skupiający się na odrobinę innych tematach, niż dzieło Kieślowskiego. Moim zdaniem realizacyjnie na tyle sprawny, że warto dać mu szansę. Choć o żadne nagrody raczej nie powalczy.

Advertisement

Atuty

  • Podwójne role części obsady;
  • Ładne zdjęcia;
  • Ciekawy motyw sztuki naśladującej życie i życia naśladującego sztukę.

Wady

  • Bardzo siermiężne tempo;
  • Długo zajmuje mu zdecydowanie o czym właściwie jest;
  • Nie do końca satysfakcjonująco rozpisane relacje między większością postaci.

„Historie równoległe” w połowie zapominają, że miały być równoległe, za to stają się znacznie ciekawsze. Film Asghara Farhadiego jest trochę nierówny, ale moim zdaniem wciąż całkiem interesujący.

6,0
Piotrek Kamiński Strona autora
Z wykształcenia filolog, z zamiłowania gracz i kinoman pochłaniający popkulturę od przeszło 30 lat. O filmach na PPE pisze od 2019. Zarówno w grach, jak i filmach najbardziej ceni sobie dobrą fabułę. W wolnych chwilach lubi poczytać, pójść na koncert albo rodzinny spacer z psem.
cropper