Devil May Cry 5: Devil Hunter Edition - recenzja gry. Port w wersji (prawie) SSS

Devil May Cry 5: Devil Hunter Edition - recenzja i opinia o grze [Switch2]. Port w wersji (prawie) SSS

Wojciech Gruszczyk | Dzisiaj, 22:30

Gdy świat ekscytuje się kolejnymi perypetiami Braci Spardy za sprawą nowego sezonu animacji od Netflix, Capcom wyciągnął z rękawa Devil May Cry 5: Devil Hunter Edition. Znana gra, znana zawartość i… genialna frajda? Przeczytajcie naszą recenzję najnowszej propozycji japońskiej korporacji.

Capcom coraz mocniej wyrasta na jednego z najlepszych wydawców wspierających Nintendo Switcha 2. Po tak udanych propozycjach jak Resident Evil Requiem oraz Pragmata firma wyciągnęła z rękawa kolejną dużą produkcję i tym razem postawiła na demony, efektowne kombinacje oraz jednego z najbardziej charakterystycznych bohaterów w swojej historii. Devil May Cry 5: Devil Hunter Edition trafił na sprzęt Nintendo w dosłownie… idealnym momencie.

Dalsza część tekstu pod wideo

Uniwersum Devil May Cry ponownie cieszy się ogromnym zainteresowaniem za sprawą świetnie przyjętej animacji Netflixa. W ostatnich tygodniach widzowie otrzymali drugi sezon opowieści pełnej demonów, a Capcom niemal natychmiast wykorzystał ten moment, wprowadzając Devil May Cry 5: Devil Hunter Edition na Nintendo Switcha 2. Nowi odbiorcy mogą więc po seansie wskoczyć prosto do jednej z najlepszych odsłon serii, natomiast fani dostali kolejny powód, by ponownie chwycić za miecz i ruszyć na polowanie.

Czy można było wybrać lepszy moment na premierę tej wersji? Capcom proponuje niemal kompletną, widowiskową i niezwykle dynamiczną przygodę, którą po raz pierwszy możemy zabrać ze sobą praktycznie wszędzie. Pozostaje jednak najważniejsze pytanie: czy Nintendo Switch 2 rzeczywiście radzi sobie z jedną z najbardziej dynamicznych gier akcji ostatnich lat?

Znana historia z przyjemnym bonusem

undefined

Powrót do Devil May Cry 5 po latach jest zaskakująco satysfakcjonujący. Oczywiście największy fabularny zwrot nie robi już takiego wrażenia jak przy pierwszym kontakcie z grą, bo większość fanów doskonale wie, kim naprawdę jest tajemniczy przeciwnik i dokąd prowadzi cała historia. Nie zmienia to jednak faktu, że recenzowany Devil May Cry 5: Devil Hunter Edition nadal jest znakomitym akcyjniakiem, którego fabuła bardzo dobrze napędza kolejne widowiskowe starcia, spotkania bohaterów i coraz większą skalę demonicznej inwazji.

Akcja rozpoczyna się w Red Grave City, gdzie ogromne drzewo Qliphoth wyrasta z ziemi i zaczyna pochłaniać krew mieszkańców. Nero wraz z Nico rusza do miasta, by odnaleźć Dantego i powstrzymać potężnego Urizena, ale sytuacja bardzo szybko wymyka się spod kontroli. Historia prowadzona jest z kilku perspektyw, a gracze stopniowo poznają wydarzenia związane z trójką bohaterów: Nero, Dante i tajemniczym V. To właśnie przeplatanie losów bohaterów, ich rozmowy, konflikty i rodzinne zależności sprawiają, że całość nie jest wyłącznie pretekstem do kolejnych pojedynków.

Dużym atutem są sami bohaterowie. Nero nadal świetnie łączy młodzieńczą energię z potrzebą udowodnienia swojej wartości, Dante pozostaje absolutnym mistrzem przesadzonego stylu, a V wprowadza do opowieści tajemnicę i zupełnie inny ton. Dla osób znających serię jego rola nie będzie już wielkim zaskoczeniem, ale nawet wtedy dobrze obserwuje się, jak scenarzyści prowadzą tę postać i stopniowo łączą wszystkie wątki. Relacje między bohaterami nadal działają bardzo dobrze, a ich wspólna historia zyskuje na sile szczególnie w dalszej części kampanii.

undefined

Pierwsze ukończenie zajmuje około 11 godzin, co jest bardzo dobrym wynikiem jak na tak intensywną grę akcji. Kampania nie przeciąga się, regularnie wprowadza nowych przeciwników, bronie, bossów i kolejne możliwości, dzięki czemu praktycznie cały czas coś się dzieje. Po napisach końcowych naprawdę warto wrócić do gry, bo wyższe poziomy trudności całkowicie zmieniają tempo i wymagają znacznie lepszego opanowania systemu walki. Regrywalność napędza również system ocen. Zdobywanie coraz lepszych rang, poprawianie wyników, utrzymywanie stylu i próby przechodzenia misji bez błędów sprawiają, że każda kolejna sesja może wyglądać inaczej. Devil May Cry 5 nie kończy się więc na poznaniu historii… tak naprawdę dopiero wtedy zaczyna się prawdziwa zabawa.

W Devil May Cry 5: Devil Hunter Edition od początku możemy również grać Vergilem. To bardzo miły dodatek, który nie zmienia podstawowych założeń fabuły i nie oferuje osobnej, rozbudowanej historii, ale daje świetny powód, by ponownie przejść kampanię. Vergil walczy zupełnie inaczej niż Nero, Dante czy V, jest szybki, precyzyjny i niezwykle efektowny, więc znane misje potrafią smakować trochę inaczej.

Znany gameplay? I to największy atut

undefined

Dynamiczna akcja była największym atutem Devil May Cry 5 kilka lat temu i z przyjemnością mogą napisać jedno: ten system nadal daje ogromną satysfakcję. Capcom stworzył rozgrywkę, która już przy pierwszym podejściu jest efektowna i bardzo przystępna, ale jednocześnie skrywa tak dużą głębię, że po kilkunastu godzinach wciąż cieszymy się widowiskowymi kombinacjami. Nie chodzi wyłącznie o pokonanie demonów… liczy się styl, różnorodność ataków, utrzymywanie rytmu i ciągłe poszukiwanie coraz bardziej widowiskowych rozwiązań.

Struktura kampanii bardzo dobrze sprawdza się na Nintendo Switchu 2. Misje nie są przesadnie długie, więc możemy przejść jeden fragment w pociągu, rozegrać krótszą sekwencję przed snem albo wrócić do konkretnego zadania tylko po to, by poprawić wynik. Gra została podzielona na etapy, a każde zadanie prowadzi nas przez kolejne starcia, zamknięte areny, sekrety i walkę z bossem. Taki rytm świetnie pasuje do mobilnego charakteru konsoli, bo Devil May Cry 5 nie wymaga za każdym razem wielogodzinnej sesji, by dać poczucie realnego postępu.

Największą siłą rozgrywki pozostają różne style bohaterów. Nero jest najbardziej bezpośredni i przystępny - korzysta z miecza Red Queen, rewolweru Blue Rose oraz mechanicznych ramion Devil Breaker, które mogą przyciągać przeciwników, wspierać uniki albo odpalać potężne ataki. Dante oferuje zdecydowanie największą swobodę, bo pozwala zmieniać bronie, pistolety oraz cztery style walki w czasie rzeczywistym. V trzyma się z dala od przeciwników i wysyła do boju demoniczne stwory, natomiast Vergil stawia na precyzję, koncentrację i błyskawiczne eliminowanie całych grup. W kilku momentach kampanii możemy wybrać, w jaką postać chcemy się tym razem wcielić, co ponownie wpływa na regrywalność. Nero zachęca do agresji i wykorzystywania Devil Breakerów, Dante pozwala eksperymentować z niemal absurdalną liczbą kombinacji, V zmienia walkę w zarządzanie przywołanymi stworzeniami, a Vergil daje poczucie ogromnej siły, ale wymaga czystego, spokojnego stylu. Każdy bohater zmienia tempo, sposób poruszania się po arenie i podejście do budowania wysokiej rangi.

undefined

Bardzo dobrze działa również rozwój postaci. Za czerwone kule kupujemy nowe ruchy, ulepszamy podstawowe możliwości i stopniowo rozszerzamy zestaw dostępnych kombinacji. Cały czas mamy poczucie, że bohaterowie stają się potężniejsi, ale nie tylko dlatego, że rosną ich statystyki. Największa zmiana zachodzi po stronie gracza - to właśnie my uczymy się wykorzystywać wszystkie atuty bohaterów.

Recenzowany Devil May Cry 5: Devil Hunter Edition od początku oferuje bardzo bogaty pakiet. Otrzymujemy pełną kampanię, grywalnego Vergila, dodatkowe stroje, specjalne ramiona Devil Breaker, bonusowe bronie, dodatkowe utwory, alternatywne głosy oraz humorystyczne, a nawet aktorskie wersje scen przerywnikowych, które wcześniej służyły jako materiały referencyjne dla animatorów. Wśród typowych dla Capcomu atrakcji jest nawet między innymi Mega Buster dla Nero, pozwalający na chwilę zmienić go w demoniczną wersję Mega Mana.

Nie jest to jednak pełny odpowiednik Special Edition z PlayStation 5 oraz Xboksów Series X|S. Na Switchu 2 zabrakło przede wszystkim Legendary Dark Knight Mode, który znacząco zwiększa liczbę przeciwników i zamienia areny w wielkie, chaotyczne bitwy. Nie ma również Turbo Mode, przyspieszającego całą rozgrywkę. Dla nowych graczy nie musi to być poważny problem, ale doświadczeni fani mogą czuć niedosyt, szczególnie że Legendary Dark Knight był jednym z najlepszych sposobów na testowanie combosów i… to była naprawdę spora przyjemność uczestniczyć w takich rzeziach.

Jak Devil May Cry 5: Devil Hunter Edition działa na Nintendo Switchu 2?

undefined

Pod względem działania Devil May Cry 5: Devil Hunter Edition to kolejny pokaz możliwości Capcomu na Nintendo Switchu 2. Gra utrzymuje stabilne 60 klatek na sekundę zarówno w trybie przenośnym, jak i po podłączeniu konsoli do telewizora. Przy tak dynamicznej produkcji ma to ogromne znaczenie, bo rozgrywka opiera się na precyzyjnych unikach, błyskawicznym przełączaniu broni, utrzymywaniu przeciwników w powietrzu oraz wykonywaniu coraz bardziej skomplikowanych kombinacji. To doświadczenie nie jest zniszczone przez spadki… a historia nawet w przypadku DMC 5 zna takie przypadki. Tutaj jest naprawdę płynnie i przyjemnie.

Oczywiście trzeba pamiętać, że Devil May Cry 5 ma już swoje lata, a jego rodowód sięga PlayStation 4 oraz Xboksa One. Capcom nie musiał więc przenosić na Switcha 2 produkcji stworzonej wyłącznie z myślą o najnowszych sprzętach. Nie umniejsza to jednak skali osiągnięcia, ponieważ gra działa i wygląda naprawdę dobrze.

Szczególnie imponująco port wypada w trybie przenośnym. Możliwość uruchomienia pełnego Devil May Cry 5 na małym ekranie, przy zachowaniu 60 klatek na sekundę, świetnej responsywności oraz niemal całego wizualnego charakteru oryginału, robi naprawdę duże wrażenie. Nie mamy tutaj poczucia obcowania z mocno okrojoną wersją, którą przygotowano wyłącznie po to, by gra jakkolwiek działała na sprzęcie Nintendo. To dopracowany port, w którym wydajność została potraktowana jako absolutny priorytet.

undefined

Warto jednocześnie wspomnieć o ciekawej opcji związanej z ekranami 120 Hz. Po aktywowaniu wyjścia 120 Hz w ustawieniach Switcha 2 gra może odblokować liczbę klatek, przekraczać poziom 60 FPS i w mniej wymagających momentach zbliżać się nawet do 120 klatek. Nie jest to jednak klasyczny, oddzielny tryb 120 FPS znany ze Special Edition. Płynność pozostaje zmienna i nie utrzymuje przez cały czas maksymalnego wyniku, dlatego podstawowym oraz najbardziej równym doświadczeniem nadal pozostaje stabilne 60 FPS.

Gracze mogą więc tylko świętować, ponieważ magicy z Capcomu ponownie nie zawiedli. Po bardzo dobrych wydaniach Resident Evil Requiem oraz Pragmaty firma dostarczyła kolejną znakomitą propozycję dla fanów hybrydowej konsoli Nintendo. Devil May Cry 5: Devil Hunter Edition nie jest najbardziej zaawansowaną technicznie wersją tej gry, ale działa znakomicie, prezentuje się bardzo dobrze i zachowuje wszystko, co najważniejsze dla szybkiej, wymagającej oraz niezwykle satysfakcjonującej rozgrywki.

Jak Devil May Cry 5: Devil Hunter Edition wygląda na Nintendo Switchu 2?

undefined

Gra działa płynnie, a jak wygląda? Szczerze mówiąc Devil May Cry 5: Devil Hunter Edition nadal potrafi zrobić ogromne wrażenie. Oczywiście wersja na Nintendo Switcha 2 nie prezentuje takiej jakości obrazu jak wydanie uruchomione na PlayStation 5 Pro, ale na małym ekranie różnice bardzo szybko schodzą na dalszy plan. Modele bohaterów, animacje twarzy, projekty demonów, efekty świetlne i sceny przerywnikowe nadal wyglądają znakomicie, a cała produkcja naprawdę dobrze znosi próbę czasu.

W trybie stacjonarnym gra korzysta z DLSS i rekonstruuje obraz z wewnętrznej rozdzielczości wynoszącej około 540p. Na papierze może to brzmieć słabo, szczególnie gdy porównamy ten wynik z natywnym 1080p na PlayStation 4, ale w praktyce efekt jest zaskakująco dobry. Obraz na Switchu 2 jest nieco bardziej miękki, lecz jednocześnie stabilniejszy, a dzięki rekonstrukcji krawędzie potrafią wyglądać czyściej niż w wersji na poprzednią generację konsol, gdzie RE Engine nie zawsze najlepiej radził sobie z wygładzaniem. Nie ma oczywiście mowy o rywalizacji z wydaniem na PlayStation 5 Pro. Tam wyższa rozdzielczość, większa szczegółowość i znacznie ostrzejszy obraz pokazują wyraźną przewagę mocniejszego sprzętu. Różnica jest naprawdę duża i można odnieść wrażenie, że Switch 2 mógłby momentami poradzić sobie z nieco wyższą rozdzielczością, ale Capcom wyraźnie postawił przede wszystkim na płynność i stabilność rozgrywki.

W trybie przenośnym twórcy zdecydowali się na jeszcze bardziej zachowawcze ustawienia. Gra działa podobno w okolicach 360p, a następnie rekonstruuje obraz do 720p. Przy szybkich ruchach można zauważyć miękkość, chwilowe artefakty oraz drobne problemy z odbudowywaniem detali, ale na ekranie konsoli nie są to niedoskonałości, które przeszkadzają w zabawie. Najważniejsze jest to, że port zachowuje świetną płynność i pozostaje w pełni grywalny nawet podczas najbardziej intensywnych pojedynków.

undefined

Największe wrażenie robią oczywiście same starcia. Ekran regularnie wypełniają błyski, wybuchy, demoniczne efekty, unoszące się cząsteczki i widowiskowe ataki, ale nawet w najbardziej intensywnych momentach akcja pozostaje czytelna. Nie miałem poczucia, że gra gubi się przy większej liczbie przeciwników albo że efektowność zaczyna przeszkadzać w precyzyjnym wykonywaniu kombinacji.

Pewną ciekawostką jest natomiast jasność obrazu. Przy takich samych domyślnych ustawieniach wersja na Nintendo Switcha 2 wygląda zauważalnie jaśniej od pozostałych wydań. Trudno powiedzieć, czy był to świadomy zabieg Capcomu, czy kolejna specyfika portów na RE Engine, ale podobne różnice pojawiały się już wcześniej. W trybie przenośnym nie jest to większy problem, natomiast podczas rozgrywki na telewizorze przydałoby się nieco lepsze dopasowanie kolorów do pozostałych platform.

Ogromnym atutem Devil May Cry 5: Devil Hunter Edition pozostaje również ścieżka dźwiękowa. Soundtrack zachwycał już przy pierwotnej premierze i teraz ponownie okazuje się idealnym uzupełnieniem rozgrywki. Dynamiczne utwory świetnie podbijają tempo walki, reagują na rosnącą rangę stylu i sprawiają, że nawet dobrze znane starcia nabierają dodatkowej energii. Devil Trigger, Bury the Light i pozostałe motywy nadal potrafią natychmiast rozgrzać atmosferę, a w połączeniu z efektami dźwiękowymi broni, demonów i uderzeń całość tworzy jedno z najbardziej charakterystycznych doświadczeń akcji w dorobku Capcomu.

Devil May Cry 5: Devil Hunter Edition na małym czy dużym ekranie?

undefined

Włączenie Devil May Cry 5: Devil Hunter Edition okazało się niezwykle przyjemnym doświadczeniem i kolejnym dowodem na to, że Capcom bardzo dobrze rozumie potencjał Nintendo Switcha 2. Firma wrzuciła już na hybrydową konsolę swoje największe współczesne hity, ale jednocześnie pokazuje, że z łatwością może sięgać po starsze produkcje, które nie bez powodu ominęły pierwszego Switcha. Teraz, dzięki znacznie mocniejszemu sprzętowi, takie gry mogą wrócić w świetnej formie i ponownie zachwycić graczy.

Najważniejsze jest jednak to, że sam gameplay ani trochę się nie zestarzał. Walka nadal daje ogromną satysfakcję, różne style bohaterów zachęcają do eksperymentowania, a każda kolejna misja potrafi przypomnieć, dlaczego Devil May Cry 5 do dziś pozostaje jednym z najlepszych akcyjniaków ostatnich lat. Gra świetnie sprawdza się zarówno na dużym ekranie, gdzie można w pełni docenić efekty, animacje i widowiskowość starć, jak i w trybie przenośnym, który idealnie pasuje do krótszych misji, poprawiania wyników i ćwiczenia nowych combosów.

I szczerze mówiąc... po takim powrocie chcę więcej. Capcom przypomniał, jak wielki potencjał nadal drzemie w tej marce, dlatego mam nadzieję, że firma rzeczywiście przygotowuje już nową odsłonę albo przynajmniej pełnoprawny remake pierwszego Devil May Cry. Devil Hunter Edition pokazuje, że fani nadal chcą polować na demony, a seria wciąż potrafi dostarczyć akcję, której próżno szukać w wielu współczesnych produkcjach.

Czy warto zagrać w Devil May Cry 5: Devil Hunter Edition na Nintendo Switch 2?

Recenzowany Devil May Cry 5: Devil Hunter Edition to kolejna fantastyczna produkcja Capcomu wydana w 2026 roku i następny dowód na to, że firma bardzo poważnie traktuje Nintendo Switcha 2. Od premiery gry na pierwszych platformach minęło już kilka lat, więc powrót do Red Grave City okazuje się naprawdę przyjemny. Historia jest dobrze znana, największe zwroty nie zaskakują już tak jak kiedyś, ale kapitalny gameplay nadal zachęca, by ponownie chwycić za broń i ruszyć na polowanie na demony.

Ogromnym atutem pozostaje także zawartość. Grywalny Vergil, dodatkowe bronie, kostiumy, utwory, Devil Breakery, Bloody Palace i liczne bonusy sprawiają, że trudno mówić o skromnym wydaniu. Szkoda jedynie, że Devil Hunter Edition nie zawiera wszystkich elementów dostępnych wcześniej na mocniejszych platformach.

Jestem jednak przekonany, że Devil May Cry 5: Devil Hunter Edition trudno nie polecić. To znakomita gra akcji, która działa świetnie, wygląda bardzo dobrze i idealnie wykorzystuje mobilny charakter Switcha 2. Jeśli uwielbiacie to uniwersum, cenicie efektowne walki i chcecie zabrać jednego z najlepszych akcyjniaków Capcomu ze sobą, nie powinniście się długo zastanawiać.

Ocena - recenzja gry Devil May Cry 5 Devil Hunter Edition

Atuty

  • Kapitalny, bardzo głęboki system walki,
  • Stabilne 60 klatek na sekundę,
  • Świetna responsywność na dużym i małym ekranie,
  • Cztery grywalne postacie o zupełnie różnych stylach,
  • Misje dobrze dopasowane do krótszych sesji mobilnych,
  • Bardzo wysoka regrywalność,
  • Widowiskowe efekty i czytelna akcja,
  • Znakomity soundtrack podbijający tempo starć.

Wady

  • Nie jest to pełny odpowiednik Special Edition.
  • Na dużym ekranie łatwiej zauważyć aliasing i kompromisy obrazu.

Devil May Cry 5: Devil Hunter Edition to świetnie przygotowany port jednej z najlepszych gier akcji Capcomu, który znakomicie sprawdza się zarówno na dużym, jak i małym ekranie Nintendo Switcha 2. Kapitalny system walki, cztery wyraźnie różniące się postacie, stabilne 60 FPS i bogata zawartość sprawiają, że nawet po latach powrót do Red Grave City daje ogromną satysfakcję.
Graliśmy na: NS2

Wojciech Gruszczyk Strona autora
Miał przyjść do redakcji zrobić kilka turniejów, ale cytując klasyka „został na dłużej”. Szybko wykazał się pracowitością, dzięki której wyrobił sobie pozycję w redakcji i zajmuje się różnymi tematami. Najchętniej przedstawia wiadomości ze świat gier, rozrywki i technologii oraz przygotowuje recenzje gier i sprzętu. Jeśli jest zadanie – Wojtek na pewno się z nim zmierzy. 
cropper