Po twoim trupie (2026) – recenzja filmu [Amazon]. Niecodzienne kłopoty małżeńskie

Po twoim trupie (2026) – recenzja, opinia o filmie [Amazon]. Niecodzienne kłopoty małżeńskie

Piotrek Kamiński | Dzisiaj, 21:00

Dan i Lisa wybierają się na wspólny wypad do swojego wakacyjnego domku w górach. Być może pomoże im to rozwiązać trapiące ich problemy matrymonialne i na nowo poczuć tę iskrę, która towarzyszyła im w pierwszych latach małżeństwa. Jest tylko jeden problem. Obojgu chodzi po głowie... ostateczne rozwiązanie swoich problemów.

Kawa na ławę: nie oglądałem oryginalnego, fińskiego „The Trip”. Nie mam więc porównania, na ile lepsza, bądź też gorsza jest amerykańska wersja – czy aktorzy spisują się lepiej, czy fabuła ma więcej sensu, które momenty są zabawne i jak bardzo. Słyszałem opinie wedle których oryginał jest po prostu lepszy pod każdym względem, mówiące, że dzisiejszy film jest i słabszy narracyjnie i aktorsko i we wszystkich pozostałych kategoriach. I może faktycznie tak jest – absolutnie nie chcę tego negować. Pragnę jedynie zaznaczyć, że ja będę dzisiaj oceniał WYŁĄCZNIE remake, czy ostatecznie można nazwać go dobrym filmem.

Dalsza część tekstu pod wideo

Ogólny rdzeń fabuły raczej nie powinien być dla nikogo tajemnicą, ponieważ opowiadają o nim praktycznie wszystkie opisy i trailery, na jakie się do tej pory natknąłem. W razie jednak, gdyby ktoś był trochę jak ja i lubił podchodzić do seansów na ślepo, sugeruję pominięcie reszty tekstu, najwyżej sprawdzenie oceny końcowej i zarezerwowanie sobie wolnych dwóch godzin na seans. W poniższym tekście będę omawiał naturę filmu, co może być spoilerem dla części widzów. Niech więc wystarczy ci, że sam film jest absolutnie odjechany, pełen przemocy i mrocznego humoru, raczej mało ambitny w przesłaniu, ale też raczej reżyser nigdy nie planował pozycjonować go jako coś więcej, niż tylko dobrą zabawę. Pod tym względem wizja Taccone po prostu działa (i to nie tak, jak u Todda Howarda).

Po twoim trupie (2026) – recenzja, opinia o filmie [Amazon]. Trochę przemocy, trochę miłości

Cała fabuła kręci się wokół wspomnianego wcześniej wypadu do letniego domku głównych bohaterów. Początkowo prosta sytuacja szybko zaczyna ewoluować i właściwie nigdy nie przestaje. Mroczna natura scenariusza szybko daje o sobie znać i nigdy już nie odpuszcza. Na ekran wchodzą kolejni gracze, ewoluując centralny problem i dodając kolejne poziomy do szaleństwa historii, którą przyszło nam oglądać. W którymś momencie cały film zaczyna stawać się raczej mocno krwawy, idąc w kierunku typowego horroru – przebijanie ciała, strzelby, kosiarki, noże i co tam jeszcze sobie wymyślisz.

Pomyli się jednak ten, który myśli, że to o bezmózgą rozwałkę tutaj chodzi. Ta jest, oczywiście bardzo istotnym elementem fabuły – powiedziałbym, że będzie to dobrych pięćdziesiąt procent – lecz przede wszystkim, jest to film o relacjach międzyludzkich i tym, co robimy by je rozwijać, o czym zapominamy, a co aktywnie pomijamy. I tu chyba kryje się największy problem z dzisiejszym filmem. Patrząc z perspektywy całego filmu, żaden z tych wątków nie zostaje w satysfakcjonujący sposób rozwinięty i zakończony. Oba się kręcą, bawią i dostarczają rozrywki, lecz żaden ostatecznie nie staje się „tym głównym”, który dowozi nas do przysłowiowej i faktycznej mety.

Po twoim trupie (2026) – recenzja, opinia o filmie [Amazon]. Para nie do pary

Sam film jest całkiem przyjemny z dwóch, głównych powodów. Pierwszym z nich jest relacja głównych bohaterów. Jason Segel i Samara Weaving mają coś na wzór anty-chemii. Absolutnie nie potrafię wyobrazić ich sobie jako faktycznie szczęśliwej pary (i nie ma to żadnego związku z moim własnym zauroczeniem jej urodą), dzięki czemu są absolutnie doskonałą parą do tych ról. Jeszcze zanim akcja dobrze się rozkręci, widzimy, że nie dogadują się oni nawet na najbardziej podstawowym poziomie, a wszystkie sceny ich interakcji są w stu procentach wymuszone. Nie wiem, czy sami aktorzy lubią się w prywatnym życiu czy nie, ale gdyby okazało się, że nie mogą znieść siebie nawzajem, nie drgnęłaby mi nawet powieka. Ich relacja nie różni się jakoś bardzo od relacji Lisy z pozostałymi postaciami, które poznajemy w drugiej połowie filmu – co tylko podkreśla patologiczny charakter ich relacji.

Drugim, dającym radość elementem filmu jest zawarta w nim przemoc. A tej jest tutaj cała masa. Od początku do końca filmu jesteśmy raczeni co raz to bardziej krwawymi scenami, zaczynając od lekkiego przywalenia komuś czymś ciężkim w twarz, gdzie – może – komuś wyleje się z ust kilka kropelek krwi, przez wbijanie ostrzy w przeróżne części ciała, po użycie kosiarki w sposób, który chyba każdemu z nas śnił się w koszmarach przynajmniej raz. Jest krwawo i obrzydliwie, ale nigdy w sposób, który mógłby się wydać odpychający czy przerażający. Bohaterowie zawsze reagują przesadą na utratę członków, kto inny zdaje się w ogóle nie zauważać, że ma w sobie sześć noży, jeszcze kto inny zapomina w połowie filmu, że ma wielką dziurę na wylot w stopie i po prostu biegnie dalej, bo tego wymaga od niego scenariusz. Jest to głupie i bezsensowne, ale raczej rzadko rzuca się w oczy. Choć czasami się zdarza. Oglądamy scenę i zaczyna nas irytować, że ktoś stoi cały, podczas gdy obok niego siedzi jego antagonista ze strzelbą w ręku. Tego typu scen jest tu całkiem sporo i jeśli zaczniemy patrzeć na „Po twoim trupie” jak na pełnoprawny thriller, a nie absurdalną, czarną komedię, to będą nam one przeszkadzać.

Ostatecznie, „Po twoim trupie” nie jest w żaden sposób wybitnym kinem. To po prostu niedorzeczna, pełna przemocy czarna komedia, w której stawka rośnie z minuty na minutę, by ostatecznie doprowadzić widza do satysfakcjonującego, nawet jeśli diabelnie przewidywalnego finału. Weaving i Segel są absolutnie świetni w swoich rolach, przemoc eskaluje w bardzo regularnych odstępach i... to właściwie tyle. Nie jest to świetny film, ale na pewno jest to świetna rozrywka. W sam raz na weekendowy seans.

Advertisement

Atuty

  • Świetni Weaving i Segel;
  • Potęgowany przesadzoną przemocą humor;
  • Całkiem urocze przesłanie.

Wady

  • Może odrobinę zbyt przypadkowy i absurdalny;
  • Część zwrotów akcji i decyzji postaci wymuszona, byle pchnąć fabułę do przodu, co rzuca się w oczy zwłaszcza, kiedy można by pozbyć się definitywnie jakiegoś problemu, a jednak nikt tego nie robi.

„Po twoim trupie” to głupia komedia w najlepszym wydaniu. Nie ma zbyt wiele sensu, ale jej centralna myśl ciągnie widza od początku do końca seansu, dając po drodze całkiem sporo radości.

7,0
Piotrek Kamiński Strona autora
Z wykształcenia filolog, z zamiłowania gracz i kinoman pochłaniający popkulturę od przeszło 30 lat. O filmach na PPE pisze od 2019. Zarówno w grach, jak i filmach najbardziej ceni sobie dobrą fabułę. W wolnych chwilach lubi poczytać, pójść na koncert albo rodzinny spacer z psem.
cropper