Władcy wszechświata (2026) - recenzja i opinia o filmie [UiP]. Warto było czekać
Nigdy nie byłem fanem uniwersum He-Mana. Nie czytałem komiksów, miałem pięć figurek na krzyż, nie oglądałem oryginalnej animacji, najwięcej o świecie dowiedziałem się z odcinka rewelacyjnego “Toys that made us”. I wiecie co? Kocham “Władców wszechświata”.
Fabuła nowej wersji jest bardzo prosta (i dobrze). Już na początku filmu Szkieletor (Jared Leto) przejmuje władzę nad Eternią, a ocalały z pogromu książę Adam (Nicholas Galitzine) trafia na Ziemię, gdzie przez kilkanaście lat szuka swojego miecza, który pozwoli mu na powrót do ojczyzny i stawienie czoła złu. W trakcie swojej wyprawy pomogą mu niezawodny Man-At-Arms (Idris Elba) oraz jego córka (Camila Mendes). Nie zabraknie też innych obrońców Posępnego Czerepu oraz okrutnych popleczników Szkieletora.
“Władcy wszechświata” są czystym, skondensowanym kinem przygodowym. Oferują bezceremonialną rozrywkę, nie silną się na morały, chociaż za filmiem idzie określona myśl przewodnia. Skupiają się jednak na zabawieniu widza, mają pełną świadomość grupy docelowej i przyjęte założenia realizują z taką swadą, że trudno się nie uśmiechnąć. Ten film tkwił w piekle produkcyjnym przez 16 lat, co stanowi przypadkowe nawiązanie do ziemskich losów Adama. O ile jednak zaginiony książę w najgorszym razie był odrzucany przez kobiety i walczył z korporacyjnymi regułami miejsca pracy, o tyle film mógł spotkać znacznie gorszy los. Całe szczęście projekt został zrealizowany.
Władcy wszechświata (2026) - recenzja i opinia o filmie [UiP]. Wyrwany z epoki
Jedną z największych zalet produkcji jest jej samoświadomość. To podobna półka co trzy lata starsze “Dungeons & Dragons: Złodziejski honor”, do którego “Władcy wszechświata” są nieprzypadkowo porównywani. Film wyreżyserowany przez Travisa Knighta stawia na camp. Bohaterowie są celowo przerysowani, kostiumy trafnie oddają ducha oryginału, kolory podciągnięto do granic możliwości, a efekty praktyczne cieszą oko, czy to w wypadku idealnego Szkieletora, czy Karga (Ben Pronsky/Hung Dante Dong). Zestawione z tymi rozwiązaniami CGI wygląda kiczowato, jednak w większości przypadków to zabieg zamierzony, uderzający do fanów produkcji z 1987 roku i jeszcze wcześniejszej animacji. Wyraźny wyjątek stanowi jedynie Battle Cat, który moim zdaniem po prostu wyszedł bardzo słabo.
Ale nie tylko wizualia odwołują się do dziedzictwa “Władców wszechświata”. Dolph Lundgren zaliczył istotne dla rozwoju głównego bohatera cameo, muskulatura Galitzine’a robi kapitalne wrażenie, Mendes wpakowano w nieprzypadkowy strój, zaś Szkieletor jest po prostu zły do szpiku kości. Nie przejawia żadnych wydumanych motywacji, interesuje go wyłącznie nieskończona moc. Leto pozwolono się wykazać głosowo, zachowano bardzo dynamiczną frazę wypowiedzi Szkieletora, jego pompatyczność, zadufanie, teatralność oraz, rzecz oczywista, ikoniczny śmiech.
Śmiać powinien się zresztą nie tylko Szkieletor, ale też widz, bo “Władcy wszechświata” nie stronią od niejednoznacznych żartów. Dotyczą przede wszystkim rozmaitych technik seksualnych, ale też symbolu miecza jako penisa. Polscy tłumacze otrzymali niełatwe w tym względzie zadanie i niekoniecznie udało się je zrealizować. Przede wszystkim żarty z Piąchy (Jóhannes Haukur Jóhannesson) przeszły gdzieś bokiem, trzeba się wsłuchać w oryginalne dialogi. Dla fabuły jeszcze bardziej istotne okazało się jednak niemożliwe do przetłumaczenia przesłanie Czarodziejki (Morena Baccarin), bo lata temu “I have the power” przełożono na “Mocy przybywaj” i już tak zostało, chociaż w finale filmu okazuje się, że nie ma to większego sensu.
Władcy wszechświata (2026) - recenzja i opinia o filmie [UiP]. Bez kompromisów
Trudno znaleźć kwestię, w której twórcy poszli na kompromis. Przygotowali film sformatowany pod bardzo konkretnego odbiorcę. W teorii “Władcy wszechświata” mogą spodobać się każdemu, w praktyce nie ma na to szans. Jeśli ktoś nie kupi przyjętej konwencji od pierwszej minuty, później będzie mu tylko trudniej. Zamiast zabawy otrzyma obraz nużący, długi (przeszło dwie godziny metrażu), bardzo frywolny fabularnie i z kilkoma bardzo słabo zarysowanymi bohaterami drugoplanowymi. Z tym ostatnim nawet ja mam spory problem, bo o ile Złolina (Alison Brie) wypada bez większego zarzutu, o tyle królowa Marlena (Charlotte Riley) po prostu jest, a Adam zdaje się nie darzyć matki żadnym szczególnym uczuciem.
To mówiąc, muszę pochwalić “Władców wszechświata” za powstrzymanie się od wplecenia intensywnego wątku miłosnego. Bo chociaż napięcie między Adamem i Teelą buzuje na ekranie, twórcy umiejętnie wstrzymują się w połowie drogi, ściągają lejce i skupiają na poruszonych wcześniej wątkach. To nie miłość względem córki mistrza ma napędzać bohatera Eternii.
Nie potrafię źle ocenić “Władców wszechświata”, bo nie potrafiłem się źle bawić na seansie. Ten film dostarczył mi rozrywki znacznie większej niż ostatnia superprodukcja gwiezdnowojenna. Trafił do mnie humor, pomysł na świat przedstawiony, odwołanie do całego dziedzictwa uniwersum, włączając to wykorzystanie “What’s going on”. Zgadza się właściwie wszystko, czuć, że obsada dobrze spędziła czas na planie. “Władcy wszechświata” zrobili ukłon w stronę starych fanów, ale też otworzyli ramiona na nowych. Być może nie każdy się skusi, ale potrzeba dużo złej woli, aby taki gest potraktować z pogardą. A jeśli już wpadniecie na tę imprezę, to pamiętajcie, aby zostać do samego końca. Nie zawiedziecie się.
Atuty
- Strona wizualna
- Bardzo dobre wykorzystanie muzyki
- Piękni ludzie w głównych rolach
- Nieskrępowana przygoda, od niechcenia punktująca rzeczywistość
- Sceny walki naprawdę robią wrażenie
- Najlepsza rola w karierze Jareda Leto
Wady
- Brak pomysłu na postać królowej Marleny
- Wygląd Battle Cata
- Pretekstowy scenariusz wielu odrzuci
- Kiksy w polskim tłumaczeniu
“Władcy wszechświata” doczekali się produkcji na wysokim poziomie. Wyciągnięte z piekła filmowego nowe otwarcie serii pokazuje się w całej okazałości, ze wszystkimi swoimi wadami i niepodważalnymi zaletami. Jeśli pokochaliście “Dungeons & Dragons: Złodziejski honor”, pokochacie też film Travisa Knighta.
Przeczytaj również
Komentarze (11)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych