Proud (2026) - recenzja, opinia o serialu [HBO]. Skok na główkę w dorosłość
Filip jest młodym, ładnym chłopakiem, dla którego życie to modeling, biały proszek, alkohol i towarzystwo równie ładnych chłopaków. Hulaj dusza, diabła nie ma! Lecz kiedy rodzinna tragedia wyleje mu na głowę wiadro zimnej wody, spróbuje stanąć na wysokości zadania i... Wydorośleć.
Tematyka LGBTQ w dalszym ciągu jest czymś niecodziennym w naszej kinematografii, więc za każdym razem, kiedy coś się trafia, mam wrażenie, że wytyczane są jakieś nowe szlaki, dzieje się coś faktycznie nowego. Co prawda, wrażenie to nie jest już aż tak wyraziste, jak jeszcze kilka lat temu, ponieważ akurat zagraniczne kino dawno już przestało w ogóle ekscytować się tematem. Okrzepło. I całe szczęście, bo nieziemsko wkurzały mnie filmy i seriale, w których orientacja bohaterów była głównym daniem, a nie jedynie dekoracją, elementem szerszego obrazu.
Dzisiaj nikogo już nie obchodzi czy ktoś ma chłopaka, dziewczynę czy jest w ogóle aseksualny. Ważna jest historia. I mam wrażenie, że dzięki tej naszej niechęci do tematu, jakiegoś lęku przed nim, udało nam się z grubsza pominąć ten irytujący etap podniecania się własną progresywnością. W absolutnie godnych polecenia "Absolutnych debiutantach" mieliśmy historię o sztuce, kreatywności i przyjaźni, gdzie głównymi bohaterami była dziewczyna w spektrum i biseksualny chłopak. I to było ciekawe, ponieważ to były elementy składowe ich jako postaci, dzięki którym byli pełniejsi, a fabuła mogła skręcić w kilka ciekawych, nieoczywistych miejsc. Podobnie jest w przypadku "Proud", gdzie, oczywiście, orientacja Filipa jest istotnym elementem jego postaci, ale to tylko jeden z kolorów składających się na jego pełen obraz. Choć nie czaruję się, że dla wielu widzów to i tak będzie za wiele.
Proud (2026) - recenzja, opinia o serialu [HBO]. Sex, drugs and rock and roll
Sam początek serialu może powodować mylne wrażenie, że to właśnie będzie jedną z tych natarczywych produkcji. Widzimy same imorezy, gołe tyłki, ocierających się o siebie facetów. Filip (Ignacy Liss) jest niczym młody pies spuszczony ze smyczy. Biega, szaleje, ląduje w siebie wszystko, na co się napatoczy. To jednak bardzo istotne, aby poznać go od tej strony, ponieważ już w połowie pierwszego odcinka całe to jego luźne, niezobowiązujące życie wali się, kiedy umiera bliska mu osoba. Rzecz w tym, że zostawia po sobie dziecko, którym nie bardzo ma się kto zająć. Filip staje przed decyzją - oddać je do sierocińca, miejsca w którym sam się wychował, więc wie, czym to pachnie, czy może wziąć odpowiedzialność za wychowanie go na siebie.
Kolejne odcinki budują sylwetkę głównego bohatera jako człowieka i dobrych chęciach, ale męczonego demonami swoich wcześniejszych decyzji. Trzeba zorganizować pogrzeb i stypę, ale on nie może do końca wytrzeźwieć, żeby porządnie się tym zająć. Dziecko wymaga ciągłej opieki, ale Filip z jednej strony próbuje pracować, z drugiej nie potrafi powstrzymać się przed zaliczeniem szybkiej imprezy, więc korzysta z pomocy osób, których później nie docenia albo którzy się do tego nie nadają. Już tylko na przestrzeni tych trzech odcinków, które udostępniło nam HBO max, ilość problemów, w które pakuje się główny bohater i z których będzie musiał się później wyplątać, może przyprawić o ból głowy.
Proud (2026) - recenzja, opinia o serialu [HBO]. Pierwiastek ludzki
Wydaje mi się, że główną siłą serialu jest sposób, w jaki pokazuje on nam głównego bohatera. Zasługa w tym zarówno scenariusza, jak i aktora wcielającego się w rolę. Liss gra tu człowieka zniszczonego używkami i kompletnie nieodpowiedzialnego - nieświadomego, że istnieje coś takiego jak czynsz, którym trzeba się zająć żeby nie zostać wywalonym na bruk - ale przy tym również pełnego dobrych chęci i wyraźnie cierpiącego z powodu wszystkiego tego, co dzieje się wokół niego. Widz znajduje się w jego temacie w stanie zawieszenia, gdzie praktycznie nie da się go polubić, ale też nie sposób jest tak po prostu nim gardzić. To złożona, pełna silnym, czasami sprzecznych emocji postać. Bardzo żyzny grunt dla dalszego rozwoju i przyznam, że z uprzejmą ciekawością patrzę w przyszłość, zastanawiając się czy jest w niej nadzieja dla Filipa, czy może jego liczne przywary z góry skazują go na porażkę.
W pozostałych rolach zobaczymy jeszcze przede wszystkim aktorów młodego pokolenia. Kamil Studnicki ("Jedna dusza", "Informacja zwrotna") gra również homoseksualnego przyjaciela Filipa, który jest dla niego niemal jak druga strona tej samej monety - znacznie bardziej odpowiedzialny, uczynny, nie popsuty emocjonalnie. Gdzie indziej mamy Kiki (Maria Sobocińska), dziewczynę z problemami, żałującą paru swoich życiowych decyzji, zepsutą w inny sposób, ale równie bardzo, co Filip. Z bardziej rozpoznawalnych nazwisk dostajemy natomiast Maję Ostaszewską jako niemal bez przerwy zalaną w trupa sąsiadkę Filipa, od czasu do czasu wyświadczającą mu niewielkie przysługi. To zdecydowanie barwna plejada charakterów, z którymi raczej trudno się nudzić, choć osobiście nie do końca podoba mi się, że praktycznie wszyscy z nich są w jakiś sposób skrzywieni. Niby swój pozna swego, ale wydaje mi się, że odrobina więcej różnorodności mogłaby pomóc "poszerzyć" świat serialu, który bez tego pozostaje cały czas nieprzyjemnie opresyjny, szary, duszny wręcz.
Po trzech odcinkach, "Proud" jawi się jako całkiem ciekawy projekt. To obyczajowa historia walki o człowieczeństwo i rodzinę, podlana literowym sosem. Raczej mroczna i dołująca, ale z iskrą nadziei, dzięki której chce się wiedzieć, co będzie dalej.
Przeczytaj również
Komentarze (2)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych