ASUS ROG Zephyrus Duo 16 GX651 - test laptopa. Dwa ekrany OLED, RTX 5090, topowa wydajność i cena

ASUS ROG Zephyrus Duo 16 GX651 - test laptopa. Dwa ekrany OLED, RTX 5090, topowa wydajność i cena

Maciej Zabłocki | Dzisiaj, 16:30

ASUS od lat eksperymentuje z formą komputerów przenośnych, systematycznie poszukując sposobów na zwiększenie obszaru roboczego bez pogarszania mobilności. Koncepcja dwóch wyświetlaczy w jednym urządzeniu ewoluowała stopniowo, początkowo w ramach serii ZenBook Pro Duo oraz wczesnych generacji Zephyrus Duo. Dziś zapraszam Was na test laptopa kosztującego tyle, co przyzwoity, używany samochód. 

W pierwszych modelach dodatkowy ekran miał postać podłużnego panelu nad klawiaturą, co zmuszało użytkowników do pewnych kompromisów w kwestii ergonomii. Z biegiem czasu mechanizmy zawiasów i systemy odprowadzania ciepła zostały jednak zoptymalizowane, co ostatecznie utorowało inżynierom drogę do projektów wykorzystujących pełnowymiarowe panele.

Dalsza część tekstu pod wideo

Testowany dziś ROG Zephyrus Duo 16 GX651 stanowi najnowszą iterację tego formatu, skierowaną do najbardziej wymagających odbiorców. Cena bezkompromisowo pozycjonuje go w absolutnie najwyższym segmencie rynku. Sprzęt łączy innowacyjną konstrukcję z bezwzględną wydajnością, stawiając sobie za cel dostarczenie niespotykanej dotąd w laptopach przestrzeni do działania, przy jednoczesnym zachowaniu akceptowalnych gabarytów. Spędziłem z tym urządzeniem kilkanaście ostatnich dni. Czy dwa potężne ekrany faktycznie zmieniają sposób, w jaki pracujemy i gramy, czy mamy do czynienia jedynie z bardzo drogą demonstracją możliwości technologicznych producenta? Zapraszam do lektury.

Specyfikacja techniczna laptopa ASUS Zephyrus Duo GX651:

  • Procesor: Intel Core Ultra 9-386H (16 rdzeni, 16 wątków, taktowanie do 4.9 GHz, pamięć podręczna 18MB)
  • Karta graficzna: NVIDIA GeForce RTX 5090 (24 GB pamięci GDDR7)
  • Pamięć RAM: 32 GB LPDDR5X o częstotliwości 8533 MHz (wlutowana, brak wolnych slotów)
  • Dysk: 2 TB SSD PCIe NVMe 5.0 x4 (z możliwością rozbudowy)
  • Ekrany: Dwa panele 16", OLED, 2880 x 1800 pikseli, odświeżanie 120 Hz, powłoka błyszcząca, czas reakcji 0.2 ms, technologia G-Sync, wsparcie dla Dolby Vision HDR
  • Bateria: 90 Wh z zasilaczem o mocy 250W
  • Wymiary i waga: 35.5 x 24.7 x 2.49 cm, waga 2.82 kg
  • Łączność: Wi-Fi 7, Bluetooth 6.0, 2x Thunderbolt 4, 2x USB 3.2 Gen. 2, HDMI 2.1, czytnik kart SD
  • System operacyjny: Windows 11 Professional
  • Cena: 28999 zł

Zastosowanie dwóch 16" paneli OLED o rozdzielczości 2880x1800 pikseli i odświeżaniu 120 Hz wymusiło jednak na inżynierach nałożenie limitów energetycznych na podzespoły, ograniczając maksymalny pobór mocy procesora do 80W, a układu graficznego do 150W. Wygląda na to, że na papierze, testowany dziś Zephyrus Duo może nieznacznie ustępować klasycznym, grubszym konkurentom pokroju MSI Raider 16 Max HX czy Lenovo Legion 9i. Sprawdzę to, rzecz jasna, natomiast warto podkreślić, że dwa ekrany pozwalają na dużo więcej, również za sprawą dedykowanego oprogramowania ASUSa, do którego za moment przejdziemy. 

Wygląd i wykonanie laptopa - jest z pewnością nietuzinkowy

ASUS ROG Zephyrus
resize icon

ASUS ROG Zephyrus Duo 16 GX651 zaskakuje sztywnością i precyzją spasowania elementów, biorąc pod uwagę stopień skomplikowania jego konstrukcji. Obudowa została wykonana w przeważającej części z ciemnoszarego aluminium. Wygląda to świetnie, a laptop prezentuje się bardzo biznesowo. Mimo zastosowania dwóch potężnych, szklanych paneli i wbudowanej z tyłu podpórki, sprzęt nie wykazuje tendencji do odkształceń czy trzeszczenia nawet pod punktowym naciskiem. Mimo dwóch ekranów, laptop waży niespełna 3 kg i wcale nie jest grubszy od klasycznego, gamingowego laptopa. Tutaj ukłony w stronę producenta za dokonaną miniaturyzację.

Otwarcie pokrywy głównej ujawnia dolny wyświetlacz, który zajmuje całą przestrzeń tradycyjnie przeznaczoną na palmrest i klawiaturę. Producent zintegrował z obudową solidną, płynnie działającą podpórkę, która pozwala na stabilne ustawienie rozłożonego urządzenia pod różnymi kątami. Sprawdza się to znakomicie, gdy zdecydujemy się używać laptopa w trybie przypominającym komputer stacjonarny, z obydwoma matrycami ustawionymi pionowo jedna nad drugą. Rozmieszczenie portów ograniczono wyłącznie do bocznych krawędzi, ponieważ specyfika zawiasów i dolnego panelu uniemożliwia poprowadzenie złączy na tylnej ściance. Obudowa, wzorem pozostałych laptopów ASUSa z serii gamingowej, wyposażona jest w świecący pasek LED, który możemy dowolnie skonfigurować w ustawieniach. Włącznik umieszczono po prawej stronie konstrukcji. 

Dopełnieniem tej innowacyjnej formy jest bezprzewodowa klawiatura zintegrowana z gładzikiem, która została dopasowana do wymiarów ramki na dolnym ekranie. Moduł mocowany jest magnetycznie i trzyma się niezwykle stabilnie, dzięki czemu po nałożeniu go na dolny panel, całość wygląda i zachowuje się jak konwencjonalny laptop. Klawiatura cechuje się skokiem klawiszy na poziomie 1,7 milimetra, zapewniając bardzo przyjemną odpowiedź zwrotną, a spory gładzik obsługuje gesty wielodotykowe i oferuje wyczuwalny, fizyczny klik. Akcesorium ładuje się automatycznie za sprawą styków na krawędzi dolnego ekranu lub przez port USB-C, a komunikacja z komputerem odbywa się poprzez protokół Bluetooth, co pozwala na pełną swobodę w aranżacji stanowiska pracy po odłączeniu panelu od obudowy. Możemy oczywiście zamknąć laptopa bez klawiatury w środku, ale wówczas powstaje spora szpara i do ekranów szybko dostaną się pyłki czy okruchy. 

Codzienność, użytkowanie, funkcje - jakie wyjątkowe możliwości serwuje ten sprzęt? 

laptop ASUS
resize icon

No dobrze, ale nietuzinkowy wygląd to jedno, a co takiego oferują te dwa ekrany i jak wygląda oprogramowanie ASUSa? Zacznę do tego, że obraz jest po prostu rewelacyjny. Czerń to absolutna, smolista ciemność, a pełne pokrycie palety DCI-P3 i certyfikat Pantone Validated robią swoje. Jasność w trybie HDR dobija do 1100 nitów, co przy matrycach organicznych dosłownie wypala gałki oczne i buduje świetny kontrast w grach. Musicie jednak pamiętać, że powłoki są błyszczące, niczym lustro - w mocno nasłonecznionym pokoju refleksy bywają irytujące i trzeba ręcznie podbijać jasność. Co istotne, technologia G-Sync działa wyłącznie na głównym, górnym wyświetlaczu (który też jako jedyny ma 10-bitów, dolny ma już "tylko" 8-bitów).

Producent przygotował świetnie wyglądającą, animowaną tapetę, która płynnie przelatuje z górnego ekranu na dolny zaraz po odpaleniu systemu. To jednak tylko estetyczny dodatek do autorskiego oprogramowania, które pozwala na totalne zarządzanie tą ogromną przestrzenią. Aplikacja błyskawicznie przerzuca okna między panelami, grupuje wybrane programy i pozwala zapisywać konkretne układy. Odpalasz komputer, klikasz jeden profil i system sam układa komunikator, przeglądarkę i program graficzny na odpowiednich pozycjach. Armoury Crate jest dobrze znane użytkowników sprzętów ASUSa, ale w tym przypadku aplikacja została jeszcze odpowiednio dostosowana. Chociaż nie zawsze działa idealnie płynnie i zdarzają jej się niewielkie przycięcia. 

Fizyczne odłączenie klawiatury sprawdza się bardzo fajnie. Zrzucasz moduł na biurko, rozkładasz zintegrowaną z obudową podpórkę i nagle masz przed sobą potężną stację roboczą z dwoma pionowo ułożonymi ekranami. Całość zyskuje łączną przekątną przypominającą klasyczny monitor, ale przez wertykalny układ wymusza nieco inny sposób korzystania. Co natomiast istotne, możemy tutaj kombinować z dolnym ekranem. Same gry rzadko potrafią natywnie wykorzystać dodatkowy wyświetlacz. W praktyce górny ekran pełni rolę docelowego, a na dolnym ląduje całe niezbędne zaplecze. Komunikator głosowy, podgląd transmisji, okno z poradnikiem czy rozbudowane mapy. Świetnie sprawdza się tu oprogramowanie Armoury Crate, które można wrzucić na dół, aby na żywo monitorować temperatury i taktowania podzespołów. Jeśli gracie w coś, co wymaga poradnika pod ręką, dolny ekran może pełnić rolę odtwarzacza YouTube. Obydwa panele są też dotykowe, co pozwala z nich korzystać i bez fizycznej klawiatury (te można, niczym w tablecie, wyświetlić na dolnym ekranie). 

Zastosowania profesjonalne wypadają tutaj świetnie. Odpalamy program do montażu wideo, po czym całą oś czasu, zasoby i palety narzędzi zrzucamy na dolny ekran. Na górnym zostaje wyłącznie referencyjny podgląd zmontowanego materiału. Graficy, projektanci i koderzy zyskują potężną pionową przestrzeń do wyświetlania setek linijek kodu lub zaawansowanych palet barw bez ciągłego minimalizowania okienek. W Photoshopie główna matryca służy za wielkie płótno, a na dolny panel wędrują wszystkie pędzle, warstwy, maski i histogramy. Co ważne, dolny ekran w pełni obsługuje dołączony do zestawu rysik, więc z powodzeniem zastępuje tablet graficzny przy precyzyjnym retuszu zdjęć czy szparowaniu obiektów. Koderzy i deweloperzy zyskują z kolei fenomenalną stację roboczą do dłubania w środowiskach takich jak Unreal Engine czy Visual Studio. Górna połowa wyświetla setki linijek czystego kodu lub renderowany na żywo projekt, podczas gdy na dole odpalacie terminal, dokumentację techniczną, konsolę z błędami albo Stack Overflow. Oszczędność czasu jest gigantyczna, bo taki układ całkowicie eliminuje irytującą konieczność ciągłego minimalizowania okienek i żonglowania wirtualnymi pulpitami.

Zasilanie dwóch potężnych matryc OLED mogłoby zwiastować katastrofę, ale oprogramowanie zarządzające energią radzi sobie tu wyśmienicie. Akumulator ma pojemność 90 Wh, co przy trybie hybrydowym z uśpioną kartą graficzną pozwala na odtwarzanie wideo przez niemal 13 godzin. Odpalenie drugiego ekranu ucina z tego wyniku zaledwie sto minut. Realnie daje to ponad 11 godzin normalnej pracy biurowej, co w maszynie o takiej specyfikacji jest wynikiem więcej niż satysfakcjonującym.

Sielanka kończy się w momencie uruchomienia wymagającej gry bez podłączonego zasilacza. Rozpędzenie układu RTX 5090 drenażuje ogniwo w niespełna dwie godziny i trzeba o tym pamiętać, odpinając sprzęt od gniazdka. Producent zaimplementował świetny system powiadomień w swoim oprogramowaniu – system na bieżąco monitoruje aplikacje w tle i natychmiast wyrzuca alert, jeśli jakikolwiek program niepotrzebnie wybudza dedykowaną kartę graficzną. Jednym kliknięciem można zabić takie procesy i oszczędzać prąd.

Laptop_wyglad
resize icon

Komunikacja i multimedia to kolejne bardzo mocne punkty testowanego komputera. Zestaw sześciu głośników, w tym dwóch wysokotonowych i czterech niskotonowych z obsługą Dolby Atmos, gra potężnie, bardzo czysto i z wyczuwalnym basem. W górnej ramce nad matrycą upchnięto kamerę o rozdzielczości 1080p, wspieraną przez czujnik podczerwieni. Logowanie przez Windows Hello łapie twarz w ułamku sekundy, nawet w całkowitych ciemnościach.

Zaplecze portów opiera się na najnowszych standardach, w tym Wi-Fi 7 oraz Bluetooth 6.0, który błyskawicznie paruje się z odłączaną klawiaturą. Na krawędziach obudowy znalazło się miejsce na dwa porty Thunderbolt 4, czytnik kart SD, szybkie złącza USB i HDMI 2.1. Trzeba jednak mieć na uwadze, że na pokładzie zabrakło fizycznego gniazda sieciowego, więc kabel internetowy podłączymy wyłącznie przez zewnętrzną przejściówkę.

Wydajność w grach i benchmarkach - jak sobie radzi cały ten zestaw?

Układ chłodzenia
resize icon

Sercem maszyny jest najnowszy procesor Intel Core Ultra 9 386H oparty na architekturze Panther Lake. Układ ten oferuje szesnaście rdzeni w konfiguracji 4P, 8E oraz 4LP, obsługując łącznie szesnaście wątków. Niestety, podczas moich testów jasne stało się, że ta jednostka jest trzymana w ryzach przez rygorystyczne limity termiczne. Wyniki w programie Cinebench R23 to 21540 punktów w zadaniach wielordzeniowych i 2111 punktów dla pojedynczego rdzenia. Nowsza wersja narzędzia, Cinebench 2024, wygenerowała rezultat 1090 punktów dla wielu rdzeni oraz 126 punktów w teście jednowątkowym. Stanowi to solidną bazę do zaawansowanej pracy, jednak grubsze, klasyczne maszyny dla graczy potrafią wyciągnąć z tego krzemu odczuwalnie więcej czystej mocy.

Podsystem pamięci masowej nie uznaje z kolei absolutnie żadnych kompromisów. Zastosowany tu nośnik SSD w standardzie PCIe 5.0 sprawdza się znakomicie, osiągając w programie CrystalDiskMark gigantyczne prędkości odczytu sekwencyjnego na poziomie ponad 13602 MB/s oraz zapisu wynoszącego przeszło 11013 MB/s. Przekłada się to na natychmiastowe ładowanie najcięższych projektów wizualnych i całkowity brak wąskich gardeł przy wczytywaniu tekstur o najwyższej rozdzielczości czy instalacji aplikacji. 

Cinebench R23
resize icon

Za generowanie grafiki odpowiada potężny układ NVIDIA GeForce RTX 5090 z rdzeniem GB203. Karta dysponuje 24 GB pamięci GDDR7 na 256-bitowej szynie, gwarantując przepustowość rzędu 902,7 GB/s. W układzie znajduje się 10496 rdzeni CUDA, których taktowanie w trybie Boost osiąga 1647 MHz. Ponownie jednak nałożony limit mocy na poziomie 150W nie pozwala rozwinąć układzie pełnych skrzydeł. Aplikacja 3DMark wskazała wynik 13592 punktów w teście Port Royal oraz 5481 punktów w ekstremalnie wymagającym Speed Way. Rezultat ogólny w teście Time Spy Extreme wyniósł 9583 punkty przy wyniku graficznym rzędu 10144 punktów, z kolei test Fire Strike Ultra zamknął się wynikiem 13909 punktów. Oznacza to potężną wydajność pozycjonującą sprzęt w absolutnej rynkowej czołówce, ale z zachowaniem pewnego dystansu do maszyn o wyższym wskaźniku TGP.

Szczegółowe wyniki testów
resize icon

Praktyczny sprawdzian tej specyfikacji przeprowadziłem na przykładzie kilku gier, w tym Cyberpunka 2077. Po ustawieniu natywnej dla tego ekranu rozdzielczości 2880x1800 pikseli, wymaksowaniu detali i uruchomieniu pełnego śledzenia promieni, tytuł generował średnio 123 klatki na sekundę. Warto jednak zaznaczyć, że do osiągnięcia tego wyniku posiłkowałem się technologią DLSS 4.5 w trybie wydajności, wykorzystując wprowadzony niedawno preset M, a także najnowszą iteracją generatora klatek na poziomie MFG x3. Tytuł działał bezbłędnie i wyglądał fenomenalnie, ale trzeba obiektywnie przyznać, że po zastosowaniu tak agresywnych skalerów obrazu i potrójnego generowania klatek, od flagowej karty RTX 5090 można by oczekiwać jeszcze wyższej płynności bazowej. Narzucone limity termiczne po prostu dają tu o sobie znać i stanowią ostateczny koszt luksusu, jakim jest posiadanie przenośnej stacji roboczej z dwoma takimi ekranami (o takiej grubości). Dokładny wykres znajdziecie niżej. 

Średnia wydajność w grach
resize icon

Co jeszcze zauważyłem? W zasadzie drobnostki. Oczywiście, laptop osiąga lepsze wyniki po podłączeniu zasilania, mogąc pracować z wyższym TDP w trybie turbo (na zasilaniu bateryjnym najwyższe ustawienie to wydajność). Utrzymanie bezpiecznych temperatur podzespołów i zapobieganie agresywnemu throttlingowi wymaga od zintegrowanych wentylatorów ciągłej pracy na podwyższonych obrotach w momencie pełnego obciążenia. Kultura pracy wypada nieźle podczas przeglądania sieci czy pracy z tekstem, ale uruchomienie wymagającej gry wieloosobowej lub procesu renderowania materiału wideo wiąże się z wyraźnym, jednostajnym szumem. Jest to naturalny, fizyczny koszt zintegrowania topowych komponentów w obudowie, która z racji szklanych paneli z obu stron nie pozwala na tak swobodny i optymalny przepływ powietrza, jak ma to miejsce w masywnych, konwencjonalnych laptopach dla graczy. Otwory są stosunkowo skromne, jak na taki sprzęt, ale uważam, że producent i tak dokonał niesamowitego balansu wszystkich elementów. 

Co istotne, kupując powyższego laptopa możecie dołączyć do programu ROG Elite, w którym można zdobywać nagrody za aktywności, a nawet samą rejestracją. No i oprócz tego, co będzie pewnie ważne dla wielu osób, testowany dzisiaj sprzęt łapie się na promocję z ASUS Perfect Warranty - każdy nabywca może otrzymać dodatkowy rok gwarancji przed uszkodzeniami mechanicznymi całkowicie za darmo. 

Czy warto kupić takiego laptopa? To sprzęt dla bardzo świadomych klientów

ASUS ROG Zephyrus Duo 16 GX651 to urządzenie, które redefiniuje pojęcie mobilnej stacji roboczej. Producent udowodnił, że da się zmieścić dwa fenomenalne ekrany OLED, topowy układ graficzny GeForce RTX 5090 i procesor z rodziny Panther Lake w obudowie o akceptowalnych gabarytach, zachowując przy tym rozsądną kulturę pracy i świetne czasy działania na baterii. Komputer punktuje przede wszystkim autorskim oprogramowaniem i elastycznością, pozwalając na natychmiastowe przejście od wymagającej rozgrywki do profesjonalnego środowiska pracy z pełnym wykorzystaniem obu matryc.

Zastosowanie dodatkowego panelu na palmreście narzuciło inżynierom konkretne rygory termiczne, co wymusiło ograniczenie poboru mocy procesora do 80W, a karty graficznej do 150W. W bezpośrednich starciach w syntetycznych benchmarkach oraz w czystej wydajności w grach ten model ustępuje ustępował grubszym, klasycznym konkurentom dysponującym tylko jednym ekranem. 

Pozostaje więc pytanie, czy warto wydać na ten komputer 28999 złotych? Dla przeciętnego użytkownika trudno będzie taki wydatek uzasadnić. Na rynku bez problemu znajdzie on maszyny znacznie tańsze, które w samych grach zapewnią co najmniej identyczną lub nawet nieznacznie wyższą płynność obrazu. Testowany Zephyrus to jednak sprzęt dla niezwykle świadomego odbiorcy, który ma precyzyjnie określone wymagania i doskonale wie, jak zutylizować dodatkowy wyświetlacz. Jeżeli pracujesz z zaawansowanym oprogramowaniem do montażu, grafiki czy kodowania, albo jesteś graczem, który podczas zabawy stale korzysta z poradników, map i narzędzi do transmisji, zakup tego modelu jest w pełni uzasadniony. Kwestia ustalenia konkretnych potrzeb i priorytetów, no ale cena jest zabójcza. 

Atuty

  • Pierwszy na świecie laptop, który ma dwa 16", rewelacyjne wyświetlacze OLED gwarantujące nieskończony kontrast i wzorowe pokrycie palety DCI-P3
  • Niespotykana w innych urządzeniach przestrzeń robocza i przemyślane oprogramowanie do zarządzania oknami
  • Odłączana klawiatura z gładzikiem sprawdza się znakomicie i działa bez zauważalnych opóźnień przez moduł Bluetooth
  • Zaskakująco długi czas pracy na baterii podczas wykonywania codziennych, biurowych zadań
  • Sześciogłośnikowy system audio dostarcza potężny, czysty i bardzo przestrzenny dźwięk
  • Wysoka sztywność aluminiowej obudowy oraz zintegrowana, solidna podpórka
  • Bardzo wysoka wydajność w grach

Wady

  • Cena! Kwota 29 tysięcy złotych dosłownie zwala z nóg
  • Limity energetyczne procesora i karty graficznej sprawiają, że sprzęt ustępuje klasycznym, grubszym laptopom w czystej wydajności, a przy tym pod obciążeniem, testowany dziś laptop potrafi być bardzo głośny (co akurat nie powinno nikogo dziwić)
  • Błyszcząca powłoka obu matryc bywa uciążliwa i mocno odbija światło w nasłonecznionych pomieszczeniach
  • Brak wbudowanego portu sieciowego wymusza korzystanie z zewnętrznych adapterów

ASUS ROG Zephyrus Duo 16 GX651 to fascynujący pokaz inżynieryjnych możliwości i sprzęt, który faktycznie zmienia sposób korzystania z komputera przenośnego. Dodatkowy wyświetlacz zauważalnie podnosi komfort pracy w profesjonalnych programach do montażu czy kodowania, a graczom ułatwia kontrolowanie zewnętrznych narzędzi i poradników bez minimalizowania rozgrywki. Należy jednak mieć świadomość, że dwuekranowa konstrukcja wymusiła nałożenie limitów energetycznych na zastosowane podzespoły, przez co czysta liczba klatek na sekundę będzie minimalnie niższa niż u konwencjonalnych konkurentów. To bezkompromisowa, innowacyjna i szalenie droga maszyna przeznaczona dla bardzo wąskiej, świadomej grupy odbiorców, która potrafi w pełni wykorzystać oferowany przez nią obszar roboczy.

8,5
Maciej Zabłocki Strona autora
Swoją przygodę z recenzowaniem gier rozpoczął w 2005 roku. Z wykształcenia dziennikarz, ale zawodowo pracujący też w marketingu. Na PPE odpowiada głównie za testy sprzętów i dział tech. Gatunkowo uwielbia RPG, strategie i wyścigi. Uzależniony od codziennego czytania newsów i oglądania konferencji.
cropper