Teściowie 3 (2025) - recenzja, opinia o filmie [Netflix]. Powrót do statusu quo
Wanda i Tadeusz organizują imprezę z okazji urodzin i chrztu swojej wnuczki. Druga babcia, Małgorzata, przyjeżdża na miejsce z przyjaciółką z pracy, a jej były mąż z... Kolejnym synem. Szykuje się trudny weekend.
Wiem, szybko się obudziłem z tą recenzją, ale życie jakoś tak się złożyło, że ominął mnie seans w kinie, a że poprzednie części były całkiem solidne (choć dwójka zauważalnie słabsza od jedynki), to chciałem sprawdzić i najnowszą odsłonę. Tak więc, kiedy przeczytałem, że film wskakuje do oferty Netflixa, postanowiłem mu się przyjrzeć. I tak jak nie mogę powiedzieć żeby był to zmarnowany czas, tak jestem trochę zawiedziony. Zamiast chwilowego spadku formy, mamy równię pochyłą...
Od samego początku serii podoba mi się, że scenariusze kolejnych odsłon pisane są tak, jak sztuka teatralna - wszystko dzieje się w jednym miejscu, przy mocno ograniczonej obsadzie i sporej ilości humoru. Istnieje, zresztą, wersja teatralna pierwszego filmu, choć jej tytuł zmieniony został na "Wstyd". Część pierwsza działa się podczas wesela bez ślubu, kontynuacja na wakacjach w ekskluzywnym kurorcie, a trójka dzieje się podczas urodzin, które tak naprawdę są chrzcinami. Dzięki temu scenarzysta, którym nieustannie jest Marek Modzelewski, może skupić się na postaciach i sytuacjach - tym, co naprawdę ważne, kiedy chcemy stworzyć komedię, która jednocześnie ma do powiedzenia coś ważnego, ludzkiego.
Teściowie 3 (2026) - recenzja, opinia o filmie [Netflix]. Myślę, że nie stało się nic
Cały problem części trzeciej polega na tym, że właśnie nie jestem pewien, czy tym razem autor również chciał nam coś przekazać, czy jedynie zainkasować czek, bo mu brakowało do nowej chałupy czy czegoś. Film kręci się wokół tematów przyjaźni i trwałości romantycznych uczuć, ale mam wrażenie, że głównie drepcze w miejscu, wije się, gadając sporo, ale nie mówiąc przy tym niczego konkretnego. Jasne, tematycznie cała opowieść jest składna - tego odmówić Modzelewskiemu nie można - chciałbym jedynie, aby nie była przy tym również po prostu od początku do końca oczywistą opowiastką o... W sumie to o niczym.
Może to i trochę spoilerowe, ale odnoszę wrażenie, że jedynym celem filmu było przywrócenie czwórki oryginalnych, głównych bohaterów, ponieważ eksperyment ze skądinąd bardzo sympatycznym Erykiem Kulmem się nie powiódł. Dostajemy więc odrobinę dramaturgii, z której ostatecznie nic takiego nie wynika, bo nasi bohaterowie są tak spragnieni miłości, że zgodzą się na każde warunki, wybaczą każdą zdradę i zakopią nawet najbardziej przeorany topór wojenny. Jedyną sensowną postacią w filmie zdaje się być wspomniana już przyjaciółka Małgorzaty, niejaka Grażyna (Magdalena Popławska), która nie umie ze spokojem patrzeć na niedorzeczne, mentalne fikołki uprawiane przez głównych bohaterów. Szkoda więc, że sam scenariusz nie robi za wiele, aby pokazać nam ją na tyle, żeby ten jej wybuch złości coś faktycznie znaczył. Tak samo nigdy nie dostajemy odpowiednio dużo czasu z postacią Wojtka Mecwaldowskiego, która ostatecznie okazje się być całkiem istotnym elementem fabuły. Gdzieś w tym wszystkim czai się naprawdę dobra opowieść, ale to zdecydowanie nie jest ta jej wersja, którą ostatecznie dostaliśmy.
Teściowie 3 (2026) - recenzja, opinia o filmie [Netflix]. W pewnym mieście żyła rodzina. Żona męża nienawidziła
Czy film jest w takim razie chociaż zabawny? Tak. Trochę tak. Ale bez szału. Wiadomo, że Adam Woronowicz potrafi wycisnąć czystą komedię z czegokolwiek, więc to on jest głównym motorem napędowym humorystycznych scen w filmie. Czy kiedy żali się do swojej żony (Izabela Kuna), czy odnawia znajomość z Andrzejem (Marcin Dorociński), jest w tych scenach serce i wiarygodność, dzięki której śmiejemy się szczerze. Maja Ostaszewska jest bardziej... Spięta, co kontruje Popławska w roli jej koleżanki. Ich sceny również potrafią rozbawić, choć jest to zupełnie inny typ humoru, bardziej gorzki, który nie do końca do mnie przemawia. Biorąc jednak pod uwagę samo zróżnicowanie podgatunków humoru, jestem względnie przekonany, że każdy widz choć trochę pośmieje się w trakcie seansu.
W gruncie rzeczy, to nie bardzo mam tu jeszcze o czym rozmawiać. Aktorsko rzecz jest bardzo teatralna, a poszczególne pary zachowują dystans wobec siebie - co ma sens, biorąc pod uwagę temat filmu. Wszyscy wypadają dobrze, prawidłowo, choć nie czuję aby ktokolwiek wybijał się przed szereg (może te roztrzęsione sceny Woronowicza, ewentualnie). Zdjęcia nawet nie próbują udawać, że mają ambicję w jakikolwiek sposób podbić wrażenia z oglądania, a ścieżka dźwiękowa Jerzego Rogiewicza jest... Odpowiednia do filmu.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że w tej marce drzemie potencjał na znacznie więcej niż to, co dostaliśmy w ostatnich dwóch filmach i podczas seansu widz jest w stanie dostrzec przebłyski tej lepszej wersji filmu. Tymczasem, oglądając "Teściowie 3", dochodzimy do finału i zaczynamy zastanawiać się - co z tego, że zataili chrzciny przed Małgorzatą? Co z tego, że kto inny ma romans, a Andrzej dorobił się kolejnego dziecka? Absolutnie nic. "Teściowie 3" to film, który nie oferuje nic ponad kilka gagów lepszej lub gorszej jakości. W moich oczach ogromny zawód.
Atuty
- Całą główna obsada wciąż daje radę;
- Kilka solidnych gagów;
- Ostatecznie, nawet urocze przesłanie.
Wady
- Nic tu się nie dzieje;
- Bardzo kiepsko nasadzone i później rozwinięte wątki;
- Kompletnie skopany scenariusz, który absolutnie nie zasługuje na to urocze zakończenie, które ostatecznie dostaje.
Trzeci "Teściowie" próbują powiedzieć wiele, ale bardzo mało z tego im wychodzi. Mierna fabuła i tylko niezłe gagi windowane są w górę mocnymi występami głównej obsady. Nie rozumiem skąd te zachwyty nad tym filmem.
Przeczytaj również
Komentarze (4)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych