Awantura (2023) - recenzja 2. sezonu serialu [Netflix]. Więcej i bardziej, ale czy lepiej?

Awantura (2023) - recenzja, opinia o 2. sezonie serialu [Netflix]. Więcej i bardziej, ale czy lepiej?

Piotrek Kamiński | Dzisiaj, 20:00

Josh i Lindsay są małżeństwem idealnym. Zarządzają ekskluzywnym klubem, wszyscy ich lubią. Przynajmniej na pierwszy rzut oka. Kiedy stojący znacznie niżej na drabinie sukcesu Austin i Ashley przyłapują ich na ostrej kłótni, postanawiają wykorzystać sytuację by spróbować poprawić swój status. Nie mają pojęcia, w jak niebezpieczną grę zaczynają grać.

Pierwsza "Awantura" to była dla mnie prawdziwa niespodzianka. Prosta koncepcja rozciągnięta do granic wytrzymałości. Dwie osoby zaczynają się kłócić. Rzeczy się dzieją. Istotny staje się fakt, że praktycznie każdy z nas mógłby znaleźć się w tej sytuacji. Jasne, znakomita większość ludzi nie pozwoliłaby sobie na takie zachowanie, ale jednak jakaś część by zareagowała. Serial Lee Sung Jina pyta się, co, potencjalnie, mogłoby się wydarzyć, gdyby człowiek uległ emocjom.

Dalsza część tekstu pod wideo

I ja rozumiem, że tworząc kontynuację chce się zwiększyć stawkę, oczekiwania i co tam jeszcze. Rzecz w tym, że w tym przypadku było to kompletnie zbędne, bo i tak opowiadamy o czymś zupełnie innym. Wystarczyło zrobić *to samo, tylko inaczej" i byłoby okej. Ktoś stwierdził jednak , że można podbić stawkę. Rzecz w tym, że robiąc to, zatracony został duch serialu. Wolałbym żeby tematem serialu były sprawy ludzie, a nie wielkie korporacje, mafia i morderstwa.

Awantura (2023) - recenzja, opinia o 2. sezonie serialu [Netflix]. Mocni awanturnicy

To napisawszy, uważam że znakomita większość serialu wypada bardzo dobrze. Wątek koreańskich gangsterów, broni palnej i ekstremalnie wysokiej stawki pojawia się relatywnie późno, a przed tym oglądamy po prostu dwie, kłócące się ze sobą pary. Podoba mi się, jak zaplanowane zostały ich wątki - Josh i Lindsay (Oscar Isaac i Carey Mulligan) kłócą się nie tylko z Austinem i Ashley (Charles Melton i Cailee Spaeny), ale również między sobą, a cała fabuła poprowadzona jest w taki sposób, że trudno byłoby zidentyfikować kogoś pozytywnego, komu chciałoby się kibicować. Z początku można nawet polubić się z młodszą parą, ale im dalej w las, tym trudniejsze się to staje. To są po prostu okropni ludzie, którym przydarzają się okropne rzeczy - i bardzo dobrze! 

Fabuła rozkręca się bardzo stopniowo. Ashley chciałaby po prostu mieć ubezpieczenie, aby nie musieć brać się o swoje zdrowie i móc spokojnie przejść przez ciążę. Zaczyna wiec "lekko" szantażować Josha, który niby spełnia jej życzenie, ale w bardzo uciążliwy, złośliwy wręcz sposób. Rozpoczyna się przeciąganie liny, kopanie przeciwnikowi dołków i eskalacja, która ostatecznie prowadzi do grubej przesady po obu stronach. Czysto technicznie, wspomniany już wątek koreański został odpowiednio wcześnie przygotowany, więc jest sens i logika w tym, jak cały sezon został skontruowany. Po prostu moim zdaniem jego obecność niepotrzebnie przesuwa ciężar opowieści, jej stawkę. Znacznie ciekawsze są te odcinki, w których po prostu oglądamy sprzeczające się ze sobą dwie pary. 

Awantura (2023) - recenzja, opinia o 2. sezonie serialu [Netflix]. Wulkan energii nazwiskiem Cailee Spaeny 

Sam nie jestem pewien, czyje aktorstwo w tym sezonie podobało mi się najbardziej. Z jednej strony mamy Oscara Isaaca, który gra tutaj obrotnego managera ekskluzywnego klubu country, uwielbiającego przyjaźnić się z bogatymi i wpływowymi, potrafiącego załatwić dowolną rzecz, spełnić każdą zachciankę swoich klientów. Grająca jego żonę Carey Mulligan jest dużo bardziej elegancka, wyniosła wręcz. Sama z siebie nie jest przesadnie ciekawą postacią, ale zdecydowanie dzieją się wokół niej ciekawe rzeczy. Charles Melton jako Austin to chyba najbliższy odpowiednik głównego bohatera. To on jako pierwszy zaczyna dostrzegać, że sytuacja zaczyna wymykać się spod kontroli, chciałby się wycofać i zachować właściwie. Nie jest to jednak takie proste, kiedy jego dziewczynę gra wybuchowa Cailee Spaeny, postać tam zdeterminowana i bezkompromisowa, że można się jej dosłownie bać, nawet mimo raczej niewielkich rozmiarów. To chyba ona jest najbardziej magnetyczną postacią tego sezonu. Czytaj: jest najbardziej nienormalna. 

Tym, czego mi trochę zabrakło, są duże sceny (albo nawet jedna, za to porządna), w których tytułowa awantura mogłaby zostać pokazana w bardziej fizyczny, szalony sposób. Coś jak pościg samochodowy z pierwszego sezonu. Zamiast tego, dostajemy eleganckie zdjęcia autorstwa Jamesa Laxtona, które może i wyglądają klimatycznie, ale są trochę zbyt ciemne, zbyt surowe, jak na mój gust. Zamiast kolejnego gościnnego występu jakiejś znanej twarzy, który ostatecznie nie wnosi absolutnie niczego, choć rozumiem, że pasuje tematycznie, wolałbym dostać odrobinę więcej, przepraszam za słowo, rozpierduchy.

Koniec końców, drugi sezon "Awantury" jest... W porządku. Aktorzy i początkowa koncepcja wypadają bardzo dobrze, ale im dalej w las, tym rakieta odlatuje głębiej w kosmos i ja, osobiście, byłem pod koniec już nieco zmęczony tą fabułą. Jeśli Sung Jin Lee zamierza zrobić kolejny sezon, powinien wrócić do bardziej ludzkich, przyziemnych tematów.

Advertisement

Atuty

  • Świetny kwartet w głównych rolach;
  • Mroczny humor wciąż skuteczny;
  • Porywający punkt wyjścia;
  • Całkiem ładne, wyraziste zdjęcia.

Wady

  • Seulski finał wypada dziwnie;
  • Intryga rozmywa się i ucieka w drugiej połowie sezonu;
  • Niektórym wątkom brakuje czegoś, co sprawiłoby, że chętniej je poznajemy.

"Awantura" niby wciąż trzyma się swoich głównych założeń, ale zwiększenie skali konfliktu sprawia, że staje się mniej angażująca, bardziej generyczna. Mocna obsada ratuje sezon przed przeciętnością.

6,5
Piotrek Kamiński Strona autora
Z wykształcenia filolog, z zamiłowania gracz i kinoman pochłaniający popkulturę od przeszło 30 lat. O filmach na PPE pisze od 2019. Zarówno w grach, jak i filmach najbardziej ceni sobie dobrą fabułę. W wolnych chwilach lubi poczytać, pójść na koncert albo rodzinny spacer z psem.
cropper